Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 7 września 2020

Klimatyzacja

 Znany też z prawniczej aktywności wiceminister klimatu (sic!) przedstawił regulacje prawne, obowiązujące od niedawnego czasu w jego resorcie. Importer śmieci musi ostatnio mieć odpowiednią infrastrukturę do utylizacji i środki na pokrycie kosztów unieszkodliwiania sprowadzanego z zagranicy dobra na wypadek jego pożaru lub porzucenia. Bo dla zapomnianych a wcześniej importowanych śmieci trzeba będzie teraz budować specjalną spalarnię.

Dlaczego tak późno się za to wzięto? Przedtem widocznie nie było stosownego klimatu. Były tylko pożary importowanych odpadów. No i patriotyzm, który nakazywał walkę z przejawami braku szacunku dla naszej przeszłości. Teraźniejszość musiała poczekać, także traktowanie nas jak śmietnik.

Chociaż przedtem ministerstwo klimatu było dobrej myśli. – Odpady przeznaczone do odzysku i wymienione na tzw. zielonej liście odpadów (np. złom, makulatura) to nie +śmieci+ a surowce przetwarzane w nowoczesnych instalacjach, spełniających wymagania środowiskowe – głosił ministerialny komunikat jeszcze w lutym.

Tymczasem reporter TVN24, który stworzył odpowiedni klimat do aktywności ministerstwa klimatu stwierdza, że sprowadzano również plastik. Każdy też mógł go importować, jeśli tylko wynajął ogrodzony plac i tam porzucił przywiezioną majętność. Zarabiał miliony ryzykując niewielką w stosunku do nich grzywnę i wyrok w zawieszeniu.

Ciekawe, czy ministerstwo klimatu się ostanie po rekonstrukcji? I co będzie z utylizacją neapolitańskiego plastiku, którego mnóstwo mamy gdzie popadnie? W końcu to legalnie importowane dobro.

niedziela, 6 września 2020

Obcowanie

 Ksenofobia, egoizm i terytorializm jest typowy dla wszystkich ssaków. Także hominidów. Te cechy u Homo sapiens ograniczają mu zdolność do przyswajania obcych pomysłów. Tworzą również podstawy nacjonalizmu.

W sumie powstaje z nich smutny obraz człowieka, kiedy jest pozbawiony cywilizacyjnej ogłady. Prezentuje się jako zastrachany osobnik, podlegający pierwotnym instynktom, zacofany. Także jako głosiciel wyższości własnej nacji nie wypada dobrze, bo daje innym prawo do wzajemności.

Ksenofobia implikuje też biedę. Jeżeli się porówna stosowne dane OECD, widać to wyraźnie. Średnio jeden procent więcej mieszkańców akceptujących odmieńców to dodatkowe 300 dolarów jednostkowego PKB ponad podstawowy poziom. Państwa gospodarujące lepiej w stosunku do ucywilizowania obywateli mają pewną nadwyżkę dochodu ponad poziom własnej ksenofobii. Gorzej zarządzane wykazują niedobór. Polska należy właśnie do tych drugich.

Upowszechnienie Internetu prowadzi do poszerzenia wiedzy z jednej strony i jej reglamentowania z drugiej. W rezultacie automatycznej selekcji sieć dostarcza każdemu to, co jest mu miłe. Kiedyś albo nie miał w ogóle wiedzy, albo miał ją uładzoną.

Teraz każdy, także prymityw może nie tylko na piśmie mieć potwierdzenie swoich prawd, ale też trwać w bańce informacyjnej, odcinającej mu doniesienia, które by zakłócały jego świadomość. Stale jest we własnym towarzystwie. Temu procesowi Marek Migalski słusznie przypisuje światowe sukcesy populizmu.

Mamy więc w informacji okres prestidigitatorów, porównywalny z czasem funkcjonowania czarowników w medycynie. Wtedy każdy, komu się zamarzyło mógł kurować innych. Funkcjonowały amulety i przeżywali zdrowi. Reszta doświadczała skutków metod leczenia Rozalki, opisanych przez Prusa.

Teraz więc również przetrwają mądrzy. Chyba że w obszarze informacji szybko powstanie coś w rodzaju specjalizacji i przysięgi Hipokratesa w medycynie.

My zaś najwyraźniej jesteśmy w łapach informacyjnych prestidigitatorów i zmierzamy ku upadkowi. Ale też każdy ma wolny wybór. A co?

sobota, 5 września 2020

Rozjaśnianie

 Mamy niebawem podziwiać interesujące transfery polityków innych ugrupowań do Solidarnej Polski. Wraz z silniejszym poparciem, uzyskanym w ostatnich wyborach ma to partii dać powód do powiększenia jej udziału w rekonstruowanym rządzie.

Tymczasem obok konieczności ograniczenia wydatków administracyjnych trzeba efektywniej zarządzać gospodarką, o której decyduje się teraz w kilku resortach. Trzeba również nazbyt ambitnym koalicjantom pokazać ich miejsce.

