Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 4 lutego 2026

Przejście

 Uroboros nie jest nam chyba obcy.

Te teorie spiskowe są aberracją i zniewagą dla pamięci ofiar katastrofy, w tym samego nieżyjącego już prezydenta. Jako Polak, który przynajmniej jako tako zna polską politykę i gospodarkę, a także dziennikarz, który codziennie śledzi światową politykę i wydarzenia, jestem głęboko rozczarowany liczbą osób, które lgną do tych teorii spiskowych, a naukowcy i profesjonaliści, którzy propagują takie idee, powinni się wstydzić. Tak Jeffrey Epstein, amerykański finansista pisał w 2014 roku do swojej znajomej o polsko brzmiącym nazwisku. Prezentował więc trzeźwy ogląd rzeczywistości. 

Równolegle atoli zajmował się dostarczaniem dziecięcych ofiar wysoko postawionym pedofilom. Specjalny zespół zaczyna w tym kontekście badać jego związki z Polską. Podobno byli w Krakowie chętni do organizowania swoistego eksportu, którzy teraz – jeżeli się zajmują polityką – mogą być szantażowani. Media równolegle donoszą o aresztowaniu ruskiego szpiega w MON. Nawiasem mówiąc, przeważnie się opłaca odwracać zdemaskowanego agenta i robić tak dudków z jego mocodawców, za pośrednictwem zastraszonego agenta karmiąc ich fałszywymi doniesieniami. Z jakichś atoli powodów uznano to za mniej korzystne od demonstracyjnego aresztowania.

Rzecz przypomina dwoistość Janusa, staroitalskiego boga, łączącego przeszłość z przyszłością. Przedstawiano go w Rzymie z dwoma twarzami, nazywając nawet dwugłowym. Epstein najwyraźniej prezentował różne oblicza i hołdował swoistym poglądom o sukcesie. W wyobrażeniu socjalistów kapitalizm niejednego wykoleił. Wielu z nich uważa, że nawet wszystkich, którym przyniósł sławę i bogactwo. Ba, również nasz prezydent, zmarły w wyniku katastrofy smoleńskiej, podzielał pogląd, że bogacz musiał ukraść pierwszy milion. W tym atoli wypadku widać jakąś kolejność rzeczy, ale i tak byśmy jednak mieli do czynienia z moralnym przeistaczaniem się liderów gospodarki. Działalność zaś obcych służb pozostaje zawsze w cieniu zdarzeń dziwnych.

Żyjemy na pograniczu Wschodu i Zachodu. W popularnych mitach wielostronność ludzkiej natury może również objawiać jakąś konsekwencję styku tych dwóch światów. Wydaje się jednak, że u nas kolejność rzeczy nie zawsze ma większe znaczenie.

Wszak ustawicznie się próbuje nasze umysły karmić przeszłością.


wtorek, 3 lutego 2026

Specyfika

 Zgoda buduje.

Korzysta więc PO. Jej sondaże są stabilne na około trzydziestoprocentowym poziomie, a w niektórych dniach ocierają się nawet o 39%. 

Polska 2050 zeszła już do bardzo nisko w sondażach. Poniżej błędu statystycznego. Wybory być może zakończą wewnętrzne kłopoty, ale tutaj powodem spadku zainteresowania partią jest osobowość jej byłego już lidera. Jeżeli się go pozbędą, może jeszcze czegoś dokonają, ale to mało prawdopodobne. 

Wzrastają napięcia w PiS, czyli pobożnej lewicy. Prezes jest wprawdzie w szpitalu, ale jego stan się nie pogarsza. Mimo to siły odśrodkowe wewnątrz jego partii są coraz bardziej widoczne. Każda zaś z frakcji próbuje z jednej strony mieć za sobą poparcie prezydenta, z drugiej demonstrować pryncypialność. To drugie objawia się w nasileniu agresji przeciwko pozapartyjnym przeciwnikom. Nie przysparza to kaczystom popularności. Dlatego sondaże poparcia partii niewiele przekraczają 20%. 

Rosną również napięcia wewnątrz Konfederacji. Spierają się zwolennicy Sławomira Mentzena z sympatykami Krzysztofa Bosaka. Obaj zaś panowie ze sobą nie rozmawiają. Tutaj atoli poparcie partii wzrasta. Podobnie jak Konfederacja Korony Polskiej żywi się efektami kłótni kaczystów.

Bezbożni lewicowcy utrzymują poparcie na stabilnym, kilkuprocentowym poziomie. Wydaje się, że marszałek Czarzasty – wczoraj oświadczył, że nie poprze wniosku Donalda Trumpa o przyznanie mu nagrody Nobla, bo na to nie zasługuje – podniesie ich notowania. Stabilne jest też poparcie dla PSL, które teraz liże rany po spadku, którego Stronnictwo doświadczyło wskutek niefortunnego wybrania Trzeciej Drogi.

W sumie widać, że rozłam w polskiej polityce się utrwala. Prawica mniemana i prawdziwa się ustawicznie dzieli, zgodnie ze swoją zaciekłą naturą. Jej elektorat się przesuwa ku radykałom kosztem pobożnej lewicy, która się uważa za prawicę.

Jeżeli Koalicja 15 października nie wpadnie w wewnętrzne spory, przetrwa do końca kadencji. Wydaje się, że zacietrzewienie naszych prawicowców odbierze im szansę na zespołowe działania i kolejne wybory utrwalą stan dzisiejszy.


poniedziałek, 2 lutego 2026

Usiłowania

Emocje zdradzają wiele. Kłopoty Prezesa to więcej niepewności wewnątrz i więcej agresji PiS na zewnątrz. 


W związku ze  śmiercią Barbary Skrzypek Jarosław Kaczyński z trybuny sejmowej nazwał Romana Giertycha mordercą i sadystą. Równocześnie z ław PiS-u skandowano słowo morderca.  Prezydium Sejmu uznało wtedy, że 51 posłów PiS naruszyło powagę Izby, bezpodstawnie oskarżając posła KO. Jarosław Kaczyński i Iwona Arent zostali wówczas ukarani odebraniem połowy swego uposażenia w ciągu trzech miesięcy.

– Teraz jest spór, w którą stronę pójdziemy dalej. Wierzę, że jesteśmy w stanie zbudować taką międzynarodówkę ludzi dobrej wiary, dobrej woli, dobrego myślenia i przyzwoitości. Naturalnym kandydatem do wspólnych europejskich funkcji będzie ten, który tak wiele zrobił dla Polski – Rafał Trzaskowski. Jestem przekonany, że w tej międzynarodówce będzie miejsce dla tych wszystkich, którzy lubią czytać i studiować Vaclava Havla – powiedział Adam Michnik w Darłowie, podczas uroczystości przyznania Verze Jourowej Międzynarodowej Nagrody Króla Eryka Pomorskiego.

Oba te zdarzenia, wprawdzie o kilka kwartałów od siebie odległe – ale charakterystyczne, bo skrajne, czyli oddające prawdziwe odczucia – prezentują zabiegi przedstawicieli obu stron sporu politycznego w Polsce. Jedni starają się jak najbardziej poniżyć przeciwnika, drudzy jak najwyżej wynieść nasz kraj na forum międzynarodowym.

Pierwsi uważają się za wyłącznych patriotów. To zaś budzi emocje, pogłębiające starania jednych i drugich.

 

niedziela, 1 lutego 2026

Niedobrze

 Tydzień się kończy zdumieniami.

Na przewodniczącą Polski 2050 Szymona Hołowni wybrano jednak oponentkę Donalda Tuska w rządzie. Teraz już musi zostać jego zastępczynią. Pech prześladuje nas dalej.

Dyskusja o spotkaniach klubów i kół poselskich z prezydentem ujawniła też istnienie takiego, którego przedstawiciel przekonywał Karola Nawrockiego w czasie rzeczonej wizyty o konieczności zniesienia zapisu o karaniu rodziców za to, że odmawiają szczepienia swoich dzieci.

Ujawniają się skrajności, które tłumaczą naszą słabość polityczną. Jakieś zdumiewające obsesje, niezrozumiałe ambicje w sytuacji, kiedy mamy wojnę u progu, deficyt budżetowy i cały szereg rzeczywistych problemów.

Odwieczna zaciekłość, która od zawsze prześladuje naszą politykę, teraz chyba przybiera jeszcze bardziej błazeńskie szaty.


sobota, 31 stycznia 2026

Reminiscencje

 Straszny jest knebel posmarowany miodem. [Stanisław Jerzy Lec] 

Ponad połowa Węgrów jest przekonanych, ze Viktor Orban jest zmęczony i niekompetentny (sic!). Teraz więc będzie musiał coś zrobić przed wyborami, aby odzyskać akceptację wyborców albo odda władzę.

Scenariusz rozpadu NATO w ogóle nas nie interesuje. Sojusz to anachronizm, relikt minionej epoki – mówił Siergiej Ławrow agencji TASS, która również jest reliktem minionej epoki. Mimo to trwa, bo taka jest potrzeba jej twórców.

Mamy dwa przykłady, z różnych by się wydawało światów. Brzmią jednak podobnie. W jednym i drugim wypadku rzecz prognozuje szanse przetrwania. W pierwszym przypadku autorem jest węgierski Instytut Publicus, w drugim rosyjski minister spraw zagranicznych. Oba źródła wieszczą upadek. Pierwsze węgierskiego populizmu, drugie solidarności wolnego świata.

Obie informacje znakomicie prezentują to, co powoduje niepokój opinii publicznej. Jeżeli populiści będą mieli rację, przetrwa Orban i upadnie NATO. Jeżeli nie, upadnie Orban i przetrwa NATO. Pierwsze może oznaczać przegraną wolnego świata, drugie kłopoty Rosji.

Tak czy owak, Europa musi być jednomyślna, niezależnie od tego, co populiści gotują jej sojuszowi z Ameryką. W przeciwnym wypadku spadnie do poziomu trzeciorzędnych państewek, klientów Rosji albo Ameryki. Niektóre z nich wręcz stracą wolność, zepchnięte do roli niegdysiejszych demoludów.

