Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Pachnidła

Jacyś zwolennicy Polski dla Polaków lub "nieznani sprawcy" zbezcześcili meczet w Kruszynianach. Joachim Brudziński wyraził wstyd, że się u nas znaleźli idioci, którzy się dopuścili zniszczenia świątyni. Tymczasem jego szef zamierza znowu jednoczyć prawicę aby skutecznie protestowała przeciwko tej wstrętnej PO, która jego zdaniem gardzi Polakami, przypisuje im murzyńskość i w ogóle posłom opozycji daje tylko dziesięć minut na wygłaszanie oświadczeń. Za dziesięć do dwunastu dni podejmie kolejną próbę zjednoczenia prawicy. Czyli ma zamiar przyciągnąć do siebie także nacjonalistów? To co z tym oświadczeniem Brudzińskiego?
SLD ma podobny problem. Lidia Geringer de Oedenberg tuż po wyborach opuściła szeregi partyjne.  Powodem są intrygi wewnętrzne i rozmijanie się lewicowych słów z czynami. Szczegółów na razie pani deputowana nie ujawnia. SLD jednak utracił jednego z czterech posłów w Parlamencie Europejskim, ustanowionych w ostatnich wyborach. Rzecznik partii więc uważa, że odchodząc powinna się zrzec też mandatu. To jednak również tylko słowa, których się nijak nie da wdrożyć w życie.
Ryszard Kalisz również zasługuje na uwagę w kontekście poprzednio przywołanych doniesień. Bywał w restauracji „Sowa i Przyjaciele” a nikt nie opublikował nagrań z jego rozmów, które były konstruktywne zdaniem posła wielce. Sam tedy będzie musiał zapewniać wyborców o swojej do nich miłości. I też pewnie nie może liczyć na brak pamięci u tych, którzy obserwowali jego satysfakcję, kiedy butnie oświadczał, że prezydent Kwaśniewski właśnie zawetował był podział administracyjny państwa, zaproponowany przez Jerzego Buzka i reformę podatków Leszka Balcerowicza. 
Także kobiety już machnęły ręką na panakaliszowe stowarzyszenie o nazwie Wspólny Dom Polska i same przystąpią do wyborów. Dla poszerzenia zaś elektoratu zrezygnują z dawnej nazwy „Partia Kobiet”.
Niedzielne doniesienia znakomicie charakteryzują naszych polityków, których słowa nie znajdują na ogół potwierdzenia w czynach, często nawet w faktach a czasem kompromisy ze skrajnymi ugrupowaniami plamią obraz ugrupowań, przypisujących sobie wyłączność na przestrzeganie wartości. 
Kłamie jednak cała przyroda. Pojedyncze osobniki starają się swemu otoczeniu przedstawić jako wyższe, piękniejsze, bardziej wonne, kolorowe, przydatniejsze. Kiedy zaś należą do świata ludzi udają też mądrzejsze niż są w rzeczywistości. I mają rację, bo kiedy próbują tego zaniechać tracą nie tylko elektorat ale i przyjaciół, partnerów, umierają w końcu. Im więc trudniejszy cel, tym więcej nieprawdy w użyciu.
Szczere zaś wyznanie żalu przez Ryszarda Kalisza odsłania powody poczynań naszych dzielnych reprezentantów. Rozgłos i w konsekwencji władza są ich celem, nawet jak się je zdobędzie przy wykorzystaniu owoców trudu podsłuchiwaczy. Gabinety najwyższych urzędów roztaczają taką upojną woń. I prawdziwą.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza