Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 1 listopada 2020

Rewolucje

 Ponieważ teraz jest tylko czas zdobywania zasług, w przyszłości zaś będzie czas nagrody za uzyskane zasługi, ci, którzy nie staraliby się, by być zdolnymi do osiągnięcia Najwyższego Dobra, w przyszłości pozbawieni zostaną Wiecznego Szczęścia, a za pogardzenie takim Dobrem, którego darmo im ofiarowanego przyjąć lub strzec nie chcieli, skazani zostaną na wieczne męki [Brat Dawid z Augsburga. De inquisitione haereticorum. XIII wiek]

Polska jest widownią protestów mimo pandemii. Wszystko wskutek próby odebrania kobietom wolności. Apolityczny jakoby, ale powodowany chęcią zdobywania zasług kler nie pozostaje bowiem bierny i zapowiada, że nigdy nie zgodzi się na przepisy, dopuszczające aborcję.

Sejm obstawiono nie tylko barierkami, ale też wojskiem. Nikt tam jednak nie wszczynał żadnej wojny. Nawet nie zamierzał, mimo nadziei partyjnej ekstremy. W rezultacie piątkowych protestów jest trzydziestu siedmiu zatrzymanych, w tym trzydziestu pięciu kiboli. Wszyscy wpadli poza miejscami, przewidywanymi przez obrońców wiary i czego tam jeszcze.

Więcej, zatrzymano tych właśnie, którzy byli powolni apelowi, aby bronić Kościoła. Może dlatego Prokuratura Krajowa nakazała zwolnienie osobnika, który we Wrocławiu zaatakował dziennikarkę. W mieszkaniu mężczyzny policjanci zabezpieczyli narkotyki i środki dopingujące, a także pałkę teleskopową, młynki do mielenia marihuany, komputery i kilkanaście tysięcy złotych. Dodatkowo policjanci ujawnili przerobiony numer VIN w jego pojeździe [Onet.pl].

Policja pozostaje jednak bezstronna w odróżnieniu od kleru i części władzy. Widać, że mundur bardziej zobowiązuje do obywatelskiego postępowania niż sutanna lub nawet urzędnicze zarękawki. Dwójmyślenie zaś dotyczy też gremiów przynajmniej nominalnie decyzyjnych. Z jednej strony premier chce rozmawiać z protestującymi obywatelami, z drugiej wiceminister sprawiedliwości grozi organizatorom protestów nawet ośmioletnią odsiadką.

Żadnej władzy nie jest potrzebny podzielony naród - to jedno z licznych haseł, prezentowanych przez ludzi protestujących przeciwko dobrozmiennej polityce. Jest oczywiste, że jedna część Polaków uważa aborcję za grzech, druga za prawo kobiety. Żadna jednak nie ma prawa do narzucania swego poglądu adwersarzom. Także nazywania ich przestępcami. Nawet kiedy nakazy swoich autorytetów rozumieją tak, że należy doskonalić innych, nie siebie. 

sobota, 31 października 2020

Wiarygodność

  Premier: "Niech ten gniew skupia się na mnie, na politykach, niech dotyka mnie, ale nie tych,których może dotknąć za dwa tygodnie." Słusznie, niech więc weźmie Pan odpowiedzialność polityczną za sytuację w kraju i poda się do dymisji. Stać Pana na to zamiast głoszenia takich farmazonów? – pisze generał Koziej.

No właśnie. Polityk, który nie spełnia oczekiwań tak dalece, że budzi gniew obywateli, o którym w dodatku wie, ustępuje ze stanowiska. Jeżeli oczywiście ma poczucie odpowiedzialności. Jeżeli nie, wypowiada dziwaczne kwestie.

Bo władza, to odpowiedzialność. Odwrotnie zresztą też. W normalnych warunkach. Jeżeli się nie ma odpowiedzialności, nie ma się władzy. To kto ją ma, jeżeli nie premier? Wicepremier? Jak można w takim razie utrzymywać, że nie postawiono świata na głowie?

– Jesteś inkubatorem upośledzonego tworu, bezprawia, złodziejstwa, nepotyzmu, niekompetencji, głupoty, chamstwa, fundamentalizmu religijnego i zła – do Prezesa pisze Małgorzata Grajew na Twitterze. Dobrozmienna zaś propaganda zapewnia, że byczo jest. Potrzeba lepszego zestawienia powodów, dla których ludzi ogarnia gniew?

To bardzo dobrze, że dygnitarze dostrzegają społeczne nastroje. Jeżeli jeszcze się postarają, aby postępować konsekwentnie, może i znajdą w sobie siłę, aby odejść.

Wtedy panie, nienawykłe do używania brzydkich wyrazów nie będą musiały przed kamerami wymawiać ich w zabawny sposób.

piątek, 30 października 2020

Obrońcy

 – Wczorajsze ataki bojówek na kobiety potwierdzają, że sojusznikami Kaczyńskiego i jego pato-władzy są patole z marginesu społecznego. Ostatni szaniec prawicy w Polsce – napisał Bartłomiej Sienkiewicz.

Wydaje się, że od początku cała strategia dobrej zmiany była opracowana dla pozyskania roszczeniowców. Stąd odrzucenie norm przyzwoitości przez jedynie słuszną władzę. To się szczególnie suwerenowi podobało. Wyobrażał sobie, że rządzi, bo wykształciuchy dostają w kość.

Nie zaangażowanym politycznie Polakom, potencjalnym raczej wyborcom było to obojętne. Nie wyobrażali sobie złych skutków poniewierania elit. Zbiesili się dopiero, kiedy Prezes postarał się o poparcie Kościoła kosztem kobiet. Natychmiast się wtedy okazało, że bardzo źle ocenił sytuację.

Nie tylko bowiem kobiety, ale i gardząca raczej polityką młodzież odczuła to jako wyzwanie. Bo zarówno ideał matki Polki, spędzającej wolny czas w kruchcie i dorodnego młodzieńca, Polaka zainteresowanego wyłącznie piłką nie jest prawdziwy.

Nic dziwnego, że do obrony Kościoła przed demonstrantami (wbrew oświadczeniu papieża a zgodnie z preześnym wezwaniem) stanęły u jedynie nas bojówki chuligańskie oraz ksiądz z flintą w garści. Demonstrujące zaś kobiety są atakowane na ulicach. Ale kibice Śląska Wrocław sami odszukali damskich bokserów i oddali policji.

Tylko kler i dziennikarze religijnych pism niedzielnych czy innych mediów “społecznych” powtarzają dziewiętnastowieczne poglądy na życie poczęte. Rezultat jest smętny dla dobrej zmiany.

– Na razie wypłaszcza się tylko poparcie dla PiS-u. Ale dobre i to – pisze Tomasz Lis o efektach takiego postępowania dobrozmieńców. Naprawdę więc ostatnią rezerwą dobrej zmiany jest środowisko opisane przez Bartłomieja Sienkiewicza. Pewnie dlatego, że Przed polexitem dobrze jest oddać sprawy zagraniczne w ręce fundamentalistycznego ciemnogrodu. Sami nas wyrzucą [Szubartowicz].

Szczęśliwie widać, że obskurantyzm jest u nas jednak w mniejszości. Okazało się też, iż Polacy bywają leniwi i nie chodzą gorliwie do urn, ale w większości głupi jednak nie są.

czwartek, 29 października 2020

Pechowcy

 Znowu przegrali głosowanie. Twierdzą, że przez techniczny błąd systemu liczenia głosów. Przyjęli bowiem senacką poprawkę w sprawie wynagrodzeń dla medyków, leczących pacjentów zakażonych koronawirusem. Pierwej chcieli dodatkowo wynagradzać tylko tych, których przymusili do pracy z chorymi na covid. Zagłosowali jednak, aby wszyscy leczących ofiary zarazy mieli taki sam przywilej. Chcą teraz reasumpcji.

– Rozumiem oburzenie kobiet wywołane wyrokiem TK, jednak dyskusja, która pierwotnie dotyczyła wyroku, wydaje się buntem przeciwko wszystkiemu – napisała Kinga Duda. Wreszcie. Chociaż najwyraźniej jeszcze nie zauważyła, że dobra zmiana nie jest taka dobra. Dlatego bunt dotyczy wszystkich problemów, jakie stworzyła.

Przyznano ochronę SOP Krystynie Pawłowicz. Dla dobra państwa. Kiedy z całym zaufaniem zasiadła w stosownej limuzynie, ta uderzyła w tramwaj. Kierowca nie liczył chyba na to, że szynowiec się wzniesie, aby ustąpić drogi w obawie przed słowotokiem pasażerki. Może zasypała szofera gradem słów i ten zrozpaczony walnął w coś dużego i jaskrawego.

