Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 12 września 2018

Paradoksy

Wiadomości z wczoraj i przedwczoraj.
– Trzeba skończyć z tymi wszystkimi klikami, z tymi wszystkimi blatami – Kaczyński. 
– Konrad Adenauer zaczynał bycie kanclerzem mając 73 lata ...69 lat w polityce to jest sporo, ale to nie jest jeszcze wiek emerytalny – Kaczyński. 
Konrad Piasecki: 
– Jakie słabe strony ma prezydentura Andrzeja Dudy? 
Rzecznik Andrzeja Dudy: 
– Nie ma żadnych słabych stron. W Polsce po 89 były dwie wybitne prezydentury. Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy. 
– Jestem przekonany, że PiS wygra te wybory dlatego, że 3 lata przekonały Polaków, że jesteśmy ludźmi uczciwymi, skutecznie działającymi i potrafiącymi przynieść krajowi jak najlepsze rozwiązania [Macierewicz].
“Onet” pisze o dygnitarzu, mianowanym przez PiS, który po dwóch miesiącach urzędowania przyznał sobie ponad dwadzieścia tysięcy złotych nagrody. Właściwie pieniądze wypłacono po decyzji kolegium, którego obdarowany był członkiem wraz ze swoimi podwładnymi, ale nie on wnioskował o wyróżnienie. Czyli nie mamy tu do czynienia z żadnym “blatem”.
Prezes zaś naprawdę nie ma za nic ewentualnych wątpliwości nie tylko wyborców, kiedy pozostaje na swoim stanowisku pracy, a sędziów odsyła na emeryturę, bo skończyli ...65. rok życia?  Mamy też dowód na to, że skromność obecnej ekipy nie jest jej największą zaletą. O słabej zaś stronie prezydenta przytoczone właśnie preześne stwierdzenie mówi najdobitniej.
Skuteczność natomiast partii sprawującej rządy najlepiej w niedawnym czasie zaprezentowały prace zespołu rekomendującego prezydentowi sędziów. Przez jej sito przeszła osoba obciążona prawomocnym orzeczeniem branżowej komisji dyscyplinarnej. Jakoś nikt na to nie zwrócił uwagi.
Konsekwentnie jednak nie objawia się przywiązania do tradycji konspiry z lat osiemdziesiątych. Może dlatego prześladuje się obrońcę ówczesnych konspiratorów? Dawny adwokat, zaangażowany w obrony oskarżonych w procesach politycznych komuny, a teraz sędzia SN nie znalazł się w gronie osób, dopuszczonych do dalszego orzekania.
Kiedy fakty przeczą propagandzie, nowomowa rozwiąże wszystkie problemy. I nad czym się tu rozwodzić? Przecież już Jean Jacques Rousseau stwierdził, że mniejsza wiedza może oznaczać lepszą wiedzę. Szczególnie kiedy odbiorcy pamięć też mają niewielką.

