Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 3 marca 2021

Zwrot

 TSUE orzekł, że wyroki nieprawidłowo obsadzonych sądów mogą być niezgodne z prawem europejskim. Powodem uznania za takie może być uzależnienie sędziów od polityków. Skutecznie więc można podważać wyroki ferowane przez  obecne sądy, kiedy obsada składu sędziowskiego była nieprawidłowa. W ogóle zaś kiedy występują wątpliwości co do stosowania zmodyfikowanych nieprawidłowo przepisów, należy stosować obowiązujące przed nowelizacją. Rzecz każdorazowo rozstrzyga sąd, borykający się z problemem nieprawidłowej obsady składów orzekających. 

Tak się mniej więcej wypowiadali komentatorzy wczorajszego wyroku TSUE. Oznacza on całkowitą klęskę PiS-owskiej reformy sądownictwa. Gorzej, skończy się najprawdopodobniej wezwaniem do przywrócenia stanu prawnego sprzed reformy pod rygorem wstrzymania wypłat przyznanych przez UE sum z unijnego Funduszu Odbudowy.

W sytuacji kiedy Solidarna Polska, organizator i wykonawca reformy sądownictwa stoi w konflikcie z PiS-em, oznacza to albo całkowite podporządkowanie dobrej zmiany Zbigniewowi Ziobrze, albo generalną klęskę jego rozstrzygnięć. I w jednym i drugim wypadku doprowadzi to do przyspieszonych wyborów i odepchnięcia Zjednoczonej Prawicy od władzy. Alternatywą jest polexit, którego poza integrystami nikt sobie nie życzy. 

Próbowali zastosować metodę gotowania żywej żaby w stopniowo podgrzewanej wodzie. Napiętrzyli jednak tyle absurdów, że rzecz się skumulowała wbrew ich woli, przekraczając masę krytyczną. Będziemy więc niebawem mieli coś w rodzaju kolapsu naszej polityki. 

Miejmy nadzieję, że nowa rzeczywistość, która w jego wyniku powstanie będzie zawierała mechanizmy blokujące kolejne próby zmagania się Polski z obskurantyzmem.


wtorek, 2 marca 2021

Fachury

 Trzecia fala pandemii spiętrzyła się za sprawą brytyjskiej mutacji wirusa. Jest bardziej zjadliwy. Potrzeba więc mocniejszych środków zaradczych. Mamy zatem kłopoty.

W styczniu wyprodukowano u nas trochę ponad 5 mln maseczek medycznych i nieco więcej niż 13 mln maseczek ochronnych innych typów. Te ostatnie niepotrzebnie, bo nie są zalecane do użytku. W lutym tempo osłabło.

– Gdybyśmy mieli bardzo dobre maski w nadmiarze, to oczywiście każdy mógłby chodzić. To trochę jest żenująca sytuacja, jeżeli w 40-milionowym kraju nie jesteśmy w stanie wyprodukować własnych masek i musimy korzystać z masek produkowanych za granicą – mówił prof. Andrzej Horban. – Od roku jest epidemia... Troszeczkę tutaj bym do wszystkich panów przedsiębiorców, którzy mówią, że nie mają z czego żyć... A gdyby się wzięli za produkcję masek, to mieliby z czego żyć – kontynuował. [TVN24]

Prezydent i premier zapowiadali blisko rok temu program “Polskie szwalnie”. Nic z tego jak zwykle nie wyszło. Widać jednak, że byłby rynek i możliwość działania zamykanych z powodu zarazy firm choćby przekwalifikowanych na szwalnie. Tyle że przedsiębiorcy nie są wszechmocni i na przykład kelnerek od razu nie nauczą szycia. Trudno też to robić bez maszyn.

Jak ujawnił minister Szczerski, nasz prezydent po powrocie z gór rozmawiał z prezydentem Chin. Nie o maseczkach. O szczepionkach. Maseczki już bowiem kiedyś na Wschodzie kupiono. Donald Trump zaś przegrał wybory, zanim dostarczył nam załatwionych tam podobno amerykańskich szczepionek. Trzeba więc znowu próbować na Wschodzie.

