Chwała bohaterom.
Andrzej Poczobut jest wolny. Donald Tusk i Thomas Rose ujawnili, że to dzięki dwuletnim staraniom naszych służb specjalnych, ministerstwom spraw zagranicznych i wewnętrznych, przy wsparciu USA, inspirowanych przez kancelarię prezydenta.
Teraz pan Andrzej się cieszy z wolnością, ale dopytuje, kiedy będzie mógł powrócić na Białoruś. Bardzo taka postawa przypomina nieustępliwość naszych bohaterów czasu rozbiorów. W ujęciu współczesnych komentatorów byłaby to ofiara, która wprawdzie zaleca potomnym niezłomność, ale we współczesnym świecie jest zbyt wielka. Los Aleksieja Nawalnego jest tu przestrogą. W świecie wszelkich możliwości wypowiadania się nie trzeba aż życia, aby udokumentować potrzebę trwania przy wyznawanych wartościach.
Tak czy owak, mamy dowód na przewagę ducha nad materią. Nic dziwnego, że prezydent zamierza odznaczyć Andrzeja Poczobuta orderem Orła Białego.
Tak czy owak, mamy dowód na przewagę ducha nad materią. Nic dziwnego, że prezydent zamierza odznaczyć Andrzeja Poczobuta orderem Orła Białego.
OdpowiedzUsuńKonia kują to i żaba nogę podstawi... Taka gmina.
Należy mu się ten order bardziej od kogokolwiek ze współczesnych.
UsuńPozdrawiam również.
"Los Aleksieja Nawalnego jest tu przestrogą."
OdpowiedzUsuńNawalny po prostu przecenił zmiany w rosyjskiej mentalności, których miał dokonać "rozpad" Sojuza - a nie docenił znaczenia tego FAKTU, że "Rosją" od tego "rozpadu" ani przez sekundę nie rządził ktokolwiek tak czy inaczej nie umoczony w KPZR czy sowieckie "służby"!
Bo przecież nawet Miedwiediew, będący w 2008 roku "gówniarzem" jak na sowieckie "standardy", był już we wczesnej młodości "zamietitielem czliena" najwyższych gremiów partii komunistycznej, jako że do KPZR wstąpił mając wszystkiego 20 lat...
A Rosjanie w masie swojej zawsze bardziej cenili "włast'" od "męczenników za sprawę" - chyba że ta "włast'" się sama wcześniej totalnie skompromitowała przez lata - jak, nie przymierzając, car nieudolnością w zarządzaniu państwem i prowadzeniu wojen, czy patrzeniem z rozczuleniem na rozpasanie Rasputina, przez naród w coraz większym stopniu postrzeganego jako po prostu niemiecki agent kierujący niemiecką agentką carycą...
Niestety, Putin aż takich kompromitacji, jak "schyłkowy" carat, w oczach jednak kochających trzymanie ich za ryj przez władzę Rosjan, póki co nie zalicza...
Nic dodać. Zgadzam sie w pełni z tą oceną.
UsuńStary.