Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 20 listopada 2019

Maltańskość

Jeżeli powstają wątpliwości co do prawidłowego ukonstytuowania gremium rozstrzygającego sprawę, powinien je zweryfikować Sąd Najwyższy. Ponieważ rzecz dotyczy Izby Dyscyplinarnej SN, musi tego dokonać skład pochodzący spoza niej. Tak mniej więcej brzmi tenor orzeczenia TSUE. Przed nami jeszcze kolejne jego wyroki, szczególnie ten, który zainicjowała Komisja Europejska. Wczorajszy wypada fatalnie dla dobrej zmiany. Okazuje się bowiem, co od dawna było wiadome, że nieprawidłowo obsadzony sąd nie ma prawa do wydawania orzeczeń.
Protagoniści dobrej zmiany uważają jednak ten wyrok za korzystny, bowiem przekazuje polskiemu wymiarowi sprawiedliwości kompetencje do rozwiązywania naszych problemów. Padają słowa o rzekomej korupcji w Sądzie Najwyższym, jakoby nie osądzonej wskutek korporacyjnej solidarności sędziów, rzekomo ujawnionej w podsłuchach CBA jeszcze w 2014 roku.
Premier w expose’ między innymi zapowiada skrócenie czasu rozpatrywania spraw. To rzeczywiście dziwne, że w kraju posiadaczy dwustu tysięcy nowych mieszkań i miliona samochodów elektrycznych na wyroki sądowe trzeba czekać nie krócej, jak na mało skomplikowany zabieg medyczny. Ale jednak 9 miliardów wydano na modernizację służb, także SOP, która wielokrotnie udowodniła swą niekonwencjonalną sprawność.
Mówił także premier że "wpływ demokratycznie wybranego parlamentu na obsadę sądów jest w każdym kraju, wszędzie”. To prawda, ale wszędzie parlament wybiera spośród kandydatów proponowanych przez gremia niezależne od polityki. U nas nie. Najlepszym dowodem jest zapowiedź uzupełnienia składu Trybunału Konstytucyjnego. O podwyżce akcyzy na wódę i papierosy dla ograniczeniu liczby pijanych kierowców na drodze nie ma już co mówić.
Cezary Michalski również o twórcach dobrej zmiany tak pisze: “Klasyka polskiej prawicy to stadka efebów noszących teczki za Jarosławem Kaczyńskim i Markiem Jurkiem w korytarzach Nowogrodzkiej czy Sejmu. Wszyscy traktujący politykę w demokratycznym kraju jak zabawę w wojnę, zabawę w heroizm. Do tego podkreślanie swego uwielbienia dla „heroicznych militarnych cnót” przez ludzi, którzy nie weszliby bez windy na drugie piętro”. Aliści to nie tylko o dobrozmieńcach było. Rzecz udowodnił wyrazisty eksponent Konfederacji, wygłaszając jeszcze bardziej zdumiewające kwestie od samego premiera. Ale bardzo dlań niemiłe. Było o zdradzie, banksterstwie i masonerii.
No i mamy efekt w postaci orzeczenia europejskiego sądu. I dobrego samopoczucia pełnej sukcesów władzy. Jak po maltańskim szczycie.

wtorek, 19 listopada 2019

Level

Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.
Istotnym elementem życia społecznego jest kultura polityczna. Jej składnikiem są normy prawne. W nich zaś zasada, że to, co służy określonemu celowi, nie może naruszać możliwości osiągania innego. Kiedy bowiem jest tak, wprowadza zamieszanie i blokuje system.
Dziś kolejny dzień obrad Sejmu. Expose premiera. Ciekawe, czy będzie też nocne głosowanie, czyli procedowanie, o którym chcielibyśmy już zapomnieć. Jego przedmiotem może być też schowany przed wyborami projekt obowiązku świadczenia składek ZUS przez osoby zarabiające więcej niż trzydziestokrotność przeciętnego wynagrodzenia rocznego. To bardzo lewicowy pomysł, jest więc przeciwko niemu gowinowska prawica.
Skutkować to by mogło gigantycznymi emeryturami, pobieranymi w przyszłości przez dobrze uposażonych składkowiczów, teraz obciążonych takim obowiązkiem. System emerytalny by padł. Kiedy się jednak — jak proponuje lewica — nałoży stuprocentowy podatek na pobory przekraczające określoną sumę, rzecz się stanie… hybrydą. Ni składką emerytalną, ni podatkiem.
Taki wynalazek ma iście ruską skuteczność. W ZSRR też w czasie wojny skonstruowano samolot odrzutowy. Strumień gazów wylotowych palił jednak jego spód i kółko ogonowe, bo politrucy rządzący konstruktorami nie akceptowali innego rozwiązania. Wprowadzono tedy metalowe kółka oraz blachę, zamiast płótna okrywającego dół drewnianego szkieletu i było. Nawet lepiej jak z maszyną parową Połzunowa, pierwszą podobno w świecie. Tamtej przecież nikt nie widział, w odróżnieniu od płóciennego odrzutowca z niepalnym kółkiem.
Schodzimy do poziomu, który wydawałoby się dawno opuściliśmy. I każą nam się cieszyć, że tacy są cwani. Dzisiaj też będzie cenzurka od TSUE za spryt.
Pełno więc będzie radości w listopadowej szarzyźnie.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Woń

Na początku dziewięćdziesiątych lat ubiegłego wieku środowiska izolacjonistyczne przypisywały otwarciu na Zachód fakt przywożenia do Polski niemieckich odpadów. Odbywało się to wtedy pod różnymi pretekstami. Trafiały one na przykład jako koncentrat mineralny do wykorzystania w naszych hutach.
Potem rzecz przycichła. Chociaż był czas, że w lasach zachodnich województw można było znaleźć porzucone dwusuwy typu trabant, które jakimś cudem docierały do nas poprzez kontrolę służb granicznych, coraz lepiej wyposażanych w urządzenia mierzące samochodowe emisje.
Od niedawna odpady trafiają do Polski nie tylko z bogatych państw Zachodu, ale nawet z Nigerii. Ich przywóz jest oficjalny i odnotowywany w rocznikach statystycznych. W 2017 roku było ich bez mała dwa razy tyle, jak w 2015. Więcej, coraz częściej się jawią doniesienia o pożarach hałd tych śmieci. Nic dziwnego, że Internet reaguje dowcipami o zimowej pomocy dla ubogich w formie darmowych dostaw odpowiedniej ilości takiego właśnie opału.
Wszystko to nabiera szczególnego wyrazu wobec zapowiedzi papieża, że grzech ekologiczny ma się znaleźć w nowym katechizmie katolickim. Zarówno więc importerzy, jak urzędnicy i prawodawcy zamieszani w proceder będą się wespół z podpalaczami musieli spowiadać z zanieczyszczania środowiska. Czysty ekoterroryzm.
Pecunia non olet, twierdził cesarz Wespazjan, który opodatkował toalety publiczne. Zarzucano mu bowiem niestosowność takiego sposobu zasilania cesarskiej kasy. To prawda, ale też prawdą jest, że obecny interes jest zupełnie inny. Twierdzenie że lepszy, nie wytrzymuje krytyki.
Panta rei, nie da się ukryć.

niedziela, 17 listopada 2019

Naturyści

Nie wiadomo czy zapłodniona komórka jest człowiekiem, dlatego na wszelki wypadek nie należy jej usuwać z ciała. Tak wbrew argumentom lewicy swoje stanowisko wyjaśniają przeciwnicy aborcji. Nie wiadomo, czy człowiek ma wpływ na ocieplenie klimatu, dlatego palmy węgiel. Tak by to wynikało ze stanowiska naszego wiceministra ...kultury. Przystąpił do zwolenników aborcji w szczególności a do “lewactwa” w ogóle?
Przez alkohol co roku umiera w Polsce 10 tysięcy osób. Dlatego podwyższenie akcyzy na wódę jest konieczne. Tak twierdzi nasz premier. Z powodu smogu umiera czterokrotnie więcej obywateli. Zaniechamy więc budowy nowych, węglowych bloków energetycznych? Przestaniemy forsować węgiel, jako źródło trujących emisji? Przestaniemy go sprowadzać z Rosji?
Marszałek Senatu nie występował wcześniej publicznie. Nie postrzegano go więc jako osoby niosącej zagrożenie. Teraz więc, kiedy sytuacja się zmieniła, w narodowych mediach się pojawiły doniesienia o pieniądzach, których się jako lekarz rzekomo domagał od jakiejś pacjentki. Niewygodny parlamentarzysta zapowiada proces przeciwko oskarżycielce, jeżeli jej oskarżenia nie ustaną. Niebawem więc będzie też chyba sąd nad tymi, którzy o to samo mówią o innym publicznie się prezentującym polityku, z przeciwnej formacji.
Szkoda już dalej wyliczać sprzeczności, w jakie się wyraziciele dobrej zmiany wplątali tylko wczoraj. Ideologia, najbardziej nawet oszlifowana jest zawsze skazana na ścieranie się z rzeczywistością. I zawsze w miejscach tarcia występują jej intelektualna golizna.
Bo to rzeczywistość się broni przed jej poprawiaczami, odzierając demagogów z pozorów. I nie ma na to rady.

sobota, 16 listopada 2019

Fumy

Obyczaj to rzecz święta. Od zawsze. Arystoteles opisywał etos jako zespół norm przekazywanych potomstwu przez społeczeństwo. Potem następowały uściślenia tej definicji, aby się także skończyć konstatacją, że człowiek nie jest wolny, bowiem rządzą nim również wewnętrzne nakazy, płynące od otoczenia.
W tym sensie dobra zmiana może uchodzić za taką, która nas uwolniła od odwiecznego przymusu. Stąd dochodzi do sytuacji pozornie tylko zdumiewających. Oskarżony o pedofilię proboszcz jest uznawany przez swoich parafian za świętego, jego zaś ofiary za małe prostytutki. I to wbrew preześnemu zawołaniu: ręce precz od naszych dzieci.
Rzecz sięga nawet w świat prawniczy. Mowa o narodowo-katolickiej chemioterapii dla “żydowskiego nowotworu” została uznana przez prokuratorów za ewangeliczną przenośnię. Umorzono więc postępowanie przeciwko jej głosicielowi, oskarżanemu o szerzenie rasowej nienawiści.
Nie zapowiedziano w TVP czwartkowego orędzia marszałka Senatu. Aliści tuż przed jego wyemitowaniem pokazano materiał, w którym omawiano rzekome zarzuty wobec niego. Dowodem miało być użytkowanie luksusowego samochodu, którego zakup jakoby nie znajdował stosownych zapisów w jego oświadczeniu majątkowym. Nowy to sposób zachęcania widzów.
W tej sytuacji nie będzie wielkiego zdumienia, kiedy dobrozmienna wolność zawita również do Senatu. Jak zauważa Roman Giertych izba wyższa naszego parlamentu ma konstytucyjny obowiązek podjęcia w ciągu trzydziestu dni uchwały w sprawie każdej ustawy sejmowej. Przekazać zaś ją Sejmowi ma niezwłocznie.
Jeżeli więc Senat w regulaminie zapisze, że w przypadku wątpliwości powstaje obowiązek stwierdzenia, czy wszystkie organy biorące udział w procesie legislacyjnym zostały obsadzone zgodnie z Konstytucją, każda ustawa może u nas być teraz skutecznie zablokowana.
Byłoby to kolejnym złamaniem dotychczasowego obyczaju. Ale skoro się właśnie od obowiązku przestrzegania go uwolniliśmy, także nasze instytucje przedstawicielskie nie powinny mu się poddawać. Bo przecież wolnym jesteśmy państwem jak nigdy. Wystarczy zobaczyć jak postępuje dobra zmiana, aby się wyzbyć wszelkich w tym względzie wątpliwości.

piątek, 15 listopada 2019

Odnowa

Zaczyna się z przytupem.
Gowinowcy nie poprą likwidacji limitu 30-krotności dla składek zusowskich. Mają dyscyplinę partyjną. No i w małym jednak poważaniu Prezesa oraz autora pomysłu, posła Horałę. O sprawiedliwości... nie, nie w kratkę, społecznej nie ma już co mówić. Biednemu zawsze ...składki w oczy. Będzie je płacił, ale oszczędzający je teraz bogacze na starość nie dostaną gigantycznej emerytury, co uratuje przyszły budżet.
Chyba że zamysł PiS-u zostanie przyjęty za sprawą poparcia części lewicowców, którzy to zapowiadają. Mają wszakże warunek. Ma być ustalona górna granica emerytury. Czyli stara leninowska zasada: grab zagrabione znajdzie zastosowanie? Fakt zamiaru finansowania trzynastych emerytur i rent socjalnych ze środków Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, przezwanego na tę okoliczność Funduszem Solidarnościowym nie pozostawia wielkiego pola do domysłów.
Jak donosi Onet, kandydaci PiS-u do TK są wedle ustawy pomysłu dwojga z nich za starzy do zasiadania w gremium, do którego aspirują. Sami w 2016 roku wymyślili ograniczenie wieku sędziów, aby wypchnąć ze stanowisk autorytety. Wydaje się, że teraz siedzą w dołkach, które kopali pod swoimi mentorami.
Wraca zamach smoleński. Wybuch tym razem odkryto w drzwiach. Lewych. To najnowsza rewelacja wykończyciela karakali, który znikł z podkomisji po pochwaleniu się rzeczonym sukcesem. Teraz znów niebacznie ujawnia wyniki badań amerykańskiej komisji. Nadal wybuch pozostaje bezgłośny — Jacek Fedorowicz już dawno proponował, aby dla takich wypadków stosować termin “wbuch”. Wynikałoby z tego, że Amerykanie też są przekonani, iż bezpieczne jest latanie poniżej koron drzew, w dodatku we mgle, ale ruskim samolotem.
Nowy, opozycyjny marszałek Senatu anonimowo wygłosił orędzie w TVPiS. Znacznie zwięźlej, z większą znajomością rzeczy i polszczyzny wyraził to samo co niedawno prezydent. Jego wystąpienie zapowiadały wszystkie media z wyjątkiem narodowych.
Skrajny zaś formalizm, jaki przy każdej okazji prezentują wyraziciele dobrej zmiany może też na nich dokonać zemsty w wyniku tego, że Antoni Macierewicz nie wypowiedział podczas poselskiego ślubowania słowa “ślubuję”. Bez tego zaś nie jest się posłem.
Rzeczywistość od dawna wycina u nas hołubce, ale teraz przechodzi chyba samą siebie.

czwartek, 14 listopada 2019

Francuskość

Prawdziwe fakty można wywieść z nieprawdziwych, absurdalnych, nawet ze zgoła żadnych przesłanek. Znajomy mi prześmiewca łatwo udowodnił, że to jednak nie Polacy nauczyli Francuzów posługiwać się widelcem. Przecież wystarczy posłuchać francuskich piosenek. Roi się tam od żądań, że “tu żur”. Czyli nie żaby są ich narodowym daniem, a nasza zupa. Jej zaś widelcem spożywać się nie da.
Działa również odwrotna reguła. Z prawdziwych przesłanek wynikają błędne, absurdalne lub żadne wnioski. Jedna z czołowych wyrazicielek PiS-u za dowód prawicowości uważała swój podziw dla Józefa Piłsudskiego.
Dlatego nie można się dziwić dobrozmiennym głosicielom antykomunizmu, uparcie trwającym przy swoim, mimo że ich mocodawcy centralizują państwo, rozdają pieniądze i dbają o interesy własnych funkcjonariuszy równie gorliwie jak ustrój ludowo-demokratyczny. Także zrozumiałe jest w tym kontekście rozgoryczenie marszałka Karczewskiego, bo nikt nie dostrzegł pełnej jakoby swobody prowadzenia politycznych debat w kierowanym przez niego Senacie.
W ogóle to dzięki zamianie znaczeń władza ma dobre samopoczucie. “Godniejsza jest praca, płaca, godniejszy jest - można też tak powiedzieć - stan finansów publicznych, godniejsza jest nasza polityka historyczna, godniejsza jest nasza polityka międzynarodowa” mówił premier, mimo że jego formacja nie tylko izolowała Polskę na arenie międzynarodowej, ale doprowadziła do wyprowadzenia mnóstwa ludzi z rynku pracy.
Jego poprzedniczka również nie pozostaje w tyle. “To był dobry czas dla Polski” powiada o  swoich rządach. Dla samochodzików seicento może mniej, ale widocznie to się im po prostu należało. Bardziej skromny jest minister, który nie siebie, a Prezesa chwali. “Ma większe dokonania jak Piłsudski” mówi. Pewnie dlatego, że Komendant jednak nie przysunął Radomia do Afryki.
W każdym przypadku mamy stawianie własnych wyobrażeń ponad rzeczywistość. A nasłuchaliśmy się o tym do woli, obserwując obrady Sejmu, Senatu i wsłuchując się w komentarze.
Aliści propaganda próbuje nas karmić nie żurkiem prawdy, a jakąś postną lurą. W dodatku proponują nam widelce do jej przyswajania, bo tak postępują ludzie “z wyższej jakby półki”. Taka to dobra ta zmiana.