Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 31 stycznia 2020

Ucieczki

Teraz to rząd, a nie Senat powinien dysponować funduszami dla Polonii zagranicznej. Bo, jak wyjaśnił niezmiennie prezentujący urzędowo optymistyczne oblicze wyraziciel, po wyborach izba wyższa prowadzi odrębną politykę. To zaś może nie odpowiadać wymaganiom dobrej zmiany.
Mamy więc i nowe stanowisko dla swojaka i stare środki do podtrzymywania jedynie słusznej propagandy. No i odpowiedni meander. Przedtem jakoby MSZ źle zarządzał rzeczonymi środkami i Senat miał je przejąć, teraz odwrotnie. A wszystko zgodnie z programem PiS.
Nie było wczoraj większego skandalu, trzeba się zatem zadowolić pośledniejszym. Tym bardziej rośnie apetyt na jakąś piękną awanturę. Najlepiej by było coś jeszcze zablokować. Ale z mediami w tym względzie krucho. Należą też do Amerykanów, a ci nie bardzo się godzą na nacjonalizację.
Ale spokojnie, zważywszy chociażby skutki obcięcia dopłat do elektrycznych aut widać, że dzięki podobnej konsekwencji w wykorzystywaniu funduszów w amerykańskich mediach niezawodnie odżyją polish jokes i znowu się znajdzie powód do protestów i przypisywania Żydom dyskryminacji prawdziwych Polaków.
Tylko ten czas. Mało go i jego długość nie daje się zadekretować. A tu i wybory i TSUE, no i poparcie leci.
Same kłopoty.

czwartek, 30 stycznia 2020

Fusy

Z jednej strony prawnicy o wybitnych kwalifikacjach i międzynarodowym autorytecie stwierdzają jednoznacznie, że Trybunał Konstytucyjny nie może oceniać uchwał Sądu Najwyższego. Z drugiej mamy postanowienie TK o tym, że właśnie to zrobi a sędzią sprawozdawcą będzie Krystyna Pawłowicz.
Wszystko więc zmierza do tego, aby konflikt jak najbardziej zaostrzyć. Prawdopodobnie chodzi o zademonstrowanie niezłomności zarówno Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Komisji Europejskiej, nie tylko Polakom.
Gdyby nie było konfliktu, nie istniałaby polityka. Tyle tylko, że spór można rozwiązać albo przy pomocy negocjacji, albo siłą. Każdy przeto, kto go prowokuje, musi mieć jakiś pogląd na to, jak go zamierza zakończyć. Należy więc przypuszczać, że również dobra zmiana dysponuje jakimś planem. Rzecz bowiem sięga kresu możliwości jej przeciągania.
Skutkiem zachowania konsekwencji w obserwowanym postępowaniu władz może być tylko polexit. Łatwo sobie nawet wyobrazić jego przebieg. Oto TSUE nakłada na Polskę sankcje finansowe za upór w łamaniu własnej Konstytucji. Dobra zmiana nie płaci i wychodzi ze wspólnoty, starając się możliwie głośno trzasnąć drzwiami. Nigel Farage, ojciec brexitu oświadczył już na konferencji prasowej w Brukseli, że Polska będzie kolejnym krajem, który opuści Unię.
Alternatywą dla rozbratu z Unią jest odpowiednik maltańskiego sukcesu, czyli upokarzająca rejterada, na którą nikt, kto chce zachować powagę nie może sobie pozwolić. Ciekawe więc jak się rzecz skończy, bo wzrost prounijnej skłonności Polaków, obserwowany w ostatnim czasie, musi autorów takiego planu ukarać utratą poparcia, władzy i właśnie możliwości odejścia z Unii.
Jesteśmy już skłóceni ze wszystkimi. Czyżby dobra zmiana wzięła teraz na celownik suwerena? Chyba że czeka nas jakaś inna awantura, która przesłoni tę o sądy, ale czy możliwy jest jeszcze głębszy konflikt?

środa, 29 stycznia 2020

Wnioski

W grudniu odbyły się w Belwederze tajne konsultacje prezydenta z Prezesem i Julią Przyłębską. Podczas więc wizyty Viery Jourovej wyraziciele dobrej zmiany byli przygotowani i jak za panią matką powtarzali mantrę o tym, że są państwa, które nie mają nawet KRS-u, a nie są niepokojone przez Brukselę. Niemniej prezydent zaprosił do siebie szefów klubów parlamentarnych na dyskusję w sprawie ustawy o sądach.
Obserwując pełną pychy logoreę ministra Wójcika w trakcie wczorajszych rozmów ma się świadomość poczucia absolutnej pewności siebie twórców jedynie słusznej reformy. Uchwała połączonych izb Sądu Najwyższego wedle przedstawicieli ministerstwa sprawiedliwości nadal nie ma żadnego znaczenia, mimo że przez premiera zostanie skierowana do Trybunału Konstytucyjnego celem weryfikacji. Minister Ziobro przedstawił jednak pani Jourovej propozycję kompromisu w tym względzie. Zgodzi się na model niemiecki.
Tymczasem się okazuje, że większość Polaków popiera Sąd Najwyższy w sporze z władzą wykonawczą i ustawodawczą. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy określa reformy sądownicze w Polsce frankensteinizacją prawa. Przyjęliśmy najgorsze zamiast najlepszych wzorców europejskich i teraz jesteśmy w gronie państw zaledwie aspirujących do demokracji, obok Rosji i Turcji. Podobnie bowiem jak tam wprowadzamy tyranię większości. Będziemy więc objęci monitoringiem. Jako jedyne państwo Unii. Znowu sukces.
W tej sytuacji nic dziwnego, że również przedstawiciele Komisji Europejskiej musieli z Polski wyjechać z innym przeświadczeniem od oficjalnego. W dodatku powstanie zespół złożony z parlamentarzystów wszystkich państw Unii, który przed podziałem środków budżetowych dokona oceny praworządności w poszczególnych krajach.
Uświadamiając sobie własny wizerunek jaki stworzyliśmy, łatwo zrozumieć powody odgrzebania w Internecie wierszyka jeszcze z kwietnia 2018 roku: żadne Dudy, żadne Tuski, prezydentem będzie ...właśnie.

wtorek, 28 stycznia 2020

Tradycje

Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana. Istotą demokracji jest to, że większość rządzi, ale demokracja na tym polega, że prawa mniejszości muszą być chronione. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek władza narusza przyjęte umowy społeczne, już istniejące. Bądźcie wierni przykazaniu. Jedenaste przykazanie: nie bądź obojętny. Bo jeżeli będziesz, to nawet się nie obejrzycie, jak na was, na waszych potomków jakiś Auschwitz nagle spadnie z nieba. [Marian Turski]
W Imperium Rzymskim cesarz sam stanowił prawo, w ostatnim czasie czynił to bez udziału iurisconsulti, ekspertów. Największy też strach budzili tam wyzwoleńcy władcy. Oni mogli wszystko, ale za to byli bezwzględnie oddani swojemu dobroczyńcy. Jeżeli ktoś by chciał zaprzeczyć nawiązaniu w tym względzie do naszej współczesności, to by musiał chyba podnosić raczej fakt, że nie posiadamy imperium.
Przy zachowaniu odpowiednich proporcji podobne bowiem do rzymskiego przykładu może być obsadzanie niezależnych instytucji ludźmi, którzy w innych okolicznościach by nie mogli pretendować do otrzymanych stanowisk. Postępowanie zaś niektórych z nich kojarzy się z obyczajami starożytnych prominentów, którym też się wiele “po prostu należało”.
No i Sejm, bez dyskusji, czasem wbrew ocenie Sejmowego Centrum Legislacji, nocą nawet uchwalający otrzymane od władzy przepisy także nasuwa znamienne skojarzenia. Na tym tle obecny spór o trójpodział władzy nabiera szczególnego wymiaru. Szczególnie w Polsce, gdzie już Stefan Batory ustanowił Trybunał Koronny i jemu powierzył prerogatywy najwyższego sędziego, dotychczas należne królowi.
To prawda zatem, że historia kołem się toczy, ale też nie da się zaprzeczyć, że ciekawych czasów dożyliśmy. Możemy się cieszyć tym, że starożytność mamy za sobą, że średniowiecze było u nas mniej srogie od innych, że renesans był w wielu przypadkach przykładem dla Europy. Tyle tylko że jak ostrzega Turski, współczesność też ma swoje pułapki.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Walcowanie

Wiceminister Wójcik dziwi się dziennikarzom, że wierzą agentowi Tomkowi. Również rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych nie ma wątpliwości. “Gdy Tomasz Kaczmarek był funkcjonariuszem CBA, TVN24 kpił z niego i robił nieodpowiedzialnego, groźnego »karierowicza bez sumienia«. Jak teraz T.K. usłyszał zarzuty dotyczące oszustw finansowych i zaczął kłamać na temat Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika stał się wiarygodnym demaskatorem” — mówi mediom.  
Wedle jednak reportażu w TVN24 w wyniku słów pijanego aparatczyka PZPR-u nie pękająca CBA zaangażowała niemałe środki w chybioną akcję, pozostającą poza jej kompetencjami. Było to wynikiem wiary dawanej również agentowi Tomkowi, podług jego relacji inspirowanemu przez obecnego wiceprezesa PiS. Borys Budka żąda więc niezwłocznego zawieszenia Mariusza Kamińskiego.
W jedynie słusznych publikatorach panuje teraz euforia spowodowana przejęciem przez LOT niemieckich linii lotniczych Condor. Wakacyjnych. Nasza spółka zdecydowała się za ich pozyskanie zapłacić najwięcej, dzięki czemu powstaje wokół tego taki szum, jaki by przysługiwał wykupieniu Lufthansy.
Tymczasem rynek dla tego rodzaju usług, oferowany przez nasz kraj, jest proporcjonalny nie tylko do liczby ludności, lecz także do siły nabywczej klientów. 500+ nie bardzo kompensuje tę różnicę między Polską a Niemcami.
Pozory, zwłaszcza kosztowne zawsze w końcu wychodzą na jaw i trzeba je jakoś wyjaśniać. A to...

niedziela, 26 stycznia 2020

Obraz

Po przyjęciu przez Sejm ustawy o sądach rzecznik Komisji Europejskiej wyraził zaniepokojenie Brukseli praworządnością w Polsce. Natychmiast do MSZ został wezwany przedstawiciel Unii w Warszawie. Uznano bowiem taką wypowiedź za niedopuszczalną. W ten sposób zrównano antypolskie oszczerstwa Putina z troską Komisji o demokrację. Tyle że rosyjskiego ambasadora wezwano dopiero po kilkudniowym namyśle. Mimowiednie więc ukazano preferencje dobrej zmiany.
Istotę zaś rozpętanej ostatnio awantury wyjaśnia profesor Matczak: “Wszystkim nagle nawróconym na Konstytucję polecam Jej art. 175 - „Wymiar sprawiedliwości w RP sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe.” Sejm i Prezydent nie mogą wchodzić w spór kompetencyjny dot. wymiaru sprawiedliwości, bo go nie wykonują”.
Na to nakładają się informacje z wczorajszego Superwizjera. Niezależnie od motywów wypowiedzi agenta Tomka widać marność powodów do podejmowania dobrej zmiany. Zdarzenia bowiem, którymi ekscytowano opinię publiczną, są podobnie iluzoryczne, jak zamach w Smoleńsku.
W tej sytuacji oczywisty się staje pogląd, że mamy do czynienia z nakręcaniem spirali konfliktu tylko dlatego, aby go podtrzymywać. On bowiem daje szansę na zachowanie poparcia zgodnie z mechanizmem opisanym przez Canettiego.
A wszystko tworzy paskudny wizerunek naszego państwa. "Parafrazując czyjeś słowa, PIS uczynił Polskę republiką bananową bez słońca, z burakami zamiast bananów" — pisze Tomasz Lis.
Fatalnie taka polityka wygląda.

sobota, 25 stycznia 2020

Dominanta

Szefowa Kancelarii Sejmu ma ponieść karę za dobrozmienny sposób interpretowania prawa. Sędzia, który przedtem wykazał dobrą wolę, godząc się nawet na przyjazd do Warszawy, aby jej ułatwić podporządkowanie się postanowieniu o ujawnieniu list poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa, nałożył na nią dwie grzywny za nieuzasadniony sprzeciw.
Teraz pewnie przyjdzie kolej na inspiratorów takiego zachowania, kiedy pani dyrektor będzie się odwoływać. Ciekawe, czy broniąc swojego postępowania wskażą jeszcze wyższe autorytety, którym oni z kolei ulegli?
Ale to drobiazg. Czwartkowy akt SN musi być przestrzegany zgodnie z artykułem 87 Ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa Sejmu dobrej zmiany. Rzeczony bowiem przepis brzmi tak: “Uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego, składu połączonych izb oraz składu całej izby, z chwilą ich podjęcia uzyskują moc zasad prawnych”.
Rzecz nie rozstrzyga o zgodności z Konstytucją oczywistego prawa do badania kompetencji sędziów. W żadnym też przypadku nie kwestionuje uprawnień prezydenta do ich powoływania. Ale prawidłowość orzeczeń może być sprawdzana. Można więc kwestionować wyrok wydany przy udziale sędziego, powołanego za poparciem upolitycznionego organu.
Piątkowa zatem filipika Mateusza Morawieckiego przeciwko postępowaniu Sądu Najwyższego jest bezzasadna, podobnie jak jego zarzut, jakoby SN uzurpował sobie uprawnienia Sejmu oraz prezydenta. Argumentacja naszego premiera wytyka bowiem błędy, które nie zaistniały.
Znamienny był protest, natychmiast po ogłoszeniu uchwały wyrażony w tym kontekście przez Zbigniewa Ziobrę. Minister sprawiedliwości nie wdawał się w szczegóły, ale ogólnie wyraził dezaprobatę dla Sądu Najwyższego. Jeden zaś  z licznych wiceministrów w naszym rządzie wprost powiada, że “mam w nosie tych 60 profesorów, bo ja jestem za Polakami. To nie są dla mnie autorytety”.
Wstręt jedynie słusznej postawy jest tu dość oczywisty. Jej twórcy z właściwą sobie zręcznością doprowadzili do tego, że przede wszystkim kwestionowane będą wyroki korzystne dla dobrozmieńców. Otwiera się też pole do dalszych zdarzeń, zapoczątkowanych przez grzywny dla szefowej Kancelarii Sejmu. Teraz bowiem Zbigniew Ziobro jest wezwany do przekazania spornych list.
Wydaje się, że TSUE, wydając swoją opinię wyzwolił proces, który dawniej nazywano efektem domina. Teraz pewnie zostanie mu nadana bardziej aktualna nazwa. Jak się bowiem okazuje nikt już nie pamięta, jak to wygląda.