W osiemnastym wieku straciliśmy państwo, oddając je sojuszowi autokratów w imię zachowania tradycyjnych wolności szlachty, zagrożonych przez nowinkarzy. To bardzo niepokojące podobieństwo do współczesnych motywacji obrońców swoistego poddaństwa.

piątek, 30 stycznia 2026

Pułapki

 Populizm jest niebezpieczny dla nieuważnych.

Zdaniem wielu komentatorów prezydent gromadził wczoraj u siebie rodzaj reprezentacji Sejmu. To wygląda jak naśladownictwo Donalda Trumpa, który organizuje namiastkę ONZ, nazywając ten twór Radą Pokoju. Podobnie prezentowałby się otrzymany odzew. Do Rady Pokoju weszli bowiem liderzy państw o specyficznym pojmowaniu praworządności. U naszego prezydenta pojawili się raczej prawicowo usposobieni politycy. Jest atoli różnica. Rosja jeszcze nie weszła do Rady Donalda Trumpa. Skrajny jej nasz odpowiednik w rozumieniu rządów prawa, PiS przysłał do prezydenta nie tylko szefa klubu, ale cały klub. Bez atoli Prezesa, który wedle niektórych miał się przed tym schronić w szpitalu.

Rezonowanie narracji obcych dyplomatów przez polskich polityków podczas wystąpień i spotkań z wyborcami jest czymś niewłaściwym, co przesadnie podnosi rolę obcych ambasadorów do gubernatorów – mówił Krzysztof Bosak. Odniósł się tak do doniesień, jakoby Stany groziły odmową poparcia dla koalicji rządzącej, w której by uczestniczył Grzegorz Braun. W wyniku tego Prezes miał grzmieć, podnosząc szkodliwość wystąpień nieprzejednanego narodowca. 

Wydaje się więc, że mamy tu do czynienia z instrumentalnym traktowaniem suwerenności. Z jednej strony nie wolno by było naśladować narracji obcych dyplomatów, z drugiej wolno by brać przykład z poczynań prezydentów obcych nacji. Byłoby interesujące, gdyby cokolwiek było jednoznaczne w warunkach populistycznej polityki. Jak pisał Sołżenicyn, nauczyciele w światowej kolebce populizmu, w Sowietach zaczynali dzień od czytania Prawdy, aby nie trafić do obozu za powtarzanie dziatwie poprzednich objawień pierwszego sekretarza, całkowicie sprzecznych z tym, co mówi teraz. Nie próbowali go jednak krytykować.

Chyba że była odwilż. Wtedy oponenci ruszali do dzieła. Krytykowanie zatem Prezesa przez Krzysztofa Bosaka to kiepski prognostyk dla demagogicznej opozycji. Chociaż niedługo szef PiS też może już mówić co innego.


czwartek, 29 stycznia 2026

Farsa

 Nic nie jest tak śmieszne, jak przesadna polityka.

Kryzys w PiS się nasila. We frakcyjne rozgrywki wciągany jest prezydent. Rośnie też napięcie między Sławomirem Mentzenem a Krzysztofem Bosakiem. Najwyraźniej prawica ponownie wkracza w fazę kłótliwości, z której była znana na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Powraca też dawna paranoja polityczna. Głosiciele prawicy opowiadają o jakiejś kryptodyktaturze, która ich jakoby gnębi. Żywo to przypomina opowieści o rzekomej inwigilacji prawicy, na którą się uskarżali na początku transformacji. Mityczna szafa Lesiaka miała być pełna na to dowodów.

Inwektywy i mowa nienawiści, przypisywana politycznym konkurentom, miały być wówczas środkiem na pozyskanie władzy. Wtedy się to dwukrotnie kończyło przejęciem rządów przez postkomunistów. 

Na tym przykładzie do niedawna pewnie opierał swoje nadzieje Szymon Hołownia, który tworzył Trzecią Drogę. Teraz ją chyba porzuci na pastwę KO, zajmującej miejsce niegdysiejszej Unii Wolności. Dopuszcza bowiem myśl o porzuceniu własnej partii. Wraz z kilkunastoma zwolennikami. Przejdą do PiS? Pan Szymon zaprzecza.

Mamy do czynienia z cyklicznym rozwojem politycznego szaleństwa. Teraz jednakowoż mamy nowy element. Wojnę ukraińsko-rosyjską. Bardzo to komplikuje tradycyjną dla naszej prawicy wojnę z Niemcami. Wtedy straszenie nimi miało ukryć proniemieckie zachowania narodowców w połowie lat czterdziestych, teraz się staje powodem do podejrzeń o powiązanie z proputinowską prawicą w państwach Zachodu.

Coraz jednak więcej materiału mają satyrycy. Jakoś to dziwne, że z tego nie korzystają. Chociaż trzeba przyznać, że niezwykle trudno jest teraz tak bardzo przesadzić, aby wywołać efekt komiczny. Nasi populiści przekroczyli wszelkie granice.