Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 31 marca 2023

Drwalstwo

 Trzysta hektarów lasu wycięto w Jaworznie pod park inwestycyjny i …fabrykę elektrycznych samochodów, które od 2026 roku mają trafiać do odbiorców. Setkami tysięcy. Bez stacji ładowania, bez warsztatów naprawczych. Ale to furda, wszak drzew mamy jeszcze trochę.

Tymczasem nasz rząd był przeciw europejskiemu projektowi zakazu produkcji aut spalinowych w Unii. Ma obowiązywać od 2030 roku. 

To z jednej strony wycięli las, z drugiej optują za utrzymaniem konkurencji dla samochodów, które chcą budować na jego miejscu?

To co tu jest prawdziwe? Albo się jest zwolennikiem produkcji tego, co się zamierza produkować, albo się szuka powodu do kłótni z tymi, którzy to chcą ułatwić.

W końcu wyciąć drzewa zawsze jest łatwiej od wyprodukowania samochodu. Nawet jak pozostanie tylko na papierze. Wszak powstaje on z wyciętych wcześniej drzew.

Nic dziwnego, że PiS-owski minister był przekonany, że PiS-owski elektryk ma powstać w Górach Izerskich. Są tam nawet jeszcze lasy i auto ma się nazywać jakoś podobnie.

Fabryka jednak powstanie w Jaworznie. Jej budowa będzie dziesięciokrotnie droższa od planowanej początkowo. Auto będzie włoskie i na chińskim podwoziu.

Same sukcesy. Patriotyczne.


czwartek, 30 marca 2023

Waaadza

  Siła komunizmu polega, jak pewien pisarz zauważył, na fantastyczności zjawiska. Toteż jeśli zawiadujący kulturą w komunizmie oznajmią, że wczorajszy geniusz jest dzisiejszym idiotą, to tylko tak fantastyczna wolta ma szansę, że konsument kultury wzruszy ramionami i powie sobie: czemu nie? [Leopold Tyrmand]

Minister Kowalczyk chciał jechać do protestujących rolników i tam rozmawiać. Wiceminister Kowalski postulował, aby to rolnicy przyjechali do Warszawy i tu rozmawiali. Wygrał. Tu więc się zjawiła delegacja Agrounii i innych organizacji rolniczych. Michał Kowalczak, szef Agrounii zapowiedział, że z ministerstwa nie wyjdzie, dopóki nie osiągnie swoich celów.

Ma bowiem być ustanowiony zakaz obrotu ukraińskim zbożem na polskim rynku. Rząd się zobowiązał do wytransferowania 20 milionów ton ukraińskiego zboża, kiedy nasze porty mogą wyekspediować poniżej miliona ton rocznie. Ziarno więc trafiło na rynek wewnętrzny, katastrofalnie obniżając ceny. Rolnictwo zatem, według protestujących, ma otrzymać sześć miliardów złotych na pokrycie dotychczasowych strat. Nie kilkaset milionów, jakie im oferuje ministerstwo. 

Minister Kowalczyk usunął media z sali rozmów, aby, jak powiedział, Moskwa nie podsłuchiwała i Unia też. Michał Kołodziejczak przed rozmowami zasugerował, że osłem jest ten, kto nie zarabiał poza skarbowymi spółkami i parlamentem. Przedtem też mówił, że wysocy urzędnicy ministerstwa nie odróżniają owsa od pszenicy. Może więc jest co ukrywać?

Na rozmowy do ministerstwa zaproszono tylko trzy osoby z grona protestujących. Mieli przyjść bez telefonów komórkowych. Raczej więc nie będzie tam porozumienia.

A w ogóle to wedle Solidarnej Polski wszystkiemu miał zawinić PiS-owski minister Buda. Nie zadbał bowiem o to, aby ukraińskie zboże nie jechało przez Polskę.

Rolnicy ostatecznie niczego wczoraj poza obietnicami nie osiągnęli w sprawie zboża. Niebawem pojawi się problem innych produktów. Ale trwa kampania wyborcza, władza nie ma specjalnie czasu na jakieś postulaty. Ma swoje kłopoty. Wewnątrzkoalicyjne. Ważniejsze.


środa, 29 marca 2023

Pokrewieństwo

 Już wczoraj minęło dziesięć dni, od kiedy Francuzi rotestowali przeciwko okropieństwu, przygotowywanym im przez ich prezydenta. Musi być dojmujące, bo swoim zwyczajem nie palili wprawdzie samochodów, nie wybijali sklepowych szyb, ale jak zawsze wydzierali się pod niebiosa.

Okrucieństwo prezydenta Francji jest niepodważalne. Chce bowiem, aby Francuzom nie wzrastały podatki. W zamian za to mieliby pracować cztery lata dłużej!!!

Dość podobnie się zachowują Izraelczycy. Biegają po ulicach i krzyczą. Im atoli nie chodzi o wiek emerytalny, ale o praworządność. Nie chcą podporządkowania sądów politykom.

Ich premier zasięgał informacji u naszych dyplomatów w sprawie skutków polskiej reformy sądownictwa. Pełen nadziei wprowadza ją teraz u siebie. No i ma to, przed czym go nasi reformatorzy najwyraźniej nie ostrzegali. Najwyraźniej nie mają takiej tradycji demokratycznej, jak dobrazmieńcy.

Wynika jednak też z tego, że naród we Francji chce być na państwowym garnuszku, podobnie jak u nas "ciemny lud", co "wszystko kupi". Izraelski zaś lud nie jest ciemny i we własnym interesie chce niezależności sądów, czego u nas "ciemny lud" nie rozumie.

Najwyraźniej Unia Europejska ze swymi wartościami jest bardziej popularna w narodzie bliskowschodnim, niż w niejednym europejskim. Tylko czekać, aż hasło naszych antysemitów: "Żydzi na Madagaskar", przeobrazi się w nawoływania francuskich: "Żydzi do Brukseli".

Wszak w oczach "ciemnego ludu" zawsze oni wszystkiemu byli winni.


wtorek, 28 marca 2023

Powinowactwo

  Wot kulturnyj my narod (czastuszka).

Dziwna zbieżność. Końcówka lat osiemdziesiątych zapisała się widokiem pojemników na odpady, dla wygody śmieciarzy ustawianych na miejskich chodnikach. Ponieważ częstotliwość opróżniania nijak się miała do ich pojemności, obok piętrzyły się śmieci, porzucone tam luzem. Woń zatykała nozdrza, ale wobec piwnicznej szarzyzny, typowej dla ustrojów sprawiedliwości społecznej, nie tworzyła kontrastu.

Teraz, o dziwo, mamy podobne widoki. Segregacja odpadów zaowocowała wystawieniem pojemników na śmieci na trawniki, jeszcze zdobiące miasta, zajadle pokrywane betonem.  Tym razem są wymalowane w krzykliwe kolory. Wokół się również walają odpady, ale te organiczne są skryte w workach. Zapach, acz słabszy i tak przyciąga specyficzną faunę. Latającą i biegającą.

Jakoś trudno nam się wyrwać z kulturowego powinowactwa ze Wschodem. Wszak w pojęciu zadufanych w sobie rodaków Rosja to wszechogarniający bałagan i woń charakterystyczna dla beztroski w gospodarowaniu odpadami.

A my? Amerykanie źle piszą w swoim dorocznym raporcie o wolności u nas słowa i naszej praworządności. Francuska bodaj komentatorka polityczna przekonuje, że Polska stoi właśnie przed wielkością. 

Rosja też miała niedawno taką opinię. Czyżby była ona przechodnia?


poniedziałek, 27 marca 2023

Kopanie

 Dokonania naszej reprezentacji futbolowej nasuwają dziwne skojarzenia. 

W czasie komuny, kiedy nasi piłkarze brylowali na światowych stadionach, sport był oficjalnie amatorski. Teoretycznie zawodnicy grali dla chwały. W rzeczywistości istniał nieformalny taryfikator. Piłkarze byli nagradzani za dokonania meczowe. Pieniądze otrzymywali jako podstawowe wynagrodzenia i premie od firmy, pozornie ich zatrudniającej. One tworzyły warunki przypominające jednak jakoś rynkowy system.

Po upadku komuny, a szczególnie po dobrej zmianie nastąpił chyba powrót do ogólniejszej tradycji: czy się stoi, czy się leży. Powstał więc rodzaj monopolu. 

Reprezentacja tworzy elitę, na którą pracuje lud, zrzeszony na stadionach. Finansują ją wprawdzie sponsorzy, ale zarabiają dzięki reklamowaniu swoich wyrobów, dzięki więc rozpoznawalności reprezentantów. System zatem wykorzystuje czystość kasty. Zabiega zatem o to, aby nikt jej nie zepsuł, wprowadzając tam nowych graczy, aby jej uczestnicy byli rozpoznawalni. Wyniki rozgrywek powinny wedle twórców takiego sposobu finansowania same się pojawić, bo nic piłkarzy do tego nie zmusza.

Niedawno, w Katarze premier próbował jakoś powrócić do obyczajów komuny i obiecał premię do podziału między zawodników. Ostatecznie okazało się atoli, że jej nie przyzna. Sprawa więc wróciła do tradycji. Kasta w meczu z Czechami ujawniła swoje wady.

Dzisiaj albo potwierdzi w spotkaniu z Albańczykami rzeczone przypuszczenia, albo dowiedzie, że nie były sprawiedliwe. Rzecz nie ma większego znaczenia, ale wielu jest przekonanych, że jednak tak.

Ministerka Moskwa tęskni jakimś rodzajem uogólnienia futbolowego systemu. Za tworzeniem kasty bywalców. Za granicę mogliby wedle jej sugestii wyjeżdżać tylko polityczni wybrańcy, którzy nie będą krytykować neodemokracji. Czystości zaś tej kasty dopilnuje z jednej strony konieczność wypowiadania za granicą niedorzeczności, z drugiej zamknięcie granic.

Na razie jednak będzie mecz ostatniej szansy. Może nasi wygrają. Zmaleje może jakoś wtedy ciągota do tworzenia administracyjnych bodźców. 

A zamordyzm i tak jest przecież możliwy potem, po wyborach, ewentualnie wygranych przez zamordystów.



niedziela, 26 marca 2023

Zdrowie

 Sport w komunizmie służy wykazywaniu wyższości komunizmu nad demokracją. [Leopold Tyrmand]

Po szumnych zapowiedziach przyszła godzina prawdy. Chyba nawet półtorej godziny. Tyle trwał mecz, w którym nasza reprezentacja przegrała w piątek z Czechami. I to wysoko. A Czesi przecież mają mniejsze możliwości wybrania lepszych zawodników. Liczą mniej ludności. 

To by znaczyło, że lepiej wybierają. I tu, zdaje się, jest pies pogrzebany. Inni dokonują szczęśliwszych wyborów od nas. Mamy wprawdzie u siebie zawodnika,, najbardziej cenionego w świecie, ale gra jedenastu. Jeden, nawet najlepszy, nie zastąpi wszystkich.   

Selekcjonera zaś mamy z kraju o wysokiej marce tamtejszego zespołu. On jednak wybiera z grona już wstępnie wyłonionych zawodników. Reszty nie zna, bo skąd?

Wyborów więc możemy się wstydzić. I to zarówno w piłce nożnej, jak i polityce. To o czym tu mówić?

Tylko żal. Prezentują go też ludzie, którzy nie zdradzają jakichś sportowych umiejętności. Może by lepiej było, jak by się zwrócili ku polityce? Może by wtedy dokonywali bardziej przemyślanych wyborów?

Tak czy owak, przy okazji piątkowej klęski okazało się, że nie jesteśmy jeszcze państwem komunistycznym. Co za ulga.


sobota, 25 marca 2023

Prawdomówcy

 Kłamstwo obraca wniwecz podstawy, na których opiera się życie społeczne, takie jak: wzajemny szacunek, gotowość do zawierania umów, przestrzeganie prawa. (Tomasz Witkowski).

Fundusz Spójności z nowej perspektywy, czyli 75 miliardów euro, budzi entuzjazm premiera i ministra ds europejskich. Komisja Europejska stwierdza atoli, że przed jego otrzymaniem, trzeba będzie uporządkować sprawy sądownictwa i przyznać równe prawa osobom LGBT. 

Komisarz zarządzająca funduszami publicznie powiedziała, że gdyby rozliczenie nastąpiło dzisiaj, środki by dla Polski były zablokowane. Mimo to minister Szynkowski vel Sęk zapewnia, że dotąd nie ma żadnych sygnałów o zastrzeżeniach KE.

Rzecz przypomina dotychczasową taktykę. Najpierw radość i przechwałki. Potem lekceważenie drobnych rzekomo sum, które zablokowano. Na koniec obelgi, miotane na Europę, Zachód i powoływanie się na kulturowe pokrewieństwo ze Wschodem.

Rosną daniny. W czasie dobrej zmiany powiększyły się o ⅓. Dotyczy to zarówno podatków rolnych, jak i opłat, ponoszonych przez pozostałe branże. Propaganda zaś uparcie wskazuje na obniżane ich fragmenty,  z nawiązką równoważone przez powiększanie innych.

Nikną też dowody marnotrawstwa. Gazeta Wyborcza informuje, że Poczta Polska zlikwidowała cichcem pakiety wyborów kopertowych. To podobno tysiące ton makulatury, stworzonej za 70 milionów złotych z górą. 

Demokracja kosztuje, stwierdził niegdyś Jacek Sasin. Nie dodał tylko, że ludowa.