Ochrona zdrowia nie powinna być prywatna. Dlaczego? Bo państwowymi placówkami zarządzają urzędnicy?
Dla nich, jak pisał profesor Winnicki, nie jest ważne utrzymanie państwowego zakładu pracy, a posiadanie dupokrytki. Resztą zajmuje się właściciel, czyli państwo, to znaczy nikt. Dlatego rządowe lecznice są zadłużone, jest ich za dużo i pieniądze, przyznawane im przez NFZ, są w części marnotrawione na utrzymanie także tych, które swoim istnieniem zaspokajają jedynie ambicje bonzów prowincjonalnych społeczności.
Dopóki więc lecznictwo nie będzie prywatne, a leczenie chorych nie będzie opłacane przez konkurujące ze sobą kasy chorych, będzie to, co znamy jeszcze z komuny. Jak piszą znawcy, wtedy tzw. służba zdrowia była opłacana przez państwo, ale chory, gdy chciał należytego traktowania, musiał mieć z sobą odpowiednio wypełnioną kopertę. W przeciwnym wypadku doznawał opieki proporcjonalnej do komunistycznych limitów.
Trzeba przyznać, że w państwach totalitarnych ochrona zdrowia jest bez zarzutu. Nikt nie narzeka na jej komiśny status. Każdy atoli daje medykom w łapę, uznając chorobę za oczywisty wynik tego, że się należycie nie dezynfekował.
Na pewno wierzymy, że nam teraz o to chodzi?
Cześć Stary!
OdpowiedzUsuńOd kiedy pamiętam, zawsze mnie irytowało określenie "Służba zdrowia". Ja bardzo przepraszam, ale dlaczego "służba"? Kto tu komu usługuje i za ile? Za darmo??? Hehehe...
Już zdecydowanie lepsze było by jakieś określenie w stylu "publiczne usługi lecznicze", przy czym "publiczne" bynajmniej nie oznaczałoby w tym kontekście "darmowe".
Wszak publiczny transport, choć często dotowany z podatków, to jednak darmowy na ogół nie jest.
Czy takie usługi miała by zapewniać instytucja państwowa, samorządowa czy prywatna to już jest rzecz raczej wtórna.
(Intuicyjnie wyczuwam, że najlepszy byłby jakiś taki "kundelek" publiczno-prywatny, z elementami zdrowej konkurencji, ale to zdecydowanie nie moja działka)
Pozdrawiam
R.
Cześć Radku!
Usuń"Służba" chyba pochodzi z komunistycznego zastępowania faktów propagandą. Tak mogli też maskować prywatne w istocie lecznictwo tamtego czasu.
Mamy tu do czynienia z dobrem, na który popyt bardzo przekracza podaż. Każde więc odejście od zasad rynku musi powodować nieprawidłowości. Nie da się bowiem uregulować czegoś, co się reguluje samo bardziej energicznie, dotyczy bowiem życia lub śmierci.
Stąd kasy chorych zapewniały jakieś zrównanie szans ludzi ubogich z bogatymi. Postkomuniści nie dali im się rozwinąć i wykorzystując ich niedoskonałości początku działania, powrócili do systemu nakazowo-rozdzielczego.
Pozdrawiam również
Stary.
Szczerze?
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia , jak ucywilizować to ,, biorę, bo mogę'', ...
jeśli nie działa przykazanie NIE KRADNIJ.
Pozdrawiam
Nie można uregulować czegoś, co samo się reguluje energiczniej i jeszcze bezwzględniej od najsroższego prawa.
UsuńTrzeba więc moim zdaniem powrócić do ubezpieczeń, poddanych jednak prawom rynku.
Pozdrawiam również.
Stary.