Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 31 stycznia 2026

Reminiscencje

 Straszny jest knebel posmarowany miodem. [Stanisław Jerzy Lec] 

Ponad połowa Węgrów jest przekonanych, ze Viktor Orban jest zmęczony i niekompetentny (sic!). Teraz więc będzie musiał coś zrobić przed wyborami, aby odzyskać akceptację wyborców albo odda władzę.

Scenariusz rozpadu NATO w ogóle nas nie interesuje. Sojusz to anachronizm, relikt minionej epoki – mówił Siergiej Ławrow agencji TASS, która również jest reliktem minionej epoki. Mimo to trwa, bo taka jest potrzeba jej twórców.

Mamy dwa przykłady, z różnych by się wydawało światów. Brzmią jednak podobnie. W jednym i drugim wypadku rzecz prognozuje szanse przetrwania. W pierwszym przypadku autorem jest węgierski Instytut Publicus, w drugim rosyjski minister spraw zagranicznych. Oba źródła wieszczą upadek. Pierwsze węgierskiego populizmu, drugie solidarności wolnego świata.

Obie informacje znakomicie prezentują to, co powoduje niepokój opinii publicznej. Jeżeli populiści będą mieli rację, przetrwa Orban i upadnie NATO. Jeżeli nie, upadnie Orban i przetrwa NATO. Pierwsze może oznaczać przegraną wolnego świata, drugie kłopoty Rosji.

Tak czy owak, Europa musi być jednomyślna, niezależnie od tego, co populiści gotują jej sojuszowi z Ameryką. W przeciwnym wypadku spadnie do poziomu trzeciorzędnych państewek, klientów Rosji albo Ameryki. Niektóre z nich wręcz stracą wolność, zepchnięte do roli niegdysiejszych demoludów.

W osiemnastym wieku straciliśmy państwo, oddając je sojuszowi autokratów w imię zachowania tradycyjnych wolności szlachty, zagrożonych przez nowinkarzy. To bardzo niepokojące podobieństwo do współczesnych motywacji obrońców swoistego poddaństwa.

piątek, 30 stycznia 2026

Pułapki

 Populizm jest niebezpieczny dla nieuważnych.

Zdaniem wielu komentatorów prezydent gromadził wczoraj u siebie rodzaj reprezentacji Sejmu. To wygląda jak naśladownictwo Donalda Trumpa, który organizuje namiastkę ONZ, nazywając ten twór Radą Pokoju. Podobnie prezentowałby się otrzymany odzew. Do Rady Pokoju weszli bowiem liderzy państw o specyficznym pojmowaniu praworządności. U naszego prezydenta pojawili się raczej prawicowo usposobieni politycy. Jest atoli różnica. Rosja jeszcze nie weszła do Rady Donalda Trumpa. Skrajny jej nasz odpowiednik w rozumieniu rządów prawa, PiS przysłał do prezydenta nie tylko szefa klubu, ale cały klub. Bez atoli Prezesa, który wedle niektórych miał się przed tym schronić w szpitalu.

Rezonowanie narracji obcych dyplomatów przez polskich polityków podczas wystąpień i spotkań z wyborcami jest czymś niewłaściwym, co przesadnie podnosi rolę obcych ambasadorów do gubernatorów – mówił Krzysztof Bosak. Odniósł się tak do doniesień, jakoby Stany groziły odmową poparcia dla koalicji rządzącej, w której by uczestniczył Grzegorz Braun. W wyniku tego Prezes miał grzmieć, podnosząc szkodliwość wystąpień nieprzejednanego narodowca. 

Wydaje się więc, że mamy tu do czynienia z instrumentalnym traktowaniem suwerenności. Z jednej strony nie wolno by było naśladować narracji obcych dyplomatów, z drugiej wolno by brać przykład z poczynań prezydentów obcych nacji. Byłoby interesujące, gdyby cokolwiek było jednoznaczne w warunkach populistycznej polityki. Jak pisał Sołżenicyn, nauczyciele w światowej kolebce populizmu, w Sowietach zaczynali dzień od czytania Prawdy, aby nie trafić do obozu za powtarzanie dziatwie poprzednich objawień pierwszego sekretarza, całkowicie sprzecznych z tym, co mówi teraz. Nie próbowali go jednak krytykować.

Chyba że była odwilż. Wtedy oponenci ruszali do dzieła. Krytykowanie zatem Prezesa przez Krzysztofa Bosaka to kiepski prognostyk dla demagogicznej opozycji. Chociaż niedługo szef PiS też może już mówić co innego.


czwartek, 29 stycznia 2026

Farsa

 Nic nie jest tak śmieszne, jak przesadna polityka.

Kryzys w PiS się nasila. We frakcyjne rozgrywki wciągany jest prezydent. Rośnie też napięcie między Sławomirem Mentzenem a Krzysztofem Bosakiem. Najwyraźniej prawica ponownie wkracza w fazę kłótliwości, z której była znana na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Powraca też dawna paranoja polityczna. Głosiciele prawicy opowiadają o jakiejś kryptodyktaturze, która ich jakoby gnębi. Żywo to przypomina opowieści o rzekomej inwigilacji prawicy, na którą się uskarżali na początku transformacji. Mityczna szafa Lesiaka miała być pełna na to dowodów.

Inwektywy i mowa nienawiści, przypisywana politycznym konkurentom, miały być wówczas środkiem na pozyskanie władzy. Wtedy się to dwukrotnie kończyło przejęciem rządów przez postkomunistów. 

Na tym przykładzie do niedawna pewnie opierał swoje nadzieje Szymon Hołownia, który tworzył Trzecią Drogę. Teraz ją chyba porzuci na pastwę KO, zajmującej miejsce niegdysiejszej Unii Wolności. Dopuszcza bowiem myśl o porzuceniu własnej partii. Wraz z kilkunastoma zwolennikami. Przejdą do PiS? Pan Szymon zaprzecza.

Mamy do czynienia z cyklicznym rozwojem politycznego szaleństwa. Teraz jednakowoż mamy nowy element. Wojnę ukraińsko-rosyjską. Bardzo to komplikuje tradycyjną dla naszej prawicy wojnę z Niemcami. Wtedy straszenie nimi miało ukryć proniemieckie zachowania narodowców w połowie lat czterdziestych, teraz się staje powodem do podejrzeń o powiązanie z proputinowską prawicą w państwach Zachodu.

Coraz jednak więcej materiału mają satyrycy. Jakoś to dziwne, że z tego nie korzystają. Chociaż trzeba przyznać, że niezwykle trudno jest teraz tak bardzo przesadzić, aby wywołać efekt komiczny. Nasi populiści przekroczyli wszelkie granice.


środa, 28 stycznia 2026

Biznesman

 Może to tylko biznes, a nic osobistego.

Mark Rutte twierdzi, że Europa nie może się obronić bez Ameryki. Aby tego dokonać, musiałaby poświęcić 10% PKB na zbrojenia. Według niego USA też nie mogą porzucić Europy, która jednak uzupełnia ich potencjał obronny w konfrontacji z Chinami i Rosją. Wszak zapewnia Stanom ochronę tyłów.

Donald Trump próbuje swoje cele osiągnąć w sposób biznesowy. Pokazuje Unii, że albo się ona dozbroi, albo Ameryka się sama umocni, ale jej kosztem. Na przykład wyrwie z jej składu wschodnią część i uległością wyrwanych państw wobec Moskwy zapłaci Rosji za spokój swego zaplecza. Do tego wykorzysta prawicowców, rządzących w licznych krajach Unii.

W zastępstwie – gdyby Unia chciała przestrzegać praw, chroniących słabeuszy – sugeruje, że weźmie sobie od niej kawał lodu i tam zainstaluje, co chce. Wtedy, w przypadku samodzielnego dozbrojenia się Unii, będzie straszył Moskwę bronią, która już mu zapewniła sukces w Wenezueli. No i nie zwinie parasola nuklearnego nad Europą, wzmacniając jednak swoje bezpieczeństwo.

Wydaje się, że pokazanie Donaldowi Trumpowi możliwości ochrony jego kraju bez aneksji Grenlandii, przywróci spokój. Europa nie może jednak okazać słabości. Musi zaprezentować realną chęć tworzenia własnego bezpieczeństwa. Uruchomienie funduszu Safe jest tego elementem.

Wydaje się zatem, że ostatecznie Unia będzie zdolna do obrony konwencjonalnej własnego terytorium. Będzie też mogła korzystać z amerykańskiego parasola nuklearnego, wzmocnionego na Grenlandii amerykańskimi instalacjami.

Chyba że Donald Trump nie jest biznesmenem…


wtorek, 27 stycznia 2026

Wybiórczość

 Hurrapatriotyzm zawsze był absurdalny.

TVN 24 doniosło o spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z ambasadorem USA w Polsce. Powziął tam podobno przekonanie, że jakikolwiek udział Grzegorza Brauna w rządzie spotka się z odebraniem Polsce poparcia Stanów. Skutkiem tego stały się wrogie wypowiedzi Prezesa wobec Konfederacji Korony Polskiej. Chociaż z drugiej jakby strony Putin i jego szkoła KGB jest przez Prezesa chwalona za skuteczność. 

Rzecz jednak stoi w przeciwieństwie do promowania przez PiS absolutnej suwerenności Polski. Zaszło to tak daleko, że współczesny kaczyzm podważa Traktat Lizboński. Mimo że ów, jak pisze Radosław Sikorski, został wynegocjowany przez premiera Jarosława Kaczyńskiego i ratyfikowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Według propagandy kaczystów Polska ma być przez euroentuzjastów poddawana Niemcom. Kaczyści proponują dla równowagi Amerykę? W ogóle to proponują? Wszak uważają się za największych patriotów w historii naszego kraju. 

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Wsparcie

 Bez pracy nie ma kołaczy [ludowe].

Jakoś tak jest, że równolegle z narastającą furią dulszczyzny, atakującej co roku WOŚP, wzrasta suma pieniędzy, zgromadzonych na potrzeby szpitali. Polacy w ten sposób dają do zrozumienia, że Ciemnogród przestaje ich wabić. W dodatku ostatnio Donald Trump bardzo zaszkodził naszej kołtunerii. Nie dość, że postanowił podkopać ONZ, to jeszcze zarzucił także naszym żołnierzom, że podobnie do innych sojuszników Stanów w Afganistanie trzymali się jakoby za plecami Amerykanów, unicestwiając tak znaczenie swojej pomocy.

Łatwo więc teraz zauważyć, że polityczna formacja Donalda Trumpa pomaga swoim zagranicznym stronnikom w dziele samozniszczenia. Podsuwa im to, co w Ameryce osiągnęło swoistą doskonałość. Zadufanie i ignorancję. Trudno się atoli dziwić radości naszej pobożnej lewicy na wieść o tym, że Donald Trump wygrał wybory. Legenda pucybuta, który został milionerem, zawsze była dla nich przykładem.

Zapomnieli o przykrej konieczności wykazania pomysłowości w sięganiu po milion. Szczególnie, kiedy to robi czyściciel butów.


niedziela, 25 stycznia 2026

Wyzyskiwacze

 Bieda uczy rozumu [Schopenhauer]. 

Portal Ciekawe Liczby prezentuje różnicę, jaka wedle parametrów, decydujących o jakości życia dzieli Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Okazuje się, że pod każdym względem przewyższamy Amerykę. Zła to świadomość dla Donalda Trumpa, głoszącego wyłączny jego zdaniem, amerykański dobrostan. Także kiepska dla Władimira Putina, okazuje się bowiem, że mamy czego bronić. Zła również dla kaczystów. Chwaląc się pokrewieństwem kulturowym ze Wschodem, przyznają, że blisko im do autorytaryzmu, powszechnej biedy i bylejakości.

Wszystko wskazuje na to, że cywilizacja postępuje równolegle do oświaty społeczeństw. Holandia i Rosja są skrajnymi przypadkami w tej dziedzinie. O ile pierwszy z tych krajów od czasu renesansu przodował w Europie pod względem rozwoju oświaty, drugi programowo wręcz utrzymywał wtedy obywateli w ciemnocie. Holandia nie miała wielu zasobów naturalnych. Rosja miała ich mnóstwo. Teraz przeliczony na mieszkańca PKB Rosji jest na poziomie ćwierci takiego w Holandii.

Jeżeli sobie uprzytomnimy, że na wojnę z Ukrainą Rosja wydaje 60% swoich dochodów, możemy sobie uświadomić, jaką krzywdę robi też własnym obywatelom. Podobnie również postępuje Ameryka, wyniośle rezygnując z europejskiego wsparcia, które zapewnia jej przewagę w światowym współzawodnictwie.

Populizm jest niezwykle kosztowny, mimo że żeruje na intelektualnym ubóstwie jego zwolenników, skutecznie wmawiając im przewagę nad resztą świata. 


sobota, 24 stycznia 2026

Błazenady

 Populizm nie może się obejść bez ignorancji.

Donald Trump przeszedł już siebie samego. Amerykanie doświadczają tego, czego my doznaliśmy w czasach aktywności głosicieli rzekomej zmowy okrągłostołowej, potem pisiewiczów i drogiego Wacka, który dla naszego bezpieczeństwa uwalił Caracale. Też się wtedy budziliśmy z gębą, którą przedtem widywaliśmy tylko w błazeńskich przedstawieniach, a którą sami sobie przyprawiliśmy, zaniedbując edukacji w poprzednich pokoleniach.

Teraz więc słyszą Amerykanie, że każdego dnia ubiegłego roku odnosili sukces. Należy się im więc albo Kanada, albo inny jakiś obszar lub przynajmniej kawał lodu, nazywany Grenlandią lub Islandią. Ci zaś, którzy by chcieli oponować, sprzedadzą Ameryce swoje produkty po cenach, podwyższonych o cła, nakładane przez prezydenta, który Amerykę na powrót czyni wielką. Tak bardzo, że nigdy nie potrzebowała sojuszników.

Skutek jest taki, że wolny świat się odwraca od Stanów, sięgając po własne możliwości zapewnienia sobie bezpieczeństwa. W sytuacji, kiedy USA były atakowane przez różnego rodzaju fanatyków i zbrojnie wspierane przez państwa Europy, trudno jej imputować niemożność w samodzielnym dbaniu o siebie. Zwłaszcza że Rosja, główny wróg Unii od czterech lat zmaga się bezskutecznie z jednym tylko europejskim państwem. Gdyby napadła na wszystkie, dawno by już był sprawiedliwy i trwały pokój. 

Nic dziwnego, że Stany stają się twórcami tematów dla satyrycznej twórczości i długo będą odbudowywały swój wizerunek.



piątek, 23 stycznia 2026

Światowość

 Polityczny kicz.

Ukonstytuowała się Rada Pokoju. Dołączyły do niej państwa, które nie mają długich tradycji demokratycznych. Odmówiły kraje skandynawskie. Polska i w ogóle najważniejsze państwa Unii, również Ukraina trzymają się na uboczu. Wystąpienia zaś Donalda Trumpa były na poziomie wymagań sygnatariuszy uczestnictwa w Radzie. Z ich składu wynika, że jeżeli ma ona być konkurentem dla ONZ, to raczej jako gremium, które ma za nic Kartę Narodów Zjednoczonych.

Przemówienie premiera Kanady w Davos mówi wprost o przekształcaniu się świata w ład postamerykański. Radosław Sikorski mówił tam, że w sprawie Ukrainy trzeba wywrzeć nacisk na agresora, nie ma jego ofiarę. Ataki Rosji na cywilną infrastrukturę, których doświadczają ukraińskie miasta, są zbrodnią wojenną. Putin zaś wbrew rosyjskiej propagandzie nie jest człowiekiem pokoju. Kiepsko to rokuje na nasze uczestnictwo w Radzie.

Wołodymyr Zelenski ostrzegał, że Europa musi się stać światową potęgą albo jej stolicę staną się małymi Moskwami. Spodziewa się Unijnych sankcji dla Rosji, które naprawdę odbiorą jej możliwość produkowania zaawansowanej broni. Europa musi być zjednoczona, dopiero wtedy odzyska należne jej miejsce.

