Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 7 września 2021

Przejścia

Bunt w Sądzie Najwyższym? Izba Dyscyplinarna miała wczoraj demonstracyjnie podjąć działalność mimo wyroku TSUE i decyzji o częściowym zawieszeniu czynności. Rozprawa się nie odbyła z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności jednego z sędziów.

Rzeczony sędzia wydał oświadczenie, w którym czytamy, że o decyzji o nieuczestniczeniu w planowanym posiedzeniu i jego przyczynach poinformował w bezpośredniej rozmowie pozostałych członków składu orzekającego. Dalej sędzia pisze, iż Przestrzeganie przepisów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz pozostałych obowiązujących przepisów prawa krajowego i międzynarodowego stanowiło i stanowi wyłączną podstawę podejmowanych przeze mnie działań jako sędziego Sądu Najwyższego.

Po wyroku TSUE pierwsza prezes SN zamroziła rozpatrywanie nowych spraw przez Izbę. Rozpoczęte postępowania mają być jednak zakończone. Jeden z sędziów ID zawiesił jakiekolwiek wyrokowanie przez siebie w proteście przeciwko odebraniu mu możliwości orzekania w przychodzących sprawach. Tych właśnie, których rozpatrywanie zostało zawieszone.

Okazuje się, że na razie UE nie zablokowała nam żadnych funduszy. Wskutek opieszałości polskiego rządu przyznanie pomocy ramach KPO nie wyszło jeszcze poza pierwszą fazę. W ogóle są trzy etapy ich rozpatrywania. Władza nam zatem blokuje unijne środki, nie żadna Unia.

Obecne zakupy w Biedronce są znacznie droższe od tych samych w 2015 roku, dokonanych przez prezydenta. Ba, osiągają poziom swoich ówczesnych słowackich odpowiedników. Teraz też kurs złotówki wobec euro jest inny, ale 500+ pozostał na swoim nominalnym poziomie.

Stan naszego prawa osiąga już poziom, którego symbolem staje się rozciągnięcie wokół Sejmu płotu z drutu kolczastego. Sprawcami happeningu są członkowie grupy, solidaryzującej się z afgańskimi uchodźcami. Po zakończeniu pracy stanęli przed swoim dziełem, prezentując napisy ziemia niczyja.

Jeżeli już w Sądzie Najwyższym prawomyślni sędziowie się uciekają do obywatelskiego nieposłuszeństwa, a rząd zwleka z przyjęciem pomocy, to dlaczego Sejm ma nie być uznany za ziemię niczyją? Mimo, że władza wygrała głosowanie w sprawie stanu wyjątkowego do dobrej zmiany już chyba parlament nie należy. Do opozycji jeszcze też nie.

Przeciwników PiS-u może jednak cieszyć dostrzegalne przenikanie władzy do opozycji. Wszak polexit, nawet tylko prawny jest słabo akceptowany przez wyborców. Inflacja również. Polityka więc dzięki poczynaniom poszczególnych parlamentarzystów zaczyna bardziej odzwierciedlać rzeczywiste nastroje społeczne.

I o to w demokracji chodzi.

poniedziałek, 6 września 2021

Wirowanie

Strajk medyków ukazuje tajniki troski dobrej zmiany o suwerena, który jakoby odzyskuje godność dzięki 500+. Nie starczyło już na podwyżki dla państwowych medyków, którzy dbają o jego zdrowie. Starcza więc na helikoptery, zastępujące staromodne karetki.

Skończyła się chyba dobrozmienna większość, uzyskana wskutek pomyłki Pawła Kukiza. Omylny poseł stawia bowiem ultimatum. Albo PiS uchwali jego ustawę antykorupcyjną na najbliższym posiedzeniu Sejmu, albo straci większość i pójdzie precz z polityki za sprawą niełaski czterogłosowej formacji byłego rockandrollowca. O dziwo to już wystarczy, aby na przykład lex TVN trafił do kosza.

