Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 25 lipca 2017

Deadrianizacja

Co się zbiera, kiedy nie ma zbiorów? Zbiera się komitet. [Klasyczne].
Zawetuje. Nie trzy ustawy, a dwie. I to wbrew wcześniejszemu oświadczeniu pani prezes Trybunału Konstytucyjnego, że inkryminowane prawa o  sądownictwie nie stanowią zagrożenia dla trójpodziału władzy. Wedle prezydenta jest odwrotnie. W tym mniemaniu wsparł go milczący dotąd Episkopat.
Wbrew medialnym oświadczeniom łże-ekspertów oznacza to, że nie ma w Europie podobnych rozwiązań prawnych. Expressis verbis zaś Andrzej Duda stwierdził, że nigdy, nawet w zniewolonej Polsce nie było takiej sytuacji, w której by prokurator generalny decydował o składzie sędziowskim i organizacji pracy SN. Aliści na taki stan w sądach powszechnych się jednak godzi, nie kwestionując ustawy o ich ustroju.
Podstawową powinnością każdego świadomego bytu jest poznanie. Działanie bowiem na oślep, zwłaszcza w zacietrzewieniu kończy się piętrzeniem absurdów. Wiadomo, że efekt tworzenia czegokolwiek jest proporcjonalny do nakładu energii. Nawet jak się buduje pozory. I to właśnie udowodnił obóz rządzący, trwoniąc mnóstwo wysiłku na woluntarystyczne poczynania, podejmowane bez uwzględnienia faktu, że formalne uprawnienia nie tylko prezydenta mogą się łatwo przeobrazić w rzeczywiste, kiedy odporność opinii publicznej na hucpę będzie nadużyta. A wczoraj ustami pani premier zapowiedziano kontynuowanie tego zbożnego dzieła, wbrew wszystkiemu.
Prezydent się wreszcie zorientował, że uleganie demagogii doprowadzi Polskę do zguby, jemu zaś zapewni bardzo niepożądane miejsce w najnowszej historii. Na razie więc, nie tając podczas wczorajszego oświadczenia emocji, zasłonił się autorytetem pani Romaszewskiej. Wie, że czeka go propagandowy atak. Sygnalizuje to chociażby rozczarowanie jakie natychmiast po prezydenckim wystąpieniu wyrazili wicepremier Morawiecki i minister Ziobro. Co powie Prezes? Łatwo sobie wyobrazić po złowieszczym milczeniu, wieńczącym wczorajsze zebranie “aktywu obozu rządzącego”.
Ogólnie trzeba zauważyć, że kształtowanie przyszłości państwa, czyli polityka jest oddziaływaniem na teraźniejszość. Jej dzisiejszy kształt decyduje o przyszłości. Błąd w tym przedsięwzięciu nie zawsze jest od razu dostrzegalny, ale zawsze kiepsko rokuje. Kiedy jednak wysiłek polityków zmierza do zaprzeczania oczywistemu fałszowi, efektem jest wyłącznie hałas. Bynajmniej nie fundamenty dobrobytu.
Wrzawy doświadczyliśmy w ostatnim czasie bez miary. Materialnym skutkiem takiego marnowania energii jest dług, który znowu zaciążył na rozwoju naszej gospodarki. Zaciągnięto go li tylko, aby w zamian za przyszłe wydatki dać maluczkim złudzenie dobrobytu. Wszystko by sobie zapewnić dłuższe sprawowanie władzy. Nade wszystko zaś aby stworzyć warunki do ukrywania błędów. Może jednak mamy właśnie początek końca tego procederu?

Tak czy owak Rubikon został przekroczony i tym razem nam chyba wypchnięcie z Unii nie grozi. I to jest tutaj najważniejsze.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza