Zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych Życzę wszystkim.
Wszystkiego dobrego, radości, zdrowia i wspaniałych niespodzianek.
Zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych Życzę wszystkim.
Wszystkiego dobrego, radości, zdrowia i wspaniałych niespodzianek.
Frakcje powstają tam, gdzie lojalność wobec idei przegrywa z lojalnością wobec ambicji. [Copilot].
W 2021 roku Unia Europejska zawarła z Pfizerem umowę na dostawę szczepionek przeciwko covidowi. Nasz rząd zawarowal sobie tam pewną ilość owych leków. Po paru miesiącach zorientowano się, że nie potrzeba nam aż tyle i nadmiaru nie odebrano. Teraz Pfizer wygrał w pierwszej instancji z obecnym atoli rządem proces i musimy wytwórcy szczepionek zapłacić karę, w wysokości 5,6 mld złotych. Tak się przedstawia jedyny realny obecnie problem kaczystów.
Pozostałe wynikają z ambicji liderów frakcji, które przestały już walczyć pod dywanem i zupełnie jawnie atakują się wzajemnie. Jeżeli tego nie robią publicznie, to dzwonią do dziennikarzy i krytykują poczynania swoich kolegów partyjnych. Ryszard Terlecki zatem ma być przeciwko Sebastianowi Kalecie wraz ze starym PiS-em, ale chyba ma Patryka Jakiego i jego ziobrystów przeciwko sobie. Piotr Műller jawnie krytykuje całą partię i wspiera Ryszarda Terleckiego. Mateusz Morawiecki buduje własne zaplecze, nawołując jednakowoż wszystkich do jedności. Prezes tego procesu już raczej nie kontroluje.
Ochrona zdrowia ma w Polsce luki finansowe, które rząd próbuje łatać, ograniczając świadczenia. Teraz ten problem się pogłębi z oczywistej winy PiS. Nie zagada go Zbigniew Kuźmiuk swoim charakterystycznym zaśpiewem lub nawet Marek Suski odkryciami na miarę odległości Radomia od Afryki. Tylko bodaj oni pozostają jeszcze wierni obowiązkowi partyjnej solidarności.
Nie ma nic stałego oprócz zmiany [Heraklit].
Donald Trump jest zniechęcony postępowaniem sojuszników z NATO. Nie chcą pomagać w wojnie z Iranem. Niektórzy nawet nie przepuszczają amerykańskich samolotów wojskowych, kierowanych na Bliski Wschód. Wszyscy zaś odmawiają pomocy w odblokowaniu Cieśniny Ormuz. To zaś nie jest w interesie Ameryki zdaniem Trumpa.
Marcin Przydacz sugeruje, że Karol Nawrocki jest zniechęcony postępowaniem prezydenta USA. Donald Trump bowiem zgłasza chęć otrzymania pomocy od sojuszników, dopiero kiedy napotyka problemy. Szacunek zaś dla nich wymaga, aby oczekiwanie wsparcia omawiać wcześniej, przed podjęciem działań zbrojnych.
Czyżby chodziło o to, aby Stany przypomniały sobie, że w ich interesie leży osłabienie Rosji? Że euroazjatyckie państwo o takim potencjale może wyprzeć USA z rynków, jeżeli tylko wyjdzie z totalirnego porządku prawnego? A może przeciwnie. Może wobec wyjścia USA z NATO, opuścimy Unię i przyjmiemy uczestnictwo w WPN. Nareszcie, zgodnie z przekonaniem Prezesa, będziemy mogli należycie strzec naszej zachodniej granicy.
W tej sytuacji mamy albo trzecią drogę, albo suwerena w osobie Karola Nawrockiego. On najwyraźniej sam zamierza być źródłem prawa, co mimowolnie zasugerował Zbigniew Bogucki, uzasadniając przyjęcie przysięgi tylko od dwóch wybranych przez Sejm sędziów TK, mimo że jego pryncypał uznał uchwałę sejmu o dokonanym wyborze sześciu sędziów.
Wychodzenie ze świata alternatywnego jakby się zaczęło. Na razie to kręte wielce przedsięwzięcie, ale początki zawsze są trudne.
Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. [Szymborska].
Spór węgierskiej prawicy z Brukselą ma też zabawną stronę. Oto w grudniu 2023 roku Komisja Europejska zadecydowała o zwolnienia Węgrom 10 miliardów euro, z zatrzymanych wcześniej dotacji. Ich blokada nastąpiła w wyniku łamania tam praworządności. Odblokowanie środków odbyło się po obietnicy rządu Orbana, że naprawi on swoje postępowanie i już nigdy niczego nie połamie. Zwłaszcza praworządności.
Rząd Węgier nie dotrzymał jednak przyrzeczenia. W lutym bieżącego roku TSUE zalecił więc unieważnienie rzeczonej decyzji Komisji Europejskiej o cofnięciu blokady. Węgrzy musieliby zwrócić owe 10 mld euro, jeżeli by w najbliższych miesiącach Trybunał wydał ostateczny wyrok, podobnie brzmiący do zalecenia, wydanego wcześniej.
I tu mamy bombę. Węgierski minister ds. UE obwieścił portalowi Politico.eu, że jeśliby się tak stało, to by trzeba było Polsce odebrać 137 miliardów euro – równowartość pięcioletnich dopłat – bo Polacy się również nie zdobyli na to, aby u siebie przywrócić praworządność. Mimo że u nas poczynania w tej sprawie skutecznie blokuje prezydent. Za jednym więc zamachem bracia Węgrzy przyznali, że nie naprawili u siebie apolityczności sądownictwa i że u nas też jest to wątpliwe.
Całość przypomina piaskownicę, ale fatalnie rzutuje na ostatnie usiłowanie przedwyborczego wzmocnienia Fideszu przez Karola Nawrockiego, którego już nawet oficjaliści Viktora Orbana zdają się traktować instrumentalnie.
Każdy, komu ufamy, na kogo, jak nam się wydaje, możemy liczyć, kiedyś nas rozczaruje. [Lauren Oliver].
Nadal trwają dyskusje i spory o unijny program SAFE. Rządowy plan B spowodował bardzo silną, przeciwną reakcję obozu patriotycznego. Tam się też pojawił alternatywny projekt, oparty o środki, które miał wykreować NBP. Ma on zasadniczą wadę. Nie wiadomo jak owe miliardy mają być kreowane i kiedy. Jedynym faktem, związanym z ową alternatywą, jest zniknięcie z mediów jej pomysłodawcy, Adama Glapińskiego.
Wczoraj gruchnęła wiadomość, że już trzy godziny po rezygnacji Polski z programu SAFE, rozdzwoniły się w Brukseli telefony. Inne państwa unijne zgłaszały chęć przyjęcia 44 miliardów euro, zwolnionych przez prezydenckie weto. Szczęśliwie nie uda się pozbawić Wojska Polskiego dodatkowej broni, wyprodukowanej przez polski przemysł. Umowa naszego rządu z Brukselą, o przyjęciu SAFE, zostanie podpisana po świętach. Jest też konstruktywna reakcja strony rządowej. Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił projekt ustawy, wdrażającej polski SAFE, oparty o środki, deklarowane przez NBP. Nie zawiera on sprzeczności z konstytucją, która wszak stanowi, że zysk banku centralnego należy do budżetu.
Wobec zresztą jego wieloletnich strat wszelkie dochody Banku Narodowego są obecnie nierealne. Skoro jednak prezes NBP twierdzi, że ma pieniądze, wiedząc również, że emisja obligacji by prowadziła do drukowania pustych banknotów, inflacji i utraty korzyści, wskutek spadku wartości złotego, na pewno mówi o sumach wolnych od wspomnianych wyżej zastrzeżeń. Projekt więc szefa MON stanowi sprawdzian intencji i możliwości sprawczych Banku. Wzywając atoli do obniżenia podatku VAT na żywność, drożejącą podobno wskutek wzrostu cen paliw, PiS-owski premier in spe chyba znalazł pretekst do odrzucenia polskiego SAFE.