Szymon Hołownia również znalazł swój czas. Trybunał Konstytucyjny rozwiąże, Polskę uczyni ekologiczną, a jego atutem stała się Jaśmina. Nikt jej nie widział, ale podobno jest. Każdy nowy byt na scenie politycznej ma ostatnio jakiegoś asa w rękawie. I dzięki niemu wszystko załatwi prosto, szybko i widowiskowo.

Tymczasem jedynie słuszne media robią, co mogą, aby Prezes miał dobre sny na urlopie. Kryzys uchodźczy podniósł notowania dobrej zmiany, Unia nie ograniczy funduszów nawet dla gmin głoszących wolność od LGBT, jeżeli tylko nie będą nikogo dyskryminowały, a korupcja już jest zwalczana. Kukizowcy zaś znowu się mylą przy interpretacji przepisów i można im to zawsze wytłumaczyć.

Kłopot sprawiają jedynie ci medycy, co to ostatnio helikopterami latają nawet do banalnych wypadków. Wszak to gorzej jak stan wyjątkowy, uchwalony za plecami wicepremiera od bezpieczeństwa.

Skoro się jednak prowadzi księżycową politykę, to może i owe wiroloty dadzą się przedstawić jako wstęp do rakietowej komunikacji? Szybka jest. Może Prezes uwierzy? Jak w te miliony samochodów na parę albo prąd, czy jakoś tak.


niedziela, 5 września 2021

Esteci

Pierwszą lekturą w ramach Narodowego Czytania będzie… Moralność pani Dulskiej. Wybór wydawałoby się równie zaskakujący, jak powołanie geja na rzecznika ministra.

Jeżeli coś jest oczywiste, nie wymaga jakiegokolwiek podkreślania. Szczególnie zaś w tytule, nazwie, nawet komentarzu. Jeżeli się ignoruje tę zasadę, jawi się podejrzenie, że samym twórcom czegoś, co na przykład przedstawiają jako narodowe, wydaje się to kosmopolityczne. W najlepszym wypadku. W każdym razie nie bardzo swoje twory uważają za takie, jakimi by je chcieli pokazać.

Można więc przypuszczać, że inicjatorzy publicznego czytania wątpią albo w narodowy charakter prezentowanych dzieł, albo skłonność narodu do czytelnictwa. To drugie bardziej odpowiada prawdzie. Podobnie jest z Polskim Ładem, czy innymi równie pompatycznie się nazywającymi przedsięwzięciami. Ich ubieranie w biało-czerwone barwy jest sposobem na przemycenie rodakom niepopularnych rozwiązań.

Warunkiem utrwalenia stereotypu jest jego powtarzanie. Stąd w zestawieniu z tworami dobrej zmiany ciągle słychać przymiotniki narodowy, patriotyczny, biało-czerwony. Skutkiem tego sama nazwa PiS-owskiej rewolucji przyjęła jawnie szyderczy wyraz. Przekazuje go też dziełom towarzyszącym. Taki jest teraz oddźwięk milionów mieszkań, samochodów elektrycznych lub nawet bliskość Afryki, obiecywanych przez oficjeli.

Leszek Miller ubolewa, bo Günter Verheugen mu zarzucił, że Ty i Kwaśniewski nas oszukaliście. Przekonaliście do Polski, której nie ma. Gdybyśmy wiedzieli, że możecie mieć takie rządy, to nigdy byśmy was nie przyjęli.

Niemiecki polityk się myli. Naród, który się szczyci zwalczaniem hipokryzji od lat, nie może być organicznie ksenofobiczny lub skłonny do autorytaryzmu. Politycy, którzy nieprawdziwie sobie przypisują wyłączność na patriotyzm, biało-czerwone barwy i czytają wszystkim utwory Gabrieli Zapolskiej, również to dobrze wiedzą. Dlatego obserwujemy przebiegłe propagowanie dzieł, które właśnie inicjatorów akcji muszą przejmować dreszczem.

