Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 6 czerwca 2023

Szczęściarze

 Mateusz Morawiecki wygrał w TSUE? Wszak dawno mediom mówił, że reforma sądownictwa się zmianie dobra nie udała. Wczoraj sąd w Luksemburgu przyznał, że tzw. ustawa kagańcowa rzeczywiście była zła.

Szczególnie zaś niedoborze wypadł sztandarowy tam zakaz badania zdolności sędziów do orzekania. Jest bowiem zdaniem TSUE zasadne, aby podsądny miał pewność, że wyrok w jego sprawie wydał prawidłowo mianowany sędzia.

Teraz więc ruszą następstwa. Wobec spodziewanego uporu dobrazmieńców będą to pewnie kolejne kary i wstrzymanie dalszych dotacji. Na razie mamy do spłacenia dwa miliardy złotych, najwyższą karę w historii Unii.

Premier niezawodne dołączy do grona osób, pomawianych o donoszenie na Polskę. Jego słowa o nieudanej reformie z pewnością dotarły do Brukseli i Luksemburga. Jak się wczoraj okazało, skutecznie.

Janusz Kowalski zaleca potrącanie nakładanych przez TSUE kar z naszej składki, wpłacanej na unijny budżet. Ponieważ wiele równie błyskotliwych pomysłów już wdrożono, czego skutkiem są właśnie rzeczone kary, możemy przypuszczać, że stoimy przed polexitem.

Prezydent odwołał wczorajsze spotkanie z amerykańskimi inwestorami w Polsce. Jak donosi Bloomberg, nastąpiło to po skrytykowaniu Lex Tusk przez Departament Stanu. Na Amerykę też się obraziliśmy?

Źle się zatem rozwijają nasze perspektywy na przyszłość. Tylko w TVP by powiedzieli, że coraz lepiej. A mamy tak przewidującego premiera.


poniedziałek, 5 czerwca 2023

Odzew

 PiS ruszył do kontrataku. Już wczoraj. Nad pochodem krążyła awionetka z napisem do Berlina. Dla równowagi chyba był też śmigłowiec, który smugami wypisał na niebie to, co wyraża ośmiogwiazdkowy eufemizm. 

W Internecie krążyła fotografia dwóch nietrzeźwych jakoby osobników, oddających mocz w miejscu przypominającym przejście podziemne. Każdy z nich trzyma flagę. Na pierwszym zdjęciu jest to u jednego rozwinięta polska flaga i u drugiego unijna szmata. Na drugim trzymają unijną i tęczową.  Mur był ten sam, osobnicy bardzo podobni. 

Uczestniczka demonstracji i rozmówczyni Radomira Wita opowiada o prowokacyjnych pytaniach, zadawanych jej podczas pochodu przez dziennikarza TVP Info. To ma pani szczęście. Ja już od wielu lat nie spotkałem takiego dziennikarza, odpowiedział pan Radomir. 


I to by było na tyle... „wykształceni, z dużych miast” zjechali do W-wy na 4 h spaceru. Zwolennicy aż 6(!) partii w liczbie po kilka tys. Z województwa + Wa-wa... Ok. Tak to wygląda w oczach ministra Czarnka. 


TVP Info mówi o marszu politycznej nienawiści i ludziach, którzy się dali zwieść. Dominuje więc w poetyka wspomnianych zdjęć w Internecie. 


Marsz natomiast zapoczątkował nową epokę zarówno w naszej polityce, jak i konstelacji partii opozycyjnych, które się wyraźnie do siebie zbliżyły. 


Dobra zmiana. 


Powtórka

Znowu będzie pięknie. - Wolę Tuska niż konuska – napisał przekornie młody człowiek na swoim transparencie. Inny niósł karykaturę podpisaną, że To nie prezydent, to ideologia. Odwieczne hasło krakowskich juwenaliów, Chodźcie z nami, również znalazło swoje miejsce. Brzmiało zawołanie Wolna Polska europejska. 

Lech Wałęsa na końcu nieudanej raczej mowy podsunął też praktyczną radę: wpiszcie do swoich programów trójpodział władzy, wolność mediów i dwukadencyjność. Ma rację. Właśnie zasiedzenie stołków prowadzi do skostnienia polityki. 

Piotr Mueller skomentował to tak: lider PO i były prezydent próbują obalać rząd, który zerwał z polityką resetu w relacjach z Rosją. Uderza płytkość tego zarzutu i potwierdza słowa profesora Markowskiego, że PiS swoich zwolenników przekonał do archaicznej polityki, do religijnych zabobonów, wrogości otoczenia wewnętrznego i zewnętrznego, do iluzji gospodarczych, do nacjonalistycznych mrzonek, pogardy dla wartości oświeceniowych, nauki, medycyny, przyczynowości.  


Piękna była radość niekończącego się, półmilionowego pochodu. Biało-czerwone i unijne barwy. Reprezentacje wszystkich regionów. - Tu jest Polska – wołano z szeregów. Zapowiadana trasa przemarszu była zajęta w całości, od Placu na Rozdrożu do Placu Zamkowego. 


Chcemy Polski bez kłamstwa, wolnej, przyjaznej, konkludowali mówcy. Idziemy do wyborów, aby zwyciężyć i rozliczyć zło, zadośćuczynić krzywdom i pojednać naród, zapowiedział Donald Tusk.


Poseł PiS widzi to inaczej. Zapewniał portal wPolityce.pl, że wygląda na to, że większość wybrała jednak grilla niż tę wycieczkę do Warszawy. Tak właśnie do władz dociera rzeczywistość i jej motywacje.


Nic więc dziwnego, że znowu pewność zwycięstwa ożywia Polaków. Jak w 1989 roku. 

 

niedziela, 4 czerwca 2023

Parady

 Na Pomorzu znowu mówią: nie śpij, bo Cię przegłosują.

Dzisiaj Marsz. Swoją obecność deklarowali najwybitniejsi artyści. Przewiduje się ponad sto tysięcy uczestników. Także szukający trzeciej drogi opozycjoniści zapowiadali swój udział. Ostatecznie nawet ich liderzy. 

O solidarności demonstrantów przesądził prezydent Duda, podpisując Lex Tusk. Zapowiedź jego nowelizacji niczego w tym nie zmieniła.

W ogóle sam podpis prezydenta pod rzeczoną ustawą jest obudowany wieloma legendami. Najbardziej smakowita głosi, jakoby prezydent uległ słowom, "jak nie podpiszesz, to oni zobaczą, że się boisz i cały prawicowy Twitter się na ciebie rzuci".

Trudno temu nie wierzyć, skoro nawet prezydencka mimika sugeruje, że poklask elektoratu jest dla niego ważny. Weto, którym kilka dni później Andrzej Duda praktycznie obłożył swój własny podpis, nie podważa tego przypuszczenia. Raczej je potwierdza.

Wczoraj też obiegła Internet wiadomość, że kancelarię Romana Giertycha odwiedzili agenci CBA. Miało to być związane z tym, że  okna jej siedziby wychodzą na trasę demonstracji i pracownicy przygotowywali flagi do ich eksponowania podczas Marszu. W dodatku jeden z agentów, najwyraźniej podsłuchujący przy dziurce od klucza, miał być uderzony drzwiami przez kogoś wychodzącego. Nadgorliwość jest zawsze ryzykowna.

Internet obiegło prywatne nagranie, które Andrzej Seweryn adresował do kogoś bliskiego. Przypomina przekaz ukraińskiej załogi Wyspy Węży, kierowany do ruskiego korabia. Prawicowy Twitter ma więc używanie.

Oficjalna propaganda też więc będzie sobie mogła przypisać sukces, kiedy Marsz 4 Czerwca się powiedzie. Wszystko się bowiem zazębia ze wszystkim. Dlatego właśnie najlepiej przestrzegać oczywistych wartości.

Klasycznych ostrzeżeń również.


sobota, 3 czerwca 2023

Taki

Aż strach pomyśleć, co będzie za tydzień. 

Jest rejterada. Lex Tusk ma być poprawione. Wczoraj nowelizacja trafiła już do laski marszałkowskiej. Tymczasem Komitet Nauk Prawnych PAN zmiażdżył Lex Tusk. Media zaś doniosły, że francuski odpowiednik naszej komisji ustalił, iż przyjaciółka naszych zmieniaczy dobra, Marine Le Pen pożyczyła od Putina 12 milionów dolarów.


W komisji teraz wezmą udział niezależni eksperci, mianowani przez PiS, nie politycy. Tak w piątek zapewniał prezydent, który jeszcze w poniedziałek podpisał coś przeciwnego. Wykreśli też środki tak zwane zaradcze, które podpisując Lex Tusk zaordynował nikczemnikom, pozostającym jego zdaniem pod ruskim wpływem.  


Będzie też można odwołać się do sądów powszechnych od orzeczenia komisji. Pomimo że przedtem zapewniano, iż sądy administracyjne również zapewniają taki skutek.  


Na razie prezydent jeszcze grozi tym, których komisja uzna za ulegających wpływom. Ma to jednak wyłącznie być gniew ludu, wyrażony odebraniem poparcia w wyborach.

  

Bo Komisja w nowej wersji będzie rzekomo transparentna, jawna. Ma tylko orzekać, że przesłuchany jest niezdolny lub zdolny do sprawowania funkcji publicznych. 


Wszystko zaś ma zasadniczą wadę. Wejdzie pod obrady jak Prezes będzie przychylny. Okazuje się, że może się jednak zgodzić, co by wynikało z wypowiedzi Rafała Bochenka. Tylko Premier konwencjonalnie oświadczył, że nie widział projektu nowelizacji Lex Tusk. Uważa też, że niczego złego w obowiązującej wersji nie ma.  


Trybunał Konstytucyjny się jednak odkłócił i zebrał. Nie w sprawie ustaw sądowych, ale w związku z obawą o konstytucyjność ułaskawiania przez prezydenta osób niewinnych, bo nie skazanych prawomocnie. Wedle TK Sąd Najwyższy nie może w to ingerować i prezydent miał rację.


Na razie jednak znowu fatalnie się skończyło demonstrowanie pazurków przez Beatę Szydło się w Parlamencie Europejskim. Musi bowiem śmieszyć ktoś, po raz drugi dający się tym samym osobom tak samo nabrać. 


Przedstawiciel zaś środowiska pani europoseł, minister Czarnek grubym słowem traktuje profesorów, którzy krytykowali prezydenta za podpisanie Lex Tusk. Mówi o chamskich postawach tak zwanych profesorów. Uważa bowiem, że mimo tytułów nie mają oni propolskiego wykształcenia. 


Mamy więc kolejne powody do awantury w obozie władzy. Tym razem stroną pokrzywdzoną przez zmianę dobra będzie też parafialny elektorat. Pewnie wiec przypłynie kolejny protest. Tym razem z Torunia.

piątek, 2 czerwca 2023

Tradycja

Kłótnia zamiast rzeczowego sporu jest u nas podstawową reakcją na powstający problem.

Sprawa ruskiej rakiety nie jest błahostką. Wojciech Sumliński, skądinąd zwolennik spiskowej teorii dziejów, w tym przypadku przytomnie zauważa, że pocisk rakietowy z Obwodu Królewieckiego leci do Swarzędza osiem minut. Stacjonujące tam myśliwce potrzebują kwadransa, aby się wznieść dla interwencji.

Rakieta, z betonową tym razem głowicą, znikająca z pola widzenia naszych radarów, a przez oficjeli dostrzeżona dopiero po miesiącach, potwierdza niedoskonałości naszej obrony.

W dodatku media już drugi raz donoszą o tajemniczych dronach, latających nad Lotniskiem Chopina i straszących zderzeniem lądujące lub startujące tam samoloty.

Najgorsze, że zamiast wyciągać z tego wszystkiego wnioski, nurzamy się w kolejnych kłótniach.

Nic dziwnego, że mnożą się teorie spiskowe. Wszak zaciekłość i obsesje kompromitują bardziej.


czwartek, 1 czerwca 2023

Zwycięzcy

 WNieyrwali zawleczkę z zapalnika granatu, który przedtem połknęli. Wydawałoby się, że przyzwoitość, pożarta dzięki rozwielmożnionej hucpie, to lekkostrawny drobiazg, którym nie trzeba się przejmować

Tymczasem zarówno Stany, jak i UE są zbulwersowane PiS-owską chytrością. Ba, nasz prezydent pozostaje już tylko w towarzystwie najbardziej oportunistycznych współpracowników. Pozostali opuszczają jego ciała doradcze. Nawet Paweł Kukiz nie wyobraża sobie, że w wyniku wprowadzenia lex Tusk "jedna strona będzie sądziła drugą".

Wewnątrz rządzącej formacji narasta też wyścig o to, kto jest mniej umoczony w uchwalonym właśnie prawie do faulu w walce wyborczej. Spada też poparcie dla władz. Nawet prezydent skrytykował przedwyborczy spot PiS-u, wykorzystujący zdjęcia z Auschwitz do zohydzenia opozycyjnego Marszu 4 Czerwca.

Wyraziciel partii, Marek Ast powiada, że "ulica i zagranica" stała się tradycyjnym orężem przeciwników jego mocodawców. Zdaniem posła opozycja znowu naskarżyła w Waszyngtonie i Brukseli na niewinny PiS.

Wynikałoby z tego, że nie uchwalono u nas kolejnego przepisu, niezgodnego z konstytucją. To zresztą zdaniem zwolenników "zmiany dobra" ustala jedynie TK. Ten zaś jak na złość znowu się wczoraj nie zebrał, bo nadal się nie "odkłócił".

Teraz też nasilają się wewnątrz ZP usiłowania, aby jakoś wytłumaczyć gafę, wynikłą z uchwalenia lex Tusk. Tyle tylko że to jak zawsze niemożliwe.

Prezes zaś ma kolejny dowód, że układu nie można pokonać. Zawsze to sugerował. Mimo więc wszystko znowu może sobie przypisać sukces.