Nicolas Maduro siedzi wraz z żoną w amerykańskim areszcie. Donald Trump osadził w nim sprawcę sprowadzenia najbogatszego kraju Ameryki Południowej do skrajnej nędzy.
Teraz zapowiada, że Ameryka przejmie znacjonalizowane tam przez populistów górnictwo naftowe i dokona transformacji. To samo miało spotkać Ukrainę. Tego właśnie się mogą bać wyzwoleni od populizmu Wenezuelczycy. Wielbiciele demagogii i beneficjanci księżycowych programów socjalnych, które doprowadziły kraj do nędzy, uważają że właśnie teraz wpadli w łapy imperialistów. Oni pozbawią ich radości nawet nędznego życia na koszt państwa i narażą ich na imperialistyczny wyzysk.
Dziwnie to się kojarzy z Polską. My też jesteśmy społeczeństwem, późno wyzwolonym od analfabetyzmu, pozostającym w silnej zależności od kleru. U nas też populizm święcił sukcesy. Wprawdzie jego zwolennicy wielbią Amerykę, radując się jednak głównie jej usiłowaniami rozmontowania Unii Europejskiej. Pozostając w kulturowej wspólnocie ze Wschodem, upatrują bowiem w Europie zagrożenia, wyrażając skłonność do moskiewskiego miru.
Ciekawe więc będzie stanowisko naszej obecnej opozycji wobec rozwoju zdarzeń w Wenezueli.
Formalnie Donald Trump postąpił wobec Wenezueli podobnie, jak Władimir Putin próbował wobec Ukrainy. Ameryka jednak inaczej rozumie swój mir, niż Rosja. Moskwa by chciała sąsiadów podporządkować politycznie w myśl zasad caratu lub jakiejś formy komuny, popieranej przez kler. Ameryka w zamian za koncesje materialne spróbuje ich podporządkować współczesnemu kapitalizmowi. Może to nie wróżyć dobrze życzliwości kaczystów dla Ameryki. Oni w istocie są podobni do Rosjan w powolności autorytaryzmowi. Chyba że Trump pozostanie w emocjonalnym aliansie z Putinem.
W tej sytuacji nie ma alternatywy dla integracji europejskiej. Jeżeli się od niej odżegnamy, popadniemy w kolejną zależność od Moskwy. Pewnie na kolejne sto lat. Ona zaś albo ograbi podporządkowane sobie państwa, albo się rozpadnie. Wszak nie da się bezkarnie zniszczyć własnej gospodarki poprzez przeznaczenie sześćdziesięciu procent PKB na wojnę, której nie opłacą pokonani.
Ta konstatacja fatalnie rokuje na sukces kulturowych krewniaków Wschodu w dziele ewentualnego przejęcia władzy w Polsce.
Odnośnie "Ciekawe więc będzie stanowisko naszej obecnej opozycji wobec rozwoju zdarzeń w Wenezueli."
OdpowiedzUsuńNo to ichni propagandyści już się właśnie popisali.
Niby wiadomo, że mądrzy nie byli, nie są i nie będą, ale żeby aż tak?
A w ogóle, to
Pozdrawiam w Nowym roku!
Dziękuję i również pozdrawiam w Nowym Roku.
UsuńW Wenezueli zaś raczej nic się chyba nie zmieni poza tym, ze Stany odzyskają swoje pola naftowe, znacjonalizowane przez poprzednika Maduro, postępujacego w myśl zawsze ujawnianych, PiS-owskich również preferencji. Stąd ich reakcja musi być niemądra, bo jakże to, ich ulubieniec kopie tego, który swoją ojczyznę doprowadził do stanu, co oni obiecują Polsce.
Stary