Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 14 kwietnia 2026

Upór

 Każdemu człowiekowi jest dany klucz do raju. Tym samym kluczem otwiera się bramy piekieł [Richard P. Feynman].

Marine le Pen uważa, że zadowolenie Komisji Europejskiej z wyniku wyborów na Węgrzech, powinno wzbudzić niepokój Węgrów. To oczywiste. Wszak stracili okazję do nazywania ich użytecznymi idiotami. Na ochotnika, co się francuskiej ekstremistce może wydawać niesłychane.

Zbigniew Ziobro bardzo źle ocenił węgierską zmianę rządu. Jego zdaniem doszła ona do skutku dzięki zabiegom Unii Europejskiej, której szefowa stwierdza, że Węgry właśnie powróciły do Europy. Zdaniem naszego byłego ministra sprawiedliwości Ursula von der Leyen miała atakować Viktora Orbana przy pomocy Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego. Wspólnie bowiem chcą wprowadzić mechanizm, który uderzy w Polskę trzykrotnie mocniej od SAFE, z którym kaczyści walczyli, aby nie wszedł w życie. Zdaniem prawdziwych patriotów jego rezultatem ma być podporządkowanie państw Europy Berlinowi.

Tak właśnie skutkuje opętanie ideologią, o którym mówi anty-PiS. Absurdem. Mamy więc to, co różni obie strony politycznego sporu w Polsce. Jedni zajmują się rozwiązywaniem problemów, drudzy ich wymyślaniem.

Jakoś do kaczystów nie przemawia klęska ich ideologii w Budapeszcie. 


poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Zwrot

 Polak, Węgier dwa bratanki i od szabli i od szklanki.

Węgry stają w obliczu zmian. Co by się stało, gdyby tamtejsi wyborcy odrzucili nadarzającą się sposobność i znowu wybrali Viktora Orbana? Artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej zostałby tam wdrożony w całości, pozostające pod wpływem Rosji państwo byłoby pozbawione prawa głosu, czyli możliwości blokowania Unii, jego obywatele doświadczyliby jeszcze większej drożyzny, bezrobocia, stagnacji. 

PiS by i tak stracił kolejnych wyborców, kiedy by u nas wzrosła świadomość skutków polityki Viktora Orbana. Teraz, w nowej tam sytuacji politycznej, problemy nowego rządu Węgier tym bardziej staną się przedmiotem rozważań także naszych mediów.

Aby zapobiec propagandowym skutkom węgierskiej zmiany, Prezes musi nasilić swoją narrację smoleńską. Nie ma bowiem innych argumentów. Zniechęci tak kolejnych zwolenników. Poparcie polskiej dziwnej prawicy spadnie, a w konsekwencji obecna koalicja wygra najbliższe wybory i pozostaniemy w Europie.

Nadal więc pozostaje aktualne przysłowie o braterstwie Węgrów.


niedziela, 12 kwietnia 2026

Odtrącenie

 Jeśli nie starasz się przełamywać barier, to one niebawem przyprą cię do muru [Robin Williams].

Piątka Putina w odniesieniu do Polski, wymieniona przez Donalda Tuska: atak na Unię Europejską, szczucie przeciwko Ukrainie, konflikt z Niemcami, blokowanie środków na zbrojenia, atak na demokratyczne instytucje państwa. 

Dziwnie to zbieżne z tradycyjnymi poczynaniami Moskwy, inspirującymi uznanych już przez historię zdrajców Polski. Wszak konfederacja targowicka na podobnych właśnie zasadach – z wyjątkiem stosunku do Ukrainy, która była wtedy Rusią, zawłaszczoną przez polskie królewięta – sprowadziła na nas ostateczny rozbiór, szermując najbardziej patriotycznym manifestem w naszych dziejach. 

Wtedy też powodem ataku była Konstytucja, która demolowała poddaństwo, czyniąc chłopów obywatelami. Jej bowiem twórcy wzięli przykład z Rewolucji Francuskiej, która obalała boski rzekomo porządek świata, który utrzymywał w Polsce organiczną słabość. Skutkiem Rewolucji jest teraz nowoczesność i pomyślność Zachodu, odróżniające go od zniewolonego i zacofanego Wschodu.

Antyokcydentalizm ma u nas dość dziwną postać. Nasi eurosceptycy bowiem celują w nadawaniu swoim potomkom zachodnich imion. Królują tam Andżeliki, Brajanowie i cały szereg innych naśladowców postaci ze szmirowatych, zachodnich seriali. Nie przeszkadza im komizm zderzenia tego ze słowiańskimi nazwiskami. Tym się różnią od miłośników staropolskich nawet imion, popularniejszych wśród zwolenników Zachodu.

Zaiste, dziwnym jesteśmy narodem. I dziwnie przełamujemy swoje bariery.


sobota, 11 kwietnia 2026

Antypostęp

 Trwa odwieczne u nas zmaganie zwolenników Zachodu z kulturowymi krewniakami Wschodu.

Prezes TK uznał, że składając ślubowanie w Sejmie, ustanowieni ostatnio sędziowie Trybunału, wybrali najgorszą decyzję z możliwych. Nowo wybrani i zaprzysiężeni sędziowie zostali jednak wpuszczeni do TK. Czworo z nich nie zostało atoli dopuszczonych do normalnych czynności. Według więc Rafała Wojdy sprawia to wrażenie, że szef TK albo nie zna konstytucji, albo stosuje ją instrumentalnie na korzyść PiS. Aprobata zaś prezydenta, w sprawie niedopuszczenia do czynności czterech sędziów, od których wcześniej bezpośrednio nie odebrał przyrzeczenia, sugerują uzurpowanie sobie kompetencji Sejmu.

Wczoraj obchodzono szesnastą rocznicę – nie miesięcznicę – katastrofy smoleńskiej. Miesięcznica była 192. W jej obchodach wziął więc udział prezydent i przedstawiciele rządu. Uroczystości celebrowano przed Pałacem Prezydenckim, na Placu Piłsudskiego i na Powązkach. Tam już bez prezydenta. – Z tego miejsca chcę wezwać wszystkich, żeby mówili prawdę i mówili o zamachu smoleńskim – oświadczył Prezes. Wszystko przebiegało zgodnie z tradycyjnym rytuałem, z protestami przeciwników teorii zamachu włącznie.

Oba zaś zdarzenia mają wspólną cechę. Ich ocena dokładnie dzieli scenę polityczną. Jedni są przekonani, że ostatnio wybrani sędziowie do TK są ustanowieni zgodnie z prawem, a katastrofę spowodowała przemożna chęć lądowania w niesprzyjających warunkach. Ich przeciwnicy zaś są przekonani, że zarówno pośrednie zaprzysiężenie sędziów, jak i katastrofa jest dziełem spisku antypisowców i ich moskiewskich pomocników.

Normalka zatem i nuda.

piątek, 10 kwietnia 2026

Przyrzeczenia

 Znowu jesteśmy prekursorami.

Jak za profesorem Krzysztofem Jasiewiczem mówi dr hab. Karolina Wigura, Polacy zawsze muszą być w czymś najlepsi lub najgorsi w świecie. Najlepsi jesteśmy w organizacji podziemnego świata, w transformowaniu ustroju i z drugiej strony w budowie narodowego populizmu. Zdaniem zaś profesora Normana Daviesa Polacy są najgorsi w informowaniu świata o swojej historii. Chętnie też przesadzają w określaniu się najlepszymi lub najgorszymi. 

Wczorajsze ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego również się zapisze w tej kategorii. Prezydent, który według Konstytucji powinien być obecny, nie pojawił się na ceremonii. Ba, przyjął już wcześniej ślubowanie od dwóch sędziów, a teraz ciągle rozpatruje możliwość przyjęcia go od czterech pozostałych osób, wybranych przez Sejm, ale podobno zgłoszonych przez KO. 

Prezes orzekł, że takie ślubowanie to kabaret, a nawet groteska. Mariusz Błaszczak ma odmienne zdanie, zapowiedział więc, że zawiadamia prokuraturę o przestępstwie, według niego popełnionym przez uczestników przyrzeczenia. Bogdan Święczkowski pogratulował wyboru wszystkim wybranym przez Sejm sędziom, ale uznał tylko dwóch za członków TK.

Tymczasem nawet Andrzej Duda orzekł, że prezydent powinien zaprzysiąc wszystkich nowo wybranych sędziów. Prezydent Nawrocki zaś milczy w tej sprawie, a wyraziciele kaczyzmu utrzymują, że złożenie przyrzeczenia w takiej formie, jaką przyjęto wczoraj, jest równoznaczne z ich rezygnacją z urzędu sędziego TK. Ich przeciwnicy utrzymują więc, że można to twierdzenie odwrócić i odmowę przyjęcia ślubowania przez prezydenta będzie można potraktować jako jego rezygnację z urzędu.

Teraz więc świat się dowie o konstytucyjnym precedensie, który się pojawił w Polsce. Znowu jesteśmy pierwsi w świecie. I nikt nam tego nie odbierze.


czwartek, 9 kwietnia 2026

Sportsmenia

 Sport dla wybranych

Zawieszenie broni w Iranie oraz odblokowanie Cieśniny Ormuz spowodowało nie tylko spadek cen ropy, ale i ujawnienie prezesa naszego NBP. Zniknął on niedawno, kiedy był pytany o sposób, w jaki będzie kreował zyski swego banku. Teraz się ujawnił i już w piątek może powie, jak Polacy mogą sobie indywidualnie kreować zyski. Odpowiadałoby to programowi partii Wszystko dla Wszystkich, prześmiewczo promowanej przez Naczelnych, w swoim podcaście na Youtube. 

Amerykanie płacą codziennie 570–795 mln dolarów za wojnę w Iranie. Nic dziwnego, że zawieszenie tam broni zostało przez Donalda Trumpa radośnie ogłoszone za początek ery dobrobytu, którego Persowie doznają w takim samym stopniu, w jakim się pod jego rządami pławią Amerykanie. Najwyraźniej tam też doświadczą możliwości partii Wszystko dla Wszystkich. Tylko że u siebie z całym dobrodziejstwem inwentarza. Najpierw bomby, potem dobrobyt.

Szczęśliwie nie rzucaliśmy bomb na nieszczęsnych cywilów irańskich, ale w rozmachu populizmu nie ustępujemy Ameryce bynajmniej. W innych konkurencjach nie mamy takich sukcesów, ale w tej…


środa, 8 kwietnia 2026

Spuścizna

 Kuszenie chłopskiego rozumu.

Prezydent zażądał od Donalda Tuska, aby on natychmiast zaskarżył umowę z państwami Mercosur do TSUE. – Sytuacja polskiej wsi nie jest łatwa. Z jednej strony — ciężka praca, tradycja, odpowiedzialność za ziemię przekazywaną przecież z pokolenia na pokolenie. Z drugiej strony — umowa z państwami Mercosur, rosnące koszty produkcji, drogie paliwo i nawozy, niepewność rynków, napór taniego importu i coraz częstsze konflikty, które odbierają spokój pracy. I właśnie dlatego, w tym trudnym czasie, podjąłem dwie ważne inicjatywy dla polskiej wsi – powiedział prezydent w specjalnym oświadczeniu. 

Jedną z tych inicjatyw stanowi propozycja prawnej ochrony produkcji rolnej. Jeżeli jest zgodna z prawem, nie może być uznawana za uciążliwą. Druga zaś proponowana ustawa ma notarialnie zagwarantować, że osoby kupujące nieruchomość na wsi przyjmują do wiadomości, że w ich sąsiedztwie może być prowadzona uciążliwa, ale w pełni legalna działalność rolnicza.

Umowę z państwami Mercosur bardzo usilnie wspierali polscy premierzy, Beata Szydło i Mateusz Morawiecki. Polska chce zawarcia umowy o wolnym handlu między Unią Europejską, a Wspólnym Rynkiem Południa (Mercosur). Powinno to przyczynić się do większej otwartości naszych rynków i zwiększenia wolumenu wymiany handlowej" — mówił 10 maja 2019 r. Jacek Czaputowicz podczas wizyty w Brazylii. 

Kiedy atoli umowa była już gotowa do podpisu, komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski, desygnowany do KE przez PiS, zamroził jej podpisanie. Nie było w niej bowiem zawartych lustrzanych warunków produkcji rolnej, które obowiązują w Unii. Polski komisarz nie podjął jednak innych kroków, zmierzających do naprawy porozumienia. W konsekwencji umowa została podpisana. Nie jest jeszcze ratyfikowana. – My nie mamy w tej chwili mniejszości blokującej. W tej chwili Polska i Francja są krajami, które mówią twarde "nie" – mówi Donald Tusk o inkryminowanym dokumencie.

Mamy więc oczywistą konieczność naprawy błędów poprzedniej ekipy rządzącej. Tym razem po stronie rządowej stanął też Karol Nawrocki. Koniecznie bowiem trzeba podjąć kroki prawne przeciwko zagrożeniom, od których może ucierpieć każdy Polak. Co zaś do uciążliwości, wywoływanych przez zgodną z prawem produkcję rolną, to oczywiście mamy wydumany problem. Wszak prawo chroni obywatela. Prezydent utrzymuje, że między innymi dlatego blokuje nowe ustawy.

Wszystko bowiem ma poprawić wizerunek kaczyzmu w oczach wsi. Wątpliwe, czy się to uda tym razem.