Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 sierpnia 2020

Nierzeczywistość

– W Zgromadzeniu Narodowym – ze względu na szacunek dla instytucji państwowych – udział weźmie delegacja parlamentarzystów KO. ...W zaprzysiężeniu prezydenta nie wezmą udziału szefowie partii wchodzący w skład KO jako wyraz sprzeciwu wobec łamania przez Andrzeja Dudę Konstytucji RP – takie jest stanowisko Koalicji Obywatelskiej.

– Zaczynamy żyć w pewnej iluzji, mamy Trybunał Konstytucyjny, który będzie niby orzekał o zgodności z konstytucją, mamy neo-KRS, która będzie rekomendowała sędziów, Sąd Najwyższy będzie niby orzekał o jakichś sprawach, mamy prezydenta, który też będzie niby podpisywał ustawy, które na końcu będą wchodziły w życie i nas obowiązywały. Tylko to wszystko jest na niby, żyjemy w iluzji prawnej – mówi dr Mikołaj Małecki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W tym kontekście nie dziwi postawa opozycji wobec zaprzysiężenia prezydenta przed Zgromadzeniem Narodowym. – Socjalistyczna logika głosiła, że socjalistyczna dyktatura jest "demokracją ludową".Czy na takiej logice nie jest oparta zapowiedź niektórych polityków, że wezmą udział w zaprzysiężeniu wielokrotnego gwałciciela Konstytucji z..szacunku do tej Konstytucji? – pyta Leszek Balcerowicz.

Skutek jest taki, jak w załączonej uchwale:

image

Dorobiliśmy się właśnie stanu prawnego, który podważają prawnicy. W oczach legalistów już nie tylko sądy nie zapewniają sprawiedliwego procesu, ale cała machina państwa nie ma prawnego umocowania. Dziwny to kraj, w którym za wieszanie tęczowej flagi trafia się na noc do więzienia, a za gwałt na dziecku jest tylko przeniesienie do innej parafii - pisze internautka. Bo wedle ministra konwencja stambulska narzuca styl życia nieakceptowalny dla Polaków.

Księżycowa ideologia zeszła na ziemię i zderzyła się z rzeczywistością. Szkoda, że u nas.


poniedziałek, 21 lipca 2014

Prawidłowości

Stres powoduje upośledzenie ukrwienia tych narządów, które nie są bezpośrednio zaangażowane w obronę zagrożonego organizmu. Ciągłe przebywanie w niebezpieczeństwie, także urojonym, powoduje w końcu zanik wyższych funkcji mózgu na przykład. Dlatego się właśnie żołnierzy wycofuje na okresowy wypoczynek od walki.
Politycy jednak nie dają odetchnąć swoim elektoratom, które mentalnie tkwią w oblężonej twierdzy i ich zwolennicy się chyba wyzbyli możności logicznego myślenia. Czemu by bowiem innemu można było przypisać stwierdzenie, że gdyby właściwie zareagowano na katastrofę smoleńską, nie byłoby teraz ukraińskiego dramatu pasażerów samolotu malezyjskich linii lotniczych.
 
Świat przeszedł do porządku dziennego nad smoleńskim dramatem, bo ten był wynikiem oczywistego zbiegu okoliczności, u podłoża których leżało pogwałcenie zasady omijania przyziemnych stref ograniczonej, czy jak w tamtym wypadku całkowicie zniesionej widoczności. Na nic się zatem nie zdały usiłowania umiędzynarodowienia dramatu czynione przez głosicieli teorii zamachu. Nikt się za granicą nie chciał angażować nawet w komentowanie tragedii, która by nie mogła zaistnieć, gdyby samolotu nie wprowadzono we mgłę. Wobec takiej konstatacji wszelkie próby przedstawienia innych wersji wypadku traciły wszelki sens. Deprecjonowały tylko smutek wielu ludzi.
 
Teraz się świat angażuje w dzieło odszukania sprawców zestrzelenia samolotu nad Ukrainą, bo nie ma najmniejszych wątpliwości, że pasażerski statek powietrzny został strącony podczas rutynowego rejsu międzynarodowym korytarzem powietrznym. Sprawcy chwalili się nawet początkowo swoim “sukcesem” w Internecie. Możemy też na bieżąco obserwować zacieranie śladów, ograniczanie dostępu specjalistów do wraku, czy profanowanie zwłok ofiar. To samo co się u nas w swoim czasie starała wmówić opinii publicznej propaganda zwolenników hipotezy o spisku, który jakoby doprowadził do smoleńskiego dramatu.
 
Teraz jak na dłoni widać różnicę między urojonym a rzeczywistym zamachem. I wyraźnie też widać rolę logicznego myślenia w uprawianiu polityki, które jest niezbędne do uzyskania międzynarodowego poparcia dla swoich tez.
 
Świat jednak nie oszalał. Na szczęście.

niedziela, 12 grudnia 2010

Przyczyny

''Fałszowanie smoleńskich zbrodni z bolszewikami – współudział i zdrada'', ''Zabito prezydenta, a teraz zdrajcy z PO sprzedają Polskę'', ''Komorowski won do Moskwy'', ''Komoruski, Komoruski''. Takie między innymi hasła mieli na transparentach uczestnicy „marszu pamięci” dla uczczenia kolejnej grudniowej daty smoleńskiej katastrofy. "To była wielka tragedia, ale stoi przed nami pytanie, co z tej tragedii wyniknie. Czy wyniknie przebudzenie, czy ten naród będzie coraz bardziej pogrążał się w złym śnie, w którym zapomina się o wartościach, o Polsce? " Tak do zebranych tam ludzi mówił dramatycznie Jarosław Kaczyński.

Trzy panie, krewne ofiar katastrofy wyszły demonstracyjnie ze spotkania z Premierem. Wygłaszał bowiem według nich expose, nie było możliwości zadawania pytań, zachowywał się niewłaściwie. Jedna z nich wręcz powiada, że została przez Donalda Tuska obrażona. Skądinąd wiadomo, że pełnomocnicy ofiar zadają prawnicze, prowokacyjnie brzmiące pytania co odstręcza niektóre z rodzin od uczestniczenia w tych zebraniach. Tym zaś razem udzielano odpowiedzi na pytania wcześniej zadane pocztą elektroniczną i chyba z góry było wiadomo, że nie będzie można pytać bezpośrednio. Inni uczestnicy nie potwierdzają tego aby słyszeli cokolwiek obraźliwego z ust Premiera.

Zainicjowany rzekomo spontanicznie „Ruch smoleński” odbył swój inauguracyjny zlot w sposób dokładnie wykorzystujący metody oddziaływania na podświadomość. Ciemna sala, oświetlony jaskrawo mówca, rozjarzone ekrany, wielokrotnie powtarzane hasła, wybiórczo interpretowane fakty. I oczywiście samorzutni organizatorzy, dysponujący jednak ogromnymi możliwościami organizacyjnymi.

To wszystko nie pozostawia żadnych wątpliwości. Katastrofa jest moim zdaniem wykorzystywana politycznie. W odróżnieniu od układu, szarej sieci, oligarchów i całego realsocjalistycznego sztafażu pisowskiej propagandy poprzednich lat ma ona niezaprzeczalną zaletę - zaistniała naprawdę. Można ją zatem wykorzystać dla dowodzenia dowolnej, nawet najbardziej absurdalnej tezy. Świadczą o tym zarówno transparenty uczestników marszu jak i wypowiedzi polityków czy zachowania niektórych osób bezpośrednio dotkniętych nieszczęściem.

Katastrofa jednak, jako polityczna oś działań opozycji ma również zasadniczą wadę. Nie mniejszą od tej, jaką miał układ. Bezsporne się bowiem wydaje, że za sprawą bierności ich przełożonych bezpieczeństwo prezydenckiej pary  zawisło na ramionach źle wyszkolonych kapitanów i poruczników . I młodzi ci ludzie w źle pojętej gorliwości złamali zasady bezpieczeństwa, które by dla nich powinny być oczywiście nieprzekraczalne. I organizatorzy podróży zignorowali wnioski, jakie się po katastrofie Casy w Mirosławcu wydawały jednoznaczne - nie wolno gromadzić w jednym samolocie najważniejszych osób w państwie.

Jeżeli się więc ostatecznie okaże, że organizatorem lotu była kancelaria prezydencka a dowódca odpowiedzialny za szkolenie pilotów i wdrażanie w lotnictwie procedur bezpieczeństwa był przez zmarłego Prezydenta chroniony przed dymisją, to Smoleńk się stanie dla politycznych celów zupełnie nieprzydatny.

Stąd też może gorączkowość obecnych działań, która ma póki jeszcze czas możliwie dużej liczbie ludzi zaszczepić przekonanie, że to jakiś nikczemny spisek doprowadził do tragicznej śmierci znacznej części naszej elity.