Prezes nie całkiem naśladuje Jaruzela. Wszak ów nie nosił znaku Polski Walczącej w klapie. Mimo to mu najwierniejsi odmawiają posłuszeństwa. I jeszcze ta Pawłowicz. Nic wreszcie dziwnego, że jako wicepremier (znowu bez żadnego trybu?) ujawnił jak skończy opozycja, bo wydała z siebie Nowaka. Źle skończy, bo to w ogóle są przestępcy. - Trzeba było nas nie wkurwiać - głosi jeden z transparentów obnoszonych na ulicach.

Jakiś pech prześladuje dobrą zmianę. Gdzie się obrócą, wtopa. I jak tu rządzić w takich warunkach? Jak?

środa, 28 października 2020

Symptomy

 To chyba typowe. Kiedy u schyłku komuny Jaruzelski próbował sobie jednać rodaków uspokajającym tekstem, natychmiast jakiś Albin czy inny Urban dementował to szczującymi uzupełnieniami.

Teraz też premier oznajmił protestującym, czego się domagają (sic!) i nawoływał ich do zrozumienia i spokoju, bo zaraza. W Sejmie zaś, pod okiem kamer, przy pomocy straży marszałkowskiej równowagę w przekazie przywracał marszałek. Strażnicy zresztą nie spełnili wszystkich jego żądań.

Wedle Zbigniewa Brzezińskiego system totalitarny zawsze miał ideologię, pełnię władzy, kontrolę policyjną, kontrolę nad mediami, monopol na użycie siły i centralnie sterowaną gospodarkę.

Z wymienionych zdobyczy u nas jedynie pierwsza dobrej zmianie przypadła, przybierając wszakże ostatnio cechy wyznaniowego fundamentalizmu. W wyniku tego wzbudziła opór. Wicepremier więc, prezentując kotwicę w klapie marynarki, wezwał stronników do obrony Kościoła za wszelką cenę. Jak niepodległości. W zamian ma poparcie hierarchów. Jego oświadczenie zabrzmiało niczym ogłoszenie stanu wyjątkowego.

Pozostałe cechy totalizmu są u nas niepełne lub zgoła niemożliwe do osiągnięcia w warunkach uczestnictwa w UE. W sumie więc na razie nie ma o nim mowy, ale trzeba docenić wysiłki, podejmowane dla jego wprowadzenia.

Totalizm jest gorszy od klerykalizmu. Moglibyśmy więc twierdzić, że i tak najgorzej nie trafiliśmy. Tyle tylko, że jak zwykle w warunkach dobrej zmiany nie ma pewności, czy trend wyłącznego podporządkowywania nas Kościołowi jest trwały. Ale i tak zarówno polityczny jak i religijny ekstremizm nijak się mają do ideałów Sierpnia, na które się powołują dobrozmieńcy.

Nie można więc zaprzeczyć satysfakcji, jaką daje świadomość wymykania się dobrozmieńcom inicjatywy politycznej. Świadczy o tym też identyczne ich postępowanie z tym, które wypraktykowała komuna w czasie swojego upadku. Wszak tu jest jak z objawami medycznymi, jednakowe znamionują identyczne skutki.

No i rozziew pomiędzy przekonaniem dobrozmieńców o powodach protestów a rzeczywistością również pozostaje typowy dla nazbyt zasiedziałych a jedynie słusznych środowisk.

Gdyby więc jeszcze zaraza ustępowała, byłoby już całkiem znośnie.

wtorek, 27 października 2020

Przymioty

 Przedtem w przekazach występowali historycy i historycy IPN-u. Teraz mamy tam nie tylko Trybunał Konstytucyjny, ale i Trybunał Julii Przyłębskiej. Wszystko zaś dla odróżnienia jedynie słusznej interpretacji historii i prawa od tej rzekomo zakłamanej.

Wedle bowiem znawców przeszłości o rozszerzonej nazwie, na przykład Żydów w Jedwabnem nie spalili sąsiedzi, a Niemcy. Prawo zaś jedynie słusznie interpretowane stanowi, że kobiety nie mogą decydować o swoim ciele, zdrowiu i przyszłości. Wszystko ma wynikać z konieczności zakończenie polityki wstydu, uprawianej jakoby przez łże-elity, lemingi i w ogóle zdradzieckie mordy.