Ufaj i sprawdzaj, zalecał Lenin. Nikt nie lubi tego drugiego. Kaczyzm zaś zasadza się na tym, że jego zwolennicy mają bezgranicznie ufać partii. Jak nie, to fora ze dwora. Tak to leninizm doznaje klęski z ręki swoich współczesnych admiratorów.
Dżentelmen to człowiek, który nie rani cudzych uczuć, chyba że umyślnie. [Oscar Wilde].
We czwartek ubiegłego tygodnia prezydent wezwał do siebie najważniejszych dowódców Wojska Polskiego. Oni, zgodnie z zasadami, wystąpili do ministra obrony narodowej z wnioskiem o pozwolenie. Uzyskali je i udali się do Pałacu Namiestnikowskiego. Po rozmowach odbyło się na szybko (Onet.pl) posiedzenie BBN, w którym uczestniczyli generałowie, prezydent i wicepremier Kosiniak-Kamysz. Szef MON rozmawiał też z Karolem Nawrockim o konstytucyjnej roli ministra obrony narodowej w czasie pokoju. Jak tłumaczył europoseł PSL, Krzysztof Hetman – Władysław Kosiniak-Kamysz nie wyraził zgody na odprawę prezydenta, ponieważ prezydent w czasach pokoju nie może robić odprawy, bo to stanowiłoby stawianie zadań przed wojskowymi. Tego prezydentowi nie wolno robić.
Prezydent udał się w sobotę do Dallas na Konferencję Konserwatywnej Akcji Politycznej. Odbywa się ona cyklicznie i promuje izolacjonizm USA na korzyść polityki wewnętrznej. Podnoszony jest tam problem imigrantów, rzekomej wojny kulturowej, niedoskonałości globalnych instytucji. Karol Nawrocki mówił w Dallas, że dziś zagrożona jest cywilizacja chrześcijańska, mówił o konieczności szybkich zmian w Unii Europejskiej, a także wskazywał na zagrożenie ze strony Rosji. Na zarzuty dziennikarzy, że uczestnictwo w takim przedsięwzięciu jest sprzeczne z oczekiwaniem wsparcia USA w razie wojny, odpowiedział, że Można przyjąć dwie strategie: albo się na nich obrażać, krytykować i uważać, że nie należy z nimi rozmawiać, albo właśnie przyjeżdżać i okazywać w jakimś sensie szacunek dla pewnych idei, w których się zgadzamy, a jednocześnie starać się przemycać ten punkt widzenia, który jest dla nas ważny.
Widać, że strategia przemycania odmiennego punktu widzenia jest przez prezydenta stosowana zarówno w kraju, jak i za granicą. Ciekawe, jakie będą tego skutki.
Różne bywają niespodzianki.
Hel będzie gazem deficytowym. Jest niezbędny w produkcji półprzewodników, światłowodów i rezonansu magnetycznego. W konsekwencji irańskiego ataku na infrastrukturę wydobycia i separacji rzeczonego gazu w Katarze, ten również helowy potentat musi ograniczyć jego podaż o 14%.
Jedynym producentem helu w Europie jest Polska. Towarzyszy naszym złożom metanu, stanowiąc jego domieszkę w wystąpieniach gazu ziemnego. Ponieważ jego ceny na pewno wzrosną, zaczniemy na nim zarabiać.
Trzeba mieć nadzieję, że będziemy hel sprzedawać w półprzewodnikach i światłowodach – byliśmy kiedyś pionierami w ich stosowaniu. W przeciwnym wypadku zachowamy się jak wiele państw surowcowych, które nie były w stanie przetworzyć posiadanych kopalin i zarabiały tylko na eksporcie rudy, stając się zakładnikiem przemysłu hutniczego.
No i jakkolwiek by to brzmiało, włączymy się do grona baneficjantów wojny na Bliskim Wschodzie. Trochę to wstydliwy aspekt, ale pecunia non olet, czyli pieniądz nie śmierdzi, jak po nałożeniu opłat na publiczne szalety zauważył już cesarz Dioklecjan.