PSL rozesłało wśród swoich polityków ankiety z pytaniem, czy zaakceptują rząd swej partii z PiS-em i Konfederacją, jeżeli ich lider by w nim otrzymał stanowisko premiera. Pewnie sobie wyobrażają, że wtedy nikt nie znajdzie gwoździa do trumny politycznej ich Stronnictwa, kiedy się zaczną wpychać na pierwsze miejsca. Lepper sobie na to zasłużył, kiedy w mediach był daleko przed Prezesem. Bo nieważne co mówią, byle nie przekręcali nazwiska. Rzeczona ankieta wypadła negatywnie dla aliansu z populistami.
Przed następnymi wyborami Prezes się raczej nie wycofa z piastowanego stanowiska w partii. Zdaniem swoich zwolenników z mediów zrobi to potem, po kolejnych wyborach. Na następcę desygnuje wtedy Przemysława Czarnka. Ten się oczywiście nie zgodzi na premiera z PSL i taki będzie koniec populizmu w Polsce nawet, gdyby się teraz udała intryga ludowców i nacjonalistów. Trudno bowiem przypuszczać, że PiS zdobędzie wystarczającą liczbę mandatów po prawie trzyletnim czekaniu na to w opozycji, czyli bez szans na rozdawnictwo.
W sumie więc Koalicja 15X pozostanie przy władzy i Polska będzie widownią kohabitacji, jakiej chyba jeszcze u nas nie było. To atoli nic groźnego, dla tego, kto doświadcza zła. Ono bowiem rodzi okazję do pozyskania doświadczeń. PiS się więc przyczyni do własnej klęski. Zło tak zawsze ma.