Samostanowienie u bram.
Nie pojedziemy na Grenlandię, aby bronić wyspy przed Ameryką. Staniemy jednak z Europą w szeregu państw, które się nie godzą na powrót polityki do warunków sprzed pierwszej wojny światowej, kiedy to rządziła przemoc silniejszych. Unia musi się zewrzeć, aby dać odpór rzeczywistym lub mniemanym autokratom. Tak to widzi Donald Tusk.
Forum Ekonomiczne w Davos nabrało dodatkowego wyrazu. Tam się w kuluarach ma rozstrzygać stosunek Stanów do państw, które nie przyjmują zaproszenia Donalda Trumpa do Rady Pokoju albo nie zamierzają wyrazić zgody na zajęcie Grenlandii przez USA. Emmanuel Macron może wskutek swego negatywnego stosunku do amerykańskich pomysłów spowodować obłożenie francuskich win dwustuprocentowym cłem.
Stoimy jednoznacznie po stronie międzynarodowego prawa. Czy nasz prezydent się temu przeciwstawi, na razie nie wiadomo. Jego otoczenie jest jednak przychylne antyunijnym zamysłom Donalda Trumpa. Jeżeli w ich wyniku Europa okaże asertywność i zajmie swoją przodującą pozycję w świecie, podobnie jak to było przed pierwszą wojną światową, będziemy mieli powód do wdzięczności dla Donalda Trumpa.
Niewykluczone więc, że będzie miał swoje pomniki na głównych placach nie tylko Londynu, Paryża, Berlina, Rzymu, Madrytu, ale i również Warszawy.
To zaprzeczenie wiary, że ludzie fundamentalnie stworzeni są
OdpowiedzUsuństworzeni do czynienia dobra ... To koniec chrześcijaństwa.
Pozdrawiam
-fere-
OdpowiedzUsuńSłysząc o planach Anschluss Kanady i zwiększenie "przestrzeni życiowej" o Grenlandię należy pamiętać, że Donald Tramp jest wnukiem niemieckiego imigranta.
Pamiętam. Dobrze pamiętam.
Usuń