Nie tracą rezonu.
Brat króla Karola został zatrzymany, przesłuchany przez policję i poddany jej dozorowi. Jest podejrzewany o nadużycie władzy. Sprawa ma związek z aferą Epsteina, skazanego za organizowanie pedofilskich ekscesów na skalę światową. Rzecz niesłychana, u nas atoli również ma swój odpowiednik. Właśnie jest sądzony hierarcha za spóźnione ujawnienie zbrodni pedofilii, popełnionych w podległych mu parafiach. W przeciwieństwie do ich poprzedniego skrywania, w dzisiejszej Polsce zaczynają być głośne negatywne zjawiska obyczajowe, jeśli mają swój klerykalny wyraz. Populizm zaś w naszej polityce związał się na dobre z duchowieństwem, zdradzającym polityczne zainteresowania. Ba, z takim jego odłamem, którego liderów sam Prezes, kiedy jeszcze dostatecznie nie pogłębił swojej ideologii, posądzał o posiadanie nadajników za Uralem.
Charakterystyczne zaś, że dawne formy władzy napotykają na kłopoty niezależnie od tego, czy mają świecki, czy religijny charakter. Najwyraźniej społeczeństwa nie chcą już przyznawać im bezkrytycznie racji i żądają kontroli nad nimi. One zaś uparcie trwają przy mniemaniu, że ich przywileje są jeszcze aktualne. W rezultacie chyba cały światowy populizm przybiera infantylną raczej postać. Wczorajsze posiedzenie Rady Pokoju zdaje się potwierdzać takie mniemanie, chociaż powiadają, że pierwsze koty za płoty. Donald Trump w mowie pełnej uczniackich pochwał dla uczestników oświadczył tam, że prawie wszyscy liderzy państw przyjęli zaproszenie do jego Rady, a ci z nich, którzy tego nie zrobili, przyjmą je wkrótce. Jego bowiem zdaniem jest ona najlepszym tworem, który się pojawił w świecie.
Udawanie dobrego samopoczucia nie opuszcza populistów, nawet jak ich napotykają kłopoty.