Ludzie, ja zwariowałem. Rozdaję pieniądze. Takie teksty rozbrzmiewały na dawnych jarmarkach i przyciągały kiedyś naiwnych.
Obecnie Internet stał się współczesną odmianą targu. Reklamy głoszą okazję, pokazując kobiety, ucharakteryzowane na nieszczęśnice, które kiedyś za wygląd palono na stosach. Teraz jako rzekomo proste kobiety chwalą reklamodawcę, który jakoby im przesłał jakieś niebagatelne kwoty w wyniku zainwestowania w jego interes.
Poza tym można kupić tam cudowne leki na wszystkie choroby. Według tych reklam lekarze o nich nie mówią, bo by stracili klientelę. W Internecie są odpowiednikami niegdysiejszej maści na odciski, popularnej na jarmarkach.
Pragniemy nadziei, łatwych rozwiązań, dajemy przeto wiarę oszustom, często nieudolnie przebranym za zwykłych ludzi. W konsekwencji dajemy się okradać.
Podobnie jak w polityce, kiedy obiecują jakieś wykreowane pieniądze albo odebranie bogaczom ich majątku i przekazanie go nam, kiedy tylko wybierzemy cwaniaków do władz. Wszak majętnych czeka potępienie, w ich więc interesie leży pozbycie się powodów cierpienia wiecznego.
Wszyscy mają nadzieję na osiągnięcie dobrostanu, na tym żeruje populizm, a w rzeczywistości ma zawsze oblicze jakiejś czarownicy, która obiecuje magiczny sposób na szczęście.
Wielu się na to nabiera. Im mniej krytyczne społeczeństwo, tym oszukani są liczniejsi.