Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 14 lipca 2023

Los

Konfederacja przypisuje „elytom” chęć zamazywania przeszłości i wymaga od Ukrainy przyznania, że osiemdziesiąt lat temu dokonano tam ludobójstwa na Polakach. Ukraińcy nie przeczą mordom, ale sugerują raczej ich społeczne motywacje. Rzecz musi być wyjaśniona, lecz nie sprzyja temu konfederacyjna forma żądania, sugerująca chęć upokorzenia sąsiadów. Trudno też wymagać, aby teraz, w trakcie wojny koncentrowano się na badaniach historycznych.

Nie podnoszono tego problemu przedtem, podobno z powodu niechęci poprzednich władz. Wyraziciele PO-PSL tłumaczą, że nie ma sensu przypisywanie potomnym winy za zbrodnie przodków. Mamy nadrzędną rzeczywistość polityczną i tę trzeba teraz umocnić. Wymaga tego nie tylko interes Ukrainy, ale także nasz.

Rzecz dotyczy także przyszłych władz, uformowanych po jesiennych wyborach. Sondaże pokazują, że PiS je przegra, ale wespół z Konfederacją może sprawować władzę. Niewielka dotąd gorliwość “dobrej zmiany” w sprawie uzgodnienia przyczyn mordów na Polakach, dokonanych przez UPA, stanie się zapewne wtedy podobnym problemem, jak sprawa polexitu, też na razie podnoszona enigmatycznie, ale również groźna dla naszej międzynarodowej pozycji. Także w gronie państw sprzymierzonych w NATO.

Władza daje prestiż i posłuch. Jest jedyną boską radością, dostępną człowiekowi. Trudno się więc będzie Konfederacji oprzeć pokusie jej pozyskania. Max Weber wymieniał trzy jej odmiany: tradycyjną, racjonalno-prawną i charyzmatyczną. W naszym wypadku możemy się spodziewać tylko tej trzeciej. Tradycyjna dawno u nas nie istnieje. Racjonalno-prawną jest demokracja. Nie pasuje do “dobrej zmiany”.

Pozostaje władza charyzmatyczna, taka więc, którą może sprawować tylko jeden przywódca, obdarzony stosowną charyzmą. Prezes już wielokrotnie dowiódł, że to on nim jest. Każdy zaś, kto by nawet tylko mógł próbować korzystać z nominalnych powodów do sprawowania rządów, dozna traktowania Andrzeja Dudy.

Jeżeli więc Konfederacja zechce współrządzić, musi chyba przekonać Prezesa nie tylko o konieczności uzyskania przeprosin od Ukrainy, ale także do ujawnienia chęci wyprowadzenia nas z Unii. W konsekwencji znajdziemy się zapewne gdzieś w ogonie nie tylko Unii, ale też NATO. Już, wskutek wprowadzania u nas wschodniej praworządności, jesteśmy poza centralnymi państwami Sojuszu, mimo kluczowego dla obecnej sytuacji położenia Polski.

Polityka realizowana pod wpływem obsesji, prowadzi na manowce. Wyścig na większe fochy, za grzechy sprzed osiemdziesięciu lat, nie może się stać teraz priorytetem frakcji politycznych, ubiegających się o rządy. Jeżeli tego doświadczymy, będziemy bardzo żałowali.


czwartek, 13 lipca 2023

Szydło

Posłanka Zjednoczonej Prawicy, znana z tego, że tylko jeden raz się pojawiła na sejmowej trybunie, nagabywana przez dziennikarza, wyciągnęła telefon i udawała rozmowę. Rzecz wyszła na jaw, gdyż kamerzyście udało się sfotografować komórkę parlamentarzystki. Wyraźnie tam było widać ekran blokady, wykluczający trwające jakoby połączenie.

Kłamstwo może pogrążyć polityka w oczach wyborców. Może też być powodem oskarżenia go i ukarania nawet trzyletnią odsiadką, gdyby uznano, że głosiciel nieprawdy robił to dla uzyskania materialnych korzyści. Za taką by w szczególnych wypadkach próbowano też może przedstawiać chęć pozostawania na liście kandydatów w następnych wyborach. Lepiej więc milczeć i nie narażać się na kłopotliwe sytuacje.

Publiczne wypowiedzi muszą być szczególnie trudne dla nazbyt skrupulatnych reprezentantów demagogicznych ugrupowań. Przecież przekonują, że są wyrazicielami woli ludu. Nikt atoli przytomny nie uwierzy, że lepiej jest dla nas trzymać się wschodnich standardów zarządzania państwem i rezygnować dla nich z zalet członkostwa w Unii Europejskiej.

Nic więc dziwnego, że ktoś z gruntu uczciwy chowa się za mniejsze kłamstwo, kiedy miałby publicznie przekonywać wyborców, aby wbrew własnym interesom popierali ugrupowanie antydemokratyczne.

Ketman, zwolnienie wyznawcy islamu z obowiązku przestrzegania przepisów religijnych, kiedy się znajdzie w sytuacji zagrożenia, najwyraźniej ma zastosowanie w PiS-owskiej Polsce. Przecież to naprawdę trudno się podpisać pod absurdami, oficjalnie wypowiadanymi przez propagandystów „dobrej zmiany”.

W ten sposób też by się uzewnętrzniało kulturowe pokrewieństwo naszych demagogów ze Wschodem. Pozory bowiem są zawsze ostrzejsze od kryjącego je worka.


środa, 12 lipca 2023

Metoda

 Aby zdążyć na mszę z okazji 159. miesięcznicy smoleńskiej, jadący służbowym autem minister, nielegalnie nakłonił kierowcę, do użycia sygnałów dźwiękowych i świetlnych, zastrzeżonych wyłącznie dla koniecznego przejazdu pojazdów uprzywilejowanych.

Mamy tu w pigułce powody swoistego traktowania praworządności przez PiS. Kierujący rzeczonym samochodem przekroczył bowiem kilka przepisów ruchu drogowego.

Minister wprawdzie przeprosił za to i jako karę dla siebie obiecał rezygnację z użytkowania służbowej limuzyny. Rzecznik rządu oświadczył jednak, że to zamyka sprawę.

W tym wypadku połączenie arogancji ze strachem przed spóźnieniem na najważniejszą, comiesięczną demonstrację polityczną, ujawniła istotę sukcesu naszej władzy. Nie tylko cel uświęca tam środki. Arogancja staje się również sposobem uprawiania polityki.

Arogant zaś nie tylko przecenia swoje umiejętności i kompetencje, ale nie przyznaje ich innym. Ma zaskakujące motywacje i nie wchodzi w dyskusję. Zastępuje ją agresją. Radzenie sobie z takimi metodami nie jest łatwe dla opozycji.

Unikanie bowiem wchodzenia w absurdalne konflikty z arogantami, bywa odbierane jako słabość. Bezskuteczne w politycznych zmaganiach z nimi jest zwalczanie pięknego nadobnym. Kopanie się z koniem nie tylko jest jałowe, ale też kompromituje. Mamy więc chyba na dłoni powody propagandowych sukcesów tej władzy, osiąganych w tłumie swoich zwolenników.

Jedynie rzeczywistość, jałowość obietnic, niemożność budowy tanich mieszkań, elektrycznych samochodów, inflacja, której łączną wielkość przez pomyłkę dość trafnie potwierdził premier, ukazują fatalną dla PiS-u codzienność.

Arogancja bowiem w ostatecznym rachunku przede wszystkim niszczy arogantów i nadzieje ich zwolenników.


wtorek, 11 lipca 2023

Trudności

PiS jak może, próbuje sobie zapewnić samodzielną władzę po przyszłych wyborach. Niestety, nie widać takiej szansy. Prezes więc znowu rusza w tany z Tadeuszem Rydzykiem. To jednak raczej pogorszy sytuację jego ugrupowania. Sute datki dla kontestowanych fundacji również.

Pewną szansę może tu otworzyć zerwanie rozmów opozycji w sprawie paktu senackiego. Kiepsko to rokuje dla powstania jednej listy ugrupowań demokratycznych.

Wydaje się, że możliwości upatrują też partyjni działacze PiS w równoczesnym przeprowadzeniu wyborów i referendum. Atoli sondaż IBRIS ujawnia, iż nie podoba się to większości Polaków.

Opozycja obawia się nasilenia aktywności kontestowanych już sponsorów PiS-u, którzy by w wypadku jednocześnie prowadzonych wyborów i referendum mogli jeszcze bardziej wesprzeć dobrą zmianę. Datki na fundusz wyborczy ograniczają przepisy. Referendalny jest od nich wolny. W tej sytuacji łatwiej byłoby PiS-owi upowszechniać swoją propagandę.

Przy zręcznie ustawionym pytaniu referendalnym, wybory można by też zamienić w plebiscyt. Demagogiczni aktywiści mieliby wtedy uproszczone zadanie.

Jeżeli osiągnięcie dostatecznego poparcia  PiS-owi się nie uda, stanie w obliczu konieczności zawarcia koalicji z Konfederacją. Ta zaś będzie chyba jeszcze bardziej uciążliwym aliantem od Samoobrony. Nie dlatego, że wykrzykuje, iż “PiS i KO, to samo zło”. Lepperowcy też przed wyborami głosili różne rzeczy. Los jednak Samoobrony musi być przestrogą dla jej ewentualnych naśladowców.

Alternatywą byłoby oddanie władzy, a na to PiS sobie nie może pozwolić. Chyba że miałby skuteczne wsparcie prezydenta. On przynajmniej początkowo mógłby sparaliżować następców, nakładając weto na poczynania nowego rządu. Donald Tusk ma jednak jakiś plan na taki wypadek, którego na razie nie zdradza.

Tak czy owak, zapowiada się ciekawie. Wedle tradycji nie jest to jednak dobry prognostyk dla wszystkich Polaków.


poniedziałek, 10 lipca 2023

Przeszłość

 Stosunki polsko-ukraińskie potykają się o zbrodnię wołyńską.

Zawsze najwięcej sobie mogą zarzucić narody, sąsiadujące ze sobą. Przesądza o tym zarówno kulturowy jak i techniczny prymitywizm przeszłości. Owocowały one z jednej strony słabością moralnych ograniczeń, z drugiej brakiem technicznych możliwości. Skutkowało to stosunkowo małym zasięgiem aktywności niegdysiejszych zbrodniarzy, ograniczającym się do sąsiadujących z nimi terenów.

Teraz mamy skodyfikowane procedury rozwiązywania konfliktów, międzynarodowe trybunały, uznaną w Europie Zachodniej cywilizację. Sięganie do przeszłości, aby tam znaleźć powody do podporządkowania lub ograbienia sąsiada stało się rodzajem reliktu nieucywilizowanej przeszłości. Powszechnie już bowiem wiadomo, że za zbrodnie rodziców nie mogą odpowiadać ich dzieci.

Teraz więc do historyków należy rozstrzygnięcie, czy w czasie wojny doszło w Ukrainie do zaplanowanego ludobójstwa, jak przypuszczają nasi publicyści, czy do buntu społecznego, jak sugerują ukraińscy. Rezultaty pracy naukowców nie zmienią przecież niczego w obecnym praktykowaniu sąsiedztwa, posłużą zaś ku przestrodze.

Badania nie wykluczają też okazywania czci i ekshumacji oraz godnego pochówku, należnych ofiarom historycznych zbrodni.

Próby zaś egzekwowania odpowiedzialności za wołyńskie mordy od obecnej Ukrainy, toczącej wojnę z agresorem, który nam też zagraża, są nie tylko pozbawione podstaw, ale godzą w nasz żywotny interes.


niedziela, 9 lipca 2023

Sensacja

Nadmierna podaż obniża jakość oferty.

 Twórca prawicowej partii podczas sesji Sejmu postawił stopę na prezydenckim stołku! Taka informacja obiegła przestrzeń medialną.

Oto parlamentarzysta, uczestniczący w piątkowym posiedzeniu z obandażowaną stopą, zabrał z prezydenckiego miejsca taboret i położył na nim chorą nogę. Rzecz, która się zdarzyła po wielogodzinnych obradach, bo o godzinie dwudziestej, uznano za wstydliwą.

Od posłów wymaga się u nas wiele. Żądanie jednak, aby wiekowy człowiek, trapiony w dodatku kontuzją, nie starał się, bez angażowania kogokolwiek, ułatwić sobie pełnienia obowiązków, wydaje się przesadą.

Tym bardziej, że daje on mnóstwo poważniejszych powodów do krytyki, występując publicznie. Prezentuje wtedy swoje nieprzejednane stanowisko wobec lewicy, imigrantów, osób LGBT. Można do woli wybierać. W dodatku posługuje się wtedy barwnym językiem.

Z drugiej strony mamy już chyba taki nawał powodów do oburzenia, że chwilowy brak nowych powoduje prezentowanie czegokolwiek. Prezydencki atoli taboret, użyty poza wiedzą funkcjonariusza, powołanego do jego dystrybuowania, staje się dość komicznym zamiennikiem parlamentarnej sensacji.

Opozycja wprawdzie zapowiada zgodnie, że rozliczy PiS, lewica mówiła wczoraj nawet o sądzie nad PiS-em, ale jakoś nie słychać, aby dla uniknięcia formalnej przegranej zamierzała się połączyć. Czyli też uważa, że obecny stan rzeczy może trwać, bo nie jest tak najgorzej.

To więc nawet prezydencki taboret musi być problemem, bo co innego?


sobota, 8 lipca 2023

Hybrydy

 Fotowoltaika musi być wyłączana w czasie intensywnego nasłonecznienia. Wynika to z nędznego stanu naszej sieci energetycznej.

Wskutek wprowadzenia cen regulowanych do energetyki, kiedy w latach dziewięćdziesiątych liberałów odsunięto od władzy, a ministerstwa obejmowali też ludzie PC, pozostała ona przeważnie w państwowej gestii. Inwestycje zaś w przesył prądu przestały się opłacać także państwowym spółkom.

Sprzedawca energii miał bowiem prawo jedynie do ceny, która pokrywała koszty uzasadnione. Wynikały one wyłącznie z przedsięwzięć, poprawiających stan środowiska. Sieć do tego nie należała. Mamy więc teraz jeszcze przedwojenne instalacje lub zbudowane w czasie komunistycznej elektryfikacji. Wedle wymagań tamtych czasów. Trudno się dziwić, że są niewydolne.

Minister obrony nie wiedział o żadnym obcym obiekcie, latającym w grudniu nad Polską. Dopiero amazonka pół roku później znalazła rakietę, która właśnie była tym, o czym nie wiedział minister. Teraz go za to obwiniono i wczoraj chciano pozbawić stanowiska.

Wedle obrońców ministra opozycja, dodatkowo zarzucająca mu spychanie na wojsko winy za swoją niewiedzę, bierze udział w wojnie hybrydowej przeciw Polsce. Podobnie jak biorą w niej udział „celebryci”, atakujący pograniczników za obronę granic przed imigrantami. To nie są czasy beztroskiego resetu stosunków z Rosją. W dodatku „budżet dziurawy niczym durszlak, a granica jak sito” symbolizują jakoby poprzednie rządy opozycji.

Kto więc ponosi winę za nieświadomość decydentów? Skąd prawodawcy mieli wiedzieć o konieczności modernizacji istniejących sieci energetycznych? Jak minister miał się dowiedzieć o rakiecie, kiedy to przed nim zatajono?

Wyraźnie widać z tego, jak wiedza jest bezcenna. Czasem tak bardzo, że staje się niedostępna. Szczególnie dla ludzi wszystko wiedzących lepiej.

Prezydent Kennedy zwracał uwagę, że ortodoksi zawsze wstrząsają umysłami ludzi otwartych, pobudzając ich do działania.

A krople drążą skały.