Myślałem, że wraz z odrodzeniem Polski materialnym i duchowym, Polska odradzać się zacznie, że wyzbywać się zacznie tchórzostwa i wyzwalać się zacznie od pracy agentur, że przestanie pracę dla obcych uważać za najrozumniejszą pracę dla Polski [Józef Piłsudski].
Do 22 lipca muszą się zdecydować ci wszyscy, którzy należą do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego, czy pozostają w nim nadal. Jeżeli się od niego pisemnie nie odżegnują, wylecą z PiS, obozu patriotycznego, biało-czerwonej drużyny i tego wszystkiego, czym są kaczyści.
Prezes lubi symbole. Teraz sobie za moment pognębienia rozłamowców wybrał datę, którą komuniści traktowali jako początek Peerelu. Znowu będą jak jedna pięść, co zapowiedział Jacek Sasin. Członków jego stowarzyszenia nie wezwano do porzucenia ich nowej organizacji. Zrobili to sami, mimo że Prezes podobno lizusów słucha, ale ich nie szanuje.
Zdaniem Dominiki Długosz i Andrzeja Stankiewicza cała ta burza jest sztucznie kreowana, aby media miały o czym pisać. W czasie zaś lipcowej rocznicy nastąpi to, co daje efekt spadającej nagle lampy z dekoracji widowiska, usypiającego już widzów wałkowaniem rytuału. Po stronie Morawieckiego jest bowiem Adam Bielan, który ma już ogromną wprawę w łagodzeniu napięć między jeszcze bardziej spolaryzowanymi środowiskami.
Na razie więc Harcerze i Maślarze obrzucają się mało wybrednymi określeniami. Potem będą prezentowali jedność? Ciekawe.