Szukając zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa, rezygnujemy często z wolności. Wolność bowiem zmusza do podejmowania decyzji i uniemożliwia bezpieczne trwanie w kokonie spokoju [Maria Szyszkowska].
Z Opowieści o Ojczyźnie Dmitrija Glukhovsky'ego można wywnioskować, że ideałem władztwa rosyjskiego jest zarządzanie centralne przez osobę, ustanowioną w wyniku Rytuału. Nie ma ona formalnego mandatu, ale jednoosobowo decyduje o systemie władzy. Ten zaś poprzez wszechmocny aparat ścigania i instytucjonalną korupcję ma wykrzesać odpowiednią gorliwość ze swoich funkcjonariuszy.
Zostać nimi powinni ludzie, którzy mogą się wykazać odpowiednią powolnością wobec obyczaju. Jej miernikiem ma być regularność nieformalnych wpłat, wymaganych od nich przez zwierzchników. Aparatczycy powinni być dobierani spośród przypadkowych szczęśliwców, którzy rokują gotowość do bezwarunkowego poddania się władzy. To ma być też dowodem na tamtejszą demokrację.
W takim kontekście kulturowe powinowactwo ze Wschodem zyskuje fatalny obraz.