Zapobiegając z jednej strony gwałtownym i częstym odmianom Konstytucyi Narodowej, z drugiej, uznając potrzebę wydoskonalenia onej po doświadczeniu jej skutków, co do pomyślności publicznej, porę i czas rewizyi i poprawy Konstytucyi co lat dwadzieścia pięć naznaczamy [Konstytucja 3 maja 1971 roku].
Opierając się na tym, prezydent obwieścił, że czas na zmianę obecnej ustawy zasadniczej. Jej projekt powinni opracować posłowie Sejmu. Wtedy. Teraz Karol Nawrocki go wyręcza i proponuje twórców tego dokumentu, Sejmowi pozostawiając podobno wybór dwóch delegatów każdego klubu poselskiego i jednego z koła poselskiego. Wśród nominatów prezydenta są wymieniane osoby budzące kontrowersje. Nie ma zaś twórcy projektu konstytucji, opracowanego w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
Powstała zatem nowa oś sporu politycznego. Będzie się działo. Bo jeśli wcale się nie będzie, będzie wielka klapa.