Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 24 lipca 2017

Nienasycenie

“Nieustające, bezgłośne, lecz całkiem jasne orędzie totalitaryzmu powiada: Wy jesteście doskonali, tamci są zgnili ze szczętem. Już dawno żylibyście w raju, gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” [Kołakowski].
Motorem działania jest dążenie do urzeczywistnienie sensu życia. Jest nim osiągnięcie wartości, czyli celu wartego wysiłku. Moraliści powiadają, że nie warto sięgać po rzeczy marne. Nagrodą zaś za cnotę jest cnotliwość. Tylko. Władza zatem może być wartością, jeżeli co najmniej nie dąży do odbierania podwładnym wolności.
Jest gorzej. Dążenie do urzeczywistnienie sensu życia nie ma końca. Osiągnięcie bowiem każdej granicy odsłania kolejne horyzonty, łatwo dostrzegane przez ludzi zdolnych do przezwyciężenia tradycyjnych reguł. Na tym polega nienasycenie, trapiące wszystkich, niezależnie od tego czy sobie uświadamiają problem, czy nie.
Istotą więc poszukiwania sensu jest ciągłe modyfikowanie postawy. Nie wywołuje go oportunizm, a konfrontacja z nieznanym, która umożliwia przekraczanie kolejnych poziomów poznania. Nie jest ona możliwa w warunkach strachu przed wszelką odmiennością. Szczególnie tą programowo dehumanizowaną.
W związku z tym w fatalnej sytuacji jest każdy władca, który odbiera wolność obywatelom po to, aby im przywrócić jakąś mityczną sprawiedliwość, zasadzającą się na politycznym prześladowaniu tych, którzy nie są skłonni rezygnować ze swoich praw. Ba, musi owych skąpców odsądzać od czci i wiary. I to brzmi fatalnie, niezależnie od wyrażania nagany umiarkowanymi słowami.
W ogóle cała taka zwierzchność jest bezbronna wobec problemów, które ją czekają. Wynika z tego czczość nie tylko oficjalnej ideologii, ale też marność wartości, których władza jest depozytariuszem. Szczególnie, kiedy są określane irracjonalną nienawiścią do domniemanych zabójców byłego prezydenta.
Trudno się też w tej sytuacji dziwić infantylizmowi ministrów, twierdzących że nie mają kłopotów, bo nie czytają Wyborczej. Nie dostrzegają zatem niezadowolenia swoich poddanych, nie wiedzą o tym, że większość Polaków nie zgadza się z ich polityką, błąd zaś w uchwalonej ostatecznie ustawie jest w ich mniemaniu wynikiem spisku pracowników biura legislacyjnego.
Łatwiej bowiem sprawować władzę, kiedy się pozostaje w przekonaniu, że się odnosi same sukcesy, jest się kochanym przez naród, a wszelkie złe informacje są zawinione przez ...listonoszów.

3 komentarze:

  1. Infantylizm, stał się ulubioną formą tego rządu. Dzieci 2, 3-letnie, bawiąc się w chowanego, zasłaniają oczy rączką i wołają: "szukaj mnie". Rozumiem, że główny inspirator PiS-u, od lat lubi tak się bawić :)Czas jednak przejrzeć na oczy. Na szczęście naród przejrzał...Mam nadzieję, że wytrwa w tym stanie do wyborów:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam taką nadzieję.
    Chowanie głowy w piasek bardzo eksponuje jej odwrotność. Wydaje się, że PiS teraz tego doświadczy. Z tym że bedziemy znowu mieli do czynienia z nowym nazwiskiem o roboczej nazwie "autokopanie". To zachodzi, jak ktoś sam sobie wymierza kopniaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zjawiskiem oczywista oczywistość.

    OdpowiedzUsuń

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.