Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 17 lutego 2026

Klasomachia

 Marksizm stosowany.

Harcerze przeciw maślarzom. W tle są jeszcze ziobryści i zakoniarze. Wszyscy pozostali są przeciwko harcerzom, ale na siebie też krzywo patrzą. Jak mówią ci PiS-owscy skauci, grupa nieuków chce zagrozić prymusom. PiS najwyraźniej doświadcza choroby, którą zakaził Polskę. Tu też pariasi wyrażają swą niechęć elytom. One bowiem samym swoim istnieniem podważają samoocenę tych, których się tam nazywa ciemnym ludem.

Istnieje jednak swoista metoda w tym szaleństwie. Oto elitarność jest od zawsze związana z przynależnością do inteligencji. Tę zaś zwalczała komuna, odbierając jej nie tylko majątki, ale też utrudniając kształcenie dzieci. Odmowa świadczeń socjalnych źle urodzonym studentom jest tu najlepszym przykładem. W rezultacie inteligencja w pojęciu nieuków to raczej epigoni nomenklatury, bo tylko ona mogła sobie pozwolić na wykształcenie potomstwa. Stwarzają więc wrażenie, że zwalczając inteligencję, walczą z komuną.

Wykształcenie atoli to nie wszystko. Jeżeli nie towarzyszy mu osadzenie w kulturze, edukacja kształtuje nie człowieka, a znawcę odpowiedniej liczby reguł, dotyczących wycinka życia. Jeżeli ktoś nie mógł się w młodości poddać kulturze, nie ma w sobie dostatecznej wrażliwości na to, co pozostaje poza jego zawodową domeną. Staje się wtedy najwyżej innym nieco uczestnikiem tego samego tłumu, kierującego się odruchami.

Mimo to w zamkniętej społeczności kaczystów nie ma też miejsca dla harcerzy, utożsamianymi z inteligencją, która jest tradycyjnie posądzana o spisek przeciwko ludowi pracującemu miast i wsi. Prezes nauczył swoich zwolenników, że w czasie kryzysu muszą być sobą, tylko jeszcze bardziej. Jego nauka nie poszła więc w las.

Ciekawe przeto, kto następny trafi na stos prawomyślności? Może beneficjanci programu Safe z Centralnego Okręgu Przemysłowego, kiedy ów będzie wdrożony niezależnie od prezydenckiego weta?


poniedziałek, 16 lutego 2026

Dwugłowie

 Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę — Maria Konopnicka w XIX wieku.

— Nigdy nie myślałem, że to się stanie za mojego życia, ale niestety USA są teraz źródłem większej niestabilności niż jakikolwiek inny kraj na świecie — oświadczył na monachijskiej konferencji gubernator Kalifornii Gavin Newsom. Hilary Clinton, była ministra spraw zagranicznych USA nazwała haniebnym postępowanie Donalda Trumpa wobec Ukrainy. — Jarosław Kaczyński bez przerwy powtarza, że nie chce z nami rozmawiać, obraża nas, kłamie na nasz temat, więc nie wydaje mi się, żebym chciał rozmawiać na temat paktu senackiego z Jarosławem Kaczyńskim stwierdził jeden z liderów Konfederacji, prezes Nowej Nadziei Sławomir Mentzen na antenie Radia Zet. 

Populiści na całym świecie mają gwarantowaną przyszłość. Przejdą do historii. Są wprawdzie krytykowani przez rodaków za swoje poczynania, mają jednak jedną wspólną cechę. Zdobywają popularność łatwiej od polityków, ceniących sobie własny wizerunek. Demagodzy też go sobie cenią, ale na sposób charakterystyczny dla świata równoległego. Budują swój autorytet wypowiadaniem absurdów i agresją wobec oponentów. Najczęściej bowiem nie zaznają zrozumienia i raczej nie spodziewają się go uzyskać. Ich bowiem racje wybiegają poza system wartości, oczywistych dla logicznie myślącego otoczenia.

Jak bowiem rozumieć prezydenta Ameryki, który prezydentowi Ukrainy odpowiada, że nie masz kart, kiedy wobec agresji Rosji zabiega on o wsparcie u szefa państwa, które jego ojczyźnie gwarantowało bezpieczeństwo, w zamian za dobrowolne pozbycie się broni jądrowej? Jak rozumieć szefa partii, wytykającego prostactwo konkurentom, który potrafi z trybuny sejmowej ich nieparlamentarnie zwyzywać? O wrogim stosunku do Zachodu i przyznawaniu się do kulturowego pokrewieństwa ze Wschodem nie warto mówić.

Jedno w tym jest pewne. Obaj wspomniani politycy mają już właściwe miejsce w opinii publicznej. Szczególnie, kiedy by się się okazało, że populizm podpalił tę część globu, na którą mogą wywrzeć wpływ. Nic dziwnego, że obaj wspomniani panowie muszą się zmierzyć z krytyką nawet tych polityków, którzy by mogli korzystać z ich przychylności. Widać atoli, że tradycyjne wartości mają się dobrze, a populizm jest chyba dziwacznym ewenementem, przypominającym o konieczności likwidowania jego podstaw. 

— Takie bowiem będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie — mawiał kanclerz Zamoyski. A rzeczone chowanie to edukacja i kultura. Obok zapewnienia narodowi bezpieczeństwa to jest najważniejsze zadanie władzy.


niedziela, 15 lutego 2026

Nieporozumienie

 Świat odwróconych znaczeń łatwo wkracza w absurd.

Problemem stała się wolność słowa. Orędownikiem nieograniczonej w tym swobody są głównie media prawicowe. Pozostałe zaś skłaniają się ku blokowaniu treści hejterskich, dezinformacyjnych i mowy nienawiści. Kłopotem zaś byłoby ustalenie, co jest czym.

Czy by na przykład zablokowano medium, prezentujące Prezesa, z trybuny sejmowej wykrzykującego swoje uprzejmości wobec oponentów? Czy zakazać wypowiadania opinii, które przeciwnicy polityczni uznają za naruszenie tożsamości ich formacji? Czy polityk o szczególnym upodobaniu do lżenia adwersarzy mógłby być obłożony zakazem wypowiedzi? Kto będzie o tym decydował? W sumie zaś chodzi o to, jak daleko by była posunięta wolność wyrażania przeciwnego zdania.

W rzeczy samej unijnym autorom Aktu o usługach cyfrowych chodzi o wykluczenie treści, które atakują osoby fizyczne, przede wszystkim dzieci. Właściciele portali internetowych mają być zobowiązani do blokowania treści, uznawanych za nieprzyzwoite. Gdyby przesadzili z surowością albo liberalizmem, mogliby być ukarani i sądy powszechne by rozstrzygały, co jest czym.

Wydaje się, że prawicowe media, które śmiało można uznać za przyjazne autorytaryzmowi, niespodziewanie stają się orędownikami wolności. Zmieniły front, bo wyrazicielom nominalnej prawicy obelgi lub nieprawdy często zastępują argumenty? Przysparzają im też czytelników spośród ludzi, przekonanych o światowym spisku inteligentów, zorganizowanym jakoby przeciwko tym, których nasi łze-prawicowcy mają za ciemny lud, co wszystko kupi.

Wydaje się zatem, że niespodziewani obrońcy wolności mają kolejny problem, którego nie będą w stanie wytłumaczyć inaczej, jak agresja słowną i dezinformacją.

Takie powstaje wrażenie. Niestety, każdy stoi tam, gdzie się sam ustawił.


sobota, 14 lutego 2026

Mizopatria?

 To już nie jest opozycja, to są wrogowie polskiej niepodległości [Donald Tusk].

Gdy Przemysław Czarnek zastąpi ustępującego Prezesa, wejdzie w koalicję z braunowcami. Kiedy następcą będzie Mariusz Błaszczak, nie wejdzie. W pierwszym wypadku czarnkowy PiS stanie się przystawką Konfederacji, w drugim błaszczakowy będzie jej szczątkowym konkurentem. W obu zaś harcerze pozostaną na lodzie. Chyba że się przeobrażą w maślarzy. Wtedy by się jednak musieli nazwać wazeliniarzami.

Na razie wszyscy prawicowcy zgodnie zagłosowali przeciwko programowi Safe. Nie podoba im się warunkowość, na którą kaczyści się zgodzili w przypadku KPO. Unia wtedy blokowała wypłatę funduszu krajom, które łamią własne prawo. Safe jest o trzydzieści miliardów złotych tańszy od innych dostępnych nam sposobów finansowania armii, ale jak się gra bezpieczeństwem państwa, to i jego finanse ma się za nic.

PiS atoli jest w kiepskiej sytuacji, jeśli chodzi o sprawowanie rządów. Cokolwiek bowiem by się stało, zawsze muszą dać satysfakcję własnej organicznej zaciekłości. Ta zaś nie pozwoli przetrwać żadnej koalicji z ich udziałem, zwłaszcza gdyby do jakiejś weszli jako jedno ugrupowanie. Wszak od dawna wiadomo, że "kto PiS-u tyka, ten znika". Władzy samodzielnej nie uzyskają, ich sondaże leca na łeb, a bez Safe też nie zginiemy. Przeżyjemy tylko kryzys, w przetrwaniu których mamy pewną wprawę. Albo z winy PiS obetniemy wydatki socjalne.

Nie jest zatem źle.


piątek, 13 lutego 2026

Obozerzy

 Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś [Antoine de Saint-Exupéry].

– To jest chyba ten moment, by jednoznacznie i wyraźnie powiedzieć, że w obecnych okolicznościach [...] Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju –  takim stwierdzeniem uprzedził środową RBN Donald Tusk. Uzasadnił to potem, mówiąc, że jesteśmy wiernym sojusznikiem USA, ale nie będziemy jednak niczyim wasalem.

Konferencja ministrów Nawrockiego po RBN to cyrk na kółkach, obnażający polityczne intencje KP! Podważanie decyzji Rady Ministrów w kwestii nieprzystąpienia do Rady Pokoju Trumpa i dopytywanie dziennikarzy czy PSL i ministra Pełczyńska wyrazili na to zgodę to kompromitacja – napisała posłanka KO, Bożena Lisowska. Włodzimierz Czarzasty ujawnił, że dwie godziny przed posiedzeniem RBN prezydenta udwiedził ambasador USA.

Mariusz Błaszczak zapowiedział, że jego klub wprowadzi poprawki do projektu ustawy o przyjęciu pożyczki Safe. Będą dotyczyły głównie jej spłaty. 

Mamy więc podstawowy problem obozu patriotycznego. Po pierwsze nie godzą się na suwerenny stosunek Polski nawet wobec USA. Po drugie uważają, że tani kredyt europejski na polską broń jest gorszy od drogiego kredytu na broń amerykańską. W drugim wypadku mielibyśmy jeszcze potężny zastrzyk inwestycji i technologii w polską gospodarkę, ale to też nie jest dla nich argumentem.

Dziwny jest ten obóz patriotyczny.


czwartek, 12 lutego 2026

Przezorność

 Każdy żołnierz nosi buławę marszałkowską w plecaku [Napoleon Bonaparte].

Prezydent, otwierając Radę Bezpieczeństwa Narodowego, oświadczył między innymi, że marszałek Sejmu jest o jedno uderzenie serca od prezydentury i poświadczenie jego zdolności do poznania tajemnic państwa nie może być pozbawione obowiązku złożenia tzw formularza bezpieczeństwa, którego Włodzimierz Czarzasty nie złożył. W sytuacji kiedy szef RBN nie ma takiej zdolności, mimo że wypełnił rzeczony formularz, można przypuszczać, że go kilka uderzeń serca dzieli od prezydentury. Ile zaś ich trzeba, aby móc się obejść bez wspomnianej przez głowę państwa formalności, nie wiemy, bo prezydent zakończył swoje wystąpienie zamknięciem jawnej części obrad, nie dając marszałkowi szans na wytłumaczenie.