Politycy też mało zarabiają. Skompensowano to umieszczeniem na intratnym stanowisku małżonki bardziej wymagającego uwagi członka rządu, w specjalnie chyba powołanej fundacji. Rzecz obudziła oburzenie nawet dobrozmiennych idealistów.

W samym PiS-ie ma się zmienić kierownictwo. Stanowisko Antoniego Macierewicza w partii ma przejąć Mateusz Morawiecki. Na to wszystko nakłada się Rada Gabinetowa, której posiedzenie zwołał prezydent Duda, nie aby się promować, ale pomóc premierowi w walce z pandemią.

Rzecz zaś sprowadza się do stwierdzenia, co jest teraz ważniejsze: ideologia czy gospodarka? Mamy więc znowu problem cywilizacyjny. Ideologiczny trzon dobrej zmiany, wojujący z osobami niehetoronormatywnymi, w którym główną rolę gra lumpeninteligencja [Migalski] jest w opozycji do Prezesa. Jemu zaś sekunduje premier i okazuje się, że też prezydent.

Kiedy bardziej pragmatycznym dobrozmieńcom wystarczy determinacji i spróbują poprawić organizację rządu, ziobryści odejdą z koalicji i zaczną grę z Konfederacją. Kiedy powstanie zgniły kompromis, ideolodzy pozostaną w biało-czerwonej drużynie. Tyle tylko że przejmą tam wówczas prymat. Pewnie więc pogrążą ideologię LGBT, ale i zniszczą gospodarkę.

Jeżeli nie będzie kompromisu, raczej nowa koalicja, prawdopodobnie z PSL-em przejmie rządy w Polsce. Gospodarka wcale nie będzie bezpieczna, ale jest wtedy szansa na unijną pomoc. Przecież prezydent nie będzie na tyle niezłomny, aby trwać przy swoim stanowisku, że to wyimaginowana wspólnota, z której dla nas niewiele wynika.

Piłka jeszcze w grze. Następna runda rozmów w poniedziałek. Niebawem więc zobaczymy, co się będzie działo. No i te transfery są niezwykle interesujące.

Ale już się mówi o tym, że następcą Prezesa ma być premier. Będzie więc starcie. I chyba całe szczęście.

piątek, 4 września 2020

Systematyka

 Paweł Kukiz zakłada partię polityczną. To on przesądził o zwycięstwie Andrzeja Dudy w pierwszej kadencji. On więc też przyczynił się do wygranej dobrozmieńców. Więcej, on wprowadził do Sejmu nacjonalistów. Teraz się już okazał nikomu niepotrzebny. Aby więc się przypomnieć, znowu próbuje popełniać ekstrawagancje?

Antysystemowcy wyrastają z protestu przeciwko istniejącemu porządkowi politycznemu. U nas to zawsze się ociera o noekomunizm. Antysystemowcy wprawdzie nie chcą dyktatury proletariatu, ale optują za wprowadzeniem woli większości, ich zdaniem innej od tej, którą organizują partie polityczne. Do tych bowiem czują wstręt, pozostając w przekonaniu, że zostali przez nie odtrąceni.

Zakładają więc własne organizacje, zastrzegając jednak, że to nie są partie, a zrzeszenia obywateli, które po jej zdobyciu przekażą władzę większości. Ta zaś zorganizuje kraj wedle własnego wyobrażenia.

Antysystemowcy są sposobem na zaistnienie dla polityków, pragnących realizować swoje ambicje, ale ze względu na kontrowersyjne pomysły nie mają szans w istniejących ugrupowaniach. Chętnie więc się łączą z neoanarchistami, traktując wszakże udział w ich przedsięwzięciu jako opcję przejściową. Potem dziwacy przestają im być potrzebni.

Pan Paweł by był na tym etapie? A może zauważył, że zwolennicy już się zdążyli przekonać o intelektualnej miałkości dawnego faworyta. Los więc nowej partii też by był oczywisty. Powiększy śmietnik historii.

Chyba że dawny wódz oburzonych swojej zapowiedzi nie traktuje jeszcze poważnie.

czwartek, 3 września 2020

Ewolucja

Feliks Koneczny ustalił, że cywilizacje zawsze się zwalczają. Z ciągłego postępu wynika, iż zwyciężają wyższe jej formy. W warunkach jednak równouprawnienia i zaniechania walki (nie ma z kim przegrać) wygrywa niższa. Szczęśliwie u nas ta gorsza cywilizacja po swoim zwycięstwie rzuciła się do walki z  lepszą i... traci.

Trudno tu o pomyłkę w kwestii przewagi moralnej. Istotę bowiem cywilizacji tworzy jej stosunek do wartości. Należy do nich także piękno. I w tym zakresie mamy u naszych zwycięzców disco polo jako substytut muzyki albo zardzewiałą blachę jako zamiennik promu pasażerskiego. O jachcie Polskiej Fundacji Narodowej, od 2019 roku tkwiącego w Stanach z widowiskowo złamanym masztem szkoda mówić. Wszystko zaś razem konkluduje reklama, teraz parafialnym zawodzeniem przez nos promująca to, co niegdyś przedstawiała jako niedostępne dla idiotów.

Ostatnio Prezes w łonie swojej formacji napotyka na opór w reformach, które za sprawą swego instynktu politycznego traktuje jako niezbędne. Na tym tle wewnątrz dobrej zmiany dochodzi do kontrowersji. Radykałowie nasilają usiłowania aby zdobyć przewagę. Po ogłoszeniu więc odkrycia tabletek na zmianę płci obwieścili, że uczestnicy dyskusji o pedofilii w Kościele są chrystofobami. Dzisiaj odbędą się decydujące rozmowy.

Niezależnie zatem od tego czy rzecz przeobrazi się w otwarty spór, czy nie, dowiemy się niebawem, która z opcji dobrej zmiany reprezentuje niższą cywilizację. 

Prezes też musi mieć świadomość, że nic gorszego nie może się zdarzyć politykowi od zapisania go w historii jako skutecznego burzyciela wizerunku własnego państwa. Od dawna również wiadomo, że kryzysy wyjaśniają zawiłości wzajemnych stosunków. 

Ciekawie więc zaczyna się kształtować nasza scena polityczna. A niedaleka przyszłość wiele wyjaśni tym, którzy nie wiedzą jeszcze, co lepsze.


środa, 2 września 2020

Nieczystości

Kolektor pękł znowu i teraz zamiast ścieków do oczyszczalni Czajka dostarcza paliwa propagandzie dobrej zmiany, która jakby traciła oddech w walce z ideologią LGBT. Bo to takie nęcące. Wszak wspaniale brzmi, że jeden z liderów opozycji niszczy królową rzek naszych.

Chociaż problem jest raczej obcy ludowi pracującemu miast i wsi. Doliny potoków w pobliżu osiedli często są zawalone tym, co niepotrzebne. To i tak lepiej, jak w czasach pierwszego pokolenia beneficjantów awansu społecznego, kiedy w zasiedlonych właśnie blokowiskach odpadki zwyczajnie wyrzucano oknem. Teraz się je jednak taszczy do rzeki. Bo kamień w wodę i po wszystkim.

Każda wypowiedź ma nadwyżkę znaczenia. Kiedy więc się obwieści, że surowe  ścieki trafiają do Wisły, chętni widzą za tym mnogie rzesze rodaków zatrutych przez stołeczny samorząd. Przeciwnie zaś politycznie zorientowani obserwatorzy dopatrują się tu sabotażu albo wad organicznych, tkwiących w rurociągu.

Lewobrzeżna Warszawa stale zanieczyszczała Wisłę. Nawet jeszcze, kiedy jej prezydentem był Lech Kaczyński. Wtedy w obawie o zarzut korupcji preferowano  najtańszych wykonawców i takież materiały oraz rozwiązania. Idąc wedle tego wzorca przerzucono pod rzeką kolektor na prawy brzeg, gdzie rozbudowano istniejącą oczyszczalnię. Uniknięto w ten sposób konieczności jej budowy na lewobrzeżu. Ale im bardziej skomplikowany i tańszy układ, tym więcej awarii.

Niezależnie od tego jakiś przerywnik w wojnie z osobami nieheteronormatywnymi jest cenny. Bojownicy bowiem nie składają broni. A nawiedzenie wyrazicieli jedynie słusznej opcji skutkuje komizmem głoszonych racji.

I tak Rzecznik Praw Dziecka (!) publicznie stwierdza, że edukatorzy wychowania seksualnego w Poznaniu wychwytują dziecko rozchwiane, zaniedbane, któremu dają jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy. Internautka wobec tego pisze, że sprzeda tabsy zmieniające w jednorożca. Senator zaś Jan Maria Jackowski  ma w tym względzie jedynie do powiedzenia, że urzędnik powinien się dookreślić (sic!). 

Dlatego już dobrze jest się i w ściekach pobabrać, aby sobie zapewnić jakąś odskocznię od nazbyt już oczywistych idiotyzmów.


wtorek, 1 września 2020

Sprawiedliwości

 Grab zagrabione [Lenin].

Wczorajszą rocznicę w aktualnym oglądzie charakteryzują grafiki, łatwe do znalezienia w Internecie:

image

I druga:

image

A także komentarz Tomasza Lisa: Jak strasznie upokarzające dla Polski i dla nas jest to, że w obliczu paskudnych kłamstw barbarzyńców i oszustów, musimy bronić podstawowych prawd, a nawet faktów, które w normalnym świecie obrony nigdy nie potrzebują.