Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 7 grudnia 2024

Odsłona

 Mamy (...) coraz więcej osób spoza szeregów PO–PiS-u, poważnie zatroskanych o przyszłość kraju kolonizowanego przez egoistyczne partie polityczne [Karolina Wigura i Jarosław Kuisz].

Prezes stanie przed sądem za pobicie. Za zniszczenie mienia nie. Podobnie jak inni niszczyciele niewygodnych tekstów. Marek Suski obronił się, nawiązując nie tylko do zamachu smoleńskiego, ale i do zbrodni katyńskiej. Wyłożył historię na sposób, którego by się nie powstydził nawet posiadacz dyplomu jakiejś egzotycznej wszechnicy.

Ogólnie wygrali symetryści. Pomogli też PiS-owi. Może liczą na to, że im biało-czerwona drużyna pomoże i wesprze Szymona Hołownię, kiedy kandydat Prezesa na prezydenta przedwcześnie  zostanie na lodzie. 

A w ogóle to symetrystów może teraz poprzeć kler. Wszak CBA zapoczątkowało kontrolę w Lux Veritatis. Wedle Tadeusza Rydzyka upadek jego imperium miałby wyznaczać koniec cywilizacji. Bez oporu przekazano tam jednak śledczym dokumenty, mogące kompromitować władzę PiS. Byłaby to jakaś koncesja dla symetrystów? Gdyby bowiem w wyniku utraty immunitetów zostali skazani obaj prezesi biało-czerwonej drużyny, Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński nie mogliby dzierżyć mandatów. Jako tacy musieliby oddać swoje prerogatywy temu, którego poprze duchowieństwo.

Przy okazji Sejm zdecydował, że politykom wolno więcej, a nie mniej, jak dotąd wmawiano proletom. To tak naprawdę wyraz troski o przyszłość kraju?


piątek, 6 grudnia 2024

Rozliczenia

 – Nie może być świętych krów. Tam, gdzie jest podejrzenie przestępstwa, będziemy działali – mówił Donald Tusk.

CBA wkroczyło więc do obiektów Lux Veritatis w Toruniu, Warszawie i Wrocławiu. To pokłosie czynności NIK w Ministerstwie Kultury i Funduszu Sprawiedliwości oraz domniemaniu przekroczenia uprawnień przez szefa resortu czasu PiS. W latach od 2020 do 2023 fundacja redemptorysty otrzymała ponad 12 mln złotych. Do 2026 miała otrzymać kolejne 7 mln. 

ABW zatrzymała Olgierda L. Jest jednym z negatywnych bohaterów raportu o znajomościach Karola Nawrockiego. Onet o zatrzymanym pisał, że jest to gangster skazywany m.in. za sutenerstwo i brutalne pobicia, jeden z najbardziej znanych swego czasu polskich neonazistów a obecnie członek gangów motocyklowych.

Zbigniew Ziobro zostanie doprowadzony na posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa. Grał na zwłokę, spóźniał się na posiedzenie komisji regulaminowej, na posiedzenie Sejmu, ale nie pomogło. Będzie zatrzymany i doprowadzony.

– Jak się rozmawia w kuluarach, to wszyscy są zażenowani stopniem mściwości Donalda Tuska – mówi portalowi wPolityce Małgorzata Wassermann. Najwyraźniej ogranicza swoje kontakty do osób podobnie myślących. Wszak to nie Donald Tusk podstępnie inspirował urzędników PiS do nadużywania swoich uprawnień, aby ich teraz ścigać. 

Łagodniej się wypowiada Szymon Hołownia, stwierdzając, że Piotr Komosa prowokował Kaczyńskiego i dlatego on nie zagłosuje za odebraniem mu immunitetu w sprawie niszczenia tabliczki z wieńca. Gdyby jednak nie prowokacje ludzi, którzy inspirowali tych, co wybrali Koalicję 15 X, mielibyśmy może zupełnie innego marszałka.

Tak czy owak, rozliczenia ruszyły. A to dopiero początek. Zbigniew Ziobro wykrzyczał więc z sejmowej mównicy, że przyjdzie czas, gdy my będziemy rozliczać. Nie wydaje się.


czwartek, 5 grudnia 2024

Granice

 Komisja regulaminowa miała również wczoraj posiedzenie. Zapytano tam, czy byśmy chcieli, aby podobnie się zachowano wobec naszego zmarłego krewnego, jak się wobec  Jarosława Kaczyńskiego zachował zwolennik poglądu, że jego nieżyjący brat bliźniak przyczynił się do katastrofy w Smoleńsku. Na pewno byśmy tego nie chcieli. Treść bowiem tabliczki na wieńcu, usuwanej przez Prezesa i Anitę Czerwińską oraz Marka Suskiego musi dla Jarosława Kaczyńskiego być przykra.

Nie chcemy atoli też, aby nas oszukiwano, przypisując rzekomy zamach naczelnym władzom Rzeczypospolitej i wzniecając do nich nienawiść. Szczególnie zaś bulwersowało nas nazywanie członków ówczesnego rządu kanaliami. W dodatku Prezes miał też zaatakować fizycznie sprawcę jego przykrości. Obywatel, składający wieniec z usuniętą potem tabliczką, również mógłby pytać, czy chcielibyśmy, aby to polskim władzom przypisywano winę za smoleńską katastrofę.  Bo tego też nie chcemy i taka insynuacja jest również niegodziwa. 

Nie byłoby tego problemu, gdyby teoria zamachu smoleńskiego nie była agresywnie wykorzystywana w polityce. Wtedy bowiem nie byłoby instrumentalizacji bólu po tragicznej śmierci naszych wybitnych polityków. A właśnie w wyniku tego tragedia, która wstrząsnęła całą Polską, stała się przedmiotem politycznych rozgrywek między Polakami. 

Komisja zarekomendowała Sejmowi odebranie immunitetu wszystkim politykom, którzy czynnie próbowali zablokować wyrażanie poglądów, sprzecznych z teoriami głoszonymi przez wyrazicieli PiS. Sąd by wtedy mógł ostatecznie rozstrzygnąć, kto miał rację. Jak Sejm rozstrzygnie? Nie wiadomo. Na przykład marszałek Hołownia jeszcze nie wie, jak zagłosuje.

PKW przesłała do Sądu Najwyższego skargę PiS na odrzucenie sprawozdania partii. Zażądała jednakowoż wyłączenia z orzekania nieprawidłowo mianowanych sędziów. Czyli też wszystkich orzeczników Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Źle to rokuje dla PiS-u także w sprawie immunitetów.


środa, 4 grudnia 2024

Raportowanie

Bądź wdzięczny za to, co masz, a otrzymasz tego więcej [Oprah Winfrey].

Mamy tydzień raportów. Poza tym, który trafił na biurko Prezesa w sprawie Karola Nawrockiego – według Mateusza Morawieckiego powstał na zlecenie przeciwników politycznych PiS ze strachu przed jego przewagą(sic!) – są i następne.

Mamy więc raport NIK o Lasach Państwowych czasu PiS. Gazeta Wyborcza publikuje jego tezy. Ich dyrekcja środki przeznaczała na pikniki z udziałem polityków Suwerennej Polski, "pozornie" zatrudniła Dariusza Mateckiego, który przeglądał media społecznościowe, finansowała też pielgrzymkę do Watykanu, a wybranym pracownikom dała zarobić np. na wkładaniu PIT-ów do kopert. Kupiono też 300 toreb medycznych dla ukraińskich leśników, z których 258 gdzieś zniknęło. Zdaniem Izby wydano 32 miliony złotych z naruszeniem przepisów.

Sejmowa komisja ds. afery wizowej również przyjęła raport końcowy. W efekcie prokuratora otrzymała 11 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dotyczy to też byłego premiera i kilku ministrów jego rządu. Brak nadzoru i przekroczenie uprawnień miało uprościć dostęp do wiz obywatelom 21 krajów. Nielegalnie miano przyznać 358 tysięcy wiz. To wszystko przy antyimigracyjnej retoryce PiS-u.

W związku z wczorajszym posiedzeniem komisji regulaminowej trzeba zauważyć, że to wszystko, co Zbigniew Ziobro i Marcin Warchoł tam mówili o bezprawiu byłoby prawdziwe, gdyby nie wyrastało z kłamstwa. Barwnie się to nazywa owocami zatrutego drzewa. Reforma sprawiedliwości, jaką też obaj panowie wdrażali, wyrosła z bezprawia i jako taka nie może być tolerowana. 

Jak się więc do tego doda jeszcze doprowadzenie Piotra Pogonowskiego na przesłuchanie przed komisją ds. Pegasusa i rekomendację sejmowej komisji regulaminowej dla zatrzymania i doprowadzenia tam Zbigniewa Ziobry, możemy mówić o intensywnym początku tygodnia. 

Wielu się uskarżało na powolność prac wymiaru sprawiedliwości. Teraz chyba mogą odetchnąć.  

wtorek, 3 grudnia 2024

Dokument

 Posłowie Dariusz Joński i Michał Szczerba ujawnili raport, który pod tytułem Karol Nawrocki i jego środowisko miano w PiS opracować po zbadaniu przeszłości niezależnego kandydata do prezydentury. Mowa tam też o bliskich jakoby stosunkach kandydata z neonazistami.

Według zaatakowanego polityka ów raport to manipulacja, wykorzystująca sporadyczne kontakty wynikające z jego angażowania się w usiłowania resocjalizacyjne. Ma nadzieję, że telewizja pokaże też regularne kontakty jego konkurentów z przestępcami i zwolennikami komunizmu. Cały zaś raport to zbiór prawd, półprawd i zupełnych kłamstw. Marcin Przydacz wręcz twierdzi, że nie ma takiego dokumentu, a jeśli już kandydat PiS miał kontakt z takimi ludźmi, to po to aby ich naprowadzać na dobrą drogę.

Wyborcza pisze, że zdobyła cały dokument. Ma on mieć 72 strony i nosić tytuł Karol Nawrocki i jego środowisko. Analiza zagrożeń wizerunkowych w kontekście ewentualnego startu prezesa IPN w wyborach prezydenckich. Prezes miał go otrzymać miesiąc przed ogłoszeniem nazwiska niezależnego kandydata partii. To by potwierdzało dywagacje, że niebawem doczekamy się kolejnego pretendenta do ubiegania się z PiS-u o prezydenturę.

Karol Nawrocki niegodziwością nazwał wyciąganie mu jego służbowych kontaktów, które jako szef IPN nawiązywał również w więzieniach. Poza tym mówi, że różnych ludzi spotykał w salach treningowych. Marcin Przydacz dodaje, że jako mieszkaniec bloku spotykał ich również na klatce schodowej, w odróżnieniu od swoich konkurentów, izolujących się w swoich pałacach. 

Mamy słowa przeciw słowom? Nie tylko. Posłowie Joński i Szczerba zaprezentowali zdjęcia, wyjęte z rzeczonego raportu, a pochodzące z kont w mediach społecznościowych, utrzymywanych przez ludzi obciążonych wyrokami i nie kryjących zafascynowania Hitlerem. Andrzej Stankiewicz, on jako pierwszy raport ujawnił, twierdzi, że chodzi o kontakty w środowiskach sutenerskich, kibolskich i neonazistowskich, które się często nakładają. 

Schopenhauer w swojej Erystyce pisze, że nieuczciwa polemika wymaga, aby jak najbardziej ogólnie prezentować swoje zdanie, domagając się szczegółów od adwersarza. W ostateczności należy denerwować przeciwników, aby w podnieceniu tracili zdrowy rozsądek. Mamy tu chyba piękną ilustrację aktualności osiemnastowiecznych ustaleń filozofa.

A nadgorliwość Marcina Przydacza dobrze charakteryzuje zamieszanie w PiS.


poniedziałek, 2 grudnia 2024

Brutalizacja

 Oficjalnie się rozpływają nad kandydatem, wspierają go, uśmiechają się, mnożą urocze wpisy na X, a po cichu rozsyłają kwity obciążające kandydata. Zgadnijcie o kim mowa – pisze Dominika Wielowieyska w Gazecie Wyborczej.

Podobno w PiS istnieje wewnętrzny raport, który kompromituje Karola Nawrockiego. Miał już dotrzeć na biurko Prezesa. – To kolejna próba dyskredytowania obywatelskiego kandydata na prezydenta. Ten atak trwa już od wielu tygodni. Wiele osób, także publicznych, musiało przepraszać i wycofywać się ze swoich oszczerstw – mówi Rafał Bochenek.

Mamy kolejny dylemat. Warto się zastanowić, czy chcielibyśmy, aby o nas rozpowszechniano niewygodne informacje, dotyczące naszej przeszłości albo nawet mówiono, że takie istnieją. Pewnie byśmy nie chcieli. Nawet gdyby miały być prawdziwe. Tym bardziej, gdyby były zmyślone. W takim kontekście mielibyśmy do czynienia z oczywistą niegodziwością.

Kiedy jednak się stanęło do współzawodnictwa o poparcie ogółu, dobrze by było wykazać, że ma się mniej wad od konkurentów. Warto by się wtedy było odnieść do przedstawianych zarzutów. Chociażby wytoczyć proces. Rzecz by miała szczególne znaczenie, kiedy by w gronie formalnych stronników poddanego dyfamacji polityka trwała zakulisowa rywalizacja o jego miejsce w hierarchii.

Zapowiadano brutalną kampanię wyborczą i mamy pierwsze jej oznaki. O obronie przekonania, że dzieci się biorą z kapusty, nie warto mówić.


niedziela, 1 grudnia 2024

Beztrybie

 Rada polityczna PiS zatwierdziła wczoraj wybór Karola Nawrockiego na niezależnego kandydata partii, ubiegającego się o stanowisko prezydenta. Jego zaś apolityczność jest zdaniem Przemysława Czarnka oczywista, bo nigdy z list PiS-u nie kandydował.

Polacy, na zlecenie Rzeczpospolitej byli pytani przez SW Research, czy Karol Nawrocki jest najlepszym kandydatem na prezydenta, którego mógł poprzeć PiS?". Odpowiedzi "tak" udzieliło 18,9 proc. pytanych. Przeciwnego zdania było 32,7 proc., a 48,4 proc. wskazało na odpowiedź "nie mam zdania".

Jesteśmy oburzeni, że prezes Karol Nawrocki korzysta ze wsparcia IPN w swojej kampanii politycznej. Oficjalne serwisy społecznościowe IPN promują jego kandydaturę. Jako działacze opozycji antykomunistycznej wielokrotnie krytycznie ocenialiśmy IPN za fałszywe przedstawianie polskiej historii. Teraz zostały przekroczone kolejne granice, oświadczyli opozycjoniści z czasów PRL. 

Art, 11. p. 3. Ustawy o IPN stanowi, że Prezes Instytutu Pamięci nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z godnością jego urzędu. Kandydowanie z poparciem partii politycznej, przy wykorzystaniu jej środków finansowych, może wyczerpać znamiona przynależności.

Mamy więc chyba kolejny fakt, stworzony bez żadnego trybu. Gdyby się zatem jakimś cudem udało Karolowi Nawrockiemu zwyciężyć, jego wybór może być kwestionowany przez sądy. Pierwsze takie kłopoty pojawią się pewnie już przy rejestracji komitetu wyborczego. Może więc przegrać zarówno na wstępie jak i po wyborach. Wówczas, jak zaleca prof. Nowak, Prezes zostanie obalony. Partia znajdzie się w rękach szefów jej nieformalnych frakcji.

Ciekawie się zapowiada.