Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 16 października 2019

Nienaturalność

Posiadacze organizmów z niską zdolnością do produkowania oksytocyny częściej prezentują dobrą minę do złej gry. Jest jednak znacznie gorzej. Niska zawartość rzeczonej substancji w ustroju powoduje też obniżoną zdolność odróżniania zła od dobra. Stąd zapewne wynika swoista odmienność reakcji tak uformowanych osób. Chyba to widać, jak się weźmie pod uwagę wypowiedzi dobrozmieńców, nie tylko tych  nie wybranych do nowego parlamentu.
Wczoraj się odbyło ostatnie posiedzenie Sejmu poprzedniej kadencji. Odebrano na nim przyrzeczenie nowej posłanki, która tym samym przestała posłować zanim tę czynność rozpoczęła. Zamieszanie jeszcze bardziej ilustruje sytuacja urlopowanego szefa NIK-u. Jedni powiadają, że w związku z wygraną PiS-u jest bezpieczny, inni że właśnie złożył dymisję.
Oficjalnie jednak dalej byczo jest. “Nie mamy bezwzględnej większości w Senacie, ale to wynika z tego, że my stosujemy pewne reguły, my byśmy mogli mieć co najmniej remis w Senacie, gdybyśmy chcieli wysuwać osoby, które z naszego punktu widzenia na to nie zasługiwały. Nasi polityczni przeciwnicy nie mają takich oporów, wysuwają osoby, wobec których formułowane są z poważnymi dowodami zarzuty karne” mówił najwyższy autorytet na konferencji prasowej.
Musi prezentować optymizm i deklarować, że sytuacja jest pod kontrolą. Robi to chyba na użytek frakcji Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry. Ta ostatnia, wydaje się, stanowi przyczółek Radia Maryja w “biało-czerwonej drużynie”. Gowinowcy zaś tworzą liberalne jej skrzydło, niejako przeciwne.
Teraz jedni albo drudzy mogą pozbawić PiS większości, jeżeli zechcą opuścić Zjednoczoną Prawicę. Powstaje zatem sytuacja znana z lat 2005-2007. Zwłaszcza że nawet przed mediami nie tają swych ambicji. Wyraziciele dobrej zmiany na wyprzódki więc mówią o kompromisie, który ma znamionować obecną kadencję. Jakoś dotąd nie było go widać, nawet zdolności do jego szukania.
Nie ma więc rady. Koniecznie trzeba odnaleźć substancję, której posiadanie w organizmie wzmaga poczucie humoru. Tę dobrze będzie aplikować co bardziej namaszczonym ideologom. W końcu wiele już ingerencji w przyrodę przyniosło zbawienne dla niej skutki a brak dystansu do siebie u wielu osobników ludzkich powoduje ogromne straty środowiskowe.
W połączeniu zaś z niedostatkiem oksytocyny...

wtorek, 15 października 2019

Katharsis

Zaczyna się nowa kadencja i zaczynają się problemy. Główny tworzą niebaczne obietnice, z których się trzeba jakoś wyślizgać. Internauci donoszą już o pierwszych próbach. Rzecz jest niebagatelna, bo dotyczy tzw “piątki na sto dni”, krzykliwie obiecanej na konwencji wyborczej jeszcze 7 października. Wszystko w atmosferze zapewnień, że dobra zmiana dotrzymuje obietnic. Po tygodniu czołowy wyraziciel zwycięskiej partii twierdzi, że ich nie było.
Jeszcze gorzej rzecz wypada wobec urlopowanych, zawieszonych czy odwołanych osób, które są wiązane z aferami. Będą wobec nich musiały być wdrożone postępowania. Szczególnie kiedy dotyczą niebacznych, którzy w wyniku wyborów utracili immunitet. Nie pozostanie im nic innego, jak ujawnić okoliczności, wspólników itd. Przecież muszą się jakoś bronić. Teraz będą odpowiadali nie przed “obcą”, ale “własną” prokuraturą.
No i brak w Sejmie najbardziej wyrazistych głosicieli, czy zgoła twórców niektórych reform. Nie będzie więc filarów dotychczasowej konstrukcji “naprawy państwa”. Fatalnie to musi wpłynąć na gorliwość ich potencjalnych następców. Nikt się przecież ich wzorem nie zechce zapisać w pamięci wyborców, jako osoba niegodna poparcia.
W związku z niewielkim zastępem akolitów, otaczających czy zgoła zasłaniających Prezesa podczas wieczoru wyborczego robi się dziwnie. Nawet wobec zapewnień z najwyższych ust, że to uliczne korki uniemożliwiły niektórym dojazd. Czyżby już zaczęli ćwiczyć podróże bez policyjnej asysty?
No i nocne głosowania, to już przeszłość. Podobnie jak każda “nowa tradycja”. Nie mają Senatu, to i nie mogą liczyć na uniknięcie dyskusji. Kwestionowanie zaś praw mniejszości jest zawsze oznaką niskiej samooceny. To jak tu uwierzyć w ich pewność siebie? Ba, w całą tę ideologię. Gdzie tu jedyna słuszność?
Idzie więc zmiana i to wielkimi krokami. I chyba nie tylko obywatele ją odczują.

poniedziałek, 14 października 2019

Radości

No to sobie narobili. Będą musieli wypić nawarzone przez siebie piwo. Dowód bowiem znowu znajdzie to, co od dawna było wiadome. Keynesizm sprawdza się jedynie w warunkach wzrostu. Rozdawanie odebranych ludziom pieniędzy w czasie dekoniunktury nie tylko nie podnosi popytu, ale pogłębia kryzys, powodując inflację. I tego właśnie doświadczą nasi majsterkowicze. 
Na razie jednak mają powody do radości. Utrzymali władzę, nie będzie rozliczeń, mają sukces i nawet Prezes się o opozycji wypowiadał z łaskawą pobłażliwością. Ta jednak jest harda. Szczególnie w odmianie korwinowskiej, której zwolennicy skandowali złowieszczo, że pójdzie siedzieć, kiedy wymieniono nazwisko koryfeusza jedynie słusznej propagandy.
Na razie trwa jeszcze liczenie głosów. Już nie ma w PKW panów, którzy z namaszczeniem wypowiadali formalne komunały, potęgując niegdyś napięcie przed ujawnieniem rzeczywistych liczb. Teraz się to odbywa jakby mniej ceremonialnie. Możliwe też, że namaszczona celebra najbardziej banalnych zdarzeń zmniejszyła wrażliwość odbiorców, ale i tu widać wpływ nowych czasów.
No i teraz trzeba będzie znowelizować budżet, aby dotrzymać obietnic o trzynastych i czternastych emeryturach i innych takich wodorowych paliwach. To z kolei stanie w sprzeczności z rzekomym zrównoważeniem budżetu. Ale to już codzienność, czyli zupełnie inna sprawa.

piątek, 11 października 2019

Biesiadnictwo

Pij, pij, pij bracie, pij. Na starość torba i kij…[biesiadne].
— Przeszłość i przyszłość to nierzeczywistość. Teraźniejszość jest rzeczywista — tak mniej więcej postrzegają świat “pięknoduchy”, trwające ponad czasem. Bo też emocje można przeżyć tylko teraz. Nie można ich sobie wyobrazić, nie oszukując zmysłów. Prawdziwe bowiem jest to, co czujemy. Reszta to interpretacja. Dlatego po nas chociażby potop.
Nie tylko każdy narkoman się pod tym podpisze. Nie tylko każdy alkoholik. Chociaż oni też aby osiągnąć szczęście potrzebują jednak małpki czy innej kreski. Ich bowiem zażycie pozwala intensywnie przebywać w świecie, który czują. Prawdziwszym, bo postrzeganym dzięki dodatkowo uwrażliwionym zmysłom.
Pod tym się też podpisze zwolennik darowanego dobrobytu. On nie potrzebuje nawet używek, aby chwalić taki stan. Wystarczy mu zapewnienie o wiecznym utrzymaniu tej swoistej “ciepłej wody w kranie”. Warunkiem jest zachowanie władzy przez tych, którzy są zwolennikami porządku, obalonego przez twórców “okrągłostołowej zmowy”.
Bo to był dobry porządek. Oni w to wierzą a wiara przenosi góry. Zapewnia on plusy, jedność narodową i, co zawsze nęci, jedynie słuszną rację. Bo nasza świetlana przeszłość zapewnia nam prawo do wdzięczności świata, od którego ją odbierzemy, powstaliśmy bowiem z kolan.
Dlatego też jedynie słuszni propagandyści za nic mają twórczość artystki, która w Rzeczpospolitej Obojga Narodów dostrzega Żydów, na Ziemiach Odzyskanych cienie autochtonów, a w ogóle myśli, czyli nie zachowuje się jak modelowa kobieta z modelowej parafii. Jest niesłuszna. Najwyższy więc spec od słusznej kultury za zasługę sobie poczytuje, że nie czytał jej książek, za które otrzymała Nobla.
A czterogłowy potwór? Napiętnuje się, wykluczy, wypędzi czy jakoś tak. Bo jedność psuje, a bez niej ani rusz. Nie da się spokojnie biesiadować.

czwartek, 10 października 2019

Plusołapstwo

...tak by nam się serce śmiało
do ogromnych, wielkich rzeczy,
a tu pospolitość skrzeczy,
a tu pospolitość tłoczy,
włazi w usta, uszy, oczy… [Wyspiański]
Polska plus albo Polska minus, taki teraz mają mieć wybór mają Polacy. Dobra zmiana staje więc przeciwko wszystkim.
Wariant z plusem ma oznaczać wielkie programy socjalne. Na przykład 500+ i w rzeczywistości... powiększenie marginesu ubóstwa. Mieszkanie zaś plus, szkoda słów. Powiększenie sumy wolnej od podatku, śmiech na sali.
Wynikiem wyboru Polski plus ma też być zapewnione bezpieczeństwo państwa. W rzeczywistości są to odłożone w czasie zakupy sprzętu wojskowego. W dodatku za bajońskie sumy. Ale powstaje sztab wojsk amerykańskich, koordynujący ich ćwiczenia na naszych bezsprzecznie największych w NATO poligonach, odziedziczonych wszakże po Moskalach.
No i będą zajadłe kłótnie ze wszystkimi i o wszystko. Także z kobietami o tożsamość i z własnymi obywatelami o ich prawa. Podobno buduje to jedność narodową. Jeżeli się wyrzuci za granicę na przykład protestujących lekarzy a utyskującym pacjentom zamknie gęby, będzie. Komuna również taką miała. Ba, miała też stosowny Front Jedności Narodowej.
Najwyraźniej rzeczywistość się uparła, aby z drwić z dobrej zmiany. Jej wyraziciele opowiadają o aferach poprzedników, pozostając zapewne w całkowitej nieświadomości tego, co media wypisują o poczynaniach dobrozmieńców. Najprawdopodobniej nie odbierają niezależnych doniesień, bo a nuż ktoś ...doniesie.
Kwitnie bowiem proceder nagrywania, ujawniania, donoszenia. I to głównie nie przez media, a polityków lub jakieś dziwne figury. Dzięki temu szefostwo dobrej zmiany otrzymuje chyba przekazy spreparowane przez cmokierów. W przeciwnym wypadku by nie opowiadano tego, co słychać.
Zarzucono całkowicie dochodzenie do prawdy smoleńskiej. Wedle jednych przekazów pojawiła się już w zeszłorocznym raporcie podkomisji, wedle innych będzie w przyszłym roku. Ale nagłą śmierć jednego z byłych ministrów dobrej zmiany uznano za “nieprzypadkową”.
Byczo więc jest, tylko “pospolitość skrzeczy”. Wobec tego opozycja teraz już nie jest “elementem animalnym”. Awansowała i jest “czterogłowym potworem”. Plus zobowiązuje.

środa, 9 października 2019

Konkurs

Paryż wart jest mszy [Henryk IV].
Znowu przekonywał. Tym razem po polsku. Tym razem skutecznie. Posłuchał Radosława Sikorskiego, który krytykował jego angielszczyznę? Janusz Wojciechowski ponownie przekonywał europarlamentarzystów z komisji rolnictwa do swoich rolniczych kwalifikacji. Te zaś ma niemałe. Był w PSL-u. Teraz jest w PiS-ie, również głoszącym swoją ludowość. Okazuje się, że to wystarczy, aby wykwalifikowany sędzia i zawodowy polityk objął stanowisko wymagające znajomości problemów rolnictwa.
Tutaj zaś nie tylko dopłaty, ale na przykład GMO wchodzi w grę. Amerykanie się nie boją, że od spożywania genetycznie modyfikowanych roślin pokryją się listowiem. Polscy znawcy problemu — szczególnie jedna babcia, co by swoim kurkom nigdy “giemo” nie dawała — stanowczo oponują przeciwko taniej produkcji żywności, obchodzącej się mniejszymi dawkami nawozu, bo lepiej przyswajającej substancje glebowe. Ale nasz kandydat jest za rolnictwem ekologicznym, to zaś wyklucza ingerencję genetyczną.
Niedawno telewizję obiegły zdjęcia szpinaku, w którym zwierzęce geny przemodelowały liście tej nie lubianej przez dzieci rośliny w substytut kurzego mięsa. To wyczyn naszych naukowców. Może trzeba się cieszyć, że nie obejrzeli tego europarlamentarzyści. Mógłby się tu ujawnić babciopodobny wstręt do “giemo” i wtedy… kolejne wybuchy śmiechu, jak podczas poprzedniego przesłuchania? Chociaż może oportunizm by zwyciężył i odpowiedź by była zbliżona do tej, która poprzednio dotyczyła dopłat.
Tym razem padła jednak obietnica wyrównania w całej Unii dopłat do hektara. Tak czy owak okazało się, że dobra zmiana ma ludzi nie gorzej przystosowanych do sprawowania urzędów od jej europarlamentarzystek, słynących w Brukseli z milczenia. W dodatku stoi to w jaskrawej opozycji do skłonności ujawnionych przez rzeczone panie nad Wisłą.
Aliści ta właśnie powściągliwość nieźle obrazuje dobrozmienne wstawanie z kolan na forum unijnym. Tyle że nie przed Zachodem tu się klęczało. Może dlatego monotonne powtarzanie słów “od ostatnich ośmiu lat” powierzono w telewizyjnej debacie Marcinowi Horale. Także fakt, że taśmy z podsłuchu Sławomira Neumanna mają być tłumaczone i publikowane za granicą zakłóca jasność krajowego przekazu. Naganność donoszenia na Polskę też poszło w zapomnienie?
Dobra zmiana również się zmienia. Jak wszystko. Tylko czy na lepsze?

wtorek, 8 października 2019

Retoryka

Najładniejsze bajki są o tym, że byliśmy mali [Herbert].
“Ściema” to słowo ostatnio nabierające znaczenia. W polityce upowszechnili je partyjni działacze z typu tych, których próby upodobnienia się do młodzieży były podobnie udane, jak pożyczki mające skrywać świetlne zajączki, odbite od zakoli na skroniach, zaskakująco rozległych jak na udawany wiek.
Wtedy jeszcze nie funkcjonowało słowo roku 2017, “dzban”. Trudno więc było ich określić w tej samej konwencji. Aliści wianuszki dodatkowych podbródków, spośród których na świat wyglądało niejedno oblicze rzeczonych “młodzieńców”, sygnalizowały już rychłe pojawienie się wzmiankowanego neologizmu.
Aby się bowiem porozumieć, trzeba się posługiwać kodem, jednako rozumianym przez nadawcę i odbiorcę komunikatu. Więcej, aby być słuchanym, trzeba się upodobnić albo do słuchacza, albo do jego mentora. Jeżeli więc się chce mówić do młodzieży a ma się powierzchowność podtatusiałego konesera piwa spod wiadomego, otwartego również w niedziele sklepu, tym bardziej trzeba sięgać do slangu. 
Aby pozyskać słuchacza, polityk powinien mu przekazywać wieści, które nie są odbiorcy znane albo takie, które zrównoważą negatywne informacje o głosicielu. Wygłaszanie zaś stereotypowych twierdzeń nie wymaga uzasadniania. Są one odbierane jako prawdziwe, symbol bowiem zastępuje rzeczywistość.
Kiedy więc przeciwnicy przytaczają solidnie udokumentowane przykłady, w odpowiedzi wystarczy stwierdzić, że to “ściema”, a ich wyraziciel jest “ściemniaczem”. W najgorszym wypadku niezbyt uważny odbiorca wyniesie wrażenie, że wszyscy “ściemniają”, nie ma więc powodu do interesowania się polityką.
Jest w tym wszystkim paskudna pułapka. Jeśli do przaśnej powierzchowności dochodzi równie zgrzebna mowa, wyborca może łatwo zauważyć, że taki komplet cech nie odpowiada wizerunkowi kogoś z grona elit. Nawet tych nowych, ukształtowanych w wyniku dobrej dla nich zmiany.
Trzeba wtedy będzie stosować odmianę rzeczonego słówka. Wydaje się, że “autościema” byłaby nie od rzeczy. Ale to już może przy okazji kolejnych wyborów.