Nie jest łatwo.
Trzecia Droga rozjeżdża się na dwie części. Jedni chcą powtórzenie tylko drugiej tury wyborów, inni by chcieli rozpoczęcia ich od nowa. Pierwsi więc optują za samodzielnością, drudzy za kuratelą. W tle bowiem komentarzy czai się zależność od Kościoła i w konsekwencji sojusz z Prezesem. Wiadomo zaś, że kto PiS-u dotyka, ten znika, czy jakoś tak.
Sprawa jest komentowana w żartobliwym raczej tonie. Szymon Hołownia bowiem wyniósł swoje motywacje na tak wysoki poziom cnoty wszelakiej, że jego tajne konszachty z Prezesem wyprowadziły ją w groteskę, o którą się ociera każda przesada. W wyniku tego notowania jego partii wzrosły czterokrotnie. Osiągają teraz cztery(sic!) procent.
Jak tych wyborców podzielą między siebie frakcje, na które się rozpadną zwolennicy Polski 2050, nie wiadomo. Istnieją cztery możliwości: zwolennicy Szymona Hołowni, jednej i drugiej potencjalnej uczestniczki drugiej tury oraz przeciwnicy ich wszystkich. Dzisiejszy kongres, znowu on line, przyniesie może dodatkowe możliwości.
Łaska jednak pańska na pstrym koniu jeździ. Może już niebawem nie być czterech procent do dyspozycji i trzeba się będzie albo pożegnać z nadzieją na posłowanie w kolejnej kadencji Sejmu, albo zmienić partię.
Taki los tych, którzy się oddają ideologii. Kiedy ona napotyka rzeczywistość, trzeba zejść na Ziemię. A tu trzeba myśleć. Podobno nie boli, ale wymaga wprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz