Tylko czas ma się naprawdę.
SAFE zero procent nadal budzi kontrowersje. Przechodnie, pytani przedwczoraj w ulicznej sondzie o swój stosunek do niego, wypowiadali się różnie. Jakaś kobieta jasno wyraziła swoje preferencje. Chce oto, aby Polska sięgała po własne pieniądze, z polskiego banku. Nie z jakiegoś unijnego.
Zapomina, że zawsze chodzi o polskie pieniądze. Takie one są, niezależnie od tego kiedy, na jak długo są pożyczone. Wszak długi się spłaca własnymi pieniędzmi. Polskimi.
Przedsiębiorca zaś nigdy nie oszczędza na przyszłe potrzeby. Przysporzyłoby mu to bowiem strat w postaci utraconych korzyści, które by przyniosły odłożone w czasie inwestycje. Kiedy się bowiem zbuduje dobrze do rynku dobraną wytwórnię, to nie tylko zwróci ona koszta jej zbudowania, czyli kredyt z procentami. Natychmiast też wpłaci podatki od jej projektantów, potem od budowniczych, wreszcie od pracowników, dla których stworzy miejsca pracy. Po zakończeniu zaś budowy wprowadzi na rynek produkt, którego sprzedaż sfinansuje zaciągnięte kredyty i przyniesie zyski. Te zaś natychmiast się inwestuje.
Kiedy by się najpierw mozolnie gromadziło na to wszystko pieniądze, straciłoby się czas, w którym konkurencja by zdobyła rynek. Zrezygnowałoby się wtedy z wieloletniej wartości niewyprodukowanego towaru, podatków dla państwa, pensji dla budowniczych i robotników fabrycznych.
Kiedy państwo chce mieć broń, wyprodukowaną u siebie, musi za nią zapłacić rodzimym przedsiębiorcom. Kiedy jest w stanie kredytować produkcję, ma ją szybko. Gdy jeszcze istnieje Unia, która dla własnego bezpieczeństwa oferuje tanią pożyczkę, odrzucenie takiej możliwości jej pozyskania dyskwalifikowałoby władze.
Państwo więc ani przedsiębiorca nie może postępować jak gospodyni domowa, gromadząca latem środki na zakup zimowych butów dla dzieci. Tego nikt rzeczonej kobiecie nie wytłumaczył. W szkole niczego na ten temat nie słyszała, bo nie było w programie. Ksiądz się też do objaśnień nie kwapił, bo Kościół ma chyba dotąd jeszcze kredyt za grzech, jako rodzaj handlu czasem, który należy do Boga. Wie przeto owa gospodyni, że dobry zwyczaj nie pożyczaj.
Gospodarka jednak wymaga praktycznego myślenia, bezpieczeństwo zaś szczególnie. Dlatego ani państwo, ani przedsiębiorca nie może postępować, jak skrzętna gospodyni domowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz