Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 5 marca 2024

Groza

 Centralizacja państwa przede wszystkim niszczy jego wizerunek.

Ambasador w Indiach, przesłuchiwany dzisiaj przez komisję ds. afery wizowej, nie słyszał o tym, aby członek rządu jakiegoś innego kraju był uwikłany w przystosowanie warunków udzielania wiz, do uzyskania korzyści majątkowych przez osoby trzecie. PiS-owski rząd to osiągnął.

To najlepiej charakteryzuje zderzenie rzeczywistości z propagandą patriotyzmu, biało-czerwoności, kultywowania wartości, przyznawane PiS-owi na zasadach wyłączności przez partyjną propagandę.

Niczego więcej się w tym kontekście nie da napisać, bo wszystko by było przesadne. Chociaż w obliczu zdjęcia kandydatki PiS-u do miejskiej rady, na którym koniuszkami palców trzyma karabin, bo jest przygotowana do walki, pozostawia rozległe pole dla wszelkich skojarzeń.


poniedziałek, 4 marca 2024

Ostatki

 Szaleństwa zawsze spływają na skrzydła.

Sejm ma ogłosić uchwałę wzywającą osoby nieuprawnione do zasiadania w Trybunale Konstytucyjnym, aby zrezygnowały z orzekania. Ba, nawołującą instytucje publiczne do ignorowania takich orzeczeń. To było wczoraj. Dzisiaj minister Bodnar zapowiedział Pakiet nowelizacji, który dziś państwu zaprezentujemy, składa się z czterech aktów prawnych. To projekt ustawy Sejmu, społeczny projekt ustawy o TK, ustawa wprowadzająca przepisy oraz ustawa mająca na celu nowelizację Konstytucji w kontekście funkcjonowania TK, oraz wprowadzenia zasady bezpośredniego stosowania Konstytucji przez sądy powszechne.

Jan Ardanowski uważa, że PiS się nie podniesie, jeżeli prezesem pozostanie Jarosław Kaczyński. Wielu komentatorów jest przekonanych, że z Prezesem lub bez niego PiS się niebawem rozpadnie. W tle zaś krąży informacja, że w czasach Ministra Ziobry Prokuratura Krajowa kupiła bardziej zaawansowany system inwigilacji od Pegasusa. Podobno pozwala atakować też wyłączony telefon. Operacyjne czynności należą atoli do policji i służb specjalnych. Jeżeli to prawda, kroi się materiał na kolejny skandal podsłuchowy.

Tak czy owak, czeka nas polityczna rewolucja. Będzie jej towarzyszył powrót do czasu, kiedy prawica się dzieliła poprzez podziały. Zrówna to ją z lewicą, która już robi to samo. Od dawna jednak wiadomo, że w Polsce stosunek do religii dzieli te obie formacje. Obie bowiem odwołują się do wykluczonych jakoby grup społecznych, obiecując im poprawę losu. Obie też mają jakieś związki z autorytaryzmem. W tej sytuacji niebawem obie stracą zdolność koalicyjną. PiS jej nie ma zresztą od dawna. Jest więc w jakiś tam zakresie awangardowy.

W tej sytuacji protesty rolników i nieszczęście Ukrainy jakoś jeszcze porządkują polityczną narrację. Kiedy jednak ten problem zostanie rozwiązany, skrajne części sceny politycznej rozsypią się na konkurujące grupy. Wtedy centrum może znaleźć właściwe mu miejsce i staniemy się państwem przewidywalnym.

Oby jak najprędzej.

niedziela, 3 marca 2024

Odmiana

…ale to już było i nie wróci więcej [Andrzej Sikorowski].

Andrzej Duda nie będzie jednak liderem PiS-u. Ryszard Terlecki stwierdza to expressis verbis, mówiąc, że jego partia ma już lidera. Prezes więc pozostanie na stanowisku, mimo dokonanej zmiany wizerunku. Po zakończeniu zaś kadencji obecny nasz prezydent wybierze karierę za granicą. Wszak obce języki zna jak mało kto. I autorytet sobie wyrobił, że hej.

