Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 10 stycznia 2023

Gest

 Wypowiedziana przeze mnie prawda w #Woronicza17 @tvp_info ponownie przeszkodziła w laniu propagandy. Kolejny raz próbowano mnie zaatakować i zdyskredytować. Merytoryka w tej TV nie istnieje, a PiS pomaga okradać Polaków [Jacek Bury].

Jacek Bury, senator Polski 2050 miał zdaniem dziennikarza TVP pretensje do Orlenu, że benzyna jest za tania, bo go na to stać. Zarabiał bowiem na handlu ogórkami, prowadzonym z Rosją, za co miał przepraszać.

Gdy w telewizyjnym programie stawiane są oczywiście absurdalne, personalne zarzuty, trudno zachować równowagę. Senator mógł powiedzieć, że z Rosją już nie handluję, a z powodu machinacji Orlenu musieliśmy za benzynę już wcześniej płacić tyle, ile byśmy płacili dopiero teraz. Wolał to jednak wyrazić symbolicznie. Rozkwasił więc niesprzedanego Moskalom ogórka na stole, przed prowadzącym program dziennikarzem.

I rozpętało się jedynie słuszne piekło. Szymon Hołownia jest oskarżany o hipokryzję, bo zwalczając hejt nie potępił parlamentarzysty swojej formacji za niegodne zachowanie. Wyraziciele zaś PiS-u nadal twierdzą, że totalniacy [sic!] niesprawiedliwie zarzucają Orlenowi, iż teraz nie podniósł cen paliwa, bo je drożej sprzedawał już przedtem. Uzyskał w ten sposób nieuzasadniony zysk, którym dysponuje samowolnie. Wszystko razem znakomicie prezentuje hipokryzję. Propagandy zmiany dobra oczywista oczywistość.

Za puentę zaś niech posłuży wpis profesora Sadurskiego na Twitterze: Jeśli jest jakiś pozytywny skutek uboczny szaleństw Orlenu: przejęcie Lotosu i sprzedaż jego części pro-putinowskim biznesom saudyjskim i węgierskim; praktyki monopolistyczne; miliony dla Genialnego Samouka z Pcimia i jego kolegów – to to, że będzie to gwóźdź do trumny tej władzy.

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Paseizm

 Miał być dobrobyt, a nie jest, miał być zrównoważony rozwój, a nie jest, miały być nowe połączenia autobusowe i likwidacja wykluczenia komunikacyjnego, ale nie ma, miały być baseny w każdej gminie, ale nie ma, miało rodzić się więcej dzieci, ale się nie rodzi. Nic PiSowi nie wychodzi [Czcigodna Polka].

Rafał Kuzak przypomniał w portalu Wielkahistoria.pl dekalog chłopski, opublikowany w 1888 roku na łamach Gazety Rolniczej. Brzmi on następująco:

  1. Nie będziesz obciążał ziemi Twojej długiem wymagalnym, którego by sama w Twoim ręku spłacić nie zdołała.
  2. Nie będziesz brał pieniędzy ani podpisu bliźniego Twego bez zupełnej pewności oddania długu.
  3. Pamiętaj, abyś terminów święcie dotrzymywał.
  4. Szanuj fortunę i kochaj ziemię Twoją.
  5. Nie zabijaj mienia Twego ryzykownymi wkładami.
  6. Nie gospodaruj na oślep wedle wzorów cudzych. Ucz się z przykładów i książek, a stosuj podług rozsądku własnego.
  7. Nie kradnij sobie czasu, służbie płacy, strawy ni okrasy, a dobytkowi [zwierzętom] paszy.
  8. Nie mów bliźniemu Twemu fałszywego świadectwa o powodzeniu gospodarki twojej.
  9. Nie pożądaj na skromnej niwie Twojej świetnych zysków bankierskich.
  10. Ani blasku, ani sławy, ani zbytku, ani żadnej rzeczy, która z wielkiego świata jest.

Istnieją więc polskie wzorce dobrego gospodarowania. Ba, ludowe. Nie peerelowskie lub zgoła leninowskie. Wieś, poza PGR-ami oczywiście, także w czasie komuny pozostawała w warunkach gospodarki rynkowej. Mamy więc od czasu zniesienia pańszczyzny nieprzerwaną tradycję tej części ludu, której nie można przypisać ciemnoty.

Wystarczy po nią sięgnąć. Gdyby tak było, nie przepadłby nam nasz cud gospodarczy, tęsknie głoszony w comiesięcznych bodaj, niekończących się glaporeach.

To czego jeszcze szukają?

niedziela, 8 stycznia 2023

Prawdomówcy

 [...] 25.10.22 Obajtek: "Orlen bierze publiczne pieniądze na budowę stacji tankowania wodoru"

04.01.23: Obajtek w @PolsatNewsPL: "Nie wpuszczamy NIK do Orlenu, bo w Orlenie nie ma pieniędzy publicznych" [...] , przypomniał Szymon Jadczak.

Cztery skandynawskie firmy rozpatrują możliwość położenia pod Bałtykiem rurociągów, transportujących wodór z morskich farm wiatrowych. Wszystko w przewidywaniu rychłego zastąpienia gazu ziemnego paliwem, które w wyniku spalania produkuje jedynie wodę. Więcej, nie jest nijak powiązane z Moskwą, która handel gazem traktuje jako broń.

Rurociągi, które mają połączyć bałtyckie farmy wiatrowe, poddające elektrolizie wodę morską i otrzymujące tak najtańszy wodór oraz w najgorszym wypadku emitujące czysty tlen, nie uwzględniają jako odbiorcy Polski. Mimo że ich celem do 2030 jest zmniejszenie o 5% zużycia ropy oraz gazu ziemnego w transporcie morskim i lotniczym UE.

Ciekawe, czy brali pod uwagę oświadczenie Daniela Obajtka, że Orlen otrzymał już środki na budowę stacji tankowania wodoru. Może też uznali, że kiedy sam premier onegdaj ręczył, to już dawno po Polsce powinna jeździć jakaś część miliona elektrycznych samochodów. Musimy więc mieć też mieć jakiś własny system pozyskiwania wodoru, jeżeli rzecz ma być ekologiczna.

Porzuciwszy sarkazm, trzeba zauważyć, że nie jesteśmy nawet przez neutralnie usposobionych Skandynawów brani pod uwagę jako poważny partner handlowy. Tak się kończy normalne w PiS-ie odwoływanie niedawnych zapewnień.

Kapitaliści już tak mają, że głosicieli sprzeczności nie traktują poważnie.

sobota, 7 stycznia 2023

Neofeudalizm

 Walczymy ze sobą, kiedy mamy na to ochotę, zawieramy pokój, kiedy uznamy to za stosowne. Tak jeden z francuskich arystokratów, książę Berry kwitował zarzuty o powodowanie klęsk, ponoszonych przez Francję w wojnie stuletniej, a stawiane kłótliwym feudałom.

Nasze nowe elity się do pokoju nie spieszą. Każdy musi postawić na swoim. Tego wymaga tradycja.

Świadomość skutków zaciekłości narasta jednak w łonie Zjednoczonej Prawicy. Kiedy się nie pojednają, zginą wraz ze swymi pchłami. Tak mniej więcej przestrzega Joachim Brudziński, odwołując się do słów sienkiewiczowskiego Zagłoby.

Zawsze wasale składali suwerenowi przysięgi wierności. Dotrzymywano ich jednak dopóty, dopóki senior był w stanie wyegzekwować warunki umowy. Potem już nie bardzo. To również odwieczna tradycja.

Nic więc dziwnego, że pobyt Prezesa w szpitalu wzmógł ruchy odśrodkowe wśród naszej elity. Teraz nie da się ich raczej osłabić. Padło bowiem wiele daleko idących deklaracji.

Najważniejsza zaś, ta o rzekomym niemieckim szwindlu. Wyklucza chyba w ZP możliwość jakiegokolwiek porozumienia zwolenników pozyskania środków na KPO z ich przeciwnikami. Wszak rząd się wyżywi i wzorem Urbana będzie mógł imperialistów – Unię oczywiście, przepraszam – obciążać winą za niedostatki, gnębiące Polaków. Ciemny lud to kupi.

A zakładnikiem, jak zawsze było, jest państwo. Rzecz zamyka się w zasadzie, że albo nasze będzie na wierzchu, albo wraz z nami stracicie wszystko. Wszak u nas nie Francja. Nie ma zgody. Jest podporządkowanie. Ruki pa szwam.

A złe języki pomawiały PiS, że cofa nas do XIX wieku. Detaliści.

piątek, 6 stycznia 2023

Samopaństwo

 Spółka skarbowa nie dopuszcza kontrolerów NIK do podjęcia czynności.

Obowiązek poddania się weryfikacji przez Izbę jest obowiązkiem skarbowych podmiotów. Albo więc w opornej spółce powstało przekonanie, że państwo polskie nie istnieje, albo stała się ona własnością skarbu jakiegoś innego kraju.

Chociaż można też tu przywołać postępowanie zwykłego posła, który był wkroczył onegdaj na mównicę sejmową butnie oraz bez żadnego trybu i stamtąd obrzucił grubym słowem parlamentarzystów przeciwnej opcji. Nic go za to nie spotkało. Polska zaś i bez tego ma instytucjonalnie potwierdzone kłopoty z praworządnością.

Ciekawe zatem czym się skończy postępowanie rzeczonej spółki i jak to wpłynie na państwo?

Chyba że jedynie słuszni spece uznają, iż skoro w Sejmie powstał precedens konstytucyjny, to spółka ma się na co powołać. I NIK może sobie chcieć, czego tylko chce, ale ewentualnie coś otrzyma, kiedy zostanie odzyskany.

A tak swoją drogą to najwyraźniej jesteśmy wybrańcami losu, skoro jest jeszcze uznawane nasze państwo, którego prawa niektórzy mogą ignorować.

Jak długo?

czwartek, 5 stycznia 2023

Iteracje

 Poziom tłumaczenia się PiS z podwyżek cen paliwa dokonanych „dla naszego dobra” rok temu, abyśmy się nie zszokowali nimi w tym roku przeraża. Ludzi traktują jak debili [Roman Giertych].

Cel uświęca środki. To znana od starożytności zasada. Ładnie zaprezentowano ją w filmie, ukazującym zmagania Mieszka I z upartymi poganami. Tych topiono tam w rzece, a organizujący przedsięwzięcie biskup – grany bodaj przez Stanisława Milskiego – napominał wykonawców, aby nie wiązali nieszczęśnikom zbyt wielkich kamieni u szyi. Toną wtedy nader szybko i w ten sposób nie mogą należycie długim cierpieniem okupić grzechu bałwochwalstwa.

Znamy też z przeszłości przykład skutków stosowania rzeczonej zasady. W początkach naszej historii zaowocowała buntem Masława, który omal nie zakończył istnienia państwa. Obecnie jednak jest ponownie wdrażana. Trzeba przyznać, że w ucywilizowanej już bardziej formie. Wszak nikogo nie topią, mimo że są zwolennikami kary śmierci.

No bo skoro jest się przekonanym, że nic się nie reguluje samo, trzeba ustanowić kogoś, kto będzie regulował. Najlepszy pono jest ktoś, kto sam się prezentuje jako jeden z najmądrzejszych ludzi na świecie.

Przeciwników zaś już się nie zabija, ale przypisuje im najgorsze cechy. Nie pamięta się wcale o losach Empedoklesa, który tak był przekonany o swej boskości, że po kolejnej uczcie na jego cześć wskoczył do krateru Etny, aby wszyscy poznali jego moc.

Bywa więc niedobrze, gdy zadufany autorytet ma jakieś kłopoty z oceną rzeczywistości. Kiedy zaś sprawuje władzę, sprowadza kryzys.

Uparci wyznawcy obwiniają wówczas tych, którzy są mędrcowi przeciwni. Znowu więc uciekają się do kontrowersyjnych środków, których jednakowoż tym razem nic nie uświęca. Chociaż nie może to dziwić w środowisku, którego parlamentarzysta musi korzystać z pomocy sprzątaczki, dla przygotowania swoich wystąpień.

Skutek bowiem niewiedzy jest od starożytności oczywisty. Podobnie jak koń księdza Chmielowskiego, który jaki jest, każdy widzi. Kto więc ma oczy, niechaj patrzy.

Jeżeli może.

środa, 4 stycznia 2023

Konterfekt

 Zdaniem profesora Hartmana najsilniejszą bronią naszej władzy jest bezwstyd. Pozwala on na wszystko. W szczególności zaś na skredytowanie pożyczkami dowolnej ilości kiełbasy wyborczej, użycie dowolnej ilości środków publicznych na wulgarną i chamską kampanię wyborczą, składającą się z kalumnii, oszczerstw i bezczelnych przechwałek, a także na użycie aparatu przemocy i „wymiaru sprawiedliwości”, by uniemożliwić przejęcie władzy opozycji.

Rzecz zasadza się na odtworzeniu emocji okresu pańszczyźnianego. Najliczniejsza wówczas społeczność, pracowici, czyli chłopi wprawdzie oddawali efekty swojej pracy panom, ale za rzekome krwiopijstwo nienawidzili mieszczan w ogóle, Żydów zaś szczególnie. Urodzeni, tkas nazywano szlachtę, powinni zapewniać wszystkim bezpieczeństwo, co usprawiedliwiało ich przywileje.

Taka konstrukcja nie mogła się utrzymać z powodu nieuchronnej w zachowawczym środowisku pułapki Tukidydesa. Rosnące bowiem znaczenie miast powodowało nerwowość i pozbawioną rozsądku aktywność urodzonych, zagrożonych utratą dotychczasowej pozycji.

Teraz odtworzono ten właśnie stan. Szlachtę reprezentują obecnie funkcjonariusze PiS-u, roszczący sobie pretensje do szczególnych przywilejów i konkurujacy z wykształciuchami. Odpowiednikiem pracowitych stał się suweren. Mieszczanie zaś czasu sarmatyzmu to teraz elytylewactwo znaczy. Tylko Żydzi pozostali sobą.

Wszystko zaś odtworzono w łonie ludu, który bodaj Przybyszewski nazywał najokrzesańszym narodem słowiańszczyzny. Podziwialiśmy się bowiem kiedyś za modelową jakoby demokrację. Byliśmy też dumni z niegdysiejszej potęgi, ale dzisiaj się z nas śmieją. Nikt bowiem rozsądny nie jest w stanie inaczej potraktować wyzwania do pojedynku na miny, rzucanego wszystkim sąsiadom. – Zrobili nam z Polski krainę kiczu – pisze Renata Przemyk.

Nic zaś nie jest tak kruche, jak powaga nazbyt namaszczonych miłośników tradycji.