Wenezuelska opozycja by chyba chciała, aby nastała tam ludowa suwerenność. W istocie więc tego samego, co już było i doprowadziło kraj do nędzy. Wygląda to bowiem tak, jak by teraz madurowcy mieli siedzieć w kryminałach, a wolny od nich lud pod innym kierownictwem miałby dzielić między siebie to, co jeszcze po nich pozostało.
Ameryka zaś by chciała odzyskać zasoby naftowe, znacjonalizowane przez Hugo Chaveza i dostarczać stamtąd ropę do Ameryki po cenach rynkowych. Czyli za grosze. Bo ceny paliw płynnych by musiały spadać, gdyby na światowym rynku pojawiły się te ilości nafty, które dotąd wykupują amerykańskie rafinerie. Wydaje się, że zdaniem Amerykanów do ponownego sprywatyzowania złóż bardziej się nadaje sprawdzona już postmadurowska administracja, od równie socjalistycznej, ale antymadurowskiej, jeszcze skłonnej do oporu.
Rzecz przypomina naszą sytuację z roku 1989. Wtedy też mieliśmy do wyboru albo Okrągły Stół, albo radykałów przy władzy, którzy by wprawdzie z kryminałów wypuścili dotychczasowych więźniów politycznych, ale w zamian umieścili tam swoich oponentów. Może by nawet chcieli postępować zgodnie z popularnym wtedy wierszykiem, a na drzewach, zamiast liści będą wisieć komuniści. Rozwój wydarzeń dowiódł, że o tym, kto jest komunistą, przesądzali sami.
Wybraliśmy atoli to, co ówcześni polscy sankiuloci nazwali zmową okrągłostołową. Jednocześnie stali oni na pozycji antyeuropejskiej. Ich bowiem zdaniem zeświecczona Unia odebrałaby nam tożsamość. Wszak trwali w przekonaniu, że tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem. Szczęśliwie optując za unijną akcesją, polski papież zepsuł im ich dzieło, a unijne dopłaty przekonały wieś. Nie stworzyliśmy u siebie drugiej Białorusi.
Wenezuela nie ma raczej takiej szansy. W najlepszym więc wypadku powróci do swojej dawnej sytuacji, kiedy ją wyzyskiwali imperialiści. Spadnie wtedy bezrobocie, ale razem z nim zmaleje suwerenność. Państwo bowiem musi mieć władzę, która jeżeli nie jest wybrana przez światły naród, przeważnie syci swoje ambicje albo napełnia kieszeń. Wenezuelczycy nie mają Unii Amerykańskiej, która by im mogła zapewnić ich prawa.
A Moskwa ma argumenty dla swojej ekspansji. Chociaż niskie ceny paliw dodatkowo ją pognębią, a może też doprowadzą do rozpadu.
-fere-
OdpowiedzUsuńTak jak w Polsce runął mit katolickich patriotów z PIS-u po ujawnieniu przestępstw i rozwiązłości jego elit, tak samo wali się mit demokratycznej Ameryki, po ataku na Wenezuelę i porwaniu jej prezydenta. Niezależnie jak wybranego. Dochodzi do tego sugerowany anschluß Kanady i zamiar zajęcia duńskiej Grenlandii.
Ani historia, ani obecna sytuacja nie zmieniła myślenia tych wołających w sejmie - Donald Trump...
To prawda. Runęło wiele mitów pod naciskiem prymitywnego populizmu. Przy okazji okazało się, że praworządność i moralność jest jeszcze nakazem dla świeckich instytucji, religijne je ignorują, a polityczne organizacje, powiązane z klerem, uciekają się do kłamstwa.
UsuńTrump, na prośbę ruskiewgo cara otwiera drugi front na Zachodzie. Przy okazji znów chce coś ukraść!
OdpowiedzUsuńtyle w temacie Trump NATO i USA...
Pokazał się ze złej strony i nie powinien narzekać na krytykę.
Usuń