Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 30 kwietnia 2022

Kastetnicy

Strach przed rzeczywistością powoduje skłonność do fundamentalizmu. On bowiem zwalnia od troski o określenie własnego miejsca w świecie. Staje się przepustką do zbiorowości, w której odpowiedzialność za własny los można powierzyć jakiemuś guru.

Świat bowiem jest dużo bardziej zawiły od wszelkich prób jego usystematyzowania. Rozczarowuje więc bardziej lub gorzej, ale na ogół wszystkich. Z wyjątkiem wszakże tych, którzy albo wiedzą wszystko, albo są przekonani, że się ustawicznie zbliżają do ukrytej prawdy.

Wczorajsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Reformy Wymiaru Sprawiedliwości odsłoniło jeden z mechanizmów podtrzymywania u nas zbiorowego strachu. Jego sprawcy budzą nieufność do hejtowanej części sędziów. Odkrycie procederu odsłania zaś specyficzną moralność sędziów hejtujących. I tak źle i tak niedobrze. Ogół bowiem jest coraz bardziej przekonany o kulejącej sprawiedliwości.

Nic dziwnego, że w takiej sytuacji powstaje miejsce na ideologię, która swoim wyznawcom gwarantuje zarówno rozwiązanie problemu sprawiedliwości, jak i odpłatę winnym. Ba,  poprzez niekończące się dochodzenie do prawdy nikczemnikom także zapewnia bezkarność.

Posiedzenie odsłoniło również zjawisko nawrócenia, które jest nieuchronne. Kiedy bowiem fundamentaliści zanadto naruszają logikę, pojawiają się odstępcy, ujawniający intelektualną i moralną marność ideologów.

Masy zaś otrzymują oczywisty dowód, że lepiej się nie wychylać, bo oni i tak wszystko mogą. Żadna też Unia, sądy międzynarodowe im nie są straszne, bo je zwyczajnie zignorują.

Postępowanie Putina mocno zaszkodziło fatalistycznym nastrojom. Pokazał on bowiem, że nie uznaje żadnych granic i jest skłonny do samozniszczenia. Trzeba więc odrzucić strach i coś z nim zrobić.

Opozycja zatem również otrzymuje polityczne złoto z Rosji. Miejmy nadzieję, że je wykorzysta.

piątek, 29 kwietnia 2022

Okazja

 To nie koniec wojny, to rozejm. Tak kontrolerzy lotów określili porozumienie, podpisane wczoraj w sprawie bezpieczeństwa lotów nad Polską. Chcą pracować po osiem, nie po dwanaście godzin. Premie zaś wolą otrzymywać wedle wkładu pracy, nie po uważaniu. Problem dotyczy całego LOT-u i ostatni konflikt niebawem się pewnie powtórzy, tyle że w innej grupie zawodowej.

Kilka gmin zostało pozbawionych gazu, bo jego dostarczyciele byli na liście sankcji, nałożonych ostatnio na Moskwę. – To nie ten rząd wpuścił kapitał rosyjski i przekazał infrastrukturę krytyczną. Płacimy za błędną politykę poprzedników – powiedział wicepremier Kowalczyk. Czyli sprzedaż Lotosu MOL-owi nie jest niczym zdrożnym. Także fakt, że na przykład w Łebie dopiero w 2016 roku Rosjanie wykupili udziały firmy dostarczającej tam gaz.

Wszystko zaś przebiega wedle tego samego rytuału. Przyczyną konfliktów jest poniżanie grup społecznych, których się nie daje utemperować bez ryzyka wywołania zasadniczych zakłóceń. Szczególnie zaś postawa fachowców wynika z przestrzegania prawa. Jest ona zasadniczo sprzeczna ze sposobem jego pojmowania przez populistów. Ku ich irytacji.

Kiedy zaś ze wstrętu do niepokornych wynikają kłopoty, obciąża się winą właśnie odmieńców. W skrajnej postaci występuje to w Rosji i Białorusi, w państwach modelowo zwalczających elyty. Ich mieszkańcy dowiadują się ze swoich publikatorów, że Ukraińcy bombardują się sami na złość Moskwie. Głodni zaś Polacy gromadzą się jakoby u swoich wschodnich granic, błagając rzekomo zasobnych łukaszenkowców o sól i kaszę.

