Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 30 października 2019

Sprawiedliwość

Sąd Najwyższy odrzucił pierwszy z kilku protestów wyborczych PiS-u. Ponieważ inne są tak samo umotywowane, ich los jest już też przesądzony. Rzecz jest symptomatyczna. Sędziowie, typowani przez dobrą zmianę do Izby Dyscyplinarnej SN poważnie potraktowali swoją funkcję i spełniają ją zgodnie z zawodową etyką.
Dobrze by było, gdyby politycy zechcieli wziąć z nich przykład. Szczególnie sprawujący rządy. Sam bowiem fakt, że najpierw zmienili prawo wyborcze, aby je dostosować do swoich wzorców, ustanowili komisarzy i mężów zaufania a potem protestują przeciwko skutkom, najgorzej świadczy o spójności ich myślenia, mowy i działania.
Władza przecież ma dobrze myśleć, mądrze mówić i dobrze czynić. Zasadę tę sprecyzował jeszcze Demokryt. Stosując ją, łatwo się unika sprzeczności między interesem własnym i ogólnym. Sędziowie SN pokazali, że poważnie traktują starożytną jeszcze receptę na dobrą władzę i chwała im za to.
I to by było na tyle [Stanisławski].

wtorek, 29 października 2019

Artyści

Ideologia jest też kodem dla przekazywania wiedzy swoich wyznawcom. Kiedy więc mowa o tym, że ktoś z prominentnych jej głosicieli postąpił niegodnie, zwolennicy recepty na uszczęśliwienie świata i członkowie grupy namaszczonej do tego dzieła wiedzą, że to jakiś układ stworzył pozory, świadczące przeciwko ich świadomości. Ta zaś jest w tym względzie jednoznaczna: swój jest czysty.
Rzecz by wspaniale się u nas sprawdzała, gdyby nie rzeczywistość. Ta zaś często obciąża funkcjonariuszy dobrej zmiany nieprawidłowościami, ujawnianymi przez media. Wtedy też pojawiają się zalety kodu. Każda replika wyrazicieli jedynie słusznej ideologii kończy się stwierdzeniem, że na zdarzenie zareagowano modelowo, w odróżnieniu od poprzedników, którzy jakoby bezkarnie dopuszczali do identycznych sytuacji.
Metoda osiągnęła taką popularność, że monotonnie wypowiadane słowa “przez ostatnich osiem lat Polska była skazana na znoszenie...” stały się kabaretowym grepsem, niezmiennie budzącym wybuchy śmiechu. Jego odmiany dalej jednak funkcjonują w obiegu propagandowym, mimo całej kadencji, która upłynęła od władzy tego Tuska.
I teraz bomba z unikaniem zapłaty podatku VAT przy udziale ministerialnych funkcjonariuszy burzy kod, przyciągając uwagę niezwykłością sytuacji. Oto okazuje się, że już we wrześniu 2016 roku Kancelaria Premiera została powiadomiona o nadużywaniu władzy przez protagonistę afery. Aliści do Biura Inspekcji Wewnętrznej wpłynęło ono dopiero po długiej zwłoce.
Minister finansów, prezentując całym sobą postawę obronną powiada, że ministerialny aparat ścigania zajmował się tą sprawą od 2017 i aresztowania nastąpiły pod koniec 2018 roku oraz na początku 2019. Jego zdaniem postępowanie ani nie było opóźnione, ani nie przyspieszało. Co się działo między 2016 a 2017 rokiem, dalej jednak nie wiadomo.
Kod zatem ideologiczny został mocno nadwątlony, skoro już z oficjalnych źródeł potwierdza się medialne doniesienia. Układ więc znowu się usadowił pośród swoich prześladowców.
Aliści przynajmniej semiotyka dowodzi swojej aktualności. I nikt inny, a dobra zmiana dostarczyła na to dowodów. Znowu więc sukces.
Byczo zatem jest. Nadal.

poniedziałek, 28 października 2019

Sprawdzalność

Jeżeli się jest zwolennikiem ideologii, to się ma rację. Jeśli ogrzane powietrze podnosi balon do góry to i oszczędności mogą wzrosnąć w naszym banku. Zarówno powód do zadowolenia dobrozmieńców jak i idiotyczna reklama są logicznie poprawne. Tyle tylko, że merytorycznie rozmijają się z rzeczywistością.
Nie można przecież mieć racji w jakichkolwiek sprawach tylko dlatego, że się na przykład nosi konkretny rozmiar buta. Kiedy ktoś jednak wyznaje zasadę rzeczoną na wstępie, można z dużym prawdopodobieństwem twierdzić, że chętnie mówi od rzeczy.
Dlatego zabawnie się przedstawia twierdzenie, że dobra zmiana chce zmniejszać lukę w VAT a aresztowanie nieuczciwych współpracowników byłego ministra finansów jest właśnie wyrazem takiej chęci. To prawda, ale też prawdą jest — co podnosi opozycja — że koneksje rzeczonego ministra nie stały się powodem do kwestionowania jego kandydatury na najwyższe stanowiska.
Wątpliwości bowiem wynikające z jego powiązań powinny się przyczynić do odmowy przyznania mu prawa posiadania informacji niejawnych, czyli uniemożliwić awans. W dodatku przed wyborami wyraziciele dobrej zmiany podnosili pod niebo zasługi owego pana, po wyborach zaś go krytykują.
Zaczyna być dziwnie, wszystko bowiem wygląda tak, że kiedy najwyższy autorytet wytypował do ministerialnego awansu urzędnika, o którym mowa, nikt się nie ośmielił podważać jego decyzji. Dopiero media otworzyły oczy właściwemu decydentowi. Skutek jest taki, że cała formacja ma teraz paskudny problem.
Bo też każda zasada jest prawdziwa tylko w określonych warunkach. Chociaż jej stosowanie bez oglądania się na okoliczności może przynosić chwilowe profity. Jakoś nie widzą tego twórcy obecnej, jedynie słusznej rzekomo ideologii.
Każda natomiast błędna racja najpierw tłumi umysł. Ten bowiem podważa monopol na prawdę. A właśnie zwątpienie jest warunkiem postępu, który postępuje za dobrem. Wyrzekać się go nie jest przecież rzeczą rozsądną.
A żaby się żuje na ochotnika.

niedziela, 27 października 2019

Spiski

W piątek media obiegła fotografia przedstawiająca przywódców Zjednoczonej Prawicy po kolejnych rozmowach powyborczych. Paternalistycznej minie Prezesa sekundowało zadowolone oblicze Jarosława Gowina i przeczyła odwrócona od obu panów postać wyraźnie przygnębionego Zbigniewa Ziobry. Mowa ciała miała komentować nastroje poszczególnych frakcji władzy po ustaleniu, że ostatecznie premierem znowu zostanie Mateusz Morawiecki. Można by z tego wnosić, że dotychczasowi wicepremierzy zachowają stanowiska podobnie jak ministrowie z kręgu koalicjantów. Czyli znowu “Solidarną Polskę” skrzywdzono.
Jest i druga informacja z piątku. Oto znany polityk prawicy najechał rowerzystkę. Najpierw było to przedstawiane jako banalny wypadek. Potem jednak się okazało, że nieostrożny kierowca nie miał prawa jazdy, bo mu je odebrano za prowadzenie auta pod wpływem. Potem się okazało, że po raz drugi tego samego dnia złapano rzeczonego polityka, jak jechał tym samym samochodem, oczywiście dalej bez uprawnień. A następnego dnia się okazało, że przejechana rowerzystka jest pracownicą BBN-u a jej obrażenia wcale nie są takie drobne, jak to by mogło wynikać z poprzednich przekazów.
Zwolennicy poszukiwania znaczeń, zapłodnieni już aresztowaniami wśród prominentnych urzędników ze sfery finansów, przypominają sobie zatem, że wszystko ma polityczne konsekwencje. Gdyby więc rozgoryczona swoim potraktowaniem “Solidarna Polska” miała się zwrócić do prawicowców, to ma teraz dużo trudniej. Wszak to resort sprawiedliwości przejmie postępowanie wobec prawicowego polityka. Gowinowcy zaś, którzy by mogli się zaprzyjaźnić z PSL-em i tak nie mają powodu do zmiany obozu.
Oczywiście poważne branie domysłów wysnutych z przypadkowych zdarzeń nie ma raczej silnych podstaw. Ale sam fakt, że takie się właśnie jawią, świadczy o kiepskim spoiwie Zjednoczonej Prawicy. Bo w sumie się z nich okazuje, że ani ona zjednoczona, ani prawica. To jak tu nie wierzyć plotkarzom? Nawet jeżeli się pod uwagę bierze jedynie konotacje?

sobota, 26 października 2019

Metody

— W resorcie ścigali mafię, po godzinach – jak twierdzi prokuratura – sami mieli wystawiać puste faktury — pisze Izabela Kacprzak w Rzeczpospolitej.pl. Aresztowano bowiem byłego współpracownika obecnego szefa NIK-u zarzucając mu, że kierował grupą przestępczą, która wyłudziła 5 mln złotych dzięki fikcyjnemu obrotowi sztuczną biżuterią i tarcicą. O sprawie nie powiadomiono komisji śledczej ds VAT. Może też dlatego, że jej barokowy tytuł utrudniał komunikację?
Na ratunek idzie portal w Polityce.pl, cytując oświadczenie Ministerstwa Finansów. Oto przestępstwo odkryło Biuro Inspekcji Wewnętrznej, powołane w Krajowej Administracji Skarbowej. Nie tylko nie było takiego w czasie rządów poprzedników dobrej zmiany, ale KAS zatrudnia ponad 60 tysięcy pracowników i “Jednostkowe przypadki zachowań niezgodnych z prawem zdarzają się w każdej organizacji”.
Rzecz skwitował Roman Giertych w liście do Mateusza Morawieckiego. Czytamy tam, że “To genialny patent! Aby naprawić jakiś problem Państwa należy wyaresztować pisowców, którzy mają się zajmować jego rozwiązaniem. Bardzo mi się ten plan podoba i czekam na rozwiązania w innych dziedzinach życia państwowego”.
Czyli wedle oficjalnej propagandy nic się nie stało, a za Tuska było gorzej, bo nie było specjalistów od kontrolowania. Wedle zaś mecenasa Giertycha — jego pomysł nie znalazł raczej krytyki — odkryto niezawodny sposób na naprawę państwa.
A tu rzeczywiście potrzeba niekonwencjonalnych rozwiązań. Przecież przestępcy w jednym delikcie mieszają tak odległe od siebie towary, jak błyskotki i tarcicę. Dlatego też wydaje się, że z jednej strony nic się nie stało, tych, co uważają, że im się po prostu należy, jest jednak mało w porównaniu z liczbą Polaków. Z drugiej zaś strony rzeczywiście jawią się nowe możliwości rozwiązania starych problemów. Chociaż nie trzeba się posuwać do aresztowań, wystarczy przecież odpowiednio zagłosować.
No i wbrew wielu wątpliwościom okazuje się, że dobra zmiana jest jednak pożyteczna. Czyli byczo jest.

piątek, 25 października 2019

Zróżnicowania

CBA dostała wyjaśnienia w sprawie kontroli oświadczeń majątkowych szefa NIK. Teraz nastąpią kolejne czynności. Z nagłego zmniejszenia się liczby głosów przedstawicieli obozu władzy, krytykujących rzeczonego urzędnika, Bertold Kittel wnosi, że nie będą stanowcze.
Chociaż w sprawie awarii kolektora ścieków oczyszczalni Czajka podejmowane są bardzo gruntowne działania. Do stołecznego ratusza wkroczyli funkcjonariusze śledczy i pobierają dokumenty, nośniki danych oraz dokumentację techniczną.
Media też śledzą jeszcze postępy dobrej zmiany w próbach przejmowania przez nią Senatu. Wydaje się jednak, że cała intryga traci już nośność, jako że nieporadność dobrozmiennych zabiegów przeobraża ją w groteskę.
Informacja jest wyodrębnieniem pewnego stanu z całej rzeczywistości. Nie tylko musi być dostosowana do właściwości odbiorcy, do tego zatem, co jest on zdolny przyswoić i do tego, co przyswoić zechce. Aby przyciągać uwagę, powinna się też wybijać z tła, podobnie jak broszka na banalnym żakiecie. Najbardziej bowiem interesujące są doniesienia o zdarzeniach niezwykłych.
Dlatego też wysoki stopień niejasności oraz sensacyjność domysłów w połączeniu z wątkiem obyczajowym daje pierwszeństwo dywagacjom o dalszych losach postępowania w sprawie urzędniczych oświadczeń majątkowych szefa NIK-u.
Z tego też powodu nie dziwi, czyli nie bardzo zajmuje wiadomość, że organy ścigania upatrują przyczyn awarii warszawskiego kolektora ścieków w ewentualnych zaniedbaniach procedur. Zawsze tak jest w wypadku budowlanych katastrof.
Szum zaś wokół protestów wyborczych spowszedniał. Żałosne posądzenia o sfałszowanie głosowań nabrały wprawdzie niezamierzonej pikanterii wobec faktu, że wybory organizowała dobra zmiana, która je teraz oprotestowała. Odbiera to rozdzierającym szaty propagandystom resztki powagi, pozostałej może jeszcze po uzasadnianiu zamachu smoleńskiego.
Obecna ekipa w 2015 wygrała wybory donosząc o Polsce w ruinie i konieczności odbudowania kraju. Cztery lata później odpierała już doniesienia o licznych aferach. Przygotowano do tego grunt, powtarzając monotonnym głosem greps o ośmiu latach władzy poprzedników, w których się rzekomo działy rzeczy straszne. Zwycięstwo jednak zawdzięcza tylko metodzie d’Hondta.
Jeszcze nikt nie wygrał, popadając w komizm. Może do tego się przygotowują dobrozmieńcy? W końcu by to był jakiś element nowości w ich strategii. Ale kto się jeszcze zechce śmiać z oklepanych paradoksów?

czwartek, 24 października 2019

Mundium

Róża Thun jest ciotką Prezesa. Tak by wedle Faktu wynikało z “Wielkiej genealogii” Minakowskiego. Z pyszna więc będą się mieli ci, którzy panią europoseł odsądzali od czci i wiary za rodzinne koneksje. Przecież z racji pokrewieństwa może ona teraz szefowi PiS zakazać zadawania się z tymi, co ją atakowali.
Niebawem też mogą się z innych powodów nadarzyć okazje do podobnych skutków. Oto ujawniono zastrzeżony zbiór IPN, a wraz z tym wiele informacji nie tylko ambarasujących naszych dyplomatów, ale również pokazujących metody pracy CIA.
Jak by tego nie było dość, znowu się pojawiła wiadomość z marca jeszcze, wedle której poprzedni skład przedstawicieli dobrej zmiany głosował w Europarlamencie za obniżeniem funduszów dla wsi w nowym budżecie unijnym.
W takiej sytuacji nie tylko ci, którzy pani Thun przypisywali rodzinne powiązania ze zbrodniarzami wojennymi, ale także przeciwnicy rolników i ...Ameryki mogą się okazać niegodni uwagi swego szefa. W partyjnym patrymonium ban, czyli prawo Prezesa do rozkazywania i karania wszystkich poddanych, może zaowocować banicją z jego domeny.
A to przecież z obawy przed takim właśnie losem mamy politykę, która się tak dalece zatraciła w antyzachodniej i proelitarnej propagandzie – wszak dobra zmiana buduje nowy establishment – że dosłownie wdraża ją w życie.
To się dopiero porobiło.