Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Banały

Najłatwiej można zdobyć władzę w społeczeństwie zdominowanym przez frustratów. Dlatego w kampanii wyborczej populiści podniecają nastroje beznadziejności. Potem jednak muszą głosić sukces. Z konieczności, aby przeciwnikom odebrać premię za społeczne niezadowolenie.
Tymczasem narasta rozczarowanie ich poczynaniami, bo kierując się mitami nie można dobrze rządzić państwem. Opozycja wtedy wytyka demagogom ich niedołęstwo oraz prezentuje bezsilność, co wzmaga frustrację jej wyborców, wzmagając szansę na zmianę ekipy rządzącej krajem.  
Okazuje się, że sztandarowy sukces PiS-u, 500+ już pożarła inflacja, która musiała nastąpić w wyniku powiększenia ilości pustego pieniądza na rynku. Oficjalna propaganda rozkoszuje się zaś bezsilnością opozycji, potęgując poczucie zadowolenia wśród żelaznego elektoratu i... frustrację oponentów. Sama więc formacja władzy przyczynia się do swego upadku.
Opozycja zaś próbuje się jednoczyć. PO zawiązuje koalicję z Nowoczesną, SLD zamierza się łączyć z razemowcami i zielonymi. Więcej, zapowiada dialog z innymi partiami szukającymi możliwości dojścia do władzy. Jedynie PSL nie chce, aby Polacy wybierali między PiS-em i anty-PiS-em. Dalej więc nie widać jednej formacji, która by stanęła przeciwko dobrozmieńcom.
I o to właśnie chodzi. Jedność moralno polityczna jest niezwykle krucha. Udowodnił to PiS właśnie, tocząc zażarte boje wewnętrzne lub nawet tylko zmieniając wizerunek, czy chowając najbardziej znienawidzonych polityków na czas kampanii wyborczych. Wspólne poglądy są możliwe jedynie w autorytarnym środowisku, a i tam są tylko markowane. Istotą polityki jest spór, konfrontacja interesów, doraźne koalicje.
Teraz więc, przed wyborami nie ma sensu, aby cała opozycja się zjednoczyła dla odsunięcia PiS-u od władzy. Trzeba doprowadzić do tego, aby najwięcej ludzi wzięło udział w wyborach. Populiści wtedy osiągną zwyczajny dla siebie odsetek wyborców, poniżej 30%. Potem trzeba będzie zawiązać koalicję, pozostawiając PiS na lodzie. Wtedy też spór się okaże największą siłą nowego aliansu.
Nie ma zatem żadnych powodów do nawoływania opozycji do jedności. Podobnie zresztą jak wytykanie konkurentom bezsilności przez PiS-owską propagandę. To nawet jest zwykłym otwieraniem sobie drzwi na śmietnik historii.
W dodatku tak właśnie wygląda polityczna proza. Jeżeli nie elementarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.