Niedowiarki, czyli tamtejsze zdradzieckie mordy trafiają do kryminału. Przemoc zawsze prowadzi do skrajnych wyborów. Z jednej strony powstają warunki do tego, co Jan Józef Szczepański nazywał sytuacją conradowską, czyli poświęcania mniejszych wartości dla najwyższej. Z drugiej jawi się pogardę i odczłowieczanie tych, którzy się nie poddają jedynie słusznej ideologii.

Niejako zaś obok politycznego sporu sukcesy święci fatalizm, który Brzechwa określał słowami: Po co wasze swary głupie, Wnet i tak zginiemy w zupie! To chyba tłumaczy sukcesy poparcia dla populistów.

Wątpliwe więc, czy kontrolerzy czegoś dobrazmieńców nauczą.

czwartek, 28 kwietnia 2022

Putnonsens

– W zemście za to ze strony Kremla popłynęła groźba, następnie groźba ta, groźba odcięcia gazu, dzisiaj rano została zrealizowana – oznajmił szef rządu w Sejmie, demonstrując gniew. Chodzi mu o moskiewską zemstę za nałożenie sankcji na oligarchów i ruskie firmy.

– Historyczny dzień. Polska niezależna od rosyjskiego gazu. Koniec z szantażem Moskwy. Tak się dba o interesy Polski – radośnie napisała Beata Mazurek.

Dwie wypowiedzi wyrazicieli zmiany dobra w zupełnie różnym tonie. Przekazów dnia już tam nie ma, czy co? Może to dlatego, że gaz nam Putin odebrał, jak już przyszła wiosna i nie potrzeba go wiele?

Szczęśliwie ta wstrętna Unia nas uratuje od ewentualnych kłopotów. I to pomimo zastrzeżeń Marka Suskiego, który zresztą opozycji przypisał winę za rzeczony czyn Moskwy.

Kontrakt bowiem na gaz z Norwegii, na który już od jesieni tak bardzo liczy zmiana dobra, wedle posła Nitrasa opiewa teraz tylko na dwa miliardy metrów sześciennych rocznie. Putin odebrał ich nam prawie dziesięć. Jeżeli więc na Brukselę się wypniemy, będziemy jeszcze bardziej dumni i bladzi jak teraz. Z zimna.

A swoją drogą to absurdalne, że w praktykowaniu tego, do czego chcemy przymuszać Niemców, muszą nas zastępować Moskale.

Propaganda jest manipulacją przekonaniami i mitami, kształtującymi zachowania mas. Jak jednak ciemny lud ma uwierzyć, że Putin to sprawca putinflacji i w ogóle typ spod ciemnej gwiazdy, skoro zmianę dobra wyręcza w dbaniu o interesy Polski? No jak?

środa, 27 kwietnia 2022

Demokracjusze

 – Premier chce wywalczyć większe zaangażowanie Niemiec, żeby mocniej pomogły Ukrainie. Chodzi też o to, żeby Niemcy wpłynęły na Unię Europejską, żeby przekazała Polsce to, co się w sposób oczywisty należy - nie tylko te zatrzymane środki unijne, ale również pomoc związaną z uchodźcami  zdradził Bogdanowi Zalewskiemu z RMF FM szef sejmowej komisji obrony, Michał Jach.

Trwa spór z Unią o finansowanie KPO. Minimalnym warunkiem dla jego odblokowania jest likwidacja Izby Dyscyplinarnej SN. Zapowiedział to już dawno zarówno premier, jak i wicepremier do spraw bezpieczeństwa. Sondaże pokazują, że 70% Polaków jest za tym rozwiązaniem. Nie można jednak Izby zlikwidować, bo Solidarna Polska jest przeciw.

I mamy, co widać. Polska nie jest państwem autorytarnym. W takim bowiem rządzi ktoś taki jak Putin. My zaś jesteśmy państwem zależnym od polityka ze śladowym poparciem, który jednak ma dosyć władzy, aby nie tylko nie ścigać polityków wskazywanych przez NIK, ale również dyscyplinować autorytarne zapędy Prezesa.

Nie może być też prawdą, jak twierdzi rozmówca Renaty Grochal z Newsweeka, że Prezes zamierza stanąć w historii na poziomie Piłsudskiego lub Chrobrego. Żaden z rzeczonych mężów stanu nie był kontrolowany przez kogoś mu podporządkowanego.

Wyraźnie też widać, czym się kończy odwracanie znaczeń. Autorytaryzm u nas nie istnieje, suwerena nie ma. Atakowane zaś skądinąd przez zmianę dobra Niemcy mają nam za to zapewnić unijne fundusze.

PiS więc może odtrąbić niebywały sukces. Dowiódł, iż stojąc na głowie, również można udawać, że się do czegoś w ten sposób dąży. No i osiąga cel. Może niezamierzony, ale zaskakujący.

Nie tylko bowiem widać, że nie jesteśmy państwem autorytarnym. Jesteśmy też praworządni. Wszak zdanie opozycji nie tylko jest traktowane poważnie, ale nawet przeważa. Wewnętrznej wprawdzie opozycji, nie tej ze zdradzieckimi mordami, ale jednak.

Uff… To czego ta Bruksela jeszcze od nas chce?

wtorek, 26 kwietnia 2022

Gruda

Zastąpią stopę WIBOR, czyli oprocentowanie dłuższych pożyczek międzybankowych, stawką depozytów overnight, czyli stopą jednodniowych depozytów międzybankowych. Jest ona na ogół niższa od oprocentowania długoterminowych wkładów. Spłatę jednej raty w kwartale będzie można odłożyć w czasie. Wzrosną też zasoby Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Jest on na razie dostępny dla 28 tysięcy kredytobiorców, których jest dwa miliony. Będzie jednak dobrze, jak mówi premier, bo rozwiązanie jest odważne, wprowadzone z podniesioną głową (sic!) i obce poprzednikom jego rządu.

– Każde wybory są świętem demokracji. Nawet po najbardziej gorącej kampanii przychodzi czas żmudnej pracy. Polska i Francja mają wiele wspólnych wyzwań i wspólnych interesów. Przed nami czas pracy nad nimi. Przyszłość Europy leży w naszych rękach. Gratuluję zwycięstwa Emmanuelowi Macronowi – napisał na Twitterze nasz premier. Też odważnie, w podobnym jednak tonie do praktykowanego przez poprzedników naszego premiera. Zupełnie też jest to odmienne w brzmieniu od niedawnego nawoływania, aby prezydent Francji zaprzestał rozmów z Putinem.

W wywiadzie zamieszczonym w ostatnim Newsweeku rozmówca Renaty Grochal, członek władz PiS-u mówi, że gdy ktoś z otoczenia Kaczyńskiego wyraża poglądy, które prezes uzna za właściwe, … on to docenia. I potrafi nagrodzić. Należy więc przyjąć, że nasz premier wygłasza preześne opinie. Stąd też pewnie ich zróżnicowanie w czasie. Nikt bowiem tak często nie zmienia ocen, jak wicepremier.

Max Weber odróżniał w polityce etykę odpowiedzialności od etyki przekonań. Ta pierwsza analizuje efekty i jest oparta na przekonaniu o szkodliwości moralnych ograniczeń. Druga zaś ma za nic skutki działań, najważniejsze są w niej wartości, odpowiedzialność przed Bogiem i historią, misja.

Widać, że zmiana dobra twórczo połączyła oba te prądy i ukazała światu rzeczy, o których się filozofom nie śniło. U nas szydercy dawno nazwali to dojutrkostwem. I mieli rację. Bo prawda najczęściej leży po przeciwnej stronie propagandy. Ta zaś jest zawsze ofiarą drwin.

No i z ludowych przekazów wiadomo, że zamiary pechowców są brukiem, piekielnym w dodatku.

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Oczekiwania

Gratulacje @EmmanuelMacron. Dzięki Twojej wygranej będzie więcej Europy w Europie. I mniej Rosji. A już niedługo nadejdzie taki dzień, że będziemy mieli Paryż w Warszawie.

Spór w PAŻP nadal pozostaje nierozstrzygnięty. Wynikł on stąd, że wobec pandemii wprowadzono tam nowy regulamin płac dla kontrolerów ruchu powietrznego. Obniżono ich wynagrodzenia o około 25%, bo zaraza spowodowała ograniczenie ruchu lotniczego i kontrolerzy się rzekomo obijali.

Rzecz zrazu była w gestii wiceministra Horały, który nadzorców łąk, zalegających przyszłe CPK, wynagradzał równie hojnie jak PAŻP kontrolerów powietrza przed pandemią. I to wedle jedynie słusznej metody musi być oczywiste. Wszak powietrza nikt nie widział, a łąkę każdy. To po co kontrolować coś, czego nie ma? Wszak świat jest taki, jakim się go postrzega.

Teraz jednak już sam minister infrastruktury się tym zajmuje. Dalej atoli nie ma to pozytywnych skutków dla kontrolerów powietrza. Minister też chyba nie chce im więcej płacić, pomimo ogłoszenia końca pandemii.

Zakładnikiem w tym wszystkim jest jak zwykle cała Polska. Bo to nie tylko zamrze ruch lotniczy nad naszym krajem i skończą się łatwe, podniebne podróże rodaków. Przestaną też do nas wpływać obfite dotąd opłaty, za utrzymywanie bezpieczeństwa lotów.

Na razie jednak jest kwiecień a dopiero od maja niebo nad Polską zostanie częściowo zamknięte. To jeszcze mnóstwo czasu. Potem zaś się powie, iż to kolejna szykana Zachodu. Może nawet, że to jakaś nowa odmiana paktu Ribbentrop-Mołotow.

I tylko ten TVN i inne takie media, co wszystko wypaplają. W dodatku się jeszcze okazuje, że, jak pisze wilczooki polityk, nie Budapeszt, a Paryż w Warszawie niebawem zawita. W Słowenii też wygrali liberałowie.

Jak tu żyć panie wicepremierze, jak żyć?

niedziela, 24 kwietnia 2022

Zenoniści

Przyczepy z billboardami wzywającymi do zaprzestania importu ropy z Rosji, ciągnąć będą samochody na… ropę z Rosji? Tylko człowiek pisowski jest w stanie wymyślić coś równie obrzydliwego [Marek Belka].

Atakują Brukselę, bo ich zdaniem Unia chce zmienić rząd w Polsce. Atakują Moskwę, bo Polacy pamiętają ruskie panowanie. Atakują też wszystkich, którzy ich nie popierają w Brukseli. Ba, wysyłają do miast Europy bilboardy z krzykiem tych, którzy zostali bestialsko zamordowani na ulicach miast i miejscowości.

Rezultatem jest taki tytułMorawiecki: Orban nie blokował sankcji. To Niemcy są głównym hamulcowym. Newsweek zaś przypomina, że Peter Szijjarto, minister spraw zagranicznych rządu Viktora Orbana (całkiem słusznie odznaczony przez Putina Orderem Przyjaźni „za rozwijanie stosunków węgiersko-rosyjskich”), podczas wizyty w Ankarze usprawiedliwił rakietowy ostrzał Lwowa przez Rosję.

Nie atakują Węgrów, zachodnich ultraprawicowców, bo wprawdzie wspierają Moskwę, ale nie blokują im dostępu do unijnych dopłat, które sami sobie zablokowali, naruszając własną konstytucję. Praktycznie więc sami dążą do zmiany władzy w Polsce. Są zatem w zgodzie z Unią.

I to działa. Sam Paweł Kukiz, wyraziciel najgłębszych mądrości zmiany dobra obwieścił, że postępowanie Niemiec i Francji wobec Ukrainy, to lżejsza wersja paktu Ribbentrop-Mołotow.

Bo stróż to złotówka. A co?