Przejściowe zaś kryzysy, jak oddanie władzy populistom, zawsze się zdarzają. Potem są na długi czas znakomitą przestrogą dla ewentualnych następców.


sobota, 4 września 2021

Raportek

Cała wrzawa wokół stanu wyjątkowego ma też tło. Zawsze kolejny skandal przysłania poprzednie. Dlatego też każdy następny musi być większy. Teraz jednak mamy rodzynek. Pojawił się bowiem raport podkomisji Macierewicza. Tajny. Muszą w nim być takie perełki, że protestują nawet rodziny ofiar katastrofy.

Zamach smoleński od początku był ryzykowny. Aby go bowiem wyjaśnić, potrzebny był jakiś helowy pył, elektromagnesy, bezgłośne wybuchy, bo termobaryczne mają być takie. O głosach z wiadra nie ma już co wspominać. Wszystko zaś z repertuaru kiepskich seriali katastroficznych, dla osób notorycznie powtarzających niższe klasy podstawówki.

Doprowadzono w końcu do tego, że opinia publiczna reagowała alergicznie na wzmianki o zamachu. I tu nagle raport. Odzyskanie Afganistanu przez Taliban spadło dobrej zmianie jak z nieba. Pojawili się uchodźcy i Łukaszenka sprowadził ich na polską granicę. Mamy stan wyjątkowy. Nikt już nie ma czasu do maltretowania PiS-u raportem.

Zawsze więc można liczyć na współbraci w fanatyzmie. A liberały nadal gardzą plemiennym myśleniem. Można ich traktować poważnie?


piątek, 3 września 2021

Pryncypialnie

— Damy wam pieniądze, jak wy nam oddacie swoją suwerenność — tak z grubsza minister Ziobro skwitował zapowiedź wstrzymania przez Komisję Europejską akceptacji Krajowego Planu Odbudowy i zamrożenia paru dziesiątek miliardów euro, których wynegocjowaniem chwaliła się na billboardach władza. Pomoc otrzymamy tylko wtedy, kiedy za ważną uznamy zasadę konstytucyjną o nadrzędności traktatów zagranicznych nad ustawami krajowymi. Minister uważa, że to niemożliwe.

Godząc się z poglądem ministra musielibyśmy uznać, że oddaliśmy już suwerenność nie tylko naszym sojusznikom z NATO, ale także wszystkim państwom, z którymi mamy jakieś umowy. Gorzej, wiążą nas jakieś zasady, zawarte w zobowiązaniach wobec ONZ. Cały więc świat jakoś tam by ograniczał naszą suwerenność. To by również musiało dotyczyć zwykłych umów cywilnoprawnych

Teraz więc wiadomo dlaczego dobra zmiana staje do sporu ze wszystkimi. Mają się przestać spodziewać jakichkolwiek ustępstw od niej, bo suwerenna jest jak nikt. Jak by zaś przysługiwały jej jakieś należności od państw, z którymi się przedtem umawialiśmy, to traktuje je jako łapówki. Tych zaś dobrozmieńcy nie biorą i nie dają. Nigdy.

A co?


czwartek, 2 września 2021

Zapaszek

 Adam Bielan krytykuje wybór Marcina Wiącka na Rzecznika Praw Obywatelskich. Jego zdaniem jest on zwolennikiem opozycji.

Nieźle to ilustruje pogląd dobrej zmiany na neutralność polityczną. Bezstronni są wedle tego sposobu rozumowania tylko ci, którzy dują w ich trąbę. Kiedy są obiektywni, są stronniczy. Takich się zwalcza.

Fatalnie to rokuje dla nadziei na pozyskanie funduszy europejskich. Dobrozmieńcy bowiem poważnie są przekonani, że upolityczniając sądy mają rację. Nie dająca temu wiary Bruksela uwzięła się na nich, czyli naród polski. Sobie bowiem przypisują wyłączność dla reprezentowania Polski. Podobnie jak do bezstronności. Tej prawdziwej ich zdaniem.

Nic więc dziwnego, że dobrozmieńcy już z właściwym sobie infantylizmem miotają najcięższe oskarżenia pod adresem Unii. Tu działa ten sam mechanizm psychologiczny, który każe wprowadzać stan wyjątkowy nie z powodu pandemii, lecz dla zamknięcia mediom drogi do nieszczęśników, cierpiących głód i zimno. Ten sam, co każe nazywać kanaliami i zdradzieckimi mordami przeciwników politycznych, krytykujących pomysły PiS-u.

I to wszystko przy traktowaniu własnego statusu, jako znamionującego wyższą jakby półkę. Przy takim pojmowaniu bezstronności i racji Bruksela będzie musiała nam zamrozić fundusze. Śląsk bodaj już traci 2 miliardy złotych z powodu wdrożenia budowy nowej kopalni węgla w Mysłowicach. Bo Polska węglem stoi.

Smog zatem to również tradycja. Nawet jak jest z ruskiego węgla. Co dopiero z naszego, swojskiego.

środa, 1 września 2021

Relokacja

Trójka afgańskich dzieci, przebywających w państwowym ośrodku dla uchodźców, zatruła się grzybami. Znalazły je w lesie i spożyły ugotowaną z nich zupę. Podobno były głodne. W ośrodku miały dostawać tylko dwa posiłki dziennie, o godzinie 10 i 14. Kierownictwo placówki udostępniło dziennikarzom skład serwowanych tam potraw. Było śniadanie, obiad i kolacja. Uciekinierzy mówią jednak tylko w swoim języku, którego nie zna personel ośrodka. Mogli coś przeoczyć.

Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej znowu obradował nad tym, czy nasze prawa podlegają… naszym. Inaczej się tego nie da zrozumieć. Wszak w Konstytucji jest wyraźny zapis o wyższości zawartych przez nas traktatów zagranicznych nad naszymi ustawami. Prawo unijne dawno już też zostało przez TK uznane za nasze. To o co tu jeszcze by miało chodzić? Rozprawę znowu odroczono na kolejne trzy tygodnie.

Wcale nie dlatego tak postąpiono, że dla ochrony Unii przed skutkami wojny hybrydowej, władze chcą wzdłuż wschodniej granicy, w pobliżu Usnarza Górnego wprowadzić stan wyjątkowy (wojenny wedle pomyłki relacjonującego ministra). Zdaniem fachowców niezgodnie z naszą Konstytucją. Media utrzymują, że to głównie dla ochrony dobrej zmiany przed dziennikarzami. Wszak pokazują mizerię afgańskich uchodźców, pozbawionych pod Usnarzem pomocy. Otrzymują przecież żywność od białoruskich dobroczyńców w panterkach.

Litwini i Łotysze również wprowadzają stan wyjątkowy w obszarach graniczących z Białorusią. Działa wreszcie solidarność Trójmorza?

Bo to wszystko dzieje się równolegle z obchodami rocznicy Porozumień Sierpniowych. Osobno je obchodzi strona społeczna i rządowa. To bardzo podobnie jak w tamtych latach. Też były znaczone konfliktem miedzy społeczeństwem i partią u władzy.

Rzeczona sprzeczność się zaostrza, bo powstaje wrażenie, że wbrew nastrojom społecznym rząd zamierza wypowiedzieć traktaty unijne. Może władza przypuszcza, że Unia, w trosce o swoją pozycję w konfrontacji z pojawiającymi się zagrożeniami, nie będzie wobec nas pryncypialna. Na pewno jednak postawa dobrej zmiany zepchnie nas głębiej na margines Wspólnoty i na pewno ostatecznie pozbawi resztek znaczenia, jakim się tam wcześniej cieszyliśmy dzięki "Solidarności". I raczej nie pomoże w tym nasz stosunek do uchodźców.

Wielu więc podejrzewa, że obserwujemy preludium tego, co nas może czekać, kiedy się już zamknie usta mediom. Tamte czasy łatwo by się wtedy stały tymi.