Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 21 lutego 2026

Pomroczność

 Nadal tkwią w ostrym cieniu mgły.

Program SAFE stale budzi kontrowersje. Media podnoszą woltę Mariusza Błaszczaka, który porzuciwszy swoje pochwały sprzed kilku miesięcy, teraz krytykuje program. Ten zaś ma być niezależny od budżetu armii. Będą więc kontynuowane zakupy broni w Stanach. Osiemdziesiąt zaś procent unijnego kredytu zostanie ulokowane w polskim przemyśle, podnosząc pośrednio dochody budżetu. Polskiego, nie niemieckiego lub francuskiego. W tej sytuacji rząd się nie ugnie przed obstrukcją prezydenta. Polska więc przyjmie program, bowiem nasza armia musi być istotnym elementem NATO i bezpieczeństwa Unii.

Niezależnie od wszystkiego Antoni Macierewicz uważa, że program SAFE to początek likwidacji polskiego państwa. Postrzega w nim jakąś reminiscencję spisku niemiecko-rosyjsko-tuskowego, który miał zaowocować katastrofą smoleńską. Tak wygląda rzeczywistość alternatywna w praktyce.

Prezydent zawetował ustawę ministra Żurka o Krajowej Radzie Sądownictwa. W tej sytuacji wyboru nowego KRS dokona parlament wedle ziobrystycznych prerogatyw, wybierając atoli do Rady jedynie osoby proponowane przez samorząd sędziowski. Zaprzysiężenie zaś nowych sędziów może się odbyć bez udziału prezydenta, jeżeli jego absencja nie będzie sensownie uzasadniona. Czyli nie wchodzi w grę stwierdzenie: nie, bo nie.

Na obecnych sporach najbardziej wizerunkowo przegra opozycja, uważająca się za prawicową. I bardzo dobrze. Wszak nawet przypisywanie sobie konserwatyzmu jest w jej działaniach sprzeczne z rzeczywistością.


piątek, 20 lutego 2026

Granice

 Nie tracą rezonu.

Brat króla Karola został zatrzymany, przesłuchany przez policję i poddany jej dozorowi. Jest podejrzewany o nadużycie władzy.  Sprawa ma związek z aferą Epsteina, skazanego za organizowanie pedofilskich ekscesów na skalę światową. Rzecz niesłychana, u nas atoli również ma swój odpowiednik. Właśnie jest sądzony hierarcha za spóźnione ujawnienie zbrodni pedofilii, popełnionych w podległych mu parafiach. W przeciwieństwie do ich poprzedniego skrywania, w dzisiejszej Polsce zaczynają być głośne negatywne zjawiska obyczajowe, jeśli mają swój klerykalny wyraz. Populizm zaś w naszej polityce związał się na dobre z duchowieństwem, zdradzającym polityczne zainteresowania. Ba, z takim jego odłamem, którego liderów sam Prezes, kiedy jeszcze dostatecznie nie pogłębił swojej ideologii, posądzał o posiadanie nadajników za Uralem.

Charakterystyczne zaś, że dawne formy władzy napotykają na kłopoty niezależnie od tego, czy mają świecki, czy religijny charakter. Najwyraźniej społeczeństwa nie chcą już przyznawać im bezkrytycznie racji i żądają kontroli nad nimi. One zaś uparcie trwają przy mniemaniu, że ich przywileje są jeszcze aktualne. W rezultacie chyba cały światowy populizm przybiera infantylną raczej postać. Wczorajsze posiedzenie Rady Pokoju zdaje się potwierdzać takie mniemanie, chociaż powiadają, że pierwsze koty za płoty. Donald Trump w mowie pełnej uczniackich pochwał dla uczestników oświadczył tam, że prawie wszyscy liderzy państw przyjęli zaproszenie do jego Rady, a ci z nich, którzy tego nie zrobili, przyjmą je wkrótce. Jego bowiem zdaniem jest ona najlepszym tworem, który się pojawił w świecie. 

Udawanie dobrego samopoczucia nie opuszcza populistów, nawet jak ich napotykają kłopoty.


czwartek, 19 lutego 2026

Fraktalizm

To nieubłagana reguła.

Mamy nowy nowy klub parlamentarny, Centrum. Polska 2050 się rozpada. Większość parlamentarzystów tej partii wybrała opcję liberalną, mniejszość pozostała przy kościółkówej, jak to obrazowo określiła niegdyś jedna z komentatorek. Wyniki niedawnych wyborów nowej przewodniczącej partii sugerują, że jej elektorat dzieli się odwrotnie. Tam klerykalizm wydaje się silniejszy. 

Szymon Hołownia nie przyjmuje podziału do wiadomości. Więcej, uważa że rozłamowców wśród parlamentarzystów jest mniej, niż pozostających przy partii, która pozostała przy nazwie, zawierającej nazwisko obecnego wicemarszałka Sejmu. Jego następczyni na stanowisku szefa partii jest podobnego zdania, ale wyraża je bardziej konfrontacyjnie.

Jakoś to przypomina rozłam w PiS. Tam też harcerze sprawiają wrażenie bardziej liberalne, maślarze niewzruszenie trwają przy poglądach, które ich głosiciele we własnym gronie przypisują ciemnemu ludowi

Mamy więc do czynienia ze swoistym samopodobieństwem, gdzie całość dzieli się na podobne fragmenty. Wydaje się jednak, że kulturowi krewniacy Wschodu są w tym bardziej ostentacyjni. 

środa, 18 lutego 2026

Gazerstwo

 Nie powtarza się cudzych błędów.

Prezes wystąpił przeciwko Safe, głosząc iście macierewiczowskie obsesje. Program zostanie wdrożony bez jego poparcia, a wrażenie prorosyjskości PiS-u się pogłębi. Nie da się tego zwalić na złośliwość przeciwników. Kaczyński bowiem osobiście teraz przybrał postać, którą zawsze przypisuje oponentom.

Cały program przewiduje zainwestowanie w polski system obronny blisko 200 mld złotych. Z tego większość ma być zainwestowane w nasz przemysł obronny. Wiodące zakłady tej branży są w obszarze COP, gdzie znacząca liczba wyborców popiera PiS. Tak potężny zastrzyk finansowy dla jego zakładów przemysłowych może tam teraz odwrócić sympatie od kaczystów. Może stąd wolta Przemysława Czarnka, jakoby program miał nabijać kabzę (postnazistowskim zdaniem Prezesa) Niemcom i Francji.

Wszystko wskazuje na to, że program ruszy niezależnie od postawy prezydenta. Jeśli Karol Nawrocki zablokuje ustawę, opóźni jego start o kilka miesięcy. Podpisanie bowiem umowy z Komisją Europejską jej nie wymaga. Potrzeba gwarancji należytego wykorzystania przyznanych kredytów. Te może dać Bank Gospodarstwa Krajowego lub Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Będzie zatem zachowana zasada warunkowości, która dotyczy wszystkich europejskich funduszy. Bez żadnych kamieni milowych, wprowadzonych i nie zrealizowanych przez PiS, dla uruchomieniu funduszy na Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększenia Odporności.

Cóż. PiS się ujawnił jako przeciwnik naszej fizycznej odporności na rosyjską agresję, bo zamierza ją uzyskać poprzez uległość wobec obecnego prezydenta USA. Kaczyści zatem, kiedy posiądą władzę, chcą wystąpić w światowej rozgrywce o suwerenność Polski w pozycji gracza bez atutów. Tylko kiedy staną przeciw swojemu kulturowemu krewniakowi ze Wschodu, łatwo się może okazać, że USA ich nie wesprą, a opuszczona przez nich Unia pozostawi Polskę własnemu losowi. Bo Rosja będzie miała mocniejszą kartę. 

Będzie podobnie jak z Hamasem w Gazie. On został demokratycznie wybrany na władcę Strefy i prowokując Izrael też oczekiwał jakiejś odgórnej interwencji w swojej sprawie. Daremnie.


wtorek, 17 lutego 2026

Klasomachia

 Marksizm stosowany.

Harcerze przeciw maślarzom. W tle są jeszcze ziobryści i zakoniarze. Wszyscy pozostali są przeciwko harcerzom, ale na siebie też krzywo patrzą. Jak mówią ci PiS-owscy skauci, grupa nieuków chce zagrozić prymusom. PiS najwyraźniej doświadcza choroby, którą zakaził Polskę. Tu też pariasi wyrażają swą niechęć elytom. One bowiem samym swoim istnieniem podważają samoocenę tych, których się tam nazywa ciemnym ludem.

Istnieje jednak swoista metoda w tym szaleństwie. Oto elitarność jest od zawsze związana z przynależnością do inteligencji. Tę zaś zwalczała komuna, odbierając jej nie tylko majątki, ale też utrudniając kształcenie dzieci. Odmowa świadczeń socjalnych źle urodzonym studentom jest tu najlepszym przykładem. W rezultacie inteligencja w pojęciu nieuków to raczej epigoni nomenklatury, bo tylko ona mogła sobie pozwolić na wykształcenie potomstwa. Stwarzają więc wrażenie, że zwalczając inteligencję, walczą z komuną.

Wykształcenie atoli to nie wszystko. Jeżeli nie towarzyszy mu osadzenie w kulturze, edukacja kształtuje nie człowieka, a znawcę odpowiedniej liczby reguł, dotyczących wycinka życia. Jeżeli ktoś nie mógł się w młodości poddać kulturze, nie ma w sobie dostatecznej wrażliwości na to, co pozostaje poza jego zawodową domeną. Staje się wtedy najwyżej innym nieco uczestnikiem tego samego tłumu, kierującego się odruchami.

Mimo to w zamkniętej społeczności kaczystów nie ma też miejsca dla harcerzy, utożsamianymi z inteligencją, która jest tradycyjnie posądzana o spisek przeciwko ludowi pracującemu miast i wsi. Prezes nauczył swoich zwolenników, że w czasie kryzysu muszą być sobą, tylko jeszcze bardziej. Jego nauka nie poszła więc w las.

Ciekawe przeto, kto następny trafi na stos prawomyślności? Może beneficjanci programu Safe z Centralnego Okręgu Przemysłowego, kiedy ów będzie wdrożony niezależnie od prezydenckiego weta?


poniedziałek, 16 lutego 2026

Dwugłowie

 Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę — Maria Konopnicka w XIX wieku.

— Nigdy nie myślałem, że to się stanie za mojego życia, ale niestety USA są teraz źródłem większej niestabilności niż jakikolwiek inny kraj na świecie — oświadczył na monachijskiej konferencji gubernator Kalifornii Gavin Newsom. Hilary Clinton, była ministra spraw zagranicznych USA nazwała haniebnym postępowanie Donalda Trumpa wobec Ukrainy. — Jarosław Kaczyński bez przerwy powtarza, że nie chce z nami rozmawiać, obraża nas, kłamie na nasz temat, więc nie wydaje mi się, żebym chciał rozmawiać na temat paktu senackiego z Jarosławem Kaczyńskim stwierdził jeden z liderów Konfederacji, prezes Nowej Nadziei Sławomir Mentzen na antenie Radia Zet. 

Populiści na całym świecie mają gwarantowaną przyszłość. Przejdą do historii. Są wprawdzie krytykowani przez rodaków za swoje poczynania, mają jednak jedną wspólną cechę. Zdobywają popularność łatwiej od polityków, ceniących sobie własny wizerunek. Demagodzy też go sobie cenią, ale na sposób charakterystyczny dla świata równoległego. Budują swój autorytet wypowiadaniem absurdów i agresją wobec oponentów. Najczęściej bowiem nie zaznają zrozumienia i raczej nie spodziewają się go uzyskać. Ich bowiem racje wybiegają poza system wartości, oczywistych dla logicznie myślącego otoczenia.

Jak bowiem rozumieć prezydenta Ameryki, który prezydentowi Ukrainy odpowiada, że nie masz kart, kiedy wobec agresji Rosji zabiega on o wsparcie u szefa państwa, które jego ojczyźnie gwarantowało bezpieczeństwo, w zamian za dobrowolne pozbycie się broni jądrowej? Jak rozumieć szefa partii, wytykającego prostactwo konkurentom, który potrafi z trybuny sejmowej ich nieparlamentarnie zwyzywać? O wrogim stosunku do Zachodu i przyznawaniu się do kulturowego pokrewieństwa ze Wschodem nie warto mówić.

Jedno w tym jest pewne. Obaj wspomniani politycy mają już właściwe miejsce w opinii publicznej. Szczególnie, kiedy by się się okazało, że populizm podpalił tę część globu, na którą mogą wywrzeć wpływ. Nic dziwnego, że obaj wspomniani panowie muszą się zmierzyć z krytyką nawet tych polityków, którzy by mogli korzystać z ich przychylności. Widać atoli, że tradycyjne wartości mają się dobrze, a populizm jest chyba dziwacznym ewenementem, przypominającym o konieczności likwidowania jego podstaw. 

— Takie bowiem będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie — mawiał kanclerz Zamoyski. A rzeczone chowanie to edukacja i kultura. Obok zapewnienia narodowi bezpieczeństwa to jest najważniejsze zadanie władzy.


niedziela, 15 lutego 2026

Nieporozumienie

 Świat odwróconych znaczeń łatwo wkracza w absurd.

Problemem stała się wolność słowa. Orędownikiem nieograniczonej w tym swobody są głównie media prawicowe. Pozostałe zaś skłaniają się ku blokowaniu treści hejterskich, dezinformacyjnych i mowy nienawiści. Kłopotem zaś byłoby ustalenie, co jest czym.

Czy by na przykład zablokowano medium, prezentujące Prezesa, z trybuny sejmowej wykrzykującego swoje uprzejmości wobec oponentów? Czy zakazać wypowiadania opinii, które przeciwnicy polityczni uznają za naruszenie tożsamości ich formacji? Czy polityk o szczególnym upodobaniu do lżenia adwersarzy mógłby być obłożony zakazem wypowiedzi? Kto będzie o tym decydował? W sumie zaś chodzi o to, jak daleko by była posunięta wolność wyrażania przeciwnego zdania.

W rzeczy samej unijnym autorom Aktu o usługach cyfrowych chodzi o wykluczenie treści, które atakują osoby fizyczne, przede wszystkim dzieci. Właściciele portali internetowych mają być zobowiązani do blokowania treści, uznawanych za nieprzyzwoite. Gdyby przesadzili z surowością albo liberalizmem, mogliby być ukarani i sądy powszechne by rozstrzygały, co jest czym.

Wydaje się, że prawicowe media, które śmiało można uznać za przyjazne autorytaryzmowi, niespodziewanie stają się orędownikami wolności. Zmieniły front, bo wyrazicielom nominalnej prawicy obelgi lub nieprawdy często zastępują argumenty? Przysparzają im też czytelników spośród ludzi, przekonanych o światowym spisku inteligentów, zorganizowanym jakoby przeciwko tym, których nasi łze-prawicowcy mają za ciemny lud, co wszystko kupi.

Wydaje się zatem, że niespodziewani obrońcy wolności mają kolejny problem, którego nie będą w stanie wytłumaczyć inaczej, jak agresja słowną i dezinformacją.

Takie powstaje wrażenie. Niestety, każdy stoi tam, gdzie się sam ustawił.