Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 18 maja 2024

Obsesje

 Kiedy cymbały mówią o matematyce - jest śmiesznie. Kiedy cymbały mówią o sztuce - jest smutno. Kiedy cymbały mówią o demokracji - jest strasznie. [Witkacy].

Decyzja Rafała Trzaskowskiego o usunięciu krzyży z urzędowych pomieszczeń stołecznego magistratu oburzyła polityków PiS. - Chcą … z ludzi zrobić zwierzęta, my się tu w Polsce na to nie godzimy. Chodzi o to, że opcja europejska jest właśnie taka - zniszczyć religię, zniszczyć to, w co ludzie wierzą, że są czymś więcej niż tylko homo sapiens, że są ludźmi, którzy mają duszę, że są ludźmi, którzy zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga.

Można by przypuszczać, że neutralność religijna państwa czyni jego obywateli zwierzętami. Wynikałoby też z tego, że innowiercy lub ateusze by mieli nimi być automatycznie.

- Wolność na Zachodzie się cofa, tej wolności jest coraz mniej. Bo tam nie wolno krytykować dziwnych pomysłów związanych z tożsamością płciową. Można więc krytykować, czyli w istocie poniżać odmieńców? Podobnie jak innowierców lub niedowiarków? 

Wolność jest ograniczona tylko wolnością innych ludzi. Kiedy więc ktoś jest innego wyznania lub zgoła jest od niego wolny, ma prawo do takiego samego szacunku jak wyznawca jedynie słusznej religii i może się ubiegać o ochronę państwa. Podobnie jak ktoś o odmiennej orientacji seksualnej. Nawet jak by się to jawiło tylko w jednym przypadku na tysiąc, jak to głoszą wyraziciele homofobów. W rzeczywistości dwa miliony Polaków to osoby LGBT+, czyli ponad pięćdziesiąt razy więcej.

Demokracja, ograniczona dla religijnej i heteroseksualnej części społeczeństwa, jest w istocie tylko jedną z odmian despotii. Przy czym suwerenność państwa prześladującego własnych obywateli jest żadna. Zwłaszcza kiedy wykluczenie dotyczy nie tylko osób LGBT+, ale również innowierców.

Czas rozbiorów pokazał, jaką  przyszłość gotuje wyrzeczenie się zachodnich wartości. Czego więc jeszcze więcej potrzebujemy, aby się nie godzić na prześladowanie współplemieńców?

piątek, 17 maja 2024

Riposta

 Stale są sobą, tylko jeszcze bardziej, ale inni też tak mogą.

To ówczesna opozycja zaprzepaściła miliony złotych, wyasygnowane na kopertowe wybory, bo je zablokowała, padło na wczorajszym przesłuchaniu w komisji śledczej. Przesłuchiwany tam wcześniej były sekretarz stanu w rządzie PiS zeznał, że ostrzegał ówczesny rząd przed niemożliwością ich zorganizowania w wymaganym czasie. 

Mówią też, że PO z ruskiej inspiracji rozbroiła Polskę, a dopiero PiS ją uzbroił. Jakby to nie drogi Wacek uwalił Caracale. W dodatku ośmieszają Abramsy, opowiadając, że w przeciwieństwie do niemieckich mogą się wspinać i zatrzymywać na ścianach, w każdym zaś razie na bardzo stromych podjazdach.

Twierdzą, że w wyniku paktu migracyjnego, którego nie chciał PiS, za każdego nieprzyjętego imigranta zapłacimy 20.000 euro. Godzi się na to obecna koalicja rządząca. Nie wspominają, że na pokrycie kosztów przyjęcia uciekinierów z Ukrainy dostaniemy pieniądze z Unii właśnie dzięki rzeczonemu paktowi.

Polski Sejm obraduje ich zdaniem nad rzekomym masowym ludobójstwem Polaków. Tak określono debatę o przepisach aborcyjnych, zaostrzonych przez PiS do tego stopnia, iż z braku pomocy umierały położnice.  

Taki jest tenor wczorajszej tylko narracji kaczystów.

Jest wszakże nowy element. Oto PiS został zaatakowany spotem, zestawionym przez KO w jego stylu. Natychmiast wyraziciele dobrej zmiany rozdarli szaty głosząc, że są poddani mowie nienawiści. Kiedy sami miotali zdradzieckimi mordami, twierdzili, że paniczyki z PO nie nadają się do polityki, bo tam trzeba grubej skóry, odpornej na obyczaj ludu pracującego miast i wsi.

Przyszedł na psa mróz albo sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało. Taka jednak konstatacja jest poza zdolnością pojmowania, charakteryzującą infantylnych polityków.


czwartek, 16 maja 2024

Nawalanka

 Populizm w działaniu.

Słowacki premier, zwolennik pozostawienia Ukrainy własnemu losowi, prawicowiec, przyjaciel Orbana, został ciężko ranny w zamachu. Ujęty napastnik strzelał do niego wielokrotnie, pomimo obecnej na miejscu ochrony. Powstaje znane jeszcze z czasów komuny pytanie, kto za tym stoi i komu to służy.

Prorosyjski polityk, jeżeli by stracił życie z ręki politycznego przeciwnika, który w opinii ogółu by musiał być zwolennikiem trwania Słowacji w Unii i sojuszu z NATO, to polityczne złoto dla promowskiewskich organizacji europejskich. 

Uczynił, kto skorzystał, mawiali starożytni Rzymianie. Trudno się zatem oprzeć podejrzewaniu rosyjskich służb o zamach. Fakt, że uderzyli w jednego z głosicieli przyjaznych im poglądów, niczego nie przesądza. Wszak populiści zawsze traktują instrumentalnie swoich zwolenników. Ba, gardzą nimi, kiedy są poza rządzonymi przez nich państwami, nazywając pożytecznymi idiotami.

Fakt, że zamach się nie udał, najlepiej świadczy o tamtejszych lekarzach. Teraz kolej na słowackich śledczych. Wyniki bowiem uczciwego dochodzenia mogą stworzyć poważne wyzwanie dla moskiewskiej propagandy. Chociaż też okazję dla wzmocnienia ofiar populizmu w ich dziele samozniszczenia.

środa, 15 maja 2024

Ciągłość

Rzeczy trzeba nazwać po imieniu.

Jest wojna w Ukrainie. Jesteśmy poddani zimnej agresji Rosji. Trzeba przeciwdziałać. PiS wymyślił w tym celu Lex Tusk. Próbowało bowiem dowieść, że obecny premier był wyrazicielem tendencji, działających na korzyść Rosji. Początkowo nowa koalicja rządząca zaprzestała prac nad rzeczoną regulacją. 

Prawdopodobnie atoli proponowana tam przez PiS komisja powstanie. Rzecz się dokona po usunięciu zapisów, sprzecznych z Konstytucją, z projektu ustawy o badaniu rosyjskich wpływów. Komisja nie będzie też raczej działała publicznie. 

Jej celem ma być wytypowanie prorosyjskich tendencji w polityce. Czy są one efektem głupoty, czy wynikiem agenturalnej współpracy, ustalą organa ścigania. Te na przykład, pomimo niegdysiejszego umorzenia dochodzenia przez prokuraturę,  zajmą się jednak hasłami, propagowanymi na jednym z Marszów Niepodległości przez ludzi, owładniętych szowinizmem. 

Rzecz ma zasadniczy walor. Jeżeli bowiem ktoś poniża odmieńców za to, że są sobą, daje im prawo do wzajemności. Naraża więc własny naród, jeżeli się kreuje na jego wyraziciela. Kiedy by zaś za to był nagradzany przez obce służby, byłby oczywiście agentem. Rozróżnienie wtedy należy do prokuratury i sądów. 

Dura lex, sed lex, mawiali starożytni.

 

wtorek, 14 maja 2024

Relewantność

 My o jedno tylko modły

Szlemy k niebu z naszej chaty:

By nam buty śmierdzieć mogły,

Jak śmierdziały przed stu laty! [Tetmajer].

Instalują alternatywne władze. Śledcza komisja sejmowa ma być unieruchomiona do czasu, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzeknie czy jej powołanie było zgodne z Konstytucją. To, że TK nie może wydawać tego rodzaju zabezpieczeń, nie ma dla PiS-u znaczenia.

Propaganda sięga szczytów absurdu. Tomasz Szmydt był sędzią od wielu lat. Wielu poprzednich prezydentów i ministrów sprawiedliwości to akceptowało. Dopiero jednak pod rządami PiS otrzymał kompetencje, które mu umożliwiły poszukiwanie azylu na Białorusi. Jego jednak niegodziwość jest przez jedynie słusznych propagandystów przypisywana poprzednikom obecnego prezydenta.

Zielony Ład był sztandarowym programem dobrej zmiany, którym się przechwalał zarówno PiS-owski komisarz unijny jak i premier Morawiecki. Teraz kto żyw z PiS-u, tłoczy się przed kamerami, ukazującymi niezbyt liczne protesty rzekomych rolników.

Wszystko jest wycelowane w pozyskanie ludzi, odciętych lub odrzucających wolne media. Te bowiem są przedstawiane jako antypolskie.

W sumie więc wizerunek Polaka ma budować ktoś bezmyślny, skazany na izolację od wiedzy i zupełnie niezdolny do wysiłku dla własnego dobra. Ktoś, którego aspiracje odpowiadają ciemnogrodowi czasu Tetmajera.

Tak wygląda dobra zmiana, którą nam do niedawno oferowano.


poniedziałek, 13 maja 2024

Plebiscyt

Dziwnie pojęty ideał demokracji kompromitował się raz za razem.

Miał przekraczać uprawnienia, wywierając nacisk na policję, aby ta zaprezentowała swego śmigłowca na patriotycznym pikniku. Prokuratura rozpoczyna śledztwo. Przedtem, w konsekwencji nałożenia nań prawomocnego wyroku, stracił mandat posła do Sejmu. Teraz się ubiega o miejsce w PE.

Najszlachetniejszy rodzaj demokracji, to autorytarna władza wyraziciela woli ludu, sprawowana bez możliwości jej wykoślawienia w parlamencie. Tak to wyraził jeden z ubiegłowiecznych polityków. Tak też chyba ma być w Polsce. Szansę na to pomogą ocenić wybory do PE, bo po drugiej stronie stają zwolennicy mniej szlachetnych odmian demokracji.

A przypadek rzeczonego kandydata do PE jest tylko najnowszym z długiej serii prób wprowadzania u nas zasad najbardziej szlachetnej demokracji z wszystkich jej odmian jedynie słusznych.  

I to by było na tyle [Stanisławski].