Jeśli chcesz wieść szczęśliwe życie, powiąż je z celem, a nie z ludźmi czy rzeczami [Albert Einstein].
Unia daje pieniądze i premier Peter Magyar jechał z Krakowa do Warszawy pociągiem, zbudowanym za europejskie fundusze. Unia więc jest dobra. Tak dość niefortunnie dziennikarze uzasadniają powody zwrotu w polityce, obserwowanego teraz na Węgrzech, a wcześniej w Polsce.
Z tego by mogło nawet wynikać, że gdyby Rosja dawała więcej pieniędzy, lepiej by było być z nią we wspólnocie. Wolność bowiem i prawa człowieka nie miałyby znaczenia? O tym reporterzy nie wspomnają i pewnie dla wyrazistości przekazu mówią, co mówią, ale wszyscy słyszą i mogą wyciągać wnioski.
Zawsze bowiem chodzi o pewność bytu. Że zależy ona bardziej od imponderabiliów, a mniej od kasy, pozornie znika w cieniu dopłat. Wszak pochodzą z podatków, wnoszonych do wspólnego budżetu przez wszystkich mieszkańców Unii. Rosji zaś nie stać na inwestycje w dobrobyt właśnie dlatego, że autorytarna władza ma inne cele. Musi inwestować w przywileje oligarchii, wspierającej dyktatora.
Bliższa bowiem koszula ciału, mimo że klimat bardziej się przykłada do komfortu cieplnego.