Z naszej bowiem historii wynika, że jesteśmy tolerancyjni jak byli nasi przodkowie. W Polsce panuje tradycyjna wolność dla dobrze urodzonych (przecież nie dla chamskiej hołoty, w dodatku do podważania kompetencji Wodza) i nigdy nie splamimy się kolaboracją z jej gwałcicielami.

Za to wokół nas panoszy się zawiść dla naszych wartości. Dlatego wszyscy nam chcą odebrać tożsamość, abyśmy nie byli zieloną wyspą w czerwonym morzu absolutyzmu, ucisku i bezprawia.

Naprawdę zaś rzecz przypomina postępowanie Sowietów, którzy również mitami kompensowali kompleksy. Oni też przypisywali sobie autorstwo wszystkich wynalazków, jakich dokonała ludzkość. Owoców jednak geniuszu różnych Połzunowów i Makarowów wedle ich nauki nie wdrożono w życie z powodu obstrukcji carów i bojarów, celowo utrzymujących w zacofaniu ogólnie genialnych jakoby mużyków.

Charakterystyczna była reakcja zagranicy na ruską propagandę. Sztubacy w Polsce doby komunizmu opowiadali sobie, że gacie wymyślił Gołodupcow, wielki rosyjski krawiec. Zamknięto go jednak w lochu i dlatego sowieccy sołdaci wyglądali, jak wyglądali. Oraz roztaczali stosowną woń.

Teraz zagranica patrzy z podobnym podziwem na naszych jedynie słusznych inteligentów. Bo doznaliśmy zmiany, a bez nich byśmy nie wiedzieli, że jest dobra.

Wszak z autopsji się tego nie da raczej poznać.

poniedziałek, 26 października 2020

Dosyć

 Powstaje Ruch W. Od słowa, uczciwszy uszy, wypierdalać. I chyba zainicjował go Prezes. Tak wynika z tego, co o wyroku TK w Onecie pisze A. Gajcy, dziennikarz doskonale zorientowany w sprawach Nowogrodzkiej. Tam bowiem jego zdaniem miano zadecydować o kształcie wyroku, który spowodował protesty i rzeczone wezwanie.

Cel poczynań nowej organizacji wyjaśnił Bartłomiej Sienkiewicz, tak tłumacząc znaczenie skrótu, umieszczonego w jej nazwie: prosimy uprzejmie PiS, aby zaniechał demolowania państwa i społeczeństwa w imię swoich interesów politycznych.

Dobra zmiana dla władzy zaproponowała Polakom powtórkę dziewiętnastowiecznego buntu mas. Wmówiono części obywateli, że w wyniku transformacji odżyły łże-elity, spychając lud w otchłań niegdysiejszego upodlenia, aby zeń wysysać bogactwo. Ogłoszono, że rzekomo sprzymierzonym z liberałami komunistom udało się zachować swoje przywileje. Razem mieli łudzić naród kapitalizmem, jakoby pozornie tylko wprowadzonym w Polsce.

Wielu uwierzyło. Kapitalizm przecież to indywidualizm, ten zaś budzi marzenia. Skoro więc nie daje się ich urzeczywistnić z powodu braku determinacji lub wiedzy, można się poczuć oburzonym.

Jeżeli tylko poweźmie się przekonanie, że winne wykluczeniu są wykształciuchy, zdradzieckie mordy, w końcu zaś chamska hołota, nie trzeba mieć do siebie pretensji o swój mizerny status. Obelgi rzucane bez żadnego trybu musiały jednak eskalować, aby utrzymać stan oburzenia na właściwym poziomie.

Teraz więc nic dziwnego, że przeciwwaga również osiągnęła apogeum w krótkim a treściwym: wypierdalać na transparentach. Bo nie tylko obrażano ludzi piętrząc absurdy, ale okazało się, że w obliczu pandemii zaczynają one zagrażać życiu obywateli. W dodatku nachalna propaganda znowu głosi nasze pierwszeństwo w jej zwalczaniu. I znowu widać, że trzeba liczyć raczej od tyłu.

Czarę goryczy przelało zmuszanie kobiet do wydawania na świat również kalekiego potomstwa. Okazało się, że większość nie podziela mizoginii dobrozmieńców. Polacy w swej masie nie są i nigdy nie byli we władzy kompleksów męsko- damskich. Raczej przeciwnie. Łatwo nawiązują kontakty.

Popełnili więc dobrozmieńcy jeden błąd za dużo. Kosztowny wielce.