Mateusz Morawiecki też nie przejmie partii. Analiza Jacka Kurskiego uzasadnia to jasno. W swoim raporcie, dostarczonym Prezesowi pisze: można przyjąć, że w wyborach, których twarzą jest Morawiecki, PiS bierze trzydzieści kilka procent, gdy nie on – czterdzieści kilka procent głosów. To jest różnica taka jak między władzą a jej utratą. Tak wygląda zemsta.

Prezes zaprosił też do współpracy w samorządach wszystkich, niezależnie od wielkiego sporu, który się toczy w Polsce. Spór jest wielki i rzeczywiście się toczy, ale między tymi, którzy się posługują argumentami i tymi, którzy w odpowiedzi mają grube słowa. Tylko więc kłamstwo pozostało na swoim miejscu.

Bo Prezes zmienił wizerunek. Na sobotniej konwencji, gdzie wybrzmiało zaproszenie, nikogo nie potraktował obelgą. Niemców i Tuska w ogóle nie wymienił i zapowiedział, że na emeryturę też się nie wybiera. Powtórzył to braciom Karnowskim w udzielonym potem wywiadzie. Nie tylko więc Kaczyński nie uznaje wieku emerytalnego, który sam skrócił, ale jest teraz całkowicie inny i taki się zaprezentuje partii przy wyborach samorządowych.

Premier Tusk skomentował to krótko na platformie X: Dobra wiadomość. I ma rację. Wszak wszystko to już było, a od dawna wiadomo, że powtórzona przeszłość wraca jako farsa. Zwłaszcza kiedy się sobie uprzytomni zarówno rozdźwięki w biało-czerwonej drużynie oraz brak poczucie realizmu, widoczny w deklaracjach zarówno jej lidera, jak i uczestników. 

sobota, 2 marca 2024

Bezsilność

 Zaufanie wymaga odwagi…

Najbliższy partner Daniela Obajtka w zarządzie Orlenu był podsłuchiwany Pegasusem. Jego prześladowcy wymyślili nawet charakterystyczny kryptonim dla tej akcji: Vampiryna. Onet ujawnia teraz treść podsłuchów. Kiedy Jacek Sasin próbował Obajtka odwołać, były wszystko mogę wójt miał przekonywać podsłuchiwanego współpracownika, że trzeba zrobić tak, żeby ministra za*****, k****.  Ba, podobno życzył mu, żeby go krew zalała. 

Mateusz Morawiecki przeprosił rolników, każąc atoli im samym uznać, czym ich zawiódł. Jan Ardanowski, niegdyś minister rolnictwa w rządzie PiS-u uznał to za dobry krok, ale dodał, że do przeprosin powinien się dołączyć Jarosław Kaczyński. Uważa też, że po ujawnieniu swoich błędów, reasumpcji i sanacji oraz przedstawieniu programu, ludzie może PiS-owi wybaczą.

Biało-czerwona drużyna  nie była i nie jest monolitem. Teraz by miała zgodnie dokonać ekspiacji i reasumpcji, czyli wyrzec się swoich pryncypiów i zaproponować nowe. Tylko przegrana ekipa nie może powtórzyć zapowiedzi sukcesu. To działa jedynie raz, podobnie jak każdy dowcip.

Ponadto podejrzewali nawet najbardziej zaufanych ludzi systemu. Sami więc sobie muszą się wydawać podejrzani. Co dopiero wyborcom.

piątek, 1 marca 2024

Upiorność

 Jednak się nam coś udaje.

Odblokowano fundusze europejskie. Rząd PiS uparcie nie składał o to wniosku. Gdyby to zrobił, od trzech lat by trwały inwestycje z KPO. Wtedy jednak by się okazało, że warto się po nie schylić. Koalicja zapowiada postawienie przed Trybunałem Stanu winnych tego, że dopiero teraz otrzymaliśmy pieniądze.

Propozycje rolników dotyczą zmiany polityki Unii. To będzie wymagało ustaleń w Brukseli. Przede wszystkim musi być nałożone embargo na rosyjskie i białoruskie płody rolne. Wszyscy uczestnicy wczorajszych rozmów, z wyjątkiem grup usposobionych politycznie, są zgodni, aby wspierać Ukrainę, nie może to jednak rujnować naszego rolnictwa. Dla równowagi więc od dzisiaj jest blokowana granica z Litwą. Magazyny zbożowe są u nas pełne, także prywatne spichlerze, a za kilka miesięcy będą kolejne żniwa. 

Wespół z rolnikami będą opracowane postulaty, które zostaną przedstawione Unii. Najbardziej kontestowany jest Zielony Ład.  Jest również propozycja sfinansowania operacji przewiezienia nadwyżek żywności do Afryki jako pomocy humanitarnej. Premier Ukrainy rozumie problem i potrzebę czasowego zamknięcia granic dla obustronnego handlu, z wyjątkiem pomocy wojskowej i charytatywnej. 

Na rozmowy rolników z rządem nie wpuszczono niezaproszonego przedstawiciela Solidarności rolniczej, Gabriela Janowskiego. Delegaci związku demonstracyjnie opuścili więc salę obrad. Dołączyła do nich Samoobrona (sic!). Wychodzący się wypowiedzieli. Jak ktoś nie umie czytać, to nie przeczyta i nie napisze,  wołał lider tych, którzy wyszli. Uważają, że za ochronę ziemi należy im się tyle, ile idzie na ochronę powietrza lub wód. 

Sprzymierzona z rolnikami “Solidarność” Piotra Dudy zapowiada, że za tydzień zablokuje całą Polskę. Kacperkowi nie będzie więc można dowieźć ulubionego łososia? No i nie da się wywieźć z Polski nadmiaru płodów rolnych.

MON opublikował dawno zasądzone przeprosiny generała Świtalskiego, pomówionego w raporcie o likwidacji WSI, ogłoszonym w Monitorze Polskim. Mariusz Błaszczak, poprzedni szef ministerstwa przez parę lat wzbraniał się przed wykonaniem tego obowiązku. Komisja dyscyplinarna przy małopolskim wojewodzie oczyściła z zarzutów dyrektorkę szkoły w Dobczycach, która się zgodziła na udział uczniów w imprezie o nazwie Tour de Konstytucja. Tu również wraca normalność.

Odnaleziono stępkę, która rdzewiała latami, blokując pochylnię, na której miał być zbudowany prom. Potem zniknęła, bo dawała świadectwo PiS-owskiej niemocy. Leży w magazynie i będzie wykorzystana do budowy pontonu roboczego. Program Batory wraz z rzeczoną stępką kosztował około czternaście milionów złotych.

Spece od absurdów dają o sobie znać. Tym razem muszą jakoś zrównoważyć wiadomość o uwolnieniu środków na KPO i dopłat strukturalnych. No i chcą się przypomnieć.

Jak byśmy nie pamiętali ich alternatywnego świata.


czwartek, 29 lutego 2024

Odpowiedzialność

 Emocje zdradzają znacznie więcej, niż oświadczenia

Prokuratura podjęła śledztwo w sprawie zakupu Pegasusa. Tej starej konsoli z czasów komunii, znalezionej gdzieś na strychu, zapewne jakiejś piekarni. Połączono je z postępowaniem w sprawie nieprawidłowego korzystania z Funduszu Sprawiedliwości.

Wczorajsze przesłuchanie pozostawiło wrażenie, że prokurator Ewa Wrzosek, która wdrożyła śledztwo w sprawie wyborów kopertowych, wydarła dokumenty zadekretowane prokurator Edycie Dudzińskiej, która, po niespełna trzech godzinach od odzyskania tego samego dnia dokumentów, umorzyła to postępowanie. Pierwsza z pań zaprzeczyła pomówieniu o podebraniu akt w programie Tak Jest. Łatwo to jej zdaniem zweryfikować na podstawie zapisów w rejestrach. Także fakt, że druga z pań była wtedy na urlopie.

Z przesłuchania prokurator Ewy Wrzosek wyłączono na jej żądanie byłego wiceministra Wójcika.  Na wniosek przesłuchiwanej potem prokurator Edyty Dudzińskiej wyłączono więc przewodniczącego komisji, Dariusza Jońskiego.

Na żywo to idzie ten cyrk? Takim pytaniem na wizji popisał się Przemysław Czarnek. Tak się też realizuje próba rozwibrowania państwa, przez doktora Orłosia nazwana PiS-owskim programem Chaos+. 

Sejmowa komisja śledcza jest ważną instytucją Rzeczypospolitej. Lekceważenie jej przez członków daje im najgorsze świadectwo. W taki sposób można szukać uznania tylko u ludzi stale pozostających w opozycji do elit. U nas jest to tradycja, wywodząca się jeszcze z czasów pańszczyzny. Wtedy to zaborcy byli bardziej łaskawi dla pracowitych niż ich dziedzice. To było zawsze wykorzystywane do tłumienia polskich powstań. 

Inteligenci zawsze też byli przez ludzi niewykształconych postrzegani jako pasożyty, które nie parają się uczciwą pracą. Z tego korzystają populiści, zarówno pobożni, jak i bezbożni.

Sorry, taki mamy klimat …społeczno-polityczny.

środa, 28 lutego 2024

Sposób

 Chciałeś na skróty przez byt i życie. Masz skrót: byt w rzyci, życie w odbycie. [Kazimierz Grześkowiak].

W Warszawie rolnicy protestowali przeciwko Zielonemu Ładowi i temu co, mimo upływu czasu od rezygnacji, nazywają Piątką dla Zwierząt. Nie mogą kupować nawozów i środków ochrony roślin, bo podrożały nawet sześciokrotnie. Muszą je sypać do ziemi, aby mieć plon i – jak zapowiada radiomaryjny lider buntu – będą trzymać zwierzęta w klatkach. Wspierają ich górnicy. Też nie są w stanie konkurować z importem. Też ich produkt obciąża środowisko. Raduje się PiS, bo władza ma kłopot. Cieszą się Moskale, bo rolnicze demonstracje dzielą Europę.

Na razie protestujący podpalili swoje kamizelki i odpalili race. Sejm został obstawiony barierkami, ale marszałek przyjął ich delegację. Bo problem trzeba załatwić. Sprawa wcale nie jest prosta. Pomimo wzrostu poziomu życia na wsi, około 9% rolników żyje w skrajnym ubóstwie. Import płodów rolnych może powiększyć ten odsetek. Dziesięć procent społeczeństwa to rolnicy. Większość nie chce lub nie może się przekwalifikować.

W miastach niebawem wiosna. Od rana więc zajazgoczą tam dwusuwowe silniczki, hałasujące wściekle, pożerające paliwo, rozsiewające spaliny, ale młócące trawniki. Bo zieleń w mieście ma być jak brytyjska. Mimo że w odróżnieniu od Wysp opadów mamy jak kot napłakał.

W wyniku tego wytłuczona kosiarkami ruń nie okryje się kwieciem, nasiona traw nie wykarmią wróbli, pszczoły nie zaznają ich nektaru, wymrą i nie zapylą też nawożonych sztucznie pól pod miastem. Ziemia nie nasiąknie wodą. Chłop żywemu nie przepuści, nawet jak awansował na mieszczucha. Wieś atoli również ucierpi z powodu zachwiania równowagi biologicznej w mieście.

Nic dziwnego, że nagromadzenie sprzeczności wywołało też z niebytu Renatę Beger. Ona nie chce dopłat unijnych, niech se je wsadzą gdzieś. Chce opłacalnej produkcji rolnej. Praca zaś się jej opłaci, kiedy powrócą ceny regulowane z czasu komuny. Wtedy nie będzie konkurencji. I pojawi się ład. Jak w gorzkim żarcie Grześkowiaka, przytoczonym na wstępie. 

Prędzej czy później wieś przystąpi do produkcji czegoś, rodzącego mniej sprzeczności. Może biopaliw, warzyw, naturalnych włókien? Rusza geotermia. Bez całkowitego wykorzystania jej ciepła, nie będzie tak rentowna, jak by mogła była być,  a rolnictwo stwarza mnóstwo możliwości. Zimą potrzebuje ciepła, latem chłodu.

Trzeba więc strategii, aby nie zostawiać pola prestidigitatorom, prowadzącym rolników na manowce. Są czynni nie tylko na wsi. Również w mieście. Czas ucieka.