Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 19 marca 2026

Bałagan

 Polska nierządem stoi [Wacław Potocki].

Prezydent wyraził wątpliwość co do prawidłowości wyboru sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Wybrano ich na podstawie przepisów, ustanowionych przez PiS i stosowanych wobec sędziów, funkcjonujących tam obecnie. Karol Nawrocki skierował więc pytanie do TK, który jednak odłożył bezterminowo swoją decyzję i pozostawił rozstrzygnięcie prezydentowi. Teraz on, kwestionując wybór wedle zasad, wymyślonych przez PiS, przesądzi o tym, iż poprzednio wybrani sędziowie muszą opuścić Trybunał, bo są nieprawidłowo ustanowieni. Alternatywą jest zaprzysiężenie nowo wybranych sędziów.

ABW zawiadomiła prokuraturę, że Sławomir Cenckiewicz, mimo że cofnięto mu prawo dostępu do spraw tajnych, wziął udział w lutowym posiedzeniu RBN, któremu przewodniczy. Omawiano tam informacje niejawne. Komuś, kto utracił prawo dostępu do informacji tajnych, nie można przyznać prawa jednorazowego dostępu. Wprawdzie WSA uchylił decyzję o odebraniu certyfikatu bezpieczeństwa szefowi RBN, ale orzeczenie nie jest prawomocne, bo rząd złożył w tej sprawie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Mamy więc ilustrację bałaganu prawnego, w którym tkwimy za sprawą kaczystowskich reform sądownictwa. Nie ma się do kogo odwołać i rzecz dotyczy obu stron politycznego sporu, bo nie wszyscy sędziowie SN są powszechnie uznawani. Nawet nie wszystkie jego Izby.

Najwyższy czas na uporządkowanie tego stanu rzeczy, jeżeli nie chcemy się stać pośmiewiskiem świata.


środa, 18 marca 2026

Nauczki

 Rozczarowanie jest pierwszym krokiem do mądrości [Disraeli].

– Karol Nawrocki chce całkowitej likwidacji unijnego systemu handlu emisjami ETS. Przed unijnymi organami reprezentuje nas jednak premier Donald Tusk – napisał Patryk Skrzat w Business Insider.

ETS jest tykającą bombą naszych populistów. Jest to system handlu uprawnień do emisji. Polska, ze względu na znaczące wykorzystanie węgla, otrzymywała ich dużo. Mogliśmy więc modernizować energetyczne instalacje i sprzedawać nadwyżki, aby i inwestować ich równowartość w rozwój energetyki. Można też je było wydawać na inne potrzeby. Rząd PiS wybrał to drugie. Nagromadził więc kłopotów, z którymi się teraz trzeba zmagać.

Mateusz Morawiecki jako premier twierdził, że nie można ograniczać porozumień związanych z ETS. Okazuje się jednak, że polska specyfika uzasadnia tu ulgi i rząd Donalda Tuska już ma w tym sukcesy. Na najbliższym zaś posiedzeniu Rady Unii Europejskiej podejmie dalsze działania, które są przedyskutowane z Brukselą. 

Alternatywą zaś dla paliw kopalnych są u nas jedynie OZE, których bardzo nie lubi PiS. Dziwne, jak przypomina premier są one nie tylko tanie, ale i suwerenne. Nie da się ich przywieźć z zagranicy lub tam wywieźć. Nade wszystko zaś nie niszczą emisjami środowiska. Nie da się rzeczonych zalet przypisać węglowi, który nie tylko zabija ludzi smogiem, ale tkwi u nas głęboko pod powierzchnią Ziemi i też dlatego jest bardzo drogi.

Na domiar złego jeszcze w latach dziewięćdziesiątych kaczystowski minister w antykomunistycznym rządzie Olszewskiego dla ochrony konsumenta wprowadził komunistyczne koncesje i taryfy na energię oraz powołał Urząd Regulacji Energetyki. W rezultacie wyparto z rynku prywatnych wytwórców, a ceny energii natychmiast poszybowały w górę. Uregulowano je bowiem tak, że kosztem uzasadnionym były również wydatki na remonty instalacji. Te zaś u nas zbudowano nie tylko jeszcze w czasie komuny, ale często wcześniej. Psuły się więc na potęgę. Wytwórca zaś energii do kosztu uzasadnionego miał prawo doliczyć 10% zysku. Skutkiem tego im gorzej się miały urządzenia, tym większy przynosiły zysk. W rezultacie nie tylko mamy niezmodernizowane urządzenia energetyczne, ale i energię najdroższą w Unii.

Teraz prezydent chce wymusić na premierze, aby ten jutro wypowiedział w Brukseli umowy o ETS. Jest też pewnie przekonany, że postawił go w sytuacji bez wyjścia. Niestety, rzecz się skończy, jak plan wprowadzenia Safe zero procent.

wtorek, 17 marca 2026

Strachy

 Konkret24 rozprawia się ze wszystkimi zastrzeżeniami, podnoszonymi w sprawie unijnego programu SAFE.

Koszt odsetek programu SAFE, zaciągnięty w euro, może osiągnąć nawet 180 miliardów złotych, przekonuje prezydent. Marek Zuber, ekonomista wylicza, że gdybyśmy teraz zaciągnęli podobny kredyt złotówkowy, to jego całkowity koszt by wyniósł 250 miliardów złotych. Nie ma też obawy o czas zadłużenia, gdyż każde państwo spłaca wykupywane długi następnymi pożyczkami. Im zaś dłuższy czas kredytowania, tym większe są skumulowane w czasie dochody dłużnika.

Na SAFE zero procent nie ma żadnych środków. Nie wiadomo bowiem, jaki będzie przyszły kurs złota. Kreowanie zaś pieniędzy przez NBP musi się skończyć inflacją, która dotknie wszystkich mieszkańców Polski. Spełni więc do jakiegoś stopnia wolę wrogów Polski. W przeciwieństwie zaś do natychmiast dostępnego unijnego SAFE pieniądze z NBP byłyby dostępne najwcześniej w 2027 roku.

Nie jest też możliwe osiągnięcie zakładanego zysku przy sprzedaży i natychmiastowym odkupieniu złota. Kiedy nasze złoto by się pojawiło na rynku, jego ceny muszą się zmniejszyć. Kiedy się ujawni nasz na nie popyt, wzrosną. Kupując więc, zapłacimy więcej, niż kiedy sprzedawaliśmy. Chyba że się pojawi ktoś, kto kupi i wbrew swojemu interesowi odsprzeda nam po tej samej cenie droższe już złoto, na którym by mógł zarobić. Wtedy się naraża na odpowiedzialność za świadome stworzenie u siebie straty. 

Nieprawdą jest, że zmiana u nas rządu będzie skutkowała wstrzymaniem wypłat z programu SAFE. Każda wpłata unijna jest obwarowana rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego z 2020 roku, chroniąca ją przed defraudacją, korupcją i niewystarczającą kontrolą państwa. Nie jest to równoznaczne ze zmianą władz.

Przyjęcie SAFE nie oddaje bynajmniej Unii prawa do kontrolowania naszej armii. Wdrożenie zaś planu B  w niczym nie łamie przepisów. Weto prezydenckie może tylko pozbawić wsparcia służb mundurowych, podległych innym ministerstwom niż MON.

Mamy więc do czynienia z wątpliwościami, które nie mają realnych podstaw. Mimo to Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza wystąpiło do prezydenta i marszałka Sejmu ze stanowiskiem, w którym czytamy, iż decyzje rządu w sprawie SAFE stanowią podstawę do starań o zmianę obecnego rządu.


poniedziałek, 16 marca 2026

Sejfiści

 Lepiej być zadłużonym, niż okupowanym [Kaczyński].

Komentarze w sprawie Safe zero procent w większości były wczoraj nieprzychylne. Dominowały wśród zwolenników rządu i specjalistów. Zwolennicy zaś PiS-u podnosili suwerenną alternatywę, proponowaną przez prezydenta.

Taka suwerenność odcina nas od Unii Europejskiej, zgodnie z nastawieniem kół radiomaryjnych, tradycyjnie przeciwnych laickiemu Zachodowi. Teraz atoli zwolennicy PiS-u już nie przypisują zauralskim nadajnikom tej niezależności. To raczej zwyczaj antykaczystów.

Obiektywnie zaś rzecz biorąc, kaczystowska niezawisłość odcina nas od zdrowego rozsądku. Nie ma bowiem żadnych pieniędzy w NBP, które by mogły być wykorzystane do sfinansowania SAFE zero procent. Bank ma straty przekraczające kwotę, którą nam pożycza Unia. Jak zaś osiągnie kiedyś zysk, będzie musiał pokryć swoje niedobory, nadwyżkę zaś oddać państwu i ono suwerennie zadecyduje o przeznaczeniu  owej obowiązkowej daniny. Wszelkie więc plany dzielenia czegoś, czego nie ma, oznaczają rozbrat ze zdrowym rozsądkiem.

Nie możemy się też wyzbyć rezerw NBP. Powinny one odpowiadać wymaganiom MFW, z których wynika wiarygodność Polski. Obecnie mamy je dostatecznie wysokie i zdywersyfikowane. Jak je uszczuplimy, w dodatku dla uniezależnienia się od Unii, narazimy się nie tylko na śmieszność, jak po enuncjacjach niektórych naszych piewców prawicy, ale stracimy możność stosunkowo taniego zaciągania zobowiązań finansowych.

Wszystko wskazuje na to, że nam to nie grozi, ale...


niedziela, 15 marca 2026

Rada

 Z tym SAFE zero procent to lipa, ale idziemy w to, bo ciemny lud to kupi. Tak można w skrócie sparafrazować metodę PiS-owskiej propagandy, związanej z ostatnim problemem.

Przede wszystkim bowiem wiadomo, że banki centralne nie udzielają pożyczek inwestorom, lecz bankom komercyjnym. Sprzedają im też lub kupują od nich papiery wartościowe. Zmierzają przy tym do tego, aby w obiegu były pieniądze w ilości, równoważącej wartość produktów rynkowych. 

Takie banki swoje zyski wykorzystują do pokrycia własnych strat lub odprowadzają je do budżetu. Nie ma innej możliwości. Nasz NBP ma właśnie skumulowaną stratę w wysokości 100 mld złotych. W razie więc przeprowadzenia zyskownej operacji najpierw by musiał ją pokryć, aby potem ewentualną nadwyżkę oddać fiskusowi. Jego środkami zarządza wyłącznie rząd. 

Nie można zatem mówić o jakimkolwiek SAFE zero procent, bo go nie ma. Jako się rzekło, każdy zysk banku centralnego jest własnością budżetu. Obiecywanie więc, że PiS go załatwi, jest stwierdzeniem, że wydobędzie dodatkowe 185 miliardów od finansów państwa i wyłoży na armię. Teraz, zaraz. Bez jakichkolwiek kompetencji i zapisów w ustawie budżetowej. Bzdura.

Unijny zaś SAFE, jako kredyt jest dostępny natychmiast i za 3%. Dlatego go nie chcą Niemcy, bo ich pozycja pozwala im pożyczać jeszcze taniej. Najwyżej na 2,9%. Nasza sytuacja gospodarcza jest gorsza i my możemy pożyczać po 5,9%. I nic tu nie pomoże tupanie nóżkami, bo bezbożna Europa się nie podoba klerowi, któremu PiS jest bezkrytycznie poddany.

Lepiej więc nie być ciemnym ludem, bo to się ujemnie odbija nie tylko na kieszeni, ale i na kiepskiej opinii kaczystów o tych, którzy na nich głosują.


sobota, 14 marca 2026

Weryfikacja

 Prezydent Polski zawetował ważną ustawę o obronie kraju [tytuł z rosyjskich mediów].

Najczęstszym wczoraj słowem, zapisanym na X, był wstyd. Rzecz dotyczyła zarówno prezydenckiego weta, jak i wypowiedzi głosicieli PiS. Rzeczywiście za wypowiadanie prawd alternatywnego świata, za wmawianie, jakoby wirtualne pieniądze były rzeczywistymi, a ochronę pożyczki przed korupcją nazywanie odbieraniem suwerenności, trzeba się wstydzić. Nic dziwnego, że argumentacja w ustach wyrazicieli kaczyzmu przybierała formę obelgi i gróźb. W rezultacie atoli pożyczka zostanie przyjęta przez uchwałę.  

Marszałek Czarzasty nie skierował do natychmiastowego procedowania prezydenckiego projektu ustawy o Safe zero procent. Trudno się dziwić tej nazwie. Coś, czego nie ma, nie daje się oprocentować. Wszak pieniądze, drukowane dzięki kursowym manipulacjom, nie mają żadnej wartości. Szkoda więc na nie czasu.

Przy okazji Konfederacja popisała się również. Sławomir Mentzen uważa, że obie pożyczki są błędem, bo zadłużają państwo. Najwyraźniej wbrew słowom Prezesa Konfederaci wolą być okupowani niż zadłużeni. Nawet tanio.

Wczoraj mieliśmy więc okazję obserwować erupcję populizmu. Również jego skutek. Tym zaś jest zjednoczenie przeciwników PiS-u. Na tym tle nie zaskakuje wypowiedź Szymona Hołowni, twierdzącego, że skoro są pieniądze, trzeba je brać. Ich atoli nie ma. Byłyby tyle warte, ile byłby wart papier, na którym by je wydrukowano. Null.

Przynajmniej wiadomo, kto jest kim w polityce. I to jest druga oczywista wartość wczorajszej awantury. Nic dziwnego, że to weto jest komentowane jako wstęp do polexitu.


piątek, 13 marca 2026

Ułuda

 Większa część Polaków, 53% chce przyjąć unijny SAFE, czyli sporny kredyt na uzbrojenie armii, 25% populacji tego nie chce, 22% pozostaje obojętna. Nie chcemy więc znowu z kosami iść na harmaty.

Karol Nawrocki narobił sobie wizerunkowych kłopotów, poszedł bowiem za opinią PiS i prawicy i nie podpisze stosownej ustawy. Donald Tusk skwitował to wczoraj stwierdzeniem, że Prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota. Wstyd! Jutro o 9 rano odpowiedź polskiego rządu na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów.

Karol Nawrocki poważnie traktuje obietnicę Adama Glapińskiego, o wdrożeniu jego SAFE. Tymczasem już wiadomo, że osławione zyski NBP mają pochodzić ze sprzedanego drożej złota, które było tańsze w momencie jego niegdysiejszego nabycia. Kupiony kruszec ma tzw. wartość księgową, według niskiej ceny sprzed lat. Obecnie więc by w razie sprzedaży wystąpiła jej nadwyżka. Po sprzedaniu złota i natychmiastowym jego odkupieniu pojawiłaby się tylko w księgach. Ta atoli, jeżeliby miała być rzeczywistym zyskiem, powinna mieć odzwierciedlenie w banknotach. One zaś muszą mieć odzwierciedlenie w ilości produktów na rynku. W przeciwnym wypadku ich wartość pochłonie inflacja.

NBP musi realny zysk przekazać do budżetu. Ten zaś otrzymaną sumę musi wykorzystać na bieżące potrzeby. Nie może jej traktować jako przychód nadzwyczajny. Na SAFE zero procent nie pozostaje zatem nic z efektów księgowych operacji i aby go zrealizować, trzeba pożyczać pieniądze na dwukrotnie wyższy procent. 

Zostalibyśmy więc bez możliwości dozbrojenia armii, gdyby nie zapowiadany plan B, do którego odrzucenia przekonuje właśnie teraz Zbigniew Bogucki.

Mamy więc oczywistą pułapkę, w którą wpadł Karol Nawrocki.