Profesorka epidemiologii, występująca wczoraj wraz z ministrem zdrowia na konferencji prasowej oświadczyła, że jak się coś zleci zagranicy, to trzeba za to zapłacić cztery razy więcej. Bo jedno euro kosztuje cztery złote (sic!). Pewnie w kołach ministerialnych trwa przekonanie, że w Chinach będzie tanio. Wszak jeden Juan kosztuje pół złotego.

Trudno się w tej sytuacji oprzeć niepewności. Jeżeliby medycy byli tak kompetentni w swoim fachu jak ich kierownictwo w ekonomii, to by dopiero był dramat. Ale szczęśliwie ich fachowości nie da się nic zarzucić.

Władze atoli nie są chyba specjalnie przygotowane do właściwego zorganizowania walki z pandemią. Może trzeba było wcześniej pomyśleć o warunkach dla przekwalifikowania zamkniętych przedsiębiorstw? Słuchać ludzi, którzy twierdzą, że kurs złotego zależy od popytu na polskie towary i usługi?

Mówią, że mądry Polak po szkodzie. Miejmy nadzieję, że to prawda.

poniedziałek, 1 marca 2021

Frustracje

 Coraz więcej młodych ludzi przestaje chodzić do kościoła. Parafrazując klasyka: „PiS, to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski" [Ryszard Petru].

Tworzenie nowego człowieka się jednak PiS-owi udało. Jak na podstawie swoich badań donosi Oko.press, Żyd, gej czy Rom nie są już osobami uznawanymi przez większość Polaków za gorsze. Zastąpił je dewot, ktoś po kuracji psychiatrycznej i senior. Nie budują oni lewackich społeczności. Raczej dobrozmienne. Rzec by można tworzą ich kwintesencję.

Sąd ostatecznie uznał ONR za organizację faszystowską. Teraz lewica zamierza wystąpić o delegalizację Obozu. Uda się jej to prędzej czy później, bowiem kultywowanie dwudziestowiecznych totalizmów jest u nas zakazane.

W tym kontekście Krzysztof Skiba stwierdza, że rodzi się pytanie czy księży katolickich, którzy gościli u siebie w świątyniach działaczy faszystowskich, którzy wpuścili faszystów do domu Jezusa posłańca pokoju i miłości, syna Bożego, który nakazywał miłować bliźnich, nakazywał nadstawiać drugi policzek, czy tych księży którzy zaprosili do świątyń Jezusa bojówki faszystowskie z flagami i symbolami faszystowskimi, i pozwalali w tych świątyniach maszerować i uprawiać musztrę w mundurach organizacji faszystowskiej, organizacji z dumą odwołującej się do przemocy i antysemityzmu, no więc czy tych księży możemy określić mianem kapłanów sprzyjających faszyzmowi?

Dobra zmiana przegrywa w sferze imponderabiliów. W dodatku nie może się połączyć z nacjonalistami, bo wielu z nich ucierpiało od ustawy dezubekizacyjnej. Tak wygląda koniec ideologii. Trudno się w tej sytuacji dziwić słownym szarżom jej wyrazicieli. Stres się często rozładowuje w agresji.

Nic dziwnego, że imposybilizm i przeciwskuteczność wracają do swoich odkrywców.

niedziela, 28 lutego 2021

Próba

 Kaczyński powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, że "trwa test polskiej demokracji i ustroju". Według niego "jest w tej chwili stwierdzonym empirycznie faktem, że w Polsce istnieje sitwa, która chce utrzymać władzę odrzucając podstawową regułę demokracji, że władza może być zmieniona". "Sitwa" ta - kontynuował - jest w związku z tym "gotowa na działania, które nie mieszczą się w demokracji, na naruszanie reguł konstytucji, reguł niezależności banku narodowego pisał Newsweek 17 czerwca 2014 roku, po ujawnieniu nagrania rozmowy Marka Belki z Bartłomiejem Sienkiewiczem.

Teraz, wobec ujawnienia rozmów Daniela Obajtka, Prezes znowu ma znakomitą okazję do wyrażenia oburzenia postępowaniem głośnego faworyta władzy. Ba, do działania wedle przepisu, zaordynowanego poprzednikom przed siedmiu laty.

Gwarantuje to protagoniście dobrej zmiany uniknięcie dysonansu poznawczego, który musiałby się pojawić, gdyby przemilczał problem. To by bowiem musiało doprowadzić do obniżenia preześnej samooceny i kolejnego stresu. Ten zaś zawsze prowadzi do wybuchu agresji i w tym szczególnym wypadku do łajania przeciwników, nazywania ich zdradzieckimi mordami i twierdzeniami, że nie powinno ich tu być.

To bowiem ośmiela lumpiarstwo do formułowania kolejnych obelg, miotanych na politycznych przeciwników Prezesa i tworzy korzystny klimat dla wrogów państwa, niwecząc deklaracje patriotyzmu biało-czerwonej drużyny. A inne wartości nie bardzo już pobudzają suwerena, któremu z powodu inflacji nie można zaoferować kolejnych datków. Obietnice się dawno zużyły wraz z upadkiem nadziei na elektryczne samochody czy tanie mieszkania.

Prawda nas wyzwoli przekonuje Kościół. To na co czekają dobrozmieńcy? Może przynajmniej tak przekonają elektorat do swojej moralnej przewagi? 

sobota, 27 lutego 2021

Kretowisko

 Nie pili wina, nie jedli ośmiorniczek, guzik nie afera [Tomasz Lis].

– To sukces Polski i wszystkich Polaków. Jestem przekonany, że historycy będą wymieniali jego nazwisko jako jedno z najważniejszych – pisał wicepremier ds. bezpieczeństwa o Danielu Obajtku, komentując wręczenie prezesowi Orlenu statuetki Człowieka Wolności.

– Nie cofniemy się ani na krok, będziemy budować gospodarkę, silny koncern, nie pozwolimy na nowo tego koncernu oddać w ręce mafii paliwowych, które odsączały zysk narodowego czempiona – obiecywał wtedy sam laureat, utrzymując się w poetyce dobrozmiennych stereotypów.

Wczoraj Gazeta Wyborcza ujawniła fragment nagrań, gdzie Daniel Obajtek ma jakoby w żargonie – wedle jedynie słusznych mediów zdradzającym zespół Touretta – prezentować rozmówcy swoiste metody gospodarowania. Mocno by to odbiegało od oficjalnych zapewnień. Chyba że rację ma Marek Belka wkładając w usta Prezesa zapewnienie, że będziemy rządzić Polską jak Obajtek Pcimiem.

Trudno się dziwić oburzeniu zarządu Orlenu. Doniesienie wielu bulwersuje. Wszak wicepremier do spraw bezpieczeństwa oceniał, że dawny wszystko mogę wójt Pcimia Ma ogromne możliwości, niezwykłą determinację i coś takiego, co daje Pan Bóg, a co trudno zdefiniować: aurę, która pozwala mu ludzi mobilizować, jednoczyć wokół jakiegoś celu.

Skuteczności prezesowi Obajtkowi odmówić nie można. Przy takiej rekomendacji nie można mu też zarzucać czegokolwiek. Wydaje się zatem, że dostrzeżoną przez wicepremiera aurę jakiś układ chce wykorzystać przeciwko dobrej zmianie. I narobił jej niemałych kłopotów.

Bo przecież całą metodę dyskredytowania bohaterów nagrań i ich politycznego środowiska opracowano już w 2014 roku przy okazji komentowania smaku ośmiorniczek. Wszystko więc leży na stole. Bardzo zatem ciekawe, kto i skąd skopiował tak ambarasujące taśmy i zaniósł je do Wyborczej.

– Każdy, kto rozbija prawicę, działa przeciwko Polsce - twierdzi wspomniany wicepremier. I, jeżeli doniesienia są prawdziwe, znowu powstaje problem, z którym też zmaga się Episkopat. Kto jest temu winien? Sformułował to już Norwid pytając: czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, czy ten, co mówić o tym nie pozwala?

piątek, 26 lutego 2021

Piramidalnie

 Autorzy wtorkowego reportażu w TVN stwierdzają, że chociaż państwo w latach 2018 i 2019 z powodu niezapłaconego podatku VAT straciło blisko 17 miliardów złotych, to odzyskało zaledwie 150 milionów PLN. Wszystkie przestępstwa gospodarcze z tego czasu kosztowały nas 36 miliardów a zabezpieczone dla pokrycia ubytków mienie stanowi jedynie ⅙ łupu złoczyńców. Ile się z tego naprawdę odzyska, nie wiadomo.

Wedle Mateusza Morawieckiego w latach 2015 do 2020 wpływy z tytułu VAT wzrosły o połowę. Dzięki temu stać nas było na wszystkie plusy i inne trzynastki. Tymczasem, jak mówi Sławomir Dudek, owe pieniądze z pokrytej luki są w tej chwili przez rząd oceniane na 22 miliardy złotych rocznie. Tak to bowiem zapisano perspektywie budżetowej do 2022 roku. Wszystkie dotacje plusowe kosztują nas co roku 60 miliardów złotych.

Różnica między prawdziwym stanem finansów a deklarowanym w ustawie budżetowej wynosi 150 miliardów złotych. Tak to wyliczył nasz minister finansów i podał to do wiadomości Komisji Europejskiej. Rzeczona kwota pochodzi z zasilania różnych funduszów pożyczkami i parapodatkami. Można się było dzięki temu chwalić zdrową gospodarką. Wydatki bowiem na różne tarcze nie obciążają widocznych dla mediów i Sejmu obciążeń budżetu.

Ponieważ jednak wydawano środki poza kontrolą publiczną, bez porozumienia z przedsiębiorcami i ekonomistami, wedle radosnej propagandy rozsypywano pieniądze z helikoptera, znaczna część została źle wykorzystana. Zaciągano bowiem pożyczki i odbierano przedsiębiorcom oszczędności, zasilając nie zawsze takich, którzy potrafili rzecz efektywnie wykorzystać.

Takie postępowanie generuje niepotrzebne koszta. Teraz więc z powodu pandemii stoimy u kresu takiej polityki. Jeżeli się rząd zdecyduje na rozdawanie kolejnej kiełbasy wyborczej, popadniemy w zastój. Jeżeli nie, można się spodziewać wzrostu, dzięki odbiciu gospodarki po pandemii.

Ale z udawaniem trzeba skończyć. Im prędzej, tym lepiej.

czwartek, 25 lutego 2021

Carycyn

 Ostatnia rzecz, z którą można skojarzyć premiera Morawieckiego i rząd PiS to "etos naprawy państwa". Mafia vatowska w Ministerstwie Finansów, afera KNF, rozbite wojsko przez Macierewicza, zniszczone stadniny koni arabskich to tylko kilka przykładów. Ubrał się diabeł w ornat… [Tomasz Siemoniak].

Ku zdumieniu dziennikarzy Marek Suski został szefem rady programowej Polskiego Radia. Na początek musiał błysnąć jakąś carycą. Oświadczył więc dziennikarzom, że do niemieckiego radia by nie przystąpił.

Fundusz Odbudowy UE ma nam przynieść ćwierć biliona złotych - 23 mld. € w dotacjach oraz 34 w formie niskooprocentowanych pożyczek. Aby to osiągnąć, trzeba do 30. kwietnia przedstawić Komisji Europejskiej plan wykorzystania tych środków.

Wcześniej zaś należy ratyfikować brukselskie ustalenia, z których jeszcze niedawno tak dumny był premier Morawiecki. Solidarna Polska jest jednak przeciw. Fundusz bowiem jest obwarowany przestrzeganiem praworządności. Premier więc teraz oświadcza, że nie ma się z czym spieszyć. Obecne przekazy dnia pewnie nakażą mówić, że nie zależy na jakiejś odbudowie, bo modelowo sobie poradziliśmy z zarazą.

Minister Rau usłyszał w rozmowie telefonicznej od swego amerykańskiego odpowiednika, że Stany liczą na współpracę z Polską w obronie demokratycznych wartości: wolności mediów i praworządności. Tak sekretarz stanu Antony J. Blinken napisał w swoim oświadczeniu o rozmowie. W komunikacie naszego ministra nie było o tym wzmianki.

Susłoidyzacja [Dorn] polskiej polityki niezmiennie jest groźna dla naszej gospodarki i powiązań z Zachodem. Okazuje się jednak, że dobrozmienna, czyli najlepsza w świecie praworządność może być jeszcze bardziej szkodliwa.