Cudownie zniknęły śmieci, prezentowane na zdjęciach, wykonanych przez oburzonych jakoby obywateli. Uczestnicy Marszu 4 Czerwca porzucili je rzekomo w podwarszawskich zaroślach.
W Internecie krąży informacja, że odciski rąk, zidentyfikowane przez badających, należą wyłącznie do zwolenników Suwerennej Polski. Tak czy owak, mamy kolejny blamaż zmiany dobra.
Oszustwa w polityce dzielone są na trzy kategorie: rozmyślne okłamywanie odbiorców, wywieranie presji na przeciwników, element wojny psychologicznej. W naszym przypadku mielibyśmy do czynienia ze wszystkimi trzema.
Nieuczciwość propagandy świadczy też o strachu jej głosicieli. Oni również się zwracają do zastrachanego odbiorcy. W wypadku rzeczonych śmieci próbowaliby też podnieść samoocenę swoich zdezorientowanych wyborców.
Wszystko razem byłoby tak kiepsko zorganizowane, jak prowokacja, która doprowadziła do inkryminowanego ostatnio znowu ułaskawienia nieprawomocnie skazanych przez sąd urzędników IV RP.
Sami musimy ocenić, z czym mamy do czynienia. Sposób działania nie pozostawia tu atoli wielkiego pola do podważania prawdziwości rzeczonego przekazu.
Znowu więc trudno będzie się propagandystom zmiany dobra wyplątać z własnych sideł.