Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 3 kwietnia 2025

Nonsensomachia

Tutaj nie ma systemowego myślenia, które łączyłoby elementy w logiczną całość, bo to wiąże ręce – tak prof. B. Szklarski charakteryzuje politykę Donalda Trumpa. To jeszcze zanim prezydent Stanów nałożył państwom świata dwudziestoprocentowe cło na wszystko. Rosję oszczędził. Trudno się oprzeć wrażeniu, że opis profesora Szklarskiego można rozciągnąć także na poczynania jego polskich admiratorów.

Andrzej Duda utrzymuje, że Donald Tusk w tajnym porozumieniu z ich rządem przyjmuje imigrantów z Niemiec. Tymczasem chodzi głównie o wpuszczonych przez PiS imigrantów z egzotycznych państw, którzy przeniknęli do Niemiec i są zawracani do nas zgodnie z międzynarodowym prawem. Następuje to zawsze po stwierdzeniu, że Polska była pierwszym państwem UE, w którym się znaleźli. Nie krytykował władz, kiedy rząd Beaty Szydło przyjął jeszcze więcej obcokrajowców, zawróconych do nas w tym trybie z Niemiec.

Patryk Jaki przekonywał, że Marine le Pen została skazana, aby uniemożliwić jej udział w wyborach prezydenckich. Jego zdaniem sąd pozbawił Francuzów możliwości wybrania tego, kogo naprawdę chcą. Uznał to za tyranię oligarchii. Ba, swą wypowiedzią zasugerował, że francuskie sądy są upolitycznione. Całkowicie pominął powody wydania takiego wyroku.

Prezes wnioskował takimi słowami o specjalne posiedzenie Sejmu w sprawie śmierci Barbary Skrzypek, że doczeka się jakichś pozwów sądowych. Przy okazji Iwona Arent wprost nazwała Romana Giertycha mordercą i zamierza tego dowieść przed sądem. – To nie miało prawa się udać, Jarku napisał współczująco Donald Tusk. Prezydent Duda uznał atoli sejmową awanturę za festiwal prowokacji i chamstwa, odnosząc zarzuty do Koalicji 15 X.

Widać chyba, że nie tylko amerykański populizm nie chce sobie wiązać rąk, łączeniem elementów w logiczną całość

 

środa, 2 kwietnia 2025

Konkurenci

 Robert Fico skarżył się, że  po jego rozmowie z Donaldem Trumpem o cłach, jakie zamierza nałożyć na Unię, Ursula von der Leyen łajała go przez pół godziny. Zdradził, że podczas strofowania nazwała go kompletnym idiotą. Potem atoli twierdził, że media nie poznały żartu.

Tymczasem Donald Tusk zwrócił się na platformie X do Donalda Trumpa, aby ponownie przemyślał nałożenie ceł na najbliższych sojuszników. W interesie bowiem Europy i USA są silne Stany, Unia i NATO. Ma rację, wszak wojna celna między nimi osłabi każde z nich. Donald Trump może wywołać światowy kryzys. Czy jednak Ameryka na nim skorzysta, wątpliwe. Raczej na pewno się stanie jego ofiarą i osłabi swoich konkurentów. Z tych zaś nie Unia jest groźna, a Chiny, które mając większą gospodarkę, będą mniej wrażliwe na wojnę celną.

Unia jest największym rynkiem USA. Wedlę doradcy Trumpa pasożytuje na Ameryce. Stany rzeczywiście więcej kupują w Europie niż Unia w USA. Różnica atoli nie wynosi 300 mld dolarów, jak powiada Trump, a po uwzględnieniu usług tylko 50 mld. Teraz, przy rosnących zakupach broni za oceanem, łatwo będzie ów deficyt wyrównać. Na pewno jednak trzeba to robić bez pośrednictwa populistów, ulegających naciskom Moskwy.

To jednak jakoś na razie nie trafia do Donalda Trumpa, doskonale zaś to wyczuwają zwolennicy Rosji. I pełnią swoje dzieło, które już dawno nazwano w Moskwie gorliwością użytecznych idiotów. 


wtorek, 1 kwietnia 2025

Odnowa

 Bronisław Komorowski jest zbulwersowany nadchodzącą zmianą na stanowisku marszałka Semu. Jego zdaniem druga osoba w państwie musi być czysta, poza wszystkimi podejrzeniami. Tymczasem następca obecnego marszałka jest wśród osób, które działały u fundamentu afery Rywina. Powołanie go na obiecane stanowisko osobiście mnie obraża, uznał były prezydent.

Stowarzyszenie Filmowców Polskich miało w ciągu ostatnich czterech lat wydać 1,2 mln złotych na alkohol. Ponadto kupowano tam drogie samochody, a trzydzieści tysięcy złotych wydano na przelot prezesa z osobą towarzyszącą do Wietnamu, gdzie odbywał się Przegląd Filmów Polskich. Dyrektorka biura SFP zarobiła tam w ciągu roku około miliona złotych. Rzecz ujawniła kontrola Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

Marine le Pen ma, poza czteroletnią odsiadką i stutysięczną grzywną w euro, pięcioletni zakaz ubiegania się o urząd publiczny. Wedle wyroku sprzeniewierzyła trzy miliony euro. Otrzymała je na zatrudnienie asystentów. Nie powierzała im jednak zadań, związanych z obowiązkami europarlamentarzysty. Zajmowali się pracą partyjną we Francji bez żadnych związków z Parlamentem Europejskim.

Mamy więc oczywisty problem granic wartości. Czy dyskwalifikuje poparcie dla zaprzyjaźnionych osób, zachowujących się niegodnie? Czy ktoś, dysponujący publicznymi środkami, jest ograniczony powszechnie uznawanymi normami? Puryści uważają, że tak. Przy tym okazuje się, że nie tylko PiS stępiło wrażliwość na standardy zachowań. Francuscy populiści też. 

Nie tylko więc my, ale i Europa wraca do źródeł? Byłaby to oczywista zasługa demagogów. Albo ich prima aprilis.