Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 14 marca 2024

Niepowściągliwość

 Trudne sprawy? Tylko pozornie.

Prezes będzie jutro zeznawał przed komisją ds. inwigilacji. Początkowo utrzymywał, że niczego takiego nie wykorzystywano przeciwko politykom, szczególnie przeciwko Morawieckiemu, potem iż każda państwo takiego sobie ma Pegasusa. W domyśle, po co się ma marnować, skoro już jest. Trudno więc przewidzieć, co będzie mówił w piątek. 

Usłużni wyraziciele podsuwają mu wyjście. Ich zdaniem Tusk też coś takiego miał i to dopiero był wtedy wykorzystywany. To atoli stary chwyt. Wszystkie zarzuty, stawiane dobrej zmianie były od początku odpierane w ten sam sposób. Kiedy rządził Tusk, też tak robił, mawiali wyraziciele jedynie słusznej partii.

Chociaż z Waszyngtonu przyszła inna propozycja. Prezydent, indagowany tam przez TV Republika oświadczył, że podczas rządów PiS-u Wszystkie procedury legislacyjne były w sposób prawidłowy realizowane. Słychać było wrzask obecnego obozu rządzącego, wówczas opozycji, o tym, że jest łamana praworządność. To samo powtarzali ich koledzy z partii europejskich. 

W podobnym tonie wypowiedzieli się panowie Kamiński i Wąsik podczas swojej wczorajszej konferencji prasowej. Kiedy zaś po ich wystąpieniu padło pierwsze pytanie, obaj bez żadnego trybu, ale prosząc o wybaczenie, nie odpowiadając, wyszli z sali.

Ma więc Prezes w czym wybierać. No i ten wrzask brzmi nęcąco. Tylko pytania mogą być irytujące, ale wtedy…

środa, 13 marca 2024

Parantela

 Sedno najczęściej tkwi w tle.

Ta historyczna wizyta upamiętniła 25. rocznicę przystąpienia Polski i podkreśla żelazne zobowiązanie obu naszych krajów na rzecz Sojuszu NATO. Tak napisano w komunikacie Białego Domu. 

Mamy gwarancje bezpieczeństwa.  Kupimy też 1800 rakiet przeciwlotniczych o zasięgu 1000 kilometrów oraz 96 śmigłowców szturmowych. 

Mamy też zapewnienie współpracy energetycznej i amerykańskiej technologii w budowie elektrowni jądrowej. To bezpośredni efekt wczorajszej wizyty prezydenta i premiera w Ameryce.

Są też głosy krytyczne. Prezydent Komorowski wprost stwierdza, że to samo by mogła osiągnąć delegacja na poziomie wiceministrów. 

Podczas rozmów polska delegacja nie usiadła zgodnie z protokołem dyplomatycznym. W rezultacie, rozmieszczając się obok prezydenta i premiera ujawniła, że znalazły się tam dwa odrębne zespoły. Amerykanie atoli wiedzą, że kohabitacja jest u nas teraz w fazie kryzysu i niewiele zapowiada jej poprawę.  

Eksperci krytykują propozycję, wyrażoną przez prezydenta Dudę przed wyjazdem, aby państwa NATO powiększyły swoje wydatki na obronność do 3% PKB. Zabrzmiało to mocarstwowo, a w rzeczywistości jesteśmy takim samym członkiem Sojuszu, jak każdy inny. Orędzie nie jest też miejscem do wysuwania takich postulatów. Prezydent atoli uważa, że jego propozycja spotkała się ze zrozumieniem.  

Donald Tusk wezwał spikera Izby Reprezentantów, Mike’a Johnsona do odblokowania pomocy dla Ukrainy. Od tego zależy przyszłość sojuszników USA w Europie.

Zachodnia prasa zaś zauważa, że wizyta koronuje powrót Polski do grona państw demokratycznych.

W sumie możemy już uważać za oczywiste, że nasze rzekome pokrewieństwo kulturowe ze Wschodem jest uznaną w świecie fikcją, wymyśloną przez oszalałych antyokcydentalistów. I to jest chyba najlepsze, co się wczoraj mogło zdarzyć.


wtorek, 12 marca 2024

Poznanie

 Człowiek to brzmi różnie [Andrzej Mleczko].

