Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył rany [William Shakespeare].
W wystąpieniu na Forum Obrony im. Ronalda Reagana szef Pentagonu nawoływał do zerwania z postzimnowojennym konsensusem w polityce zagranicznej i potępił "dekady 'utopijnego idealizmu' realizowanego przez decydentów, prezydentów i generałów". Podkreślił, że “era budowania demokracji, interwencjonizmu wojskowego i "nieudolnego budowania narodu" dobiegła końca. – Nasi modelowi sojusznicy - tacy jak Izrael, Korea Południowa, Polska, w coraz większym stopniu Niemcy, kraje bałtyckie i inni będą przez nas traktowani ze szczególną przychylnością – dodał.
Kreml przyjął oświadczenie z zadowoleniem. Wpis zaś z reakcją Donalda Tuska, w którym pisze, że Europa jest przyjacielem Stanów, a nie ich problemem, był najczęściej otwierany w świecie. Nadal jesteśmy pawiem i papugą narodów. Jednym zaś z najważniejszych u nas tematów ubiegłego tygodnia, obok weto dla ustawy łańcuchowej było odrzucenie przez prezydenta ustawy o kryptowalutach. Oba te przypadki utrwalają podział społeczeństwa, co szczególnie musi radować Rosję. Nawoływanie do współdziałania chociażby w sprawach, które nie mają zabarwienia politycznego, są kwitowane lekceważącymi komentarzami obrońców tradycyjnego stylu życia.
W takiej sytuacji niełatwo jest nas uznawać za modelowego sojusznika. Wprawdzie nie skąpimy wydatków na zbrojenia, jednocześnie jednak zwalczamy się wzajemnie. Trudno zaś traktować ze szczególną przychylnością sojusznika, który sam siebie osłabia z całym oddaniem.
Ameryka to jednak pozornie inny świat. Tkwi chyba jeszcze bardziej od nas populizmu w szponach.
Nie mas pan wrażenia, że to co wychodzi z Białego Domu wcześniej pisane było na Czerwonym Kremlu? Jeśli to nie wrażenie tylko - to mamy prze...rąbane...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
To możliwe, nawet są takie stwierdzenia polityków.
UsuńMnie się wydaje, że Europa się usamodzielni politycznie i militarnie, kiedy przestanie liczyć na Stany. Ruskie zagrożenie szybko obudzi solidarność europejską .
Blogerzy zawsze byli po imieniu. Myślę, że my też powinniśmy przyjąć ten zwyczaj.
Pozdrawiam również.
Ok. Tak jest naturalniej. Dziękuję.
Usuń"Ameryka to jednak pozornie inny świat. Tkwi chyba jeszcze bardziej od nas populizmu w szponach."
OdpowiedzUsuńTu jednak nie o populizm Ameryki idzie - tylko o to, komu poza "narodem amerykańskim" wysługują się jej obecni "panujący"!
A coraz bardziej widać, że owi "panujący Ameryce" rozkazy dostają po prostu z Kremla...
Moizm zdaniem to kulturowe powinowactwo.
UsuńStary