Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 21 lipca 2017

Ryzyko

„Nie lgnie do niego fala, ani on do fali” [Mickiewicz].
Wielkie kryzysy nie wybuchają z przyczyn, które wynikają z indywidualnych postaw członków społeczności ludzkich. Pierwszą wojnę światową wprawdzie zainicjował mord w Sarajewie, ale poprzedziła to budowana od lat namaszczona równowaga sojuszów, stopniowo przesuwająca granice, dzielące porządek od chaosu. Hitler więc niepotrzebnie się trudził organizując prowokację gliwicką dla rozpętania kolejnej wojny.
Strajki 1980 roku pozornie tylko ogłoszono w wyniku podniesienia cen w stołówce zakładowej czy zwolnienia Anny Walentynowicz. Ich powodem było spiętrzenie hipokryzji władzy poza granice odporności społeczeństwa na obrazę jego inteligencji.
Teraz chyba rusza kolejny kryzys, który ma obłudę u podłoża. Jego zapalnikiem jest znowu drobnostka. Bo nie chodzi tu o zwyzywanie opozycji słowami powszechnie uznanymi za obelżywe. “Ja w żadnym trybie” oświadcza poseł i bez żenady wkracza na sejmową mównicę, aby  stamtąd wygłosić to, co sobie przedtem ułożył.
Istotą zdarzenia jest całkowita pogarda dla regulacji wewnętrznych najważniejszej instytucji państwa, stanowiącej prawa. To kto i czym gardzi, to jego prywatna sprawa, ale bezsilność Sejmu wobec lekceważenia zasad jest rzeczywistym powodem obserwowanego obecnie przejścia kryzysu z utajonej do jawnej formy. Bo właśnie łamanie procedur powoduje wybuch.
Za tym ciągną się kolejne symptomy. Prezydencka odmowa rozmowy z Przewodniczącym Rady Europejskiej, spór rządu z Komisją Europejską, antyunijna propaganda to wszystko tylko wskaźniki. Określają jednak jasno podświadomy wstręt rządzącej ekipy do uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej. Możemy więc znaleźć się poza Wspólnotą równie niespodziewanie, jak wybuchła pierwsza wojna światowa, której nikt w istocie nie chciał.
Możliwy jest też upadek PiS-u, który swoje postępowanie doprowadził poza krawędź, przed którą można się było ratować sofizmatami. W tej chwili prawdopodobny jest taki stan, w którym zostaniemy objęci postępowaniem dla nałożenia na nas unijnych sankcji i w ich wyniku dojdzie do rebelii na wsi, zagrożonej pozbawieniem dopłat. Oznacza to odsunięcie rządzącej formacji od władzy. Wszak za tydzień odbędzie się posiedzenie Komisji Europejskiej, poświęcone sytuacji w naszym kraju.
Mamy bardzo niebezpieczny moment i niezwykle groźny. I jak nieraz w polskiej historii jesteśmy o krok od chaosu, w który nas wpędzi zacietrzewienie polityków deklarujących nienawiść do dyktatury, kiedy dyktator nie jest własny.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza