Moralność staje u nas na nogach.
Mija szósty dzień od wybuchu afery Epsteina w Stanach i nabiera ona nowych barw. Ma także polskie odniesienia. Nasze media plotkarskie wymieniają nazwiska znanych Polek i Polaków, znalezionych w ujawnionych aktach, obok członków zagranicznych, królewskich rodów. Wszystko zaś w kontekście kryminalnych zarzutów dla tamecznego finansisty. Chodzi głównie o pedofilię.
Mamy też oświadczenie posła PiS, że w odróżnieniu od swych kolegów partyjnych nie skandował nazwiska nowego prezydenta Stanów i nie klaskał w Sejmie, kiedy nadeszła wieść o jego wyborze. Jakoś nie słychać o podobnej postawie jego partyjnych komilitonów. Na domiar złego inny kaczysta powiada, że afera wyszła z kół lewicowo-liberalnych w USA.
Ciekawe, czy się niebawem pojawią oskarżenia wobec ofiar procederu. W chrześcijańskiej bowiem moralności nie jest naganne kupowanie miłości, w odróżnieniu od jej sprzedaży. Jeżeli więc nie pojawi się u nas obciążanie ofiar winą, znajdziemy kolejny dowód na zeświecczenie naszego społeczeństwa.
Wszak we współczesnym świecie nie ma potrzeby kupowania lub wymuszania tego, co ludziom normalnym zapewnia natura.
Sądzę Norbercie, że ujawniono jedynie to, co było wygodne dla sprawców. Trump już sam się rozgrzeszył ze wszystkiego. Jak Jan Paweł II z krycia Marciala Maciela Degollado...
OdpowiedzUsuńNie widziałem, nie słyszałem, zarobiony byłem... Dziwisz takoż...
Taka to gmina, ci ludzie waadzy. Choć i rządzeni przez nich nie lepsi... SMUTNE i OBEZWŁADNIAJĄCE!
Pozdrawiam
To odwieczna taktyka. Pozorowane zapomnienie lub przeoczenie w nawale pracy pozwoliło klerowi unikać kłopotliwych sytuacji. W przeciwnym wypadku przyszłoby moralistom kalać własne gniazdo i podważać przyjęte pryncypia.
UsuńPozdrawiam również.