Skądinąd wiadomo, że druga osoba w państwie posiada z urzędu dostęp do tajemnic państwa i nie musi składać żadnych formularzy. Wiceminister obrony stwierdza, że wszelkie wątpliwości wobec lojalności marszałka Sejmu nie mają sensu, bo jest objęty ochroną kontrwywiadowczą i SKW nie ma żadnych zastrzeżeń. Powiedział o tym przed posiedzeniem RBN, w dodatku bez poetyckich metafor o uderzeniach serca. Nie wiadomo więc, czy tzw. obóz patriotyczny przyjmie to do wiadomości. Były już szef SKW twierdzi, że ustalenie zdolności do zachowania tajemnicy jest niemożliwe wobec osoby, która już posiadła (obligatoryjnie?) dostęp do materiałów tajnych. Trzeba by więc nakładać taki obowiązek na wszystkich kandydatów do najwyższych stanowisk w państwie. W sytuacji, kiedy napoleońskie słowa o buławie odnoszą się w demokracji do wszystkich obywateli, wszyscy by musieli składać takie formularze. Byłby to ideał prawicy, nie trzeba by było kupować Pegasusa.

A czy prezydenckim zdaniem drogie amerykańskie kredyty na ich broń są lepsze od tanich europejskich na polskie uzbrojenie, dalej nie jest pewne. Zdaniem prezydenckiego ministra trzeba je dobrze zabezpieczyć. Stopień zaś zabezpieczenia jest ocenny. Zdaje się, że mamy kolejny obszar sporu.

 

środa, 11 lutego 2026

Nieźle

 W polityce, w sądzie, w życiu nikt nie daje przeciwnikowi do ręki pałki, którą sam może dostać po łbie. [Michael Connelly].

Kolejna miesięcznica smoleńska odbyła się bez obecności Prezesa, pozostającego na zwolnieniu lekarskim. Tradycyjnie zaś rozpoczęła się od akcji Antoniego Macierewicza, twierdzącego tym razem, jakoby od Donalda Trumpa otrzymał dowody na smoleński zamach Putina.  Znowu też próbował zablokować złożenie wieńca przez Zdzisława Komosę.

Późniejszą uroczystość celebrował Mariusz Błaszczak. On również zastąpi szefa na dzisiejszym posiedzeniu RBN. W tej sytuacji trudno zaprzeczyć przypuszczeniu, że to on właśnie przejmie schedę po Jarosławie Kaczyńskim. Ogromna większość członków partii uważa, że jest na to najwyższy czas. Marek Migalski mówił o nim kiedyś, że nawet sobie grzywki nie poprawi bez pozwolenia Prezesa. Nie będzie więc żadnych zmian w postawie partii, nawet jak by Jarosław Kaczyński ustąpił.

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jest kontestowane przez ugrupowania demokratyczne z powodu przewidywanej na nim obecności szefa koła poselskiego Konfederacji Korony Polskiej. Nie tai on swoich ambarasujących poglądów. Może jego zaproszenie jest niepotrzebnie kwestionowane. Z powodu bowiem niedopuszczenia szefa Rady do informacji zastrzeżonych, nie będzie tam okazji dla ich ujawnienia. Przedstawiciele bowiem rządu nie mogą wtedy mówić o sprawach, objętych tajemnicą. 

Najgłośniejszy zresztą w komentarzach temat obrad również jest ewenementem. Mają być tam omówione kontakty towarzysko-biznesowe, jakie ma w Rosji mieć Włodzimierz Czarzasty. Jego stronnicy polityczni chcą więc podnieść również sprawę wizyty Karola Nawrockiego w Moskwie, którą odbył jeszcze jako prezes IPN. 

Jeśli więc takie mamy mieć posiedzenia Rady Bezpieczeństwa, to znaczy, że w mniemaniu ich organizatorów nie jesteśmy specjalnie zagrożeni. Nie ma więc wielkiego znaczenia fakt, że ambasador Stanów uważa za godne pożałowania, iż tylko niespełna 30% Polaków (zwolennicy prawicy?) uważa USA za sojusznika godnego zaufania.

Jedno przeto wydaje się prawdopodobne. Mamy kryzys wartości po prawej stronie sceny politycznej.