Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 8 września 2018

Zasada

Wartość rewolucjonisty jest odwrotnie proporcjonalna do wartości systemu, z którym walczy – im bardziej represyjny i okrutny system, tym bardziej mężny i ofiarny buntownik. Innemi słowy, im lepszy i łagodniejszy system, tym większy z buntownika arogant. [Tyrmand]
Jacek Parol jest w Studiu Opinii bezwzględny dla beneficjantów i zwolenników naszych współczesnych rewolucjonistów. Pisze, że nastąpił “czas dla miernot, które nigdy i nigdzie w normalnym społeczeństwie nie wyrwałyby się ze swoich warzywniaków, aptek, zakładów pogrzebowych czy zarządzania kołami gospodyń wiejskich”. Jak zauważa w życiu publicznym zamiast profesorów występują magistrzy, “dziennikarzy zastępują ludzie czerpiący wzorce ze Stürmera lub Prawdy”, managerów udają pociotkowie, księży neokrzyżowcy.
Trwa bowiem budowa nowych elit. Dla przyspieszenia tego procesu modyfikuje się historię. Ci, którzy w czasach komuny podejmowali z nią walkę, są teraz wymazywani z przeszłości i nienawidzeni, jako ludzie świadomi niegdysiejszej bierności obecnych pretendentów do pozycji bohaterów. Funkcjonariusze zaś komuny cieszą się względami, jako fachowcy starej dobrej daty.
Trudno temu wszystkiemu zaprzeczyć. Rzecz dzieje się na naszych oczach i jest wyraźnie widoczna. W świat zaś idzie obraz “nowoczesnego Polaka”, ukształtowany już nie przez solidarnościowy zryw, a orwellowską nowomowę.
Ale też buntownicy przeciwko Trzeciej Rzeczypospolitej mieli przeciwko sobie normalne państwo, które skrupulatnie oddało po wyborach władzę, nie zamykało polityków w kryminale, starało się zapewnić obywatelom wyłącznie “ciepłą wodę w kranie”, a nie zemstę za swoje rozczarowania, za nic też miało wszelką ideologię.
To i rewolucjoniści są odpowiednio pewni siebie. Na spotkaniach Polacy mówią mi, że jesteśmy dobrymi gospodarzami – twierdzi premier Morawiecki. Fakt przytacza dowód. Andrzej Duda kandydując na prezydenta w czasie kampanii wyborczej wybrał się na Słowację. Dokonał tam zakupów w dyskoncie, płacąc europejską walutą. Po przeliczeniu kursów okazało się, że na to samo co Słowacy sprzedali za 54 złote, nasz dzisiejszy prezydent wydał wtedy w Biedronce 37 złotych. To było w 2015 roku. Teraz członkowie młodzieżówki PO powtórzyli eksperyment. Prezydencki koszyk kosztuje ostatnio 62 złote z masłem a 52 złote z margaryną.
W drożyźnie dogonili więc Europę. Niedługo 500+ zejdzie do poziomu  250+. Przynajmniej w dyskontach. Bo to dopiero połowa kadencji. Buntownicy się nie nadają do gospodarki, szczególnie aroganccy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.