Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu [ludowe].
Utwierdza się pogląd, że Sławomir Cenckiewicz padł ofiarą własnej niezależności. Jako taki nie miał w otoczeniu przyjaciół i jako idealna ofiara zmowy padł ofiarą pałacowych intryg.
Sławomir Cenckiewicz dążył podobno do odtajnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI. Tam zaś – jak mówił Lech Kaczyński – są fakty pomieszane z interpretacjami. Natężenie jednak oskarżeń wobec obozu obecnej władzy, zawarte w rzeczonych interpretacjach, może być potężne. Podobnie jak uderzenie w służby specjalne. Gdy ów dokument z prośbą o opinię skierowano do marszałków Sejmu i Senatu – najwyraźniej, aby zapobiec jego ujawnieniu – rozgoryczony Sławomir Cenckiewicz mógł ustąpić.
To są oczywiście domysły, ale to oczywiste, że ktoś niezależny zawsze jest pozbawiony popleczników i najczęściej pada ofiarą intryg. Polityka zaś jest ich pełna. Tam bowiem wszystko zależy od popularności. Elektorat zaś niejednokrotnie już ujawnił, że nie jest zbyt krytyczny.
Ktoś zatem, kto działa w zespole, nie może być bezwzględnie przywiązany do własnych poglądów, nawet gdy mu się wydają słuszne. O tym bowiem, co takie jest, rozstrzyga główny strateg. Szczególnie kiedy kieruje się tym, co ciemny lud kupi.