Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 22 marca 2026

Wodolejstwa

 Gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. [Odwieczne].

Prezydencki projekt zakłada finansowanie Safe zero procent z zysków NBP poprzez specjalnie tworzony  Polski Fundusz Inwestycji Obronnych. Bank atoli ma do 2025 roku skumulowaną stratę w wysokości 100 miliardów złotych i w 2026 roku zasygnalizował już kolejną, o dotychczasowej wysokości 2 miliardów złotych. 

Kiedy by rzeczonych zysków nie było, Bank Gospodarstwa Krajowego miałby Funduszowi udzielić kredytu. Odsetki, jakie ów bank proponuje, są tam o kilka punktów procentowych wyższe od referencyjnych stóp NBP. One dzisiaj osiągają 3,75%. Poza tym przyszłe zyski Banku Narodowego muszą najpierw pokryć dotychczasowe straty, potem z mocy prawa trafią do budżetu. O ich wykorzystaniu decyduje gestor państwowych pieniędzy, czyli rząd. 

On również może zasilić rzeczony fundusz, ale w tym celu by musiał albo zrezygnować z jakichś wydatków, albo zaciągnąć kredyt. Robi się to poprzez wypuszczenie własnych obligacji. Polskie zaś są obarczone sześcioprocentowymi odsetkami. Unia za swoje obligacje płaci tylko 3%. Jej zatem dług, scedowany na nas, jest o połowę tańszy.

Wydaje się, że również to legło u podstaw zablokowania prezydenckiego projektu przez marszałka Sejmu. Teraz więc politycy mają używanie. Prorządowi wytykają przeciwnikom ignorowanie rzczywistości, opozycyjni wpędzanie kraju w długi.

Wydaje się więc, że na wkład do Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych nie ma nieoprocentowanych pieniędzy ani teraz, ani nie będzie w przyszłości. Nic tu też nie wniesie propozycja Mariusza Błaszczaka, aby zmienić marszałka.

Takie sami sobie wymyślamy problemy i mamy w tym długą tradycję.


sobota, 21 marca 2026

Pomyłka

 Wiara przenosi góry, ale tylko w oczach wiernych. Zazwyczaj robią to koparki.

Ceny złota spadły. Drugiego marca kosztowało 5393 $ za uncję, czyli za 28,35 gramów kruszcu. Wczoraj uncja kosztowała już tylko 4720 dolarów. Różnica wynosi 673 $. Jeden gram złota stracił więc na wartości prawie 24 $, czyli 24 miliardy dolarów za tysiąc ton metalu.  Powodem ma być wojna z Iranem. Kiedy jej skutki zostaną przezwyciężone, ceny złota mogą wzrosnąć. Za kilka lat.

Gdyby zatem nasz bank centralny sprzedał wtedy niecałe dwa tysiące ton złota, mógłby je teraz odkupić za około 45 mld dolarów taniej. Miałby wtedy pierwotną ilość złota i dodatkowo sumę, mniej więcej równą wartością kwocie, pożyczanej Polsce z unijnego programu SAFE. Mógłby ją zatem przekazać funduszowi Safe zero procent, atoli kosztem wielkości posiadanych rezerw walutowych. 

To by było nawet możliwe, aliści NBP miał w końcu lutego tylko około 570 ton złota. Nie miał tysięcy ton kruszcu na sprzedaż. Czyli cała dyskusja o możliwości jego wykorzystania, aby stworzyć konkurencyjny program zbrojeniowy dla unijnego, była zwyczajnym humbugiem.

Nic dziwnego, że premier Tusk podejrzewa, iż pomysł wykreowania przez prezesa Glapińskiego alternatywy unijnej pożyczki, był wyłącznie rodzajem alibi dla prezydenckiego weta. Prawdopodobnie NIK nie przeoczy tego rodzaju apolityczności NBP podczas swojej kontroli, która się właśnie tam rozpoczyna. Broni bowiem potrzebujemy możliwie szybko, nie po wielu latach.

Skoro zaś mamy takich speców od polityki, to kiepsko by się prezentowała nasza przyszłość, po opuszczeniu za sprawą PiS realnego świata, czyli Unii. Chociaż pewnie kaczyści żywią przekonanie, że wtedy z piasku ukręcą bicz i będą nim dyscyplinować niezadowolonych Polaków. Szczęśliwie to też niemożliwe. Udało się tylko diabłu i to w starej, ale jednak bajce.

Nie jest byłoby może aż tak źle, jak się wydaje, ale śmiesznie jest na pewno.

piątek, 20 marca 2026

Gospodarowanie

 Tylko czas ma się naprawdę.

SAFE zero procent nadal budzi kontrowersje. Przechodnie, pytani przedwczoraj w ulicznej sondzie o swój stosunek do niego, wypowiadali się różnie. Jakaś kobieta jasno wyraziła swoje preferencje. Chce oto, aby Polska sięgała po własne pieniądze, z polskiego banku. Nie z jakiegoś unijnego.

Zapomina, że zawsze chodzi o polskie pieniądze. Takie one są, niezależnie od tego kiedy, na jak długo są pożyczone. Wszak długi się spłaca własnymi pieniędzmi. Polskimi.

Przedsiębiorca zaś nigdy nie oszczędza na przyszłe potrzeby. Przysporzyłoby mu to bowiem strat w postaci utraconych korzyści, które by przyniosły odłożone w czasie inwestycje. Kiedy się bowiem zbuduje dobrze do rynku dobraną wytwórnię, to nie tylko zwróci ona koszta jej zbudowania, czyli kredyt z procentami. Natychmiast też wpłaci podatki od jej projektantów, potem od budowniczych, wreszcie od pracowników, dla których stworzy miejsca pracy. Po zakończeniu zaś budowy wprowadzi na rynek produkt, którego sprzedaż sfinansuje zaciągnięte kredyty i przyniesie zyski. Te zaś natychmiast się inwestuje. 

Kiedy by się najpierw mozolnie gromadziło na to wszystko pieniądze, straciłoby się czas, w którym konkurencja by zdobyła rynek. Zrezygnowałoby się wtedy z wieloletniej wartości niewyprodukowanego towaru, podatków dla państwa, pensji dla budowniczych i robotników fabrycznych.

Kiedy państwo chce mieć broń, wyprodukowaną u siebie, musi za nią zapłacić rodzimym przedsiębiorcom. Kiedy jest w stanie kredytować produkcję, ma ją szybko. Gdy jeszcze istnieje Unia, która dla własnego bezpieczeństwa oferuje tanią pożyczkę, odrzucenie takiej możliwości jej pozyskania dyskwalifikowałoby władze.

Państwo więc ani przedsiębiorca nie może postępować jak gospodyni domowa, gromadząca latem środki na zakup zimowych butów dla dzieci. Tego nikt rzeczonej kobiecie nie wytłumaczył. W szkole niczego na ten temat nie słyszała, bo nie było w programie. Ksiądz się też do objaśnień nie kwapił, bo Kościół ma chyba dotąd jeszcze kredyt za grzech, jako rodzaj handlu czasem, który należy do Boga. Wie przeto owa gospodyni, że dobry zwyczaj nie pożyczaj.

Gospodarka jednak wymaga praktycznego myślenia, bezpieczeństwo zaś szczególnie. Dlatego ani państwo, ani przedsiębiorca nie może postępować, jak skrzętna gospodyni domowa.

czwartek, 19 marca 2026

Bałagan

 Polska nierządem stoi [Wacław Potocki].

Prezydent wyraził wątpliwość co do prawidłowości wyboru sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Wybrano ich na podstawie przepisów, ustanowionych przez PiS i stosowanych wobec sędziów, funkcjonujących tam obecnie. Karol Nawrocki skierował więc pytanie do TK, który jednak odłożył bezterminowo swoją decyzję i pozostawił rozstrzygnięcie prezydentowi. Teraz on, kwestionując wybór wedle zasad, wymyślonych przez PiS, przesądzi o tym, iż poprzednio wybrani sędziowie muszą opuścić Trybunał, bo są nieprawidłowo ustanowieni. Alternatywą jest zaprzysiężenie nowo wybranych sędziów.