Polska 2050, która powstała dla zapobieżenia politycznym kłótniom, jest zdaniem Szymona Hołowni w niebezpieczeństwie rozpadu z powodu nienawiści i chaosu. Powołując się na religijną pieśń, nawołuje on swoich zwolenników do opamiętania się i Radę Polityczną partii do działania. Już atoli kler, a potem komuna oddawała radom to, co było beznadziejne. Rzeczywiście więc pan Szymon by traktował swą partię jako polityczną masę upadłościową, o czym pisze Tomasz Lis?

Jakoś swoisty symetryzm trumpowskiej Ameryki przenosi się na naszych polityków. Mielibyśmy więc teraz być bardziej papugą narodów niż ich pawiem? O tym może przesądza podobne ego liderów niektórych politycznych ugrupowań w Polsce i Ameryce?

Tak czy owak, świat się zmienia w przypadkowym kierunku. Czyli się nie zmienia.


czwartek, 22 stycznia 2026

Davizna

 Nikt nie jest wszechmocny, ale niektórzy próbują.

Karol Nawrocki spotkał się w Davos z Donaldem Trumpem, ale nie ma żadnego wspólnego komunikatu z tego zdarzenia. Nasz prezydent powiedział tam prezydentowi Stanów, że jego ewentualne przystąpienie do Rady Pokoju wymaga zgody rządu i Sejmu. Andrzej Duda uważa za nieracjonalne odrzucenie z góry pomysłu uczestniczenia w tym gremium.

Prezydent USA zna się na wszystkim i chce dobra Europy. Jest zakłopotany tym, że Europejczycy sami sobie przysparzają kłopotów, rezygnując z paliw kopalnych i kupując wiatraki, sprzedawane głupim ludziom przez Chiny. Bo Chińczycy sami ich nie używają i dzięki temu mają wzrost gospodarczy. Grenlandia zaś jest amerykańska, bo to w drugiej wojnie światowej Stany odebrały ją Niemcom i dały Danii. Nie odbierze jej jednak siłą. Zapewnia, że nie dopuści do trzeciej wojny światowej. Jego zaś cła mogą się w lutym – kiedy odbędzie się rozprawa przed Sądem Najwyższym USA – okazać nielegalne, bo je nakładał bez uzgodnień, których wymaga prawo.

KRS znowu doświadczyła nalotu policji i prokuratury oraz przeszukania. Poprzednio, w lipcu 2024 poszukiwano tam akt postępowania dyscyplinarnego. Obecnie dotyczy to jednego z dochodzeń prokuratury. Postępowanie jest wynikiem doniesienia o popełnieniu przestępstwa, polegającego na ukrywaniu dokumentów w biurach byłych rzeczników dyscyplinarnych, którzy uparcie w nich urzędują. Politycy PiS krzyczą o zamachu stanu.

Ksiądz Olszewski stanął przed sądem. Jego zwolennicy modlą się przed budynkiem sądu o uniewinnienie duchownego. Obrońcy nie zdołali odsunąć sędziego od rozprawy. Podsądnemu grozi nawet dwadzieścia lat pozbawienia wolności.

W sumie rzecz się prezentuje kiepsko dla poczynań ludzi nazbyt pewnych siebie. Nawet prezydent USA ma mniejsze szanse na przekonanie świata do swoich tez niż ksiądz Olszewski na uwolnienie od kary. Nasz prezydent ma taką możliwość i wielu trwa w przekonaniu, że z niej skorzysta.

Jednakowoż łatwiej uwolnić skazanego od kary, niż powstrzymać demagogów od tokowania. Kiedy mają okazję, korzystają.


środa, 21 stycznia 2026

Sukces

 Samostanowienie u bram.

Nie pojedziemy na Grenlandię, aby bronić wyspy przed Ameryką. Staniemy jednak z Europą w szeregu państw, które się nie godzą na powrót polityki do warunków sprzed pierwszej wojny światowej, kiedy to rządziła przemoc silniejszych. Unia musi się zewrzeć, aby dać odpór rzeczywistym lub mniemanym autokratom. Tak to widzi Donald Tusk.

Forum Ekonomiczne w Davos nabrało dodatkowego wyrazu. Tam się w kuluarach ma rozstrzygać stosunek Stanów do państw, które nie przyjmują zaproszenia Donalda Trumpa do Rady Pokoju albo nie zamierzają wyrazić zgody na zajęcie Grenlandii przez USA. Emmanuel Macron może wskutek swego negatywnego stosunku do amerykańskich pomysłów spowodować obłożenie francuskich win dwustuprocentowym cłem.

Stoimy jednoznacznie po stronie międzynarodowego prawa. Czy nasz prezydent się temu przeciwstawi, na razie nie wiadomo. Jego otoczenie jest jednak przychylne antyunijnym zamysłom Donalda Trumpa. Jeżeli w ich wyniku Europa okaże asertywność i zajmie swoją przodującą pozycję w świecie, podobnie jak to było przed pierwszą wojną światową, będziemy mieli powód do wdzięczności dla Donalda Trumpa. 

Niewykluczone więc, że będzie miał swoje pomniki na głównych placach nie tylko Londynu, Paryża, Berlina, Rzymu, Madrytu, ale i również Warszawy.


wtorek, 20 stycznia 2026

Pokojowość

 Król Maciuś Pierwszy by tego nie wymyślił.

Donald Trump oświadczył premierowi Norwegii, że nie jest już jego głównym celem wdrażanie pokoju w świecie i żąda Grenlandii. Powodem jest odmowa przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla, mimo że – jak powiada – zakończył więcej niż osiem konfliktów. Nie ma nagrody na rzecz jej przedmiotu, nie ma dla niego priorytetu.

Wbrew chyba temu Karol Nawrocki został przez prezydenta USA zaproszony do jego Rady Pokoju, która ma nadzorować sytuację. Najpierw na Bliskim Wschodzie, potem na całym świecie. Władimir Putin i Viktor Orban oraz Łukaszenka otrzymali od niego podobne zaproszenie. Prezydent Rosji też nie skończył tej samej wojny w ciągu trzech dni, której prezydent Stanów nie skończył w ciągu jednego dnia. Jest atoli problem. Każdy zaproszony prezydent ma wnieść miliard dolarów wpłaty, aby się stać jego członkiem. Dożywotnim szefem Rady ma być Donald Trump.

To stanie w sprzeczności do ceł, nakładanych na państwa UE, które wysłały żołnierzy na Grenlandię. Wynikiem bowiem powołania Rady miałaby być jakaś cesarska forma ONZ, która by zapewniła dożywotnią synekurę jej szefowi. Kiedy atoli Unia wdroży cła wzajemne, sprzeczność osiągnie apogeum i pomysł upadnie.

W ogóle trudno być populistą. Szczególnie zaś ciężko nim być, kiedy się jest naczelnym światowym demagogiem. Ciekawe więc, kto poprze ostatnie decyzje prezydenta USA?

I po co?


poniedziałek, 19 stycznia 2026

Zderzenie

 Nie jest łatwo.

Trzecia Droga rozjeżdża się na dwie części. Jedni chcą powtórzenie tylko drugiej tury wyborów, inni by chcieli rozpoczęcia ich od nowa. Pierwsi więc optują za samodzielnością, drudzy za kuratelą. W tle bowiem komentarzy czai się zależność od Kościoła i w konsekwencji sojusz z Prezesem. Wiadomo zaś, że kto PiS-u dotyka, ten znika, czy jakoś tak.

Sprawa jest komentowana w żartobliwym raczej tonie. Szymon Hołownia bowiem wyniósł swoje motywacje na tak wysoki poziom cnoty wszelakiej, że jego tajne konszachty z Prezesem wyprowadziły ją w groteskę, o którą się ociera każda przesada. W wyniku tego notowania jego partii wzrosły czterokrotnie. Osiągają teraz cztery(sic!) procent.

Jak tych wyborców podzielą między siebie frakcje, na które się rozpadną zwolennicy Polski 2050, nie wiadomo. Istnieją cztery możliwości: zwolennicy Szymona Hołowni, jednej i drugiej potencjalnej uczestniczki drugiej tury oraz przeciwnicy ich wszystkich. Dzisiejszy kongres, znowu on line, przyniesie może dodatkowe możliwości.

Łaska jednak pańska na pstrym koniu jeździ. Może już niebawem nie być czterech procent do dyspozycji i trzeba się będzie albo pożegnać z nadzieją na posłowanie w kolejnej kadencji Sejmu, albo zmienić partię. 

Taki los tych, którzy się oddają ideologii. Kiedy ona napotyka rzeczywistość, trzeba zejść na Ziemię. A tu trzeba myśleć. Podobno nie boli, ale wymaga wprawy.


niedziela, 18 stycznia 2026

Kanapomachia

 Ideologiczna strategia jest niezmienna od wieków.

Szymon Hołownia we wrześniu twierdził, że nie będzie już kandydował na przewodniczącego. Poszuka ludzi silnychh i mądrych, którzy jego partię doprowadzą do zwycięstwa w 2027 roku. Teraz atoli zmienił zdanie i wróci, kiedy się Polska 2050 zdecyduje na powtórzenie obu tur wyborów. Wydaje się, że z całą kampanią wyborczą włącznie.


Okazuje się chyba, że nie znalazł na swoje miejsce takich ludzi, o których mówił we wrześniu. Fakt, że jego partia notuje poparcie na poziomie błędu statystycznego świadczy, że nie wymagał od nich zbyt wiele. Teraz by już ostatecznie stracił nadzieję na znalezienie kogoś właściwego?


Rzecz żywo przypomina postępowanie niektórych przedstawicieli Kościoła. Jego wyraziciele głoszą nakazy, których nawet pewna liczba duchownych nie przestrzega. Powtarzają je atoli, aby mówić jednym głosem.


Trzecia droga też jakoby nie chce przewagi PiS-u, ale gorliwie osłabia PO, której obiektywnie szkodzi.Platforma bowiem jest zwolenniczką laickiej Unii, to jakże ją wspierać?


Tak chyba wygląda ta alternatywa prezentowana przez Trzecią Drogę. O tym się jednakowoż głośno nie mówi. Wszak PiS w rzczywistości jest lewicą.


No i w tym jest chyba ambaras.


sobota, 17 stycznia 2026

Gaśnięcie

 Ideologia gaśnie typowo.

Wyrok ETPC pojawił się w drugiej połowie mijającego tygodnia. Sędzia, który w czasie jego rządów orzekał w sprawach drażliwych dla PiS, został z wydziału karnego przeniesiony do wydziału rodzinnego. W wyniku jego odwołania do KRS, nie otrzymał satysfakcjonującego go postanowienia. Zwrócił się tedy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten w czwartek orzekł, że prawo sędziów do ochrony przeciwko arbitralnemu przeniesieniu" dotyczy również sytuacji, gdy chodzi o przeniesienie "między izbami zajmującymi się różnymi sferami sądownictwa" w ramach tego samego sądu. Skarb państwa będzie musiał prześladowanemu przez PiS przed sześciu lat sędziemu zapłacić 26 tysięcy euro jako odszkodowanie i zwrot kosztów sądowych.

W tej sytuacji stwierdzenia Zbigniewa Ziobry, jakoby to w czasie jego sprawowania władzy przez PiS panowała praworządność, doznały kolejnego uszczerbku. Pamiętamy bowiem doniesienia z tych czasów o masowym wręcz przenoszeniu niepokornych sędziów i prokuratorów do sądów odległych od ich miejsc zamieszkania. Nie tylko do innych wydziałów.

Nic dziwnego, że komentatorzy uznają Prawo i Sprawiedliwość za partię odwróconych znaczeń. Co rusz się jawią kolejne przykłady przeciwnego oglądu rzeczywistości, prezentowanych przez wyrazicieli kaczyzmu. Tym razem potwierdził to europejski trybunał, któremu nie można przypisać stronniczości.

Jeżeli jednak nawet prezydent twierdzi, że Unia Europejska przypomina gwiazdę gasnącą i wymaga naprawy, jego polityczni zwolennicy mają nadzieję także na reformę jej Trybunału, prowadzonej po ich myśli. Może dlatego nie opuszcza ich dobre samopoczucie w sprawach niezależności sądów. Tyle że w odwrotnej rzeczywistości wszystko jest na opak.

Zawile kończy nasz populizm. W medycynie nazywa się taki proces efektem gasnącej świecy. Wszak wiadomo, że rzeczywistość tworzy pewną całość i charakteryzujące ją zjawiska się powtarzają.

piątek, 16 stycznia 2026

Koronkarstwo

 Obstrukcja jest stosowana przez obrońców w sprawach beznadziejnych.

Postępowanie aresztowe w sprawie Zbigniewa Z. zostało znowu odroczone. Powodem był wniosek o wyłączenie sędzi, złożony przez obrońców byłego ministra. Osoba bowiem, wylosowana dla prowadzenia procesu należy do Stowarzyszenia Sędziów Polskich “Iustitia”. To zaś zdaniem obrońców podsądnego przesądza o jej stronniczości.

Wydaje się, że taktyka obstrukcji i przedłużania procedury przez obronę wskazuje na to, iż nie ma ona wiary w skuteczność azylu, jaki Zbigniew Z. uzyskał na Węgrzech. W takiej sytuacji postanowienie o areszcie pociągnęłoby za sobą stosowne nakazy i ściganie podejrzanego nie tylko w krajach Unii. Adwokaci chyba się obawiają, że może jednak być skuteczne.

Rzecz musi przejmować grozą wszystkich prominentów poprzedniej władzy, oprymowanych teraz przez śledczych za swoje niegdysiejsze postępowanie. Nic dziwnego, że tak często szukają oni ratunku we współpracy z prokuraturą.

czwartek, 15 stycznia 2026

Symetrioza

 Polska 2050 ma swoje pięć minut i nie waha się ich wykorzystać.

Oto okazało się, że w drugiej turze wyborów przewodniczącego, wobec niespełna 700 uprawnionych do głosowania, system miał odnotować około dwadzieścia tysięcy prób włamania się na listy wyborców. Wyraziciele partii mówią, że to najpoważniejsza próba ingerencji w partię od dawna. Zawiadomiono przeto ABW i prokuraturę. Okazało się zatem chyba, że zamiast przeliczyć owe parę setek oddanych głosów, liczono próby sfałszowania wyborów i tu dopiero osiągnięto sukces. 

W rezultacie ujawnienia prób fałszerstwa, podnoszą się głosy, że trzeba powtórzyć nie tylko drugą turę, ale i w ogóle wybory. Odchodzący przewodniczący, który sprowadził poparcie swej partii na poziom błędu statystycznego, jest nakłaniany do powrotu i kandydowania w kolejnych wyborach. Miłośnicy policyjnych seriali mają używanie. Wiedzą bowiem, że teraz trzeba ustalić, kto korzysta na tym, że partia jest w centrum uwagi. Z kilkuset głosujących trzeba potem wybrać tych, którzy mieli sposobność blokowania stron i dopiero będzie lista podejrzanych.

Ponieważ niektórzy mogliby pragnąć, aby elektorat zwrócił na nich uwagę, bo w polityce prezentują nowe twarze, których jeszcze nikt nie obrzucił błotem, krąg poszukiwań by się jeszcze bardziej zawęził. Tam by bowiem byli ci, co to otwierali stronę wyborczą i podawali fałszywe hasła, aby ją zablokować.

Nie ma zbrodni doskonałej. Będzie się zatem działo.


środa, 14 stycznia 2026

Dyplomacje

 Prezydent Polski długo relacjonował, o czym rozmawiał z premierem… Wielkiej Brytanii.

Mówił, że minister Przydacz jest sharpem. Przygotował był wizytę, podczas której nie zaszczycił go rozmową król Karol. Nie wspomniał atoli o tym, czy się Keirowi Starmerowi pochwalił, że się uważa za jednego z tych, których spotkał na Jasnej Górze, a którzy by mogli zaskoczyć Brytyjczyków swoimi preferencjami politycznymi. W czasie samotnego wystąpienia tam dla mediów odniósł się do azylu Zbigniewa Ziobry, mówiąc, że są w Polsce osoby, które nie mogą liczyć na sprawiedliwy proces, a decyzja o pozostaniu w kraju albo o opuszczeniu kraju jest ich indywidualną decyzją.

Marszałek Czarzasty odwiedził Berlin. Rozmawiał tam z prezydentem Niemiec o reparacjach wojennych. Materialnym ich skutkiem miałyby być wspólne inwestycje w infrastrukturę i obronność. Wizyta ma trwać trzy dni. Przewidziano jeszcze rozmowy z szefową Bundestagu oraz ministrem obrony Niemiec.

Oba spotkania łączy brak wspólnych komunikatów obu stron na zakończenie rozmów. Drugie się jednakowoż jeszcze nie skończyło. Wszystko zatem przed nami.

Robimy, nie gadamy. To niezłe motto.


wtorek, 13 stycznia 2026

Ułudy

 Zbigniew Ziobro otrzymał azyl na Węgrzech. Jak mówi, stamtąd będzie walczył z postępującą w Polsce dyktaturą i prześladowaniami, którymi go poddał rząd w zemście za to, że ścigał złodziei z PO. Tylko jakoś nikogo nie skazano, w ciągu ośmiu lat rzeczonego pościgu. Czyli nie ma powodów do zemsty, na którą się skarży najnowszy azylant.

Z przyczyn technicznych nie rozstrzygnęła się sprawa kierownictwa liczącej ośmiuset członków Polski 2050. W dodatku były marszałek Sejmu, poprzedni jej przewodniczący odszedł w cień. W rezultacie zasłużył na miano największego przegranego roku 2025. Udało mu się wprawdzie przekonać część lewicowo usposobionych wyborców dla prawicowych mitów i odebrać tak dostateczną liczbę głosów Rafałowi Trzaskowskiemu. Wcześniej atoli nie doprowadził do powrotu Prezesa do władzy. Potem jeszcze dał się nagrać po nocnym spotkaniu z politykami PiS. ONZ też go nie chciał na Wysokiego Komisarza ds Uchodźców. Może z powodu jego powiązań z antyimigranckim tendencjami w Polsce? Partia zatem ma dwuprocentowe poparcie i trzydziestu posłów, wybranych w czasie, kiedy jeszcze coś znaczyła.

Prezes odżegnał się od partii Grzegorza Brauna. Pochwalił za to Krzysztofa Bosaka. Próbuje dokonać rozłamu w Konfederacji?

Opozycja polska kieruje się własnymi wyobrażeniami o rzeczywistości. Trudno się dziwić, że traci poparcie. Nikt nie lubi sprzeczności z faktami. Nawet kiedy ktoś się przedtem poddawał propagandowej furii prawicowego przekazu.


poniedziałek, 12 stycznia 2026

Granice

 Człowiek wyprzedził inne organizmy w ewolucji dzięki temu, że łączył się w plemiona. To pozwalało mu korzystać ze zbiorowej mądrości. Podpatrując bliźnich, którzy lepiej robili określone rzeczy, doskonalił się sam.

Był wszakże warunek. Członek plemienia musiał mieć wolność wyboru metody, którą przyswaja. Więcej, miał prawo podpatrywania innych plemion i stosowania też zapożyczonych stamtąd metod. W ten sposób doskonalił się cały gatunek.

Kiedy plemiona zaczęły się dzielić według wyznawanych religii, każde z nich skazało się na pomysłowość raczej własnej grupy. Im była ona liczniejsza i religia była bardziej otwarta, tym miała większą szansę na doskonałość. Do wojen zaś o terytorium doszły wtedy jeszcze zmagania światopoglądowe, które uzupełniły motywacje polityki naszych przodków. Dzięki walkom międzyplemiennym utrzymała się jednak dominująca rola świeckich wodzów.

W miarę doskonalenia się ludzkości, religijne ograniczenia zaczęły coraz bardziej blokować rozwój narodów. Społeczności, które najwcześniej się wyzwoliły z neolitycznych jeszcze wzorców religijnych, osiągnęły najwyższy stopień rozwoju cywilizacyjnego. Stąd przewaga Zachodu nad Wschodem.

My, pozostając na styku konkurujących tendencji, na przemian wyrywaliśmy się do przodu i pozostawaliśmy w tyle. Rzecz zależała od tego, czy postępowaliśmy raczej zgodnie z nakazami własnej korzyści, czy kleru. Ponieważ ideologia zawsze starała się nam obrzydzić zeświecczony Zachód, kiedy brała górę, odwracaliśmy się od postępu i przegrywaliśmy. 

Czasem i Zachód ulegał ideologii, co się dla nas kończyło tragicznie. Mimo to taki sobie los znowu chyba próbujemy zgotować.


niedziela, 11 stycznia 2026

Złudzenia

 Rzecz rozwija się typowo.

Najpierw krzyczący polityk lub jakiś lokalny autorytet, opisujący i piętnujący zło, którego się rzekomo dopuszczają ignoranci, bezbożnicy lub zgoła zdrajcy u władzy.

W wyniku tego słuchacze pytają się, a co jeśli on ma rację? To bowiem już  wyzwoliło obawę, często zaś schadenfreude. Okazuje się bowiem znowu, że mądrale jak zwykle są przeciwko ludowi. Potwierdzenie zawsze znajduje się u swojaków, którym można zaufać, gdyż myślą tak samo. Tu zaś najbardziej się liczy zdanie prezentującego najgroźniejsze warianty.  Potem już działa strach, odbierając zdolność do wnioskowania.

Jest też trudność. Dla powodzenia akcji ważny jest czynnik wzmacniający. Inicjator rzeczonego procesu powinien wyglądać jak swojak. Ten zaś przeważnie albo jest politycznym oszustem i udaje troskę o prostego człowieka, albo nie po to się wyzwolił ze środowiska ciemnego ludu, aby go naśladować strojem lub nawet tylko mową. Wszak prezentowanie pańskości również jest znakiem awansu. Szczególnie w środowisku postfeudalnym lub postanalfabetycznym.  Dlatego mowa agitatora musi być tym bardziej mocna.

Polityczną zaś paranoję mamy chyba we krwi. Stary dowcip opowiada o piekle, w którym kotły z potępieńcami innych nacji musiały być pilnowane przez diabły, aby gotowani w nich nikczemnicy się nie rozbiegli. Polskie nie, nasi bowiem grzesznicy sami się wzajemnie wciągają we wrzącą smołę.


sobota, 10 stycznia 2026

Pozory

 Ponosząc stratę, tracimy to, czego posiadanie wydawało się oczywiste. Stąd rozgoryczenie wsi umową z państwami Mercosur. Dlatego łatwo było zorganizować polityczną inscenizację, polityczne złoto dla PiS. Inscenizowano protest rolników przeciwko umowie, w której opracowaniu współpracowały rządy… PiS.

Bezsilność pociąga za sobą rozpacz, a stąd już niedaleko do najbardziej nieroztropnych czynów. Wedle wystraszonych przez agitatorów rolników, pozostaną oni ze swoimi zbiorami, a miasto będzie się zajadało brazylijskimi lub argentyńskimi specjałami. W próbie skonsumowania intrygi bierze udział sam Prezes, który najwyraźniej marzy o destabilizacji kraju. Niestety podlegli mu premierzy Beata Szydło i Mateusz Morawiecki w latach 2016-2019 szczerze naciskali na przyspieszenie prac nad rzeczoną umową.

Tymczasem obok niewielkiej ilości importowanego do Europy jadła wiadomo, że rolnictwo ma rezerwy, których dotąd nie brało pod uwagę. Jeżeli się je wykorzysta, wieś przetrwa nie tylko zniesienie barier celnych, dzielących nas z Ameryką Południową, ale też będzie mogło taniej produkować żywność, od oferowanej zza morza. Wyższa bowiem wydajność z hektara musi doprowadzić do zmniejszenia kosztów upraw.

Cały więc czas, stracony na bezskuteczne piętrzenie konkurencji przeszkód administracyjnych, trzeba poświęcić na przystosowanie wsi do nowych warunków. Pomoc zaś dla rolnictwa byłaby najbardziej efektywna, gdyby była skupiona na inwestycjach, które by rolnikom umożliwiły wykorzystanie posiadanych rezerw. Jeśli jednak wieś będzie protestować, będzie trudniej.

Zamiast bowiem nakłaniać rolników do antyunijnych protestów, trzeba im pokazać, jak zmniejszyć koszta produkcji rolnej i wykorzystać umowę o zniesieniu handlowych barier. Najlepiej doprowadzić do wdrożenia taniej energii i wykorzystania oszczędzone tak środki do inwestowania w stosowną infrastrukturę. Na to jednak trzeba troski o Polskę, a nie o własne stołki.

Nic tak bowiem nie mobilizuje, jak strata. Tyle tylko, że dotyczy to silnych jednostek. Słabe giną. Takie jest prawo natury i na to nie ma r

ady. 

piątek, 9 stycznia 2026

Powinowactwo

 Jarosław Kaczyński miał ostrzegać przed Grzegorzem Braunem. Wedle Wirtualnej Polski robił to na klubie. Klub to by zatem było jakieś podium albo zgoła dach, z którego można alarmować zebranych. Tak czy owak, szef Kofederacji Korony Polskiej wyrósł na kogoś, przed kim sam Prezes przestrzega. Zdaniem bowiem szefa PiS-u Grzegorz Braun nie może już być sojusznikiem kaczystów.

To tak, jak by Prezes trwożył kontaktami ze sobą samym. Wszak to PiS był od zarania eurosceptyczny. Partia po początkowych stwierdzeniach Kaczyńskiego, że Radio Maryja ma nadajniki za Uralem, wbrew jego nieskrywanemu antysemityzmowi związało się potem ze stacją Tadeusza Rydzyka. Ba, Prezes składał redemptoryście publiczne podziękowania za wsparcie w zwycięskich  wyborach.

Teraz zdaniem Jarosława Kaczyńskiego PiS idzie do zwycięstwa. Amerykanie atoli mówią, że to co się wznosiło musi opaść. Polacy dodają, że co dobre, się kończy lub jakoś tak.

Wynikałoby z tego, że na klubie nie naśladują ani Ameryki, ani Polski. A przyznają się do wschodniego powinowactwa. Psychologowie zaś amerykańscy(!) odkryli, że mózgi akceptujących się ludzi, pracują podobnie.

To jak to jest?