Ćwierć wieku temu przystąpiliśmy do NATO. Ratyfikacja akcesji w naszym Sejmie nie nastąpiła jednogłośnie. Przeciw byli posłowie postendecji, których zdanie wyrażał znany wówczas kabareciarz, mówiąc, że ruski niedźwiedź ma wprawdzie pysk unurzany w krwi, ale jak komu przyłoży, to ów się nie pozbiera. 

Zaraz po upadku Układu Warszawskiego podobnie rozumowali postkomuniści. Potem się zmienili, chociaż jeszcze podczas puczu Janajewa rozdzierali szaty, że jelcynowcy ostrzeliwują ich po rusku wybrany parlament.

Teraz minęło 25 lat. Moskale napadli na Ukrainę. Wszystko się zmieniło. Nie jesteśmy już takim NATO, na terenie którego nie ma sojuszniczych wojsk ani instalacji. Tylko postendeckie tendencje pozostały. Widać je w stosunku niektórych polityków do promoskiewskich formacji w Stanach i Watykanie.

Dzisiaj prezydent i premier są przyjmowani w Białym Domu. Jesteśmy postrzegani jako ci, którzy otworzyli demoludom drzwi na Zachód. Obyśmy sami zrozumieli, że to było najlepsze, co daliśmy światu.


poniedziałek, 11 marca 2024

Cynizm

 Nowe elity we własnych sidłach.

Komisja ds. afery wizowej. Przemysłowe przyznawanie wiz obywatelom państw wysokiego ryzyka,  przedstawiano zdaniem świadka jako jako organizację sprawnej kontroli procesu ich wydawania. Znaczna część odpowiedzialnego za to wydziału miała być zatrudniona w procesie kooperacji z jej beneficjantem. Na podstawie specjalnego uregulowania Mateusza Morawieckiego Piotr Wawrzyk był faktycznym zastępcą ministra Raua.

Kiedy aferą zajęło się CBA, wiedział też o niej prezydent. Wszystkie siły skierowano na to, aby się ona nie stała powodem przegranej PiS-u w wyborach. Nagle zaczęto się wypierać znajomości z Piotrem Wawrzykiem. Skandal minimalizowano, przedstawiano nie jako aferę, nawet aferkę. Kozłem ofiarnym uczyniono dyrektora biura prawnego w MSZ. Dzisiejsze jego zeznania zaczęły się od stwierdzenia, że w rzeczywistości była to cała sieć afer i legislacyjne niedołęstwo.

Mamy oblicze PiS-u w całej okazałości. Traktowanie głoszonego systemu wartości jako przedmiotu handlu. Kłamstwa propagandowe i miotanie obelg na oponentów, instrumentalne obchodzenie się ze współpracownikami stały się normą.

Mamy tu w pigułce wszystkie powody przegranej PiS-u, które z namaszczeniem niedawno rozważano na Nowogrodzkiej. Konkluzja tego, że PiS zbyt dużo czasu poświęca sprawom ideologicznym, kosztem "realnego stosunku do rzeczywistości", okazuje się tylko wierzchołkiem góry lodowej.

Lekceważenie własnych afer jest modelowym przykładem ucieczki od rzeczywistości. Powodem zaś przegranej jest zawłaszczanie państwa, co również było powodem upadku komuny, która także winą za swoją klęskę obarczała zachodnie knowania.

Historia rzeczywiście się potwierdza jako farsa. Teraz jeszcze bardziej komiczna od poprzednich.


niedziela, 10 marca 2024

Daremność

 Jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz [staropolskie].

Występ Jarosława Kaczyńskiego w Śniadowie był przez TV Republikę pokazany z napisem na żywo, ale pół godziny po czasie rzeczywistym. Zdaniem Jana Pińskiego stało się to, aby poprawić, gdyby znowu palnął coś głupiego. Tam atoli Prezes skrytykował Zielony Ład, autorski problem PiS. 

To na razie jest zgodne z propagandą PiS, przekonującą, że inkryminowany dokument powstał dzięki poparciu euroentuzjastów. Janusz Wojciechowski odpowiada na krytykę promowanego przez siebie Ładu, że jest dobrowolny. Można go nie stosować. Wprawdzie rezygnuje się tym samym z unijnych dopłat, ale wolność w ich pobieraniu jest pełna.

18 maja w Warszawie odbędzie się Wielki Marsz PiS. Będzie to obrona rolników. Jeżeli wcześniej nie zostaną podjęte stosowne uchwały, stanie się ona hasłem demonstracji. Jak Sejm zdąży, wymyśli się coś innego. 

Tymczasem wybory samorządowe w Piotrkowie Trybunalskim odbędą się bez kandydatów PiS, bo partia nie zdążyła tam zebrać dostatecznej liczby podpisów. TV Republika straciła ponad połowę widzów od stycznia do marca. PiS ma notowanie poniżej 25%. 

A Prezes tak się stara. I jak się mu nie udaje, ma jeszcze poprawiaczy. Chyba będzie musiał ich wymienić. Kiepsko poprawiają. A może ktoś się zorientuje, że trzeba raczej zmienić prezesa? Brrr…

sobota, 9 marca 2024

Żywiciele

 Chwalili cara za zniesienie pańszczyzny w 1864 roku, ignorując Rząd Narodowy, który to zrobił wcześniej.

Rolnicy uznali za ogólniki to, co im przedstawił Donald Tusk podczas dzisiejszego spotkania. W swojej czarnej teczce mają Chłopski Ład i będą się go trzymać. Nie uchylają się przed złagodzonym zapisami Zielonego Ładu, ale jego zasady mają być wprowadzane ewolucyjnie. Poza tym żądają uszczelnienia granic Unii przed napływem żywności z zewnątrz oraz ochrony hodowli zwierzęcej w Polsce.

W tym kontekście jest też wypowiedź Magdaleny Środy:

Co tu jest prawdą i kto ma rację? Wiertacze chłopskiego pochodzenia najbardziej za komuny narzekali na zarobki. Kiedy zwracano im uwagę na to, że zarabiają znacznie więcej od przeciętnego pracownika innej branży, odpowiadali, że i tak będą narzekać. W przeciwnym wypadku kierownictwo nie będzie się o nich starać. Popularna niedawno była reklama jajek. Sympatyczna babcia głaskała na nim kurę, zapewniając, że nigdy by jej giemo nie dała. Na rosołek zaś ją przerobić, to już inna sprawa.

Wygląda więc na to, że rolnicy będą protestować, będą na tym żerować populiści, a przecież warunkiem bezpieczeństwa państwa są pewne wyrzeczenia. Ich się nie da odrzucić w warunkach wojny przy granicy. Dlatego trudno zrozumieć zwolenników chłopskich protestów i na pewno wzrośnie wstrzemięźliwość przed wybieraniem ich do ciał przedstawicielskich.

piątek, 8 marca 2024

Pomyłka

 Chłop potęgą jest i basta, ale większą jest niewiasta [Sztaudynger]

Kobiety oburzoną wrzawą skwitowały konferencję prasową marszałka Hołowni. Trudno inaczej odebrać reakcję słuchaczek, którym tłumaczono, że rachunek prawdopodobieństwa prowadzi do konkluzji, iż przed wyborami samorządowymi wszelkie tego rodzaju inicjatywy zostaną odrzucone przez Sejm.

Wniosek jest taki, że w koalicji rządzącej klerykalnie usposobieni parlamentarzyści nie chcą prowokować swoich podobnie myślących wyborców. PiS bowiem od zawsze jest dewocyjny i swoje liczne słabości moralne stara się okupić wdrażaniem zasady, że kobieta ma być posłuszna, cicha i zajmować się tym, co jej wypada. Będzie więc na pewno gremialnie głosował przeciw złagodzeniu aborcyjnych przepisów.

Rzecz jest o tyle znamienna, że wszelkie tego rodzaju inicjatywy spotkają się z prezydenckim wetem. Przepadną więc w legislacyjnym tłoku niezależnie od tego, kiedy się zacznie ich procedowanie. W samorządach jednak mogłoby się znaleźć więcej przedstawicieli PSL-u i Trzeciej Drogi.

Jeżeli jednak wspomniana wrzawa kobiecego oburzenia przeniesie się na scenę polityczną, więcej będzie tam kandydatów, wysuniętych przez Lewicę. I tak się to pewnie skończy. Nie da się iść pod prąd. Ten zaś jest taki, że parlament ma reprezentować interes wyborców, nie wybrańców.

Tak więc chyba wygląda to, co się nazywa strzałem w kolano. Mozolne atoli wyliczanie prawdopodobieństwa tego, co na pewno przepadnie, jest zupełnie nowym sposobem marnowania czasu.