Pobili Adama Niedzielskiego, ministra zdrowia z czasu pandemii. Śmierć zdrajcom ojczyzny, krzyczeli bijący. Sam minister przyczynę zajścia widzi w narastającej mowie nienawiści. Podobnego zdania była wczoraj prawie połowa respondentów sondy, prowadzonej na kanale X.
Pozostaje otwarte pytanie, kto mowę nienawiści rozpoczął. Kaczyści twierdzą, że doświadczali jej jeszcze w czasie PC. Tyle tylko, że to Prezes oponentów już w 2006 roku, przemawiając w Stoczni Gdańskiej, ustawiał tam, gdzie stało ZOMO. Twierdził wtedy, że on i jego zwolennicy są tu, gdzie wtedy, czyli uważa, że był ze strajkującymi, a konkurenci z komuną.
Wcześniej, kiedy jeszcze Sowieci mieli swoje wojska w Polsce, palił kukłę Lecha Wałęsy przed Belwederem w odwecie za to, że ów odwołał go ze stanowiska szefa swojej kancelarii. Potem była jeszcze Szafa Lesiaka, w której były materiały z inwigilacji prawicy i których nie ujawniono nawet w czasach IV RP. Prawica zawsze uważała się za wzór patriotyzmu i nie miała sobie nic do zarzucenia. Najgorsze rzeczy zarzucała swoim konkurentom do władzy. Dziwne więc, że nie ujawniono tych materiałów.
Potem jeszcze wiele razy polityczni przeciwnicy słyszeli obelgi, padające z ust Prezesa pod swoim adresem. Takiego postępowania nie można przypisać liderom liberałów lub nawet lewicy, której protoplaści wygadywali różne rzeczy w czasie, kiedy rządzili w czasie komuny.
To prawda, że nienawiść stała się symbolem obecnego czasu. Pobicie ministra jest niewątpliwie jej wynikiem. Ona miota wyznawcami ideologii, którzy słabość swoich poglądów przypisują jakiemuś spiskowi. Ideologia bowiem zawsze jest mitem, nie może się zatem oprzeć argumentom, wynikającym z logiki. Ideolodzy więc organicznie są skazani na sianie nienawiści.
Nic jednak nienawiści nie usprawiedliwia. Jest ona wynikiem błędu popełnianego przez nienawistników. Oni więc również powinni się nad sobą zastanowić, nie tylko ci, którzy się dali sprowokować.
To tak, jak z Hitlerem. On również o wszystkie swoje zbrodnie, które zamierzał ( i czego dokonał) popełnić przypisał Żydom i komunistom...a ty m ostatnim był każdy, w opozycji do narodowego socjalizmu... Tak i on kacza'fii kwacze...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
-fere-
OdpowiedzUsuńPrezes partii prześmiewczo zwanej prawem i sprawiedliwością, demonstrację zawiści zaczął od spalenia kukły Lecha Wałęsy. Potem już poszło z górki.
Hasło "Śmierć zdrajcom ojczyzny" znamy od faszystów "powstańca" Bąkiewicza i "szczęść Boże", gaśnicowego Brauna.
Trudno zapomnieć wykrzywioną miłością twarz Jarosława Rajmundowicza z pasją tłukącego pięścią w mównicę sejmową.