Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 13 stycznia 2022

Gazerka

Sprzedali jednak Lotosa tym, którym by nie sprzedali mediów. I teraz się chwalą, że posiedli międzynarodowy koncern paliwowy. Ustami organizatora wyborów kopertowych się chwalą. Obwieścił, że do sukcesu niepomiernie przyczynił się niegdysiejszy wójt Pcimia, obecny prezes Orlenu.

Kiedy dekadę wcześniej chciał to zrobić rząd Donalda Tuska, ich środowisko opanowało przy wykorzystaniu patriotycznej retoryki. Pomysł ktoś wtedy uwalił, niczym drogi Wacek zakup europejskich śmigłowców. Przebiegło to jednak bez płacenie odszkodowań.

Teraz już kapitał arabski i rosyjski nie jest pralnią brudnych pieniędzy, pochodzących z narkobiznesu. Taki do krajów ostrożnych wprowadza zaoceaniczny, lewacki spisek. Bodaj ten kierowany przez Sorosa.

My zaś teraz jesteśmy nie tylko posiadaczami in spe Centralnego Portu Komunikacyjnego, przyafrykańskiego lotniska w Radomiu, ale rzeczywistymi właścicielami i to molocha paliwowego.

Zapewni to nam gaz i ropę. Miejmy nadzieję, że nie na poziomie pozostałych sukcesów dobrej zmiany. Na przykład przekopania Mierzei Wiślanej, dla pożytku tłoczących się dotąd na Zalewie pełnomorskich kajakarzy i na złość Moskalom.

Teraz bowiem, chyba nie tak, jak już od nas inni pożyczają pieniądze [Glapiński], będą się obcy ubiegać o nasze paliwa. I to my uzależnimy innych od nas, a nie oni nas od siebie.

I wtedy zobaczymy, kto jest górą. A co? 

środa, 12 stycznia 2022

Rutyna

Kolejna tarcza antyileśtam obniży podatki. Przede wszystkim przejściowo wprowadzi zerowy VAT na gaz, paliwa, nawozy i żywność. Wbrew unijnym dyrektywom. Do kar więc, już przez TSUE nałożonych, dołączą następne. Na rynku zaś przybędzie jeszcze więcej pustych pieniędzy.

Ma to jednak ściąć szczyt inflacji, który już poprzednia tarcza ścięła, ale chyba krzywo. Za drożyznę zresztą odpowiada Tusk, bo przyjął politykę antysmogową. Europa nie ma tarcz, a my mamy. Bo władza się o nas troszczy. Europa jednak politykę klimatyczną realizuje naprawdę, a ma o połowę mniejszą inflację. To jak to jest?

Budżet opracowano z założeniem, że inflacja będzie znacznie mniejsza. Czyli trzeba go będzie szybko nowelizować. Jak wyjaśniał premier, kiedy przed paroma miesiącami opracowywano budżet, drożyzna nie była jeszcze dla naszego rządu tematem numer jeden, numer dwa lub nawet trzy. Czyli nie mieli pojęcia o skutkach pożyczania, rozdawnictwa, wstrzymania inwestycji i oparcia wzrostu gospodarki na konsumpcji.

Wszak podniesienie minimalnej pensji musiało doprowadzić do wzrostu kosztów wytwarzania. Ograniczenie zaś inwestycji, wskutek wzrostu kosztów pracy, spotęgowało problem. Nic dziwnego, że państwo wpadło w kłopoty. A dla rządu był to podrzędny problem.

Rada medyczna zaleca, aby przeciwnicy szczepień nie piastowali urzędów. Premier zapowiada, że będzie zabiegał o sejmową większość dla wprowadzenia paszportów covidowych. Obowiązek szczepień nie jest rozważany. Czyli opozycja, która generalnie jest przynajmniej za paszportami, nie zasługuje na uwagę? W odróżnieniu od foliarzy, którzy są absurdalnie przeciw, ale wspierają dobrą zmianę?

Władza ma jednak jeden apel do konkurentów. O współpracę? Nie. Wzywają Tuska do zapewnienia fizycznej obecności dziennikarzy na jego konferencjach prasowych. Pytania bowiem mają być zadawane osobiście, nie za pośrednictwem SMS-ów. Mimo ofiar zarazy, liczonych już na setki zmarłych dziennie.

Czyli pijar jak zwykle i równie już zwyczajny woluntaryzm.

wtorek, 11 stycznia 2022

Sadyzm

Jeśli PiS naprawdę sprzedał stacje Lotosu węgierskiej firmie MOL, politycznie związanej z Moskwą, to znaczy, że Ład Kaczyńskiego jest bardziej rosyjski, niż sądzili najwięksi pesymiści [Donald Tusk].

Sprzedają podobno stacje benzynowe Lotosa węgierskiej spółce MOL, zależnej od Moskwy. Taka możliwość była już chyba kiedyś rozważana i została zaniechana właśnie z powodu moskiewskiego kapitału w tle.

Sprzedaż akcji Lotosu jest warunkiem zgody na fuzję tej spółki z Orlenem. Udziały mają odkupić Saudyjczycy i Węgrzy. Ci ostatni staną się wówczas posiadaczami stacji benzynowych firmy, wkraczającej do Polskiego Koncernu Naftowego.

Koncern nie jest strategiczny, bo paliwowy. Strategiczne są media i dlatego trzeba z nich wyprzeć …sojusznika. Tak by też można było rozumieć transakcję z Madziarami, gdyby doszła do skutku.

Jeżeli rzeczywiście węgierski MOL stanie się właścicielem akcji Lotosu, to by się też okazało, że tym razem powiązany z nim kapitał moskiewski jest wolny od zarzutu prania brudnych pieniędzy i powiązań z kartelami narkotykowymi. Tego się właśnie obawiano, wypierając …Amerykanów z TVN-u.

Nie dałoby się w tym wszystkim znaleźć najmniejszej logiki, gdyby nie wyjaśnienie profesora Matczaka. Normalna demokracja zaczyna się spisaniem listy problemów, które zwycięzca powinien rozwiązać. Sadystyczna przygotowuje listę wrogów do zaatakowania. Następnie realizuje plan ataku konsekwentnie i dynamicznie – napisał on w Gazecie Wyborczej.

Wrogiem zaś są wszyscy, jeżeli się nienawidzi siebie. To rodzi swoisty sadyzm, znakiem którego jest też hejt, kompensujący kiepską samoocenę. Towarzysząca mu polityczna przemoc pozwala też upajać się bezradnością ofiary, którą jest wtedy cała społeczność.

Stąd też pojawia się pogarda dla prawa, którego dobra zmiana nie ustanowiła i niska jakość tego, które uchwaliła. – Trzeba było wygrać wybory – brzmi triumfalne wyjaśnienie sytuacji.

W takim świetle oczywiste się stają wszelkie wolty dobrej zmiany. Nade wszystko zaś opatrywanie wartości interpretacją, która z ich treścią jest zasadniczo sprzeczna.

Tak więc mamy, bo też nic się nie dzieje bez przyczyny…

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Dziedzictwo

 Z Polakami organizuje się tylko bałagan [Talleyrand].

Ludzie tęskniący do normalności doszukują się logicznych przyczyn w napotykanych absurdach. W skrajnych wypadkach prowadzi to do teorii spiskowych. Zasadzają się one na przypuszczeniu, że kreatorzy niedorzeczności nie są tak głupi, jak by to wyglądało.

Tak jest i z Polskim Ładem. Ma w nim jakoby chodzić o to, aby tak zagmatwać system, że pracodawcy zawyżą swym pracownikom zaliczki podatkowe. Pod koniec roku urzędy nałożą na nich kary za zabór mienia – przedpłaty bowiem są własnością zatrudnionych. Wraz z odsetkami da to budżetowi niezły zastrzyk pieniędzy.

Mamy tu do czynienia z tym samym zjawiskiem, które się pojawiło u schyłku komuny. Wtedy z jednej strony wytykano jej intelektualny prymitywizm, z drugiej podejrzewano o diaboliczny spryt.

Tymczasem zasada wyjaśniania zjawisk bez mnożenia bytów, zwłaszcza wyższych, nakazywałaby niedoskonałość Ładu przypisać woluntaryzmowi jego twórców. Wyobrażają sobie oto, że mają nieograniczoną władzę nad Polakami, którzy jeżeli nie z radością, to z pokorą przyjmą skutki narzuconego im prawa.

Pomogą w tym antyokcydentalizm ludu i odwołania do patriotyzmu oraz obrony suwerenności. Pewnie też cyniczna uwaga Talleyranda o dziewiętnastowiecznych Polakach. Trwali przy Napoleonie nie bacząc na to, że ich bezwzględnie wykorzystywał i był politycznym bankrutem.

Tyle że wtedy rzeczywiście byliśmy pod obcą przemocą a Cesarz obiecywał jej likwidację. Współcześni prawdziwi Polacy, tkwią mentalnie w XIX wieku, udają przed sobą, że nadal jesteśmy w jarzmie komuny. Odgrywają więc spóźniony spektakl o stosie, na który chcą ponieść nasz niestety los.

Arystoteles miał rację, uznając złoty środek za optimum a skrajności za zło. Wszelkie bowiem takim są. Zawsze niosą bałagan.

niedziela, 9 stycznia 2022

Nieszczęśnicy

 Co to jest??? Polski Ład nie miał szczęścia - powiedział JK. To ustawy w totka grają? Schrzanili ludziom życie i na pecha zwalają. Co za bezczelne dranie! [Roman Giertych].

Skopali współczesny odpowiednik 500+. Teraz poprawiają. Przepraszają też. Dosyć dziwnie to robią. Często, kiedy się chce zrobić coś dobrego, wtedy najłatwiej o drobną pomyłkę. I taka właśnie pomyłka miała miejsce przy wypłacie pensji dla niektórych nauczycieli czy mundurowych – mówił Morawiecki. Swoją wypowiedź zakończył charakterystycznie: Nie mamy problemu z uczciwą krytyką, ale zawsze będziemy odpowiadać na tę nieuczciwą, której autorami są zazwyczaj ludzie, którzy powinni mieć wyrzuty sumienia z powodu swoich własnych politycznych zaniechań.

Powstaje zatem pytanie, co jest nieuczciwą krytyką? Krytyka towarzyszy człowiekowi od zawsze. Zawsze służy przezwyciężeniu niewiedzy. Jest wyrazem wątpliwości. Wątpię więc myślę, myślę więc jestem pisał Kartezujsz. Wedle Kanta afekty nie są godne człowieka. W etyce powinien się on kierować rozumem. Zarzut zaś nieuczciwej krytyki jest oczywiście emocjonalny.

Jeżeli też istnieje nieuczciwa krytyka, jest także zielona albo w kwiatki. Prawda jest niezależna od głosiciela. Oczywisty jest fakt, że szumnie zapowiadany Polski Ład ma błędy. Co na przykład zawiniły jego twórcom samotne matki? Nie wykazały cnot niewieścich? Pomyłki zostały popełnione przez głosicieli jedynie jakoby słusznej ideologii. Przez nieomylnych jakoby dzięki temu patriotów, którzy by nigdy nie oszwabili rodaka. Zastanawiające.

Tylko kiedy efektem sześciu lat wdrażania owej ideologii jest inflacja (prawie 9 proc, kolejny rekord) inwigilacja, indoktrynacja, ignorancja i izolacja [Kierwiński] to trudno nie pomyśleć, że pomyłki są regułą. Nawet pandemią się nie da wytłumaczyć takiego regresu kwitnącej przedtem gospodarki.

W tej sytuacji próbuje się niepowodzenia zrzucić na brak szczęścia. Audaces fortuna iuvat – zapewniali już starożytni. Najwyraźniej dobra zmiana jest nieśmiała albo prześladowana już nie przez układ, ale nawet przez los.

sobota, 8 stycznia 2022

Bellerefontowicze

 Citizen Lab i Amnesty International twierdzą, że w czasie ostatniej parlamentarnej kampanii wyborczej Pegasus był u nas wykorzystywany do śledzenia Krzysztofa Brejzy, szefa sztabu wyborczego PO. Jarosław Kaczyński utrzymuje, że bynajmniej.

Andrzej Zoll, niegdyś także szef Państwowej Komisji Wyborczej twierdzi, że istnieją podstawy do kwestionowania legalności ostatnich wyborów parlamentarnych. Kaczyński ich nie dostrzega. Wedle profesora zaatakowana została równość wyborów.

Prokurator Ewa Wrzosek zwraca uwagę, że nasze prawo w ogóle nie dopuszcza stosowania tak dogłębnej inwigilacji, jaką zapewnia izraelski program. Przypomina też freudowską pomyłkę Prezesa, kiedy ów stwierdził, że nic członków jego formacji nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne.

Powstaje więc problem, kto jest wiarygodny. Jarosław Kaczyński czy adwersarze.

Prezes przewodniczy partii, której wyraziciele jeszcze niedawno zaprzeczali posiadaniu przez nasze służby rzeczonego programu. Ba, opowiadali dowcipy o skrzydlatym koniu lub konsoli z lat dziewięćdziesiątych. Kaczyński jednak późno, ale mówi coś innego. Informacje więc docierają do niego z opóźnieniem?

Przecież już Akwinata dowodził, że kłamca jest pozbawiony rozumu. Wymaga bowiem dla siebie prawa do kłamania, odmawiając go innym. Jeżeli więc Prezes jest otoczony nierozumnymi akolitami, którzy go karmią nieprawdami, to niewykluczone, że w najlepszym wypadku on sam na razie nie wie jeszcze wszystkiego.

Trudno więc uwierzyć w sugestie, że kłamią wyraziciele Citizen Lab i Amnesty International.

A było już tak wspaniale. Polski Ład miał otworzyć PiS-owi drogę do trzeciej kadencji, taki odpowiednik Olimpu. Stał się jednak rodzajem gromu Zeusa, strącającego z Pegaza nazbyt zarozumiałego jeźdźca.

piątek, 7 stycznia 2022

Prawdziwości

 Za ogłoszenie swoich przeprosin politycy muszą mediom płacić sami. Tak wynika z maili Dworczyka, których autentyczność jest jednak kwestionowana. Partia i pracodawca nie może pokryć kosztów głoszenia propagandowych absurdów. Kiedy więc oficjele publicznie palną coś w gniewie albo ogłoszą bzdurę, przekraczającą wrażliwość coraz bardziej zresztą nieczułej opinii publicznej, mogą osobiście ponosić finansowe konsekwencje. 

To by z jednej strony ukazywało jedną z przyczyn wstrętu populistycznych władz do niezawisłych sądów i również pewnej jednak powściągliwości wypowiedzi ich wyrazicieli. Nawet jeżeli łatwowierność ciemnego ludu pozwalałaby na znacznie więcej.

Oficjalna wypowiedź ustna ma też w sobie coś z powagi słowa pisanego. Uchodzi za bardziej racjonalną, przemyślaną. Jeżeli ją jeszcze wspiera odpowiednia plansza, wrażenie jest tym bardziej pełne.

Mamy jednak czas post-prawdy, strategii spychającej prawdę w cień propagandowych sloganów. Te zaś, powtarzane w kółko, nabierają mocy na zasadzie, że prawdą jest to, w co się wierzy. Zwłaszcza dla ignorantów.

Bardzo więc trudno jest pozwać polityka za kłamstwo. I jak już któryś zostanie sądownie obciążony obowiązkiem prostowania przekazywanych informacji, rzecz musiała wołać o pomstę do nieba. 

Bo pozwany może też przekonać sąd, że był całkowicie przekonany o prawdziwości swoich słów. To oczywiście będzie dowodem jego naiwności, ale lepiej być …zdezorientowanym niż skazanym.

Jako się atoli rzekło, maile są kwestionowane. To może jednak tak całkiem źle panowie politycy nie mają?