Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Piętno

Okazuje się, że z wielką konfuzją dla opozycji odrzucony projekt ustawy “Ratujmy kobiety” zawierał też zakaz demonstrowania przeciwko jej zapisom w odległości 100 metrów od placówek medycznych i wychowawczych. Więcej, przewidywał odsiadkę za głoszenie szkodliwości aborcji czy antykoncepcji.
Wydaje się, że ujawnił się tu bardzo charakterystyczny rys, typowy dla lewicowych sposobów wdrażania powszechnej szczęśliwości, od których się oni nie mogą uwolnić: Sybiry, ukazy i knuty. Bez oglądania się na prawa człowieka, demokrację i takie tam zachodnie bzdety. Widocznie lewicowość musi być u nas kojarzona z opresją i to niezależnie od tego, czy nosi krzyż, czy tylko kufajkę.
Pomyśleć by można, że jedynie pamięć narodu, jeszcze niedawno zniewolonego przez Sowiety przechowuje wstręt do socjalizmu, przywołując obrazy ciotek rewolucji, panoszących się prostaków, prymitywizm propagandy, nade wszystko zaś prześladowanie za krytykę jedynie słusznej ideologii. Na tym by się miała zasadzać organiczna rzekomo prawicowość Polaków.
Byłoby to niepewną gwarancją bezpieczeństwa od powrotu tamtych sposobów rządzenia. Szczęśliwie lewicowcy nie mogą zapomnieć o krzywdzie zadanej im przez “Solidarność” i niezależnie od swego stosunku do religii szukają fizycznej zemsty za kwestionowanie ich pomysłów i sięgają do zastraszania.
Wydaje się, że i na tym polu próbują lewicowi bezbożnicy konkurować ze swymi pobożnymi braćmi w ideologii. I całe szczęście. Bo hasłami o równości żołądków można jakoś uwodzić tych, którym znikomość rozsądku zasłania fałsz, ale Sybiry, ukazy i knuty przemawiają do wszystkich. Jednoznacznie i od czasów Mickiewicza. Nawet przy werbalnym odcinaniu się od wschodnich tradycji.
Dlatego mimo chwilowych zawirowań można mieć nadzieję, że realsocjalistyczne pryncypia nie zagnieżdżą się u nas ponownie, bo nie tylko pycha naszych lewicowców, ale też ich skłonność do przemocy minimalizuje to niebezpieczeństwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.