Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 26 czerwca 2014

Waligórność

Donald Tusk: wyjaśnimy kto i po co próbuje destabilizować państwo, jednak jutro w Brukseli muszę być pewien, że nie utraciłem mandatu, składam więc wniosek o wotum zaufania dla mego gabinetu.
Krzysztof Szczerski do rządu: jesteście tu elementem obcym. Pisowcy więc demonstracyjnie wychodzą z sali obrad. Jako jedyni uprawnieni nie mogą przecież pozostać na miejscu. Po raz drugi ich szef samotnie demonstruje swą odrębność wychodząc na czas odpowiedzi premiera na postawione mu pytania.
 
Janusz Palikot: woda sodowa wam uderzyła do głowy i pozostawiacie państwo całkowicie bezbronne wobec populistycznych następców, nie ma więc służby cywilnej i nie stworzyliście procedur pociągania do materialnej odpowiedzialności urzędników za popełnione błędy. 
 
Jan Bury: Wszyscy już mieli swoje afery podsłuchowe i wszyscy je przeżyli, ale nie było nigdy takiego serialu, przygotowywanego miesiącami. Początek jego wystąpienia przeczył raczej końcowi, ale PSL poprze rząd.
 
Leszek Miller: kiedy Michnik nagrał Rywina, SLD nie kierował podejrzeń w stronę Rosji, nie jest bowiem ważne kto, ale co podsłuchał. I chce merytorycznych wyjaśnień. Nade wszystko pyta jak zamierzają dalej rządzić ministrowie, prywatnie nastawieni przeciwnie do oficjalnej polityki.
 
Beata Kempa: pijaństwo i wulgaryzmy kwitną w restauracjach i złamano szereg paragrafów. Wymieniła je ze swadą administratywistki, uważającej się jednak za prawnika.
 
Potem już przedstawiciele planktonu politycznego wałkowali podsłuchy na miarę swego znaczenia. Jeszcze później posłowie dawali upust emocjom smakując doniesienia o kubańskich cygarach i francuskich alkoholach, których sprowadzanie do Polski uznawali za gorszące. Czasem poniżej poziomu piosenki o Waligórze, co to równocześnie popełnia z panienkami rzeczy niecne „i popija czaj, czaj, czekoladę, czarną kawę i popija czaj, czaj, czekoladę, rum, kakao”. Pytano na przykład premiera czy jest politycznym palantem.
 
Opozycja więc reaguje na aferę nienawiścią (PiS), nienawistną pogardą (SP), wyolbrzymieniami (wszyscy) i absurdalnymi obiekcjami (również wszyscy). Poważne zarzuty przedstawił jedynie Janusz Palikot. Gdyby się stale trzymał takiej argumentacji jak wczoraj, nie utraciłby poparcia i pewnie by obecnie rządził partią alternatywną dla władzy. Wolał jednak happeningi. 
 
Bylibyśmy może poruszeni gdyby padło wezwanie aby czynni działacze zajęli się czymś innym i opuścili scenę polityczną, niczym PiS salę obrad. Aliści to też już było. Dzięki bowiem takiemu hasłu Andrzej Lepper wszedł był niegdyś do Sejmu a ostatnio Janusz Korwin - Mikke do Parlamentu Europejskiego. Potem się pierwszy z nich uwikłał w afery a drugi już piętrzy absurdy, które go również niezawodnie doprowadzą na polityczny margines. 
 
Mamy więc wyraźnie przesyt skutków najprawdopodobniej kelnerskiej fuchy na sprzęcie jakichś służb, takiej swojskiej odmiany WikiLeaks. Wszystko już bowiem było. Miejmy więc nadzieję, że obecny kryzys odświeży umysły rządzących. Nic przecież nie utuli goryczy opozycji po niegdysiejszej utracie rozkoszy rządzenia. Jej już nic nie naprawi. 
 
I dalej Tusk nie ma z kim przegrać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza