Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 6 marca 2026

Sokolność

 Tu jest jednak Zachód, ale Żydzi, masoni i cykliści straszą niezmiennie.

W hali Sokoła w Krakowie Prezes niebawem ogłosi, że premierem będzie… Przemysław Czarnek, Lucjusz Nadbereżny albo jeszcze ktoś taki. Rzeczona budowla ma długą patriotyczną tradycję. Ufundowało ją, jeszcze przed uzyskaniem niepodległości, Polskie Towarzystwo Gimnastyczne Sokół, które miało swoje odpowiedniki we wszystkich zaborach i które starało się wychować pokolenie, zdolne do podjęcia dzieła wyzwolenia kraju spod zaborów. W PiS myślą magicznie. Są przekonani, że dostojne symbole przelewają swój prestiż na  osoby i ich dzieła. Jeżeli by to była prawda, to by się może nikt nie ośmielił kwestionować kompetencji dygnitarzy, mianowanych w takich salach lub odziewanych w stosowne insygnia.

Ta wiara ma też swoją tradycję. Carskie władze Przywiślańskiego Kraju nie chciały zarejestrować Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, które nie kwapiło się, aby w swoim statucie wpisać wiernopoddańcze teksty. Kiedy więc sam Imperator był łaskaw wizytować Warszawę, cykliści na jego pożegnanie wystawili swój sztandar, obok flag oficjalnie uznanych organizacji. Car, przechodząc przed pocztami, salutował każdą chorągiew. Tę wystawioną przez rowerzystów też. Kiedy więc następnego dnia ich przedstawiciel stawił się w urzędzie po stosowny patent, czynownik nie odważył się go odmówić organizacji, uhonorowanej przez samego cara. Jakoś kaczyści nie zauważyli, że to już nie czasy rozbiorów. Polacy są jednak bardziej rozgarnięci od ruskich czynowników i jedynie słuszni robią z siebie kolejne pośmiewisko.

Wschodnie pokrewieństwo kulturowe kryje w sobie ośmieszające pułapki.

6 komentarzy:

  1. -fere-
    Prezes Jarosław Rajmundowicz zawsze preferował magiczne symbole narodowe, mające uwiarygodnić jego polskość. Flagi, patriotyzm i ojczyzna a hala Sokoła jest kolejnym tego przykładem. Niestety ani nowy garnitur, ani kolejne partyjne zjazdy i marsze nie zmienią faktu, że partia mu się sypie i rozpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie.
      Najwyższy czas aby wrócić do rzeczywistości i przestać niszczyć własny kraj. Tylko teraz to już nic nie da. Ani ci, których zakaził kaczyzmem, ani przeciwnicy w to nie uwierzą.
      Wrodzona złośliwość podsuwa mi myśl, że ma jeszcze trzecią drogę przed sobą. Ale tam kanapa już świeci pustkami.

      Usuń
  2. Walonki i onuce ze Wschodu, tudzież kufajke czuć zawsze i wszędzie. Niezależnie od miejsca i czasu. Taka ,,sokolność''!

    OdpowiedzUsuń
  3. ""Wschodnie pokrewieństwo kulturowe" kryje w sobie ośmieszające pułapki."

    W przypadku bandziorów od Kaczyńskiego to nie "pokrewieństwo" - tylko po prostu pochodzenie!

    Albowiem bandziory od Kaczyńskiego pochodzą od moczarowców, de facto stalinowców, z całym "dobrodziejstwem inwentarza", włącznie z zatrącającym o szowinizm nacjonalizmem - jako że towarzysz Iwanow (inne pseudo Stalina, oficjalne, choć jednocześnie skrywane) w rzeczywistości był gruzińskim nacjonalistą i kaukaskim szowinistą, i nie afiszując się z tym pozwalał "wybranym" na podobne "poglądy" odnośnie swoich nacji pochodzenia...

    Vide Chruszczow, choć komunista i stalinowiec do szpiku kości, jeden z najwierniejszych piesków Stalina, z sumieniem przepełnionym popełnionymi dla niego i na jego zlecenie zbrodniami, to jednocześnie ukraiński szowinista...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość częsty ostatnio pogląd. Wydaje się, ze teraz ożywiony przez postępowanie Nawrockiego. Trudno się dziwić. Bezprawie i zaciekłość były istotą moczaryzmu.

      Stary

      Usuń