Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 6 stycznia 2026

Przodownictwo

 Władimir Putin potępił atak Ameryki na Wenezuelę. Jego zdaniem nie wolno napadać na sąsiednie kraje, bo to sprzeczne z prawem międzynarodowym. Wygląda to tak, jak by Ukraina doświadczyła rosyjskiej agresji za sprawą jego sobowtóra i w ogóle zdarzył się w innej rzeczywistości.

Rosja wydaje ponad 60 procent PKB na wojnę z sąsiadem. To znaczy, że na cywilną produkcję, inwestycje i rozwój gospodarczy wykłada nieco ponad 30%. Niebawem więc popadnie w kryzys. Nietrudno sobie wyobrazić czekające Rosjan braki w dostawach prądu, ciepła, żywności, wody i leków.  Tego się nie da zakłamać. Rosyjscy populiści starają się jednak bardzo. Mają atoli znacznie mniej szczęścia od Stanów.

Nasi populiści też nie zasypiali gruszek w popiele. Otrzymawszy w 2015 roku kraj z zadłużeniem około 950 mld złotych, oddali go w 2023 z długiem bliskim 1,7 bln złotych. W tym realny koszt afer może być szacowany na 250 mld złotych. W tej sytuacji również bez powodzenia próbują dowieść winy Tuska. 

Jerzy Wittlin już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku wydał Vademecum petenta, w którym między innymi instruuje, jak zrzucać swoją winę na innych. Pisze tam, że zadanie jest trudne i nie gwarantuje uniknięcia odpowiedzialności niezależnie od tego, czy spryciarz jest winny, czy nie. W każdym przypadku przedsięwzięcie musi być z góry zaplanowane. Przy kiepskim planie skutek na pewno jest taki, jaki osiąga Władimir Putin, potępiający Amerykę lub kaczysci, obwiniający następców.

Donald Trump jednak przygotował swój czyn. Twierdzi, że porwał nie prezydenta a szefa mafii. I nie wtrąca się do rządów w Wenezueli, poprzestając jedynie na odebraniu Wenezuelczykom złóż ropy, której i tak lokalsi nie potrafią wydobyć. W dodatku precedens stworzyła Rosja, którą Ameryka przecież jednak za to potępia.

Tak czy owak, my znowu mamy światowe pierwszeństwo w stworzeniu teorii, tym razem odwracania kota ogonem. Praktyka zaś się rodakom tradycyjnie nie udaje. Może tym razem kulturowe pokrewieństwo ze Wschodem im bruździ?


5 komentarzy:

  1. Rzecz ciekawa, że kulturowe pokrewieństwo ze Wschodem występuje na terenach pisonośnych, a więc na tych, na których upezetperowienie było najmniejsze. Natomiast dawni członkowie partii komunistycznej znakomicie przystosowali się (wystarczyły niewielkie retusze) do wzorców Zachodu. Do liberalnej demokracji - z jej mechanizmami, wykładnią ideologiczną etc. Ba! Dość szybko osiągnęli status strażników nowej ortodoksji! Ot, paradoks.
    mc2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak twierdzi PiS-owska propaganda. Znana ze specyficznej kompetencji.
      Stary

      Usuń
  2. Myślę, że prawica jednak nie ma tej przysłowiowej piątej klepki,
    a klaunowskie , durne występy trumpa są tego zjawiska najlepszym dowodem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ideologia zawsze zaciemniała umysł. Stąd to wrażenie.

      Pozdrawiam równiez

      Usuń