— Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę — Maria Konopnicka w XIX wieku.
— Nigdy nie myślałem, że to się stanie za mojego życia, ale niestety USA są teraz źródłem większej niestabilności niż jakikolwiek inny kraj na świecie — oświadczył na monachijskiej konferencji gubernator Kalifornii Gavin Newsom. Hilary Clinton, była ministra spraw zagranicznych USA nazwała haniebnym postępowanie Donalda Trumpa wobec Ukrainy. — Jarosław Kaczyński bez przerwy powtarza, że nie chce z nami rozmawiać, obraża nas, kłamie na nasz temat, więc nie wydaje mi się, żebym chciał rozmawiać na temat paktu senackiego z Jarosławem Kaczyńskim — stwierdził jeden z liderów Konfederacji, prezes Nowej Nadziei Sławomir Mentzen na antenie Radia Zet.
Populiści na całym świecie mają gwarantowaną przyszłość. Przejdą do historii. Są wprawdzie krytykowani przez rodaków za swoje poczynania, mają jednak jedną wspólną cechę. Zdobywają popularność łatwiej od polityków, ceniących sobie własny wizerunek. Demagodzy też go sobie cenią, ale na sposób charakterystyczny dla świata równoległego. Budują swój autorytet wypowiadaniem absurdów i agresją wobec oponentów. Najczęściej bowiem nie zaznają zrozumienia i raczej nie spodziewają się go uzyskać. Ich bowiem racje wybiegają poza system wartości, oczywistych dla logicznie myślącego otoczenia.
Jak bowiem rozumieć prezydenta Ameryki, który prezydentowi Ukrainy odpowiada, że nie masz kart, kiedy wobec agresji Rosji zabiega on o wsparcie u szefa państwa, które jego ojczyźnie gwarantowało bezpieczeństwo, w zamian za dobrowolne pozbycie się broni jądrowej? Jak rozumieć szefa partii, wytykającego prostactwo konkurentom, który potrafi z trybuny sejmowej ich nieparlamentarnie zwyzywać? O wrogim stosunku do Zachodu i przyznawaniu się do kulturowego pokrewieństwa ze Wschodem nie warto mówić.
Jedno w tym jest pewne. Obaj wspomniani politycy mają już właściwe miejsce w opinii publicznej. Szczególnie, kiedy by się się okazało, że populizm podpalił tę część globu, na którą mogą wywrzeć wpływ. Nic dziwnego, że obaj wspomniani panowie muszą się zmierzyć z krytyką nawet tych polityków, którzy by mogli korzystać z ich przychylności. Widać atoli, że tradycyjne wartości mają się dobrze, a populizm jest chyba dziwacznym ewenementem, przypominającym o konieczności likwidowania jego podstaw.
— Takie bowiem będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie — mawiał kanclerz Zamoyski. A rzeczone chowanie to edukacja i kultura. Obok zapewnienia narodowi bezpieczeństwa to jest najważniejsze zadanie władzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz