Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 24 stycznia 2026

Błazenady

 Populizm nie może się obejść bez ignorancji.

Donald Trump przeszedł już siebie samego. Amerykanie doświadczają tego, czego my doznaliśmy w czasach aktywności głosicieli rzekomej zmowy okrągłostołowej, potem pisiewiczów i drogiego Wacka, który dla naszego bezpieczeństwa uwalił Caracale. Też się wtedy budziliśmy z gębą, którą przedtem widywaliśmy tylko w błazeńskich przedstawieniach, a którą sami sobie przyprawiliśmy, zaniedbując edukacji w poprzednich pokoleniach.

Teraz więc słyszą Amerykanie, że każdego dnia ubiegłego roku odnosili sukces. Należy się im więc albo Kanada, albo inny jakiś obszar lub przynajmniej kawał lodu, nazywany Grenlandią lub Islandią. Ci zaś, którzy by chcieli oponować, sprzedadzą Ameryce swoje produkty po cenach, podwyższonych o cła, nakładane przez prezydenta, który Amerykę na powrót czyni wielką. Tak bardzo, że nigdy nie potrzebowała sojuszników.

Skutek jest taki, że wolny świat się odwraca od Stanów, sięgając po własne możliwości zapewnienia sobie bezpieczeństwa. W sytuacji, kiedy USA były atakowane przez różnego rodzaju fanatyków i zbrojnie wspierane przez państwa Europy, trudno jej imputować niemożność w samodzielnym dbaniu o siebie. Zwłaszcza że Rosja, główny wróg Unii od czterech lat zmaga się bezskutecznie z jednym tylko europejskim państwem. Gdyby napadła na wszystkie, dawno by już był sprawiedliwy i trwały pokój. 

Nic dziwnego, że Stany stają się twórcami tematów dla satyrycznej twórczości i długo będą odbudowywały swój wizerunek.



4 komentarze:

  1. "Rosja, główny wróg Unii, od czterech lat zmaga się bezskutecznie z jednym tylko europejskim państwem. Gdyby napadła na wszystkie, dawno by już był sprawiedliwy i trwały pokój. "

    Owo "jedno tylko europejskie państwo" przez osiem lat przygotowywało się na - nie bójmy się tego słowa, wspominając tęsknoty Putina! - SOWIECKĄ inwazję!

    Od 2014 roku, kiedy to tylko nie przygotowaniu "Rosji" do wojny owo państwo mogło zawdzięczać nie wsparcie przez nią pogonionego społecznym buntem proputinowskiego uzurpatora - na stołek prezydenta tego państwa wyniesionego drugi raz przez Moskwę parę lat wcześniej "sprawdzonymi" "metodami" "korygowania" "wyników" "wyborów", także zagranicznych - jego prezydenci i rządy bez rozgłosu przygotowywali armię i przemysł na praktycznie pewną próbę "naprawienia" przez Putina jego "błędu" z tamtego roku...

    I gdyby agresorem było normalne państwo, nie mające nuklearnego arsenału zdolnego zmieść całą ludzkość, zapewne po Putinie już dawno zostałoby tylko wspomnienie - ale, niestety, jest inaczej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukraina się przygotowywała, ale zasoby miała niewielkie. Teraz wojny wygrywa prodikt krajowy. Ukraina po rządach Janukowycza i jemu podobnych, nie miała wielkich szans. Dopiero pomoc zewnętrzna pozwoliła jej wykorzystać swoje siły moralne i postawić opór, którego Moskwa nie zdołała zgnieść.
      Zjednoczona Europa nie dałaby Rosji żadnych szans. 450 milionów mieszkańców, pomnożona przez jednostkowe PKB musi górować nad 180 bodaj, pomnożonemu przez trzykrotnie mniejszą wartość.

      Stary

      Usuń
  2. Starcie światła i ciemności. DOSŁOWNIE

    OdpowiedzUsuń