wtorek, 11 września 2018

Odwroty

PiS obłożył farmy wiatrowe drakońskimi podatkami i niedługo po zawierzeniu energetyki Opatrzności właściwy minister się zorientował, że spowoduje to dalszy wzrost cen prądu i tak już u nas horrendalnie wysokich. Wycofano się zatem z danin i poborcy podatkowi zwrócą przedsiębiorcom nienależny teraz podatek wraz z odsetkami.
Samorządy, bo to one były beneficjantami zarzynania przemysłu pozyskiwania u nas OZE, wystąpiły do samego Prezesa z prośbą o interwencję. Raczej bezskutecznie. Chodzi o pół miliarda złotych, przeciętna farma odzyska 400 tysięcy. Mamy u nas 260 takich gmin, wszystkie skwapliwie wykorzystały dodatkowe środki i teraz…
Rzecz się zasadza na wyborze mniejszego zła. Wprawdzie ci wstrętni kapitaliści się znowu nachapią, ale ceny energii nie wzrosną tak bardzo, jak by mogły. A samorządy? Przecież tworzy ją warcząca na władzę społeczność, której z zasady PiS nie chce.
Straty wizerunkowe w samorządach skompensuje się wdzięcznością kolejnej grupy wyborców. Ostatnio bowiem, jak zapowiedział Kaczyński, "toczą się zaawansowane prace nad specjalnym dodatkiem dla emerytów". Chodzi o blisko 9 milionów głosów. Jak rzecz będzie wyglądać, jeszcze nie wiadomo, ale fakt, że budżetu na to na pewno nie stać, nikogo nie przeraża.
Widać to w Kielcach. Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego jest odzwierciedleniem stanu modernizacji polskiej armii. Helikopterów przed halą wystawową połowa (zawsze było sześć, są trzy) Francuzów nie ma, nie ma Vipera i Venoma z Bell Helikopters, jest Apacz Boeinga, na którego nie mamy pieniędzy. On właśnie przyleciał o własnych siłach, podobnie jak ukraiński Mi8. Pozostałe pospolitowały się na ciężarówkach.
My przecież nie kupujemy, my remontujemy. Plan modernizacji zostanie najprawdopodobniej wydłużony do piętnastu lat. Z dziesięciu. Co cztery lata będzie uaktualniany. Od razu będzie furtka, której nie miały gminy w sprawie przesadnie naliczanego podatku od nieruchomości.
Aliści w ogóle byczo jest. Mamy najlepszy sprzęt wojskowy i system podatkowy, tak szczelny, że aż mózg staje, a co dopiero wiatraki. No i 500+.

poniedziałek, 10 września 2018

Wieść

Gdy mini i mikro-spódniczki zapanowały jako symbol triumfującej kobiecości, tylko pięknonogie kobiety mogły się poczuć zwycięsko. Te, z niedociągnięciami w dolnej części osobowości, poczuły się bardzo upośledzone [Tyrmand]. 
W Tuligłowach odsłonięto wczoraj krzyż, większy od tego na Giewoncie, zbudowany z inicjatywy miejscowego proboszcza, dzięki wsparciu Fundacji PGE. Aktu dokonał marszałek Sejmu, przeczytano list od prezesa rządzącej partii. Wedle słów wypowiedzianych podczas uroczystości, monument da światu pogląd na nasze dziedzictwo.
Każda społeczność może sobie stawiać dowolne pomniki, władza jednak nie powinna się do tego mieszać ani pozytywnie, ani tym bardziej negatywnie. Wedle bowiem Konstytucji jest ona wobec samorządów neutralna. Wobec wszystkich, także religijnych, a może nawet zwłaszcza.
Rzecz ma niebagatelne znaczenie w okresie przedwyborczym. Premier zapewnia, że cechą programów PiS jest łączenie społeczeństwa, a nie jego dzielenie. Demonstrowanie jednak wszem i wobec przychylności dla religii stawia partię w opozycji do niemałej liczby ateuszy w Polsce. Natychmiast będzie ich dręczyć pytanie, czy oni czasem nie należą do gorszego sortu?
Nowoczesne społeczności łączą się nie wedle związków krwi, nie wiary, a wartości. Powszechne więc uznanie praw człowieka gwarantuje równouprawnienie wszystkich obywateli, niezależnie od ich cech szczególnych. Tylko wtedy można oczekiwać, że wszyscy oni z równą gorliwością spełnią swoje obowiązki wobec państwa, co jest podstawową cechą współczesnego patriotyzmu. Każda próba ominięcia tej zasady godzi w rację stanu, w żadnym więc wypadku nie powinna być podejmowana przez władze.
Znowu więc staje pytanie o znaczenie wypowiadanych słów. Nowomowa, u Orwella w pierwszej kolejności używana przez członków partii, uniemożliwia wykorzystanie języka do formułowania, nawet okrężną drogą, myśli uznawanych za niewłaściwe [Orwell].
Wynikałoby z tego, że nasi włodarze nie mają szans na protest wobec akcji sprzecznych z wyznawaną przez nich zasadą łączenia. Mają do tego ograniczone środki werbalne.
Ale mogą się tam przecież nie pokazywać. Wtedy przekaz otrzymywany przez społeczeństwo będzie spójny, a partia wiarygodna. A tak?

niedziela, 9 września 2018

Szczerność

Świat zachodni dysponuje wcale dokładną i wyczerpująca wiedzą na temat komunistycznych zbrodni i prześladowań człowieka. Nie wie natomiast, co komunizm robi z człowiekiem bez prześladowań. [Tyrmand]
Może nie należymy do świata zachodniego i tęskniliśmy za tym, co komunizm robił z umysłami poddanych, których nie musi traktować źle. Przecież ku pokrzepieniu serc naród otrzymał ułamek tego, co uzyskali funkcjonariusze. Dowiedział się też, że jest solą tej ziemi. Swój zaś niezadowalający status ma zawdzięczać nikczemności komunistów, co to się uwłaszczyli na państwowym, a nie temu, że jego przodkowie nie skorzystali z oferowanego im awansu społecznego.
W komunie się wszystko kojarzyło i najbardziej niewinna a zgłoszona publicznie uwaga poddawana była rozwadze, kto za tym stoi i komu to służy. Nie przypadkiem więc Prezes (pamięta, co komuna robiła?) w wypowiedziach uczestników konwencji wyborczej PO usłyszał surmy bojowe. Przecież Schetyna wyraźnie stwierdził, że spowoduje, aby samorządy nie warczały na rząd. Odwołał się więc do tych, których dopiero trzeba przekonywać, że są suwerenem.
Aliści bojowe konotacje się jakby nie sprawdzają. Mieszkańcom Suwałk dano powąchać prochu. Okazję stworzył ziomek, który został wiceministrem i niedawno ku zadziwieniu publiki był z helikoptera posypywany kolorowymi papierkami. Zaaplikował oto sąsiadom – nie, nie kolejny radiowóz, “prawienówkę” – ale salut armatni przed świtem. To było dla uczczenia rocznicy wybuchu wojny światowej. Wtedy się przecież nie śpi, jeżeli się docenia, święci i daje wyraz.
Nocna strzelanina pozwoliła wprawdzie odróżnić tych prawo od nieprawomyślnych, ale nie dała efektów. Oporni na wielkość zareagowali irytacją, niczym jacyś mieszkańcy francuskiej prowincji. Jak niegdyś sługusy imperializmu, a teraz Brukseli. Najwyraźniej zirytowanych było więcej, bo minister przepraszał za swój rocznicowy lek na kompleksy.
Dochodzimy więc do konkluzji: nie doświadczamy restytucji komunizmu. Obecna propaganda nie daje sobie rady z postawionym jej celem. Za gorliwa jest, za bardzo chce, sama się blokuje, czego nie doświadczała komuna, chociaż stosowała środki równie wyraziste.
Zapomnieliśmy więc o niej i całe szczęście.

sobota, 8 września 2018

Zasada

Wartość rewolucjonisty jest odwrotnie proporcjonalna do wartości systemu, z którym walczy – im bardziej represyjny i okrutny system, tym bardziej mężny i ofiarny buntownik. Innemi słowy, im lepszy i łagodniejszy system, tym większy z buntownika arogant. [Tyrmand]
Jacek Parol jest w Studiu Opinii bezwzględny dla beneficjantów i zwolenników naszych współczesnych rewolucjonistów. Pisze, że nastąpił “czas dla miernot, które nigdy i nigdzie w normalnym społeczeństwie nie wyrwałyby się ze swoich warzywniaków, aptek, zakładów pogrzebowych czy zarządzania kołami gospodyń wiejskich”. Jak zauważa w życiu publicznym zamiast profesorów występują magistrzy, “dziennikarzy zastępują ludzie czerpiący wzorce ze Stürmera lub Prawdy”, managerów udają pociotkowie, księży neokrzyżowcy.
Trwa bowiem budowa nowych elit. Dla przyspieszenia tego procesu modyfikuje się historię. Ci, którzy w czasach komuny podejmowali z nią walkę, są teraz wymazywani z przeszłości i nienawidzeni, jako ludzie świadomi niegdysiejszej bierności obecnych pretendentów do pozycji bohaterów. Funkcjonariusze zaś komuny cieszą się względami, jako fachowcy starej dobrej daty.
Trudno temu wszystkiemu zaprzeczyć. Rzecz dzieje się na naszych oczach i jest wyraźnie widoczna. W świat zaś idzie obraz “nowoczesnego Polaka”, ukształtowany już nie przez solidarnościowy zryw, a orwellowską nowomowę.
Ale też buntownicy przeciwko Trzeciej Rzeczypospolitej mieli przeciwko sobie normalne państwo, które skrupulatnie oddało po wyborach władzę, nie zamykało polityków w kryminale, starało się zapewnić obywatelom wyłącznie “ciepłą wodę w kranie”, a nie zemstę za swoje rozczarowania, za nic też miało wszelką ideologię.
To i rewolucjoniści są odpowiednio pewni siebie. Na spotkaniach Polacy mówią mi, że jesteśmy dobrymi gospodarzami – twierdzi premier Morawiecki. Fakt przytacza dowód. Andrzej Duda kandydując na prezydenta w czasie kampanii wyborczej wybrał się na Słowację. Dokonał tam zakupów w dyskoncie, płacąc europejską walutą. Po przeliczeniu kursów okazało się, że na to samo co Słowacy sprzedali za 54 złote, nasz dzisiejszy prezydent wydał wtedy w Biedronce 37 złotych. To było w 2015 roku. Teraz członkowie młodzieżówki PO powtórzyli eksperyment. Prezydencki koszyk kosztuje ostatnio 62 złote z masłem a 52 złote z margaryną.
W drożyźnie dogonili więc Europę. Niedługo 500+ zejdzie do poziomu  250+. Przynajmniej w dyskontach. Bo to dopiero połowa kadencji. Buntownicy się nie nadają do gospodarki, szczególnie aroganccy.

piątek, 7 września 2018

Mistycyzm

My, Polacy nie zdaliśmy egzaminu. Po dwudziestu pięciu latach cudu nad Wisłą znów spadliśmy na swoje zaściankowe dno. Agresywne partyjniactwo, szowinizm, ksenofobia, nietolerancja i katolicki nacjonalizm rozplenił się w duszy Polaków niczym perz. [Kazimierz Kutz]
Polityka historyczna obecnej ekipy jest efektem narodowych kompleksów. Bez osłonek zaś pisząc, wstydu. W osiemnastym wieku na ochotnika przecież oddaliśmy Polskę obcym, nad narodowy interes przedkładając własne zacietrzewienie. Podobny proces obserwujemy obecnie. Niczym bowiem innym nie jest osłabianie państwa przez dzielenie obywateli na sorty, obrzucanie adwersarzy absurdalnymi oskarżeniami, łącznie z zarzutami dokonania mordu na własnym prezydencie, odbieranie Polsce szans na rozwój za pomocą odwracania potrzebnych reform.
Nade wszystko jednak owa “polityka” zmierza do wpojenia niezorientowanym, że jesteśmy jakimś wybranym narodem, nieskończenie lepszym od innych, bo wiecznie cierpiącym. Takie twierdzenie jest usprawiedliwione w stosunku do wszystkich mieszkańców naszego regionu, gdzie wiele ludów dopiero w dwudziestym wieku osiągnęło własną państwowość. Były zresztą dłużej od nas tępione fizycznie przez sąsiadów, którzy im odbierali prawo do odrębności.
Gorączkowe zaprzeczanie niegodziwościom, jakich się dopuszczali nasi przodkowie jest tu w tym kontekście znamienne. Na dowód cnót przywołuje się naszą tolerancję religijną, zgasłą niestety w siedmenastym wieku, przyjazny stosunek do Żydów, zapomniany po buntach kozackich i zgodną dość długo wielonarodowość Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Natomiast o polskiej myśli politycznej przełomu średniowiecza i renesansu, reformacji, królewskich statutach (nie jestem królem waszych sumień) nikt nie pamięta. Czy dlatego, że by mogły świadczyć o związku polskiej tradycji z Zachodem? Nie wiadomo. Mamy w swojej historii dobre i złe okresy.
W tym wszystkim znaczący wydaje się fakt milczenia o Legionach Polskich. Bardzo rzadkie są publikacje opisujące ich historię, działania, motywacje. Nie ma nazw ulic, pomników, jubileuszów. Albo nie pasują do obrazu wiecznie przegranych męczenników, albo są solą w oku epigonów antyokcydentalnych prądów w naszej polityce. W stulecie odzyskania państwa rzecz jest znamienna.
Trudno więc przeczyć gorzkim słowom naszego reżysera. Weszliśmy na fatalną drogę i drugi cud nad Wisłą jest poważnie zagrożony.

czwartek, 6 września 2018

Naragonizmy

W komunizmie jedyną częścią organizmu społecznego, która jakoś funkcjonuje, zauważalnie i w napięciu, jest mózg – centrum dyspozycyjne. Reszta jest bierna, wręcz sparaliżowana; pojedyncza komórka nie ma siły działać, reagować. Mózg, wyczerpany brakiem wsparcia, umęczony gorączkowym podejmowaniem decyzji popełnia błąd za błędem, błąd za błędem… [Tyrmand. Zapiski dyletanta]
“Polityka” wyciąga ze swoich ustaleń wniosek, że to GRU doprowadziła do afery taśmowej, co się skończyło odebraniem poparcia rządowi Platformy i PSL. Rzecz od dawna była tak przedstawiana przez tych z przegranych, którzy są obeznani z łaciną. Wszak is fecit, cui prodest mawiano już przed dwoma tysiącami lat – uczynił, kto skorzystał. O szampanie więc, otwieranym jakoby na Kremlu opowiadali liczni politycy opozycji.
Najwyraźniej Amerykanie nie śledzili tego, co się u nas dzieje i sami padli ofiarą zabiegów naszego sąsiada, który miał kreować nastroje podczas prezydenckich wyborów w Stanach. Tyle tylko, że rezultaty przekraczają raczej zamiary kremlowskich manipulatorów. Otóż w wyniku wojny handlowej między USA i Chinami skorzysta chyba nasza gospodarka. Jeżeli oczywiście naszym ortodoksom nie przyjdzie jakieś nowe przedsięwzięcie do głowy. A są niezwykle pomysłowi. Szczęśliwe zajmują się tym, co oni uważają za najważniejsze.
Zakwestionowano na przykład uznanie profesora Geremka za Europejczyka, co zapisano na poświęconym mu głazie. Również stwierdzenie w zamieszczonej tam inskrypcji, że ów kamień położono w hołdzie zmarłemu politykowi budzi sprzeciw instytutu, ogólnie powołanego do ścigania zbrodni popełnionych na obywatelach Polski z przyczyn ideologicznych. Rzecz jest podobnie bulwersująca, jak wycofanie astronomii z listy samodzielnych nauk.
Poseł PiS-u żąda wyjaśnień od Enei, skarbowej spółki, która sponsorowała festiwal piosenki szantowej w Charzykowach pod Chojnicami. Członkowie jednego z występujących tam zespołów założyli koszulki z napisem “Konstytucja”, co parlamentarzysta uznał za “antyrządową demonstrację polityczną”.
Wydaje się zatem, że zawiłość rozumowania ideologów sięga takiego poziomu, iż nawet GRU jest bezradne. A przecież wyrosło z przodującego ustroju sprawiedliwości społecznej.