ABW zawiadomiła prokuraturę, że Sławomir Cenckiewicz, mimo że cofnięto mu prawo dostępu do spraw tajnych, wziął udział w lutowym posiedzeniu RBN, któremu przewodniczy. Omawiano tam informacje niejawne. Komuś, kto utracił prawo dostępu do informacji tajnych, nie można przyznać prawa jednorazowego dostępu. Wprawdzie WSA uchylił decyzję o odebraniu certyfikatu bezpieczeństwa szefowi RBN, ale orzeczenie nie jest prawomocne, bo rząd złożył w tej sprawie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Mamy więc ilustrację bałaganu prawnego, w którym tkwimy za sprawą kaczystowskich reform sądownictwa. Nie ma się do kogo odwołać i rzecz dotyczy obu stron politycznego sporu, bo nie wszyscy sędziowie SN są powszechnie uznawani. Nawet nie wszystkie jego Izby.

Najwyższy czas na uporządkowanie tego stanu rzeczy, jeżeli nie chcemy się stać pośmiewiskiem świata.


środa, 18 marca 2026

Nauczki

 Rozczarowanie jest pierwszym krokiem do mądrości [Disraeli].

– Karol Nawrocki chce całkowitej likwidacji unijnego systemu handlu emisjami ETS. Przed unijnymi organami reprezentuje nas jednak premier Donald Tusk – napisał Patryk Skrzat w Business Insider.

ETS jest tykającą bombą naszych populistów. Jest to system handlu uprawnień do emisji. Polska, ze względu na znaczące wykorzystanie węgla, otrzymywała ich dużo. Mogliśmy więc modernizować energetyczne instalacje i sprzedawać nadwyżki, aby i inwestować ich równowartość w rozwój energetyki. Można też je było wydawać na inne potrzeby. Rząd PiS wybrał to drugie. Nagromadził więc kłopotów, z którymi się teraz trzeba zmagać.

Premier PiS w czasie swego urzędowania twierdził, że nie można ograniczać porozumień związanych z ETS. Okazuje się jednak, że polska specyfika uzasadnia tu ulgi i rząd Donalda Tuska już ma w tym sukcesy. Na najbliższym zaś posiedzeniu Rady Unii Europejskiej podejmie dalsze działania, które są przedyskutowane z Brukselą. 

Alternatywą zaś dla paliw kopalnych są u nas jedynie OZE, których bardzo nie lubi PiS. Dziwne, jak przypomina premier są one nie tylko tanie, ale i suwerenne. Nie da się ich przywieźć z zagranicy lub tam wywieźć. Nade wszystko zaś nie niszczą emisjami środowiska. Nie da się rzeczonych zalet przypisać węglowi, który nie tylko zabija ludzi smogiem, ale tkwi u nas głęboko pod powierzchnią Ziemi i też dlatego jest bardzo drogi.

Na domiar złego jeszcze w latach dziewięćdziesiątych kaczystowski minister w antykomunistycznym rządzie Olszewskiego dla komunistycznie pojmowanej ochrony konsumenta wprowadził komunistyczne koncesje i taryfy na energię oraz powołał Urząd Regulacji Energetyki. W rezultacie wyparto z rynku prywatnych wytwórców, a ceny energii natychmiast poszybowały w górę. Uregulowano je bowiem tak, że kosztem uzasadnionym były również wydatki na remonty instalacji. Te zaś u nas zbudowano nie tylko jeszcze w czasie komuny, ale często wcześniej. Psuły się więc na potęgę. Wytwórca zaś energii do kosztu uzasadnionego miał prawo doliczyć 10% zysku. Skutkiem tego im gorzej się miały urządzenia, tym większy przynosiły zysk. W rezultacie nie tylko mamy niezmodernizowane urządzenia energetyczne, ale i energię najdroższą w Unii.

Teraz prezydent chce wymusić na premierze, aby ten jutro wypowiedział w Brukseli umowy o ETS. Jest też pewnie przekonany, że postawił go w sytuacji bez wyjścia. Niestety, rzecz się skończy, jak plan wprowadzenia Safe zero procent.

wtorek, 17 marca 2026

Strachy

 Konkret24 rozprawia się ze wszystkimi zastrzeżeniami, podnoszonymi w sprawie unijnego programu SAFE.

Koszt odsetek programu SAFE, zaciągnięty w euro, może osiągnąć nawet 180 miliardów złotych, przekonuje prezydent. Marek Zuber, ekonomista wylicza, że gdybyśmy teraz zaciągnęli podobny kredyt złotówkowy, to jego całkowity koszt by wyniósł 250 miliardów złotych. Nie ma też obawy o czas zadłużenia, gdyż każde państwo spłaca wykupywane długi następnymi pożyczkami. Im zaś dłuższy czas kredytowania, tym większe są skumulowane w czasie dochody dłużnika.

Na SAFE zero procent nie ma żadnych środków. Nie wiadomo bowiem, jaki będzie przyszły kurs złota. Kreowanie zaś pieniędzy przez NBP musi się skończyć inflacją, która dotknie wszystkich mieszkańców Polski. Spełni więc do jakiegoś stopnia wolę wrogów Polski. W przeciwieństwie zaś do natychmiast dostępnego unijnego SAFE pieniądze z NBP byłyby dostępne najwcześniej w 2027 roku.

Nie jest też możliwe osiągnięcie zakładanego zysku przy sprzedaży i natychmiastowym odkupieniu złota. Kiedy nasze złoto by się pojawiło na rynku, jego ceny muszą się zmniejszyć. Kiedy się ujawni nasz na nie popyt, wzrosną. Kupując więc, zapłacimy więcej, niż kiedy sprzedawaliśmy. Chyba że się pojawi ktoś, kto kupi i wbrew swojemu interesowi odsprzeda nam po tej samej cenie droższe już złoto, na którym by mógł zarobić. Wtedy się naraża na odpowiedzialność za świadome stworzenie u siebie straty. 

Nieprawdą jest, że zmiana u nas rządu będzie skutkowała wstrzymaniem wypłat z programu SAFE. Każda wpłata unijna jest obwarowana rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego z 2020 roku, chroniąca ją przed defraudacją, korupcją i niewystarczającą kontrolą państwa. Nie jest to równoznaczne ze zmianą władz.

Przyjęcie SAFE nie oddaje bynajmniej Unii prawa do kontrolowania naszej armii. Wdrożenie zaś planu B  w niczym nie łamie przepisów. Weto prezydenckie może tylko pozbawić wsparcia służb mundurowych, podległych innym ministerstwom niż MON.

Mamy więc do czynienia z wątpliwościami, które nie mają realnych podstaw. Mimo to Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza wystąpiło do prezydenta i marszałka Sejmu ze stanowiskiem, w którym czytamy, iż decyzje rządu w sprawie SAFE stanowią podstawę do starań o zmianę obecnego rządu.


poniedziałek, 16 marca 2026

Sejfiści

 Lepiej być zadłużonym, niż okupowanym [Kaczyński].

Komentarze w sprawie Safe zero procent w większości były wczoraj nieprzychylne. Dominowały wśród zwolenników rządu i specjalistów. Zwolennicy zaś PiS-u podnosili suwerenną alternatywę, proponowaną przez prezydenta.

Taka suwerenność odcina nas od Unii Europejskiej, zgodnie z nastawieniem kół radiomaryjnych, tradycyjnie przeciwnych laickiemu Zachodowi. Teraz atoli zwolennicy PiS-u już nie przypisują zauralskim nadajnikom tej niezależności. To raczej zwyczaj antykaczystów.

Obiektywnie zaś rzecz biorąc, kaczystowska niezawisłość odcina nas od zdrowego rozsądku. Nie ma bowiem żadnych pieniędzy w NBP, które by mogły być wykorzystane do sfinansowania SAFE zero procent. Bank ma straty przekraczające kwotę, którą nam pożycza Unia. Jak zaś osiągnie kiedyś zysk, będzie musiał pokryć swoje niedobory, nadwyżkę zaś oddać państwu i ono suwerennie zadecyduje o przeznaczeniu  owej obowiązkowej daniny. Wszelkie więc plany dzielenia czegoś, czego nie ma, oznaczają rozbrat ze zdrowym rozsądkiem.

Nie możemy się też wyzbyć rezerw NBP. Powinny one odpowiadać wymaganiom MFW, z których wynika wiarygodność Polski. Obecnie mamy je dostatecznie wysokie i zdywersyfikowane. Jak je uszczuplimy, w dodatku dla uniezależnienia się od Unii, narazimy się nie tylko na śmieszność, jak po enuncjacjach niektórych naszych piewców prawicy, ale stracimy możność stosunkowo taniego zaciągania zobowiązań finansowych.

Wszystko wskazuje na to, że nam to nie grozi, ale...