Z tym SAFE zero procent to lipa, ale idziemy w to, bo ciemny lud to kupi. Tak można w skrócie sparafrazować metodę PiS-owskiej propagandy, związanej z ostatnim problemem.
Przede wszystkim bowiem wiadomo, że banki centralne nie udzielają pożyczek inwestorom, lecz bankom komercyjnym. Sprzedają im też lub kupują od nich papiery wartościowe. Zmierzają przy tym do tego, aby w obiegu były pieniądze w ilości, równoważącej wartość produktów rynkowych.
Takie banki swoje zyski wykorzystują do pokrycia własnych strat lub odprowadzają je do budżetu. Nie ma innej możliwości. Nasz NBP ma właśnie skumulowaną stratę w wysokości 100 mld złotych. W razie więc przeprowadzenia zyskownej operacji najpierw by musiał ją pokryć, aby potem ewentualną nadwyżkę oddać fiskusowi. Jego środkami zarządza wyłącznie rząd.
Nie można zatem mówić o jakimkolwiek SAFE zero procent, bo go nie ma. Jako się rzekło, każdy zysk banku centralnego jest własnością budżetu. Obiecywanie więc, że PiS go załatwi, jest stwierdzeniem, że wydobędzie dodatkowe 185 miliardów od finansów państwa i wyłoży na armię. Teraz, zaraz. Bez jakichkolwiek kompetencji i zapisów w ustawie budżetowej. Bzdura.
Unijny zaś SAFE, jako kredyt jest dostępny natychmiast i za 3%. Dlatego go nie chcą Niemcy, bo ich pozycja pozwala im pożyczać jeszcze taniej. Najwyżej na 2,9%. Nasza sytuacja gospodarcza jest gorsza i my możemy pożyczać po 5,9%. I nic tu nie pomoże tupanie nóżkami, bo bezbożna Europa się nie podoba klerowi, któremu PiS jest bezkrytycznie poddany.
Lepiej więc nie być ciemnym ludem, bo to się ujemnie odbija nie tylko na kieszeni, ale i na kiepskiej opinii kaczystów o tych, którzy na nich głosują.