Donald Trump został zraniony przez spiskowca, który zabił też mężczyznę z jego otoczenia. Pretendent do godności prezydenta USA miał dużo szczęścia.
Skutek tego będzie zupełnie inny od zamierzonego przez mocodawców zamachowca. Zwolennicy napadniętego kandydata zapamiętają krew na jego twarzy i zaciśniętą hardo pięść rannego.
W zestawieniu z niedawnymi potknięciami Joe Bidena wygląda to tym bardziej krzepko.
W Polsce zawsze obserwowano ostre podziały polityczne społeczeństwa, ale w ciągu tysiąca lat państwowości tylko Gabriel Narutowicz zginął w zamachu.
Niezależnie więc od gwałtowności naszych sporów, naprawdę możemy być dumni z narodowej powściągliwości.