Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 30 lipca 2017

Granice

Wiemy wszystko, ale pojmujemy tylko to, na co nam pozwalają dostępne nam narzędzia. W tym wypadku nasza głowa. Dlatego mózg ewoluuje najszybciej, pozwalając przetwarzać coraz więcej informacji, docierających do nas ze świata. Im go bardziej gimnastykowaliśmy przedtem, tym potem lepiej służy.
Uzupełnieniem tego twierdzenia jest konstatacja, że pojmujemy to, na co się odważymy. Jeżeli sami sobie postawimy granice poznania, nie przekroczymy ich za nic. Sami też jesteśmy wtedy winni swemu ograniczeniu.
Ewolucja naszych mózgów przyspiesza w miarę postępu wiedzy. Wedle najnowszych odkryć pierwsze narzędzia kamienne ludzkość stworzyła nie około miliona, ale trzech milionów lat przed rozbiciem atomu. Jeżeli sobie uświadomimy, że rozwój techniki istotnie przyspieszył dopiero od połowy osiemnastego wieku, wraz z powtórnym wynalezieniem maszyny parowej przez Jamesa Watta, mamy obraz działania czasu na prędkość zmian.
W tym kontekście ważna jest jeszcze informacja, że francuskiego twórcę silnika parowego, wyprzedzającego szkockiego wynalazcę o sto lat, król Ludwik XIV kazał zamknąć w wariatkowie za bezczelne utrzymywanie, że coś się kręci bez udziału człowieka lub zwierzęcia. Mamy więc potwierdzenie zaprezentowanych tu twierdzeń. Francuzi by teraz byli liderami świata zachodniego, gdyby się wcześniej od Anglików pozbyli absolutyzmu.
Sens politycznego sporu w Polsce zasadza się właśnie na tym, co Polakowi wolno myśleć, a czego mu nie wolno. Jedni twierdzą, że może wszystko, drudzy że tylko to, na co pozwala mu tradycja, w dodatku uznawana przez wodza.
Kiedy więc wódz zamierza naprawiać sądownictwo poprzez podporządkowanie go prokuratorowi generalnemu i wymianę sędziów na wyznawców oficjalnej ideologii, nie ruszając niczego w przestarzałej organizacji i procedurze sądów, należy wierzyć, że taka reforma jest właśnie Polsce potrzebna. Wedle szyderców głównie dla prawnego potwierdzenia coraz bardziej się chwiejących prawd smoleńskich.
Przecież Prezes nie zmieniał niczego w wymiarze sprawiedliwości, poza kadrami w prokuraturze, w czasach kiedy sprawował władzę wespół z niepokornym Lepperem, uporczywie ściganym przez prawo. Więcej, w 2016 roku, pod rządami PiS-u czas rozstrzygnięć sporów sądowych wydłużył się o trzy miesiące w stosunku do tego, co stanowiło normę, kiedy rządziła PO.
Teraz, kiedy władzę objął szeregowy poseł, powstała u nas atmosfera, która zniweczyła niegdyś szanse na francuski prymat gospodarczy. Wszystkie zaś opowiadania, że chodzi tylko o usprawnienie wymiaru sprawiedliwości są nieprawdopodobne. Szczególnie w świetle zapowiedzi o repolonizacji, czyli upaństwowieniu mediów.
Okazuje się jednak, że w Polsce rzecz trafia na obywatelski opór. Kiedy się bowiem nie wyrosło w przeświadczeniu, że prawdą jest to, co silniejszy słabszemu przemocą wtłoczy do głowy, nie znajduje się w sobie warunków dla zgody na zaakceptowanie przeciwnego poglądu. Polacy nazbyt długo się zmagali z przemocą, aby się godzić na akceptujące ją bzdury, nawet gdy są wypowiadane z poparciem ekspresyjnej mimiki przez jedynie słuszny autorytet. Więcej, zaczynają się natrząsać nie tylko z zaprezentowanych im min, ale też z samej idei. I to również tacy, którzy wcześniej mieli politykę za nic.

To przyjemna świadomość, że w Polsce pewne rzeczy jednak nie przejdą.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza