Lepiej być zadłużonym, niż okupowanym [Kaczyński].
Komentarze w sprawie Safe zero procent w większości były wczoraj nieprzychylne. Dominowały wśród zwolenników rządu i specjalistów. Zwolennicy zaś PiS-u podnosili suwerenną alternatywę, proponowaną przez prezydenta.
Taka suwerenność odcina nas od Unii Europejskiej, zgodnie z nastawieniem kół radiomaryjnych, tradycyjnie przeciwnych laickiemu Zachodowi. Teraz atoli zwolennicy PiS-u już nie przypisują zauralskim nadajnikom tej niezależności. To raczej zwyczaj antykaczystów.
Obiektywnie zaś rzecz biorąc, kaczystowska niezawisłość odcina nas od zdrowego rozsądku. Nie ma bowiem żadnych pieniędzy w NBP, które by mogły być wykorzystane do sfinansowania SAFE zero procent. Bank ma straty przekraczające kwotę, którą nam pożycza Unia. Jak zaś osiągnie kiedyś zysk, będzie musiał pokryć swoje niedobory, nadwyżkę zaś oddać państwu i ono suwerennie zadecyduje o przeznaczeniu owej obowiązkowej daniny. Wszelkie więc plany dzielenia czegoś, czego nie ma, oznaczają rozbrat ze zdrowym rozsądkiem.
Nie możemy się też wyzbyć rezerw NBP. Powinny one odpowiadać wymaganiom MFW, z których wynika wiarygodność Polski. Obecnie mamy je dostatecznie wysokie i zdywersyfikowane. Jak je uszczuplimy, w dodatku dla uniezależnienia się od Unii, narazimy się nie tylko na śmieszność, jak po enuncjacjach niektórych naszych piewców prawicy, ale stracimy możność stosunkowo taniego zaciągania zobowiązań finansowych.
Wszystko wskazuje na to, że nam to nie grozi, ale...