Albo władza, albo potop.
Prezydenckie weto dla ustawy o KRS urosło do jednego z najważniejszych tematów minionego tygodnia. Rzecz podgrzał jeszcze projekt regulacji, zaproponowany w zamian przez pałac prezydencki. On pewnie będzie odrzucony przez Sejm, jako wyzywająco przeciwny konstytucji. W rezultacie nowa KRS będzie wedle starych zasad wybrana przez obecną większość. Najprawdopodobniej prezydent nie odbierze ślubowania od nowo mianowanych sędziów i starzy nie ustąpią ze stanowisk. Będziemy wtedy mieli kolejną rupę sędziów, uznawaną tylko przez część Polaków.
Konfederacja łączy się z Nową Nadzieją i razem przystąpią do wyborów, aby w ich wyniku odsunąć obecną i poprzednią władzę od stołu. Jednakowoż nie wykluczają żadnych koalicjantów. To nowy element w rozgrywce politycznej naszej prawicy. PiS się bowiem dzieli. Kiedy maślarze obradują na konwencji w Stalowej Woli, harcerze spotykają się w Słupsku. Tam atoli pretendent do przejęcia kierownictwa w partii zgodnie ze swoim konkurentem, przemawiającym w Stalowej Woli, odrzuca SAFE. Powód podają identyczny. Warunkiem uczestnictwa w programie jest powstrzymanie ewentualnej korupcji. Kaczyści więc głoszą, że Unia zamierza tak Polskę trzymać na łańcuchu. Jeśli jednak uważają, że łańcuch to coś złego, to dlaczego aprobowali weto dla ustawy łańcuchowej?
Z całości zaś wyłania się wniosek, że kaczyści nie wierzą w swoje zwycięstwo wyborcze. Chcą więc Polskę ukarać za to bałaganem, osłabieniem, ostatecznie zaś skłóceniem ze światem. Państwo ma służyć swoim obywatelom. To oni je utrzymują. Nie służy żadnej partii i żadna nie może oczekiwać od niego posłuszeństwa. To jest podstawowy warunek suwerenności i innego nie ma.
Warto o tym pamiętać.