Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 26 marca 2026

Wabiki

 Nie wszystko złoto co się świeci. 

Spór polityczny w Polsce przybrał postać zbliżoną do tej, która charakteryzowała początki II Rzeczypospolitej. Przede wszystkim widać, że interes partyjny, tym razem pod nazwą dobrej zmiany, w polityce wrogów demokracji zaczął znowu przeważać nad narodowym. 

W początku XX wieku Józef Piłsudski uważał, że trzeba wykorzystać warunki dla tworzenia narodowej siły zbrojnej, powstałe w obdarzonej autonomią Galicji. Po utworzeniu Legionów, wziął udział w pokonaniu Rosji przez Austrię i Niemcy, aby się później od nich odwrócić i przystąpić do Ententy. Połączył usiłowania z Romanem Dmowskim, który od początku I wojny światowej zabiegał w Paryżu o sprawy Polskie, od 1917 roku będąc szefem Komitetu Narodowego Polskiego.

Twórca Narodowej Demokracji był przed I wojną światową przekonany, że najpierw trzeba pokonać Niemcy i Austrię. Poprzez pokonanie państw centralnych chciał doprowadzić do podporządkowania Rosji scalonych zaborów i dopiero wtedy ewentualnie zorganizować siłę, zdolną odrodzić Polskę.

Piłsudski w działaniu dowiódł słuszności swojej strategii. Teraz więc również do jego tradycji odwołują się neoendecy, dostrzegając atoli w całej Unii wyłącznie Niemców i odwołując się do pokrewieństwa kulturowego z Rosją. Prezentują więc swoiste pojmowanie historii, analogie i nauki wypływające z przeszłości. Nawet z meandrów wojny bolszewickiej, kiedy to marszałek Piłsudski powstrzymał ofensywę, aby dać bolszewikom czas na pokonanie Denikina. Nadrzędna bowiem była potrzeba odrzucenia aliansów z autorytarną Moskwą.

Przyjęli też epigoni endecji praktykę instrumentalnego korzystania z demokracji, znanej z początka lat dwudziestych, czyli rozpasanie wszystkich niedostatków moralności i praworządności. Wszak ich powtórkę obserwowaliśmy w ciągu ośmiu lat funkcjonowania dobrej zmiany.

Agresja Rosji na Ukrainę nie zmieniła tu wiele. Teraz jeszcze do tego doszła wojna na Bliskim Wschodzie i wypadałoby kaczystom oprzytomnieć. Nic z tego. Nienawidzą i Niemców i Unii. Utrzymują też, że również Putina, ale spotykają się z najbardziej proputinowskimi politykami Europy, których komunizujących wtedy poprzedników już Lenin nazywał użytecznymi idiotami.

Mamy piękną tradycję naszej armii i jej sukcesów. Szkoda, że nie dorastają do niej nasi jakoby prawicowi politycy.


3 komentarze:

  1. Połowa XIX wieku. Chłopstwo pańszczyźniane to niemal 80- 90% d społeczeństwa. Klasa robotniczej praktycznie nie. W 1864 roku, car znosi pańszczyznę w ruskim zaborze zyskując wdzieczność wsi, dla której to on, a nie Rząd Tymczasowy byłlagalna władzą. Stąd do dziś w Kongresówce feblik do romansów z Rosją, jaka by ona nie była...Szczególnie prawicy, acz nie tylko... No i ten podziw dla siły, którą reprezentują ,,carowie'', cesarze, tyrani...[ Niewolnik wyobrazi sobie bycie panem. Nie wyobrazi sobie bycia WOLNYM CZŁOWIEKIEM ] za A. i B. Strugackimi w << trudno być bogiem''...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Płacimy za pańszczyznę. Do lat trzydziestych XX wieku trwała u nas w obyczaju.
    Trudno, trzeba mieć nadzieję, że wskutek zużycia pamięci tego nieszczęścia przez kaczystow, zniknie skłonność do populizmu.

    Pozdrawiam również.
    Stary

    